Reklama

Niedziela Częstochowska

Wieluń: Nowy wóz bojowy dla OSP Kadłub

Wieczorem 18 stycznia na plac manewrowy OSP Kadłub, przy włączonych klaksonach, wjechał nowy wóz strażacki.

[ TEMATY ]

ochotnicza straż pożarna

Wieluń

Zofia Białas

Na przybycie wozu oczekiwali druhowie strażacy z jednostek OSP Gminy Wieluń, mieszkańcy wsi, ks. proboszcz Marian Kozłowski, radni Gminy Wieluń z przewodniczącym Tomaszem Akuliczem, Burmistrzem Pawłem Okrasą, wiceburmistrzem Joanną Skotnicką – Fiuk, posłem na Sejm RP Pawłem Rychlikiem, Bronisławem Mitułą – honorowym prezesem OSP Dąbrowa. Wszyscy oczekiwali na przybycie Piotra Polaka - Posła na Sejm RP i sprawcę przybycia wozu do OSP Kadłub, czytaj Gminy Wieluń.

Zofia Białas

Po obejrzeniu wozu i przyjęciu raportu o jego przyjęciu na wyposażenie OSP Kadłub wszyscy udali się do remizy na okolicznościową lampkę szampana i kawałek okolicznościowego tortu.

Przed toastem Burmistrz Paweł Okrasa przypomniał historię przybycia wozu do Kadłuba.

Reklama

Zofia Białas

Trwało to od pomysłu do realizacji około trzech lat. Pomysł o zakupie wozu bojowego przedstawił 3 lata temu komendant Andrzej Szczepański. Spełnienie marzenia tak naprawdę stało się realne w lipcu 2019 roku, a pewnym stało się we wrześniu, powiedział Piotr Polak. Dziś samochód ratowniczo – gaśniczy marki Volvo, wóz średniej klasy, już jest w Kadłubie i będzie wspomagał bezpieczeństwo Gminy Wieluń.

Wszystkim, którzy przyczynili się do zakupu wozu, w tym radnym Gminy Wieluń, którzy zadecydowali o przekazaniu z budżetu Gminy kwoty 230 tys. złotych na ten szczytny cel podziękował Burmistrz Wielunia Paweł Okrasa. Dofinansowanie przyznane przez Radę Gminy Wieluń uzupełniło środki przekazane przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Komendę Główną Państwowej Straży Pożarnej.

Uroczyste poświęcenie samochodu, który już nosi imię „Piotr” odbędzie się najprawdopodobniej z racji odpustu ku czci św. Królowej Jadwigi.

2020-01-19 10:18

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

VIII Rejonowy Turniej Ministrantów w Wieluniu

2020-02-16 10:53

[ TEMATY ]

ministranci

Wieluń

LSO

Zofia Białas

W sobotę 15 lutego 2020 r. Katolickie Liceum Ogólnokształcące SPSK im. bp. Teodora Kubiny oraz Technikum SPSK w Wieluniu gościły 4 drużyny ministranckie – uczestników VIII Rejonowego Turnieju Ministrantów. Organizatorem Turnieju były wyżej wymienione szkoły oraz klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. Patronat honorowy nad turniejem sprawowało Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich.

Zobacz zdjęcia: VIII Rejonowy Turniej Ministrantów w Wieluniu

Pomysł turnieju zrodził się w 2013 roku. Inicjatorami byli klerycy - absolwenci KLO w Wieluniu. Po uzyskaniu zgody na organizację turnieju od ks. Sebastiana Ciastka, opiekuna archidiecezjalnej Liturgicznej Służby Ołtarza, turniej odbył się w 2013 r. po raz pierwszy. W przygotowaniu części konkursowej i prowadzeniu od początku czynnie uczestniczą klerycy Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie. W tym roku turniej przeprowadził kleryk Andrzej Graczyk.

W VIII Turnieju wzięło udział 19 ministrantów reprezentujących: klasztor i kościół oo. Franciszkanów, parafię NNMP w Wieluniu (opiekun ks. Piotr Placek), parafię św. Piotra w Okowach w Białej (przybyli z ks. Mirosławem Rapcią), parafię św. Józefa w Wieluniu (opiekun ks. Sławomir Berdys). Turniej, w którym ministranci walczyli o Puchar św. Jana Berchmansa, rozegrano w dwóch rundach.

Pierwszą część turnieju, związaną z ministranturą, przeprowadził kleryk Andrzej Graczyk, II sportową p. Roman Majtyka, nauczyciel wychowania fizycznego. Rozgrywki poprzedziła wspólnie odmówiona modlitwa zainicjowana przez ks. prefekta Pawła Otrębę.

Pierwsza runda to: prelekcja na temat ks. kard. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, przygotowująca do testu sprawdzającego wiedzę o jego życiu i quiz jemu poświęcony; zapalanie świec, odpowiedzi na pytania dotyczące pieśni śpiewanych podczas różnych okresów liturgicznych i podczas różnych części Eucharystii, kalambury, wyklejanka na temat znajomości szat liturgicznych i test z wiedzy ogólnej.

W części sportowej turnieju ministranci sprawdzali się w trzech konkurencjach sportowych: Kółko, krzyżyk, wrzuty piłki do kosza, zabawa z balonami. Najwięcej emocji wzbudziła gra zręcznościowa „Kółko, krzyżyk”.

Po podsumowaniu punktów z rozegranych rund wyłoniono zwycięzcę, a okazała się nią, reprezentacja Parafii Nawiedzenia NMP w Wieluniu. Do niej powędrował Puchar Turnieju. Każda z drużyn otrzymała okolicznościowy dyplom i możliwość uwiecznienia się na wspólnej fotografii.

CZYTAJ DALEJ

Hongkong: z powodu koronawirusa, brak możliwości spowiedzi w Wielkim Poście

2020-02-25 18:47

[ TEMATY ]

spowiedź

Wielki Post

Hongkong

koronawirus

Magdalena Pijewska

Bezterminowe zawieszenie sprawowania Mszy św. z udziałem wiernych, możliwość odprawiania nabożeństwa Drogi Krzyżowej jedynie prywatnie a nawet brak możliwości przystępowania do Sakramentu Pojednania - tak diecezja Hongkongu będzie przeżywać Wielki Post. Wszystko w związku zaostrzonymi przepisami bezpieczeństwa, mającymi na celu zapobieganie dalszym zarażeniom koronawirusem Covid-19.

Radykalne decyzje zostały podjęte przez administratora apostolskiego diecezji Hongkongu kard. Jonha Tonga, w związku z obowiązującymi w tym rejonie nadzwyczajnymi przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa i rosnącą wciąż liczbą zakażeń koronawirusem Covid-19. "Nasza lokalna wspólnota robi, co może, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa" / napisał hierarcha w komunikacie, przedstawiającym najnowsze decyzje dotyczące sprawowania sakramentów i dostępności kościołów dla wiernych.

W świetle tych decyzji, świątynie pozostaną otwarte dla wiernych, chcących modlić się indywidualne, jednak do odwołania pozostają zawieszone wszelkie zgromadzenia i spotkania - w tym także celebrowanie Mszy św. w obecności wiernych i posługa spowiedzi. Wyjątek stanowią śluby i pogrzeby, w których może jednak uczestniczyć jedynie najbliższa rodzina. W Wielkim Poście wierni zapraszani są do indywidualnego odprawiania Drogi Krzyżowej i duchowym uczestnictwie we Mszach św. transmitowanych online, a także do rozważania Słowa Bożego przewidzianego na kolejne dni.

"Zazwyczaj Kościół zachęca wiernych do spowiadania się w okresie Wielkiego Postu. Jednak w zaistniałych okolicznościach, dla niektórych wiernych pójście do spowiedzi mogłoby okazać się ryzykownym, mogą jednak być pewni, że szczere pragnienie przystąpienia do Sakramentu Pojednania, wraz ze szczerą modlitwą i podjęcia praktyk pokuty i miłosierdzia, wypełnią wielkopotny obowiązek pokutny" - zapewnił hierarcha.

Wg poniedziałkowych informacji, 79 mieszkańców Hongkongu zostało zarażonych koronawirusem Covid-19, a dwoje z nich zmarło. W sumie na świecie zdiagnozowano już ponad 80 tys. przypadków zakażenia tym wirusem.

CZYTAJ DALEJ

S. Alicja Kaszczuk "twarzą" akcji "Misjonarz na Post"

2020-02-26 20:59

[ TEMATY ]

misjonarz

Misjonarz na Post

misjonarka

s. Alicja Kaszczuk

Klaudia Zielińska

Siostra Alicja Kaszczuk

Siostra Alicja Kaszczuk ze Zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia (orionistek) stała się „twarzą” akcji „Misjonarz na Post”. Zofii Kędziorze opowiada o swojej misji i o tym, skąd czerpie tyle energii i radości.

Zofia Kędziora: Jak to się w ogóle zaczęło, że znalazła się siostra w Kenii?

Siostra Alicja Kaszczuk: Od dwunastu lat posługuję w Kenii. A od dwóch lat towarzyszę też siostrom w stawianiu pierwszych kroków na nowej dla nas ziemi misyjnej – w Tanzanii, gdzie przyjęliśmy posługę w wiosce trędowatych, wśród ubogich w archidiecezji Tabora.

Jak odkryła siostra swoje misyjne powołanie?

Powołanie misyjne odkryłam wcześniej niż powołanie zakonne. Przez wiele lat wiedziałam jedno: pragnę świadczyć o tym, że Bóg kocha każdego, w każdym zakątku świata. Później poznałam orioński charyzmat i człowieka, który pociągnął mnie swoim przykładem życia i swoimi ideałami. To święty Alojzy Orione, potęga miłości i miłosierdzia wobec najuboższych z ubogich. Tak właśnie wybrałam drogę, dla mnie najpiękniejszą z pięknych, czyli życie zakonne. Jak to mówię, sama sobie swego życia zazdroszczę!

To niesamowite... Niech siostra jednak powie, jakie są tak naprawdę misje? To pytanie może zabrzmieć banalnie, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, z jakimi trudnościami muszą mierzyć się na co dzień misjonarze i misjonarki.

Są trudne... ale piękne. Jak każde powołanie, każda droga. Misje to głoszenie miłości tam, gdzie On nas posyła, ale głoszenie to wychodzi poza wszystkie schematy, dlatego nie da się mieć gotowych odpowiedzi i nie można improwizować, trzeba żyć Ewangelią, by być jej świadkiem tu i teraz. To wspólnota międzynarodowa, mieszanka kultur i doświadczeń, niekoniecznie współgrających ze sobą. Stąd samotność i niezrozumienie, w apostolacie często też rozczarowanie i bezradność, problemy ekonomiczne i zdrowotne. Ale tak sobie myślę, czy życie małżeńskie, rodzinne jest wolne jest od tych wszystkich problemów? Nie. Bo nie ma innej drogi do zbawienia, jak tylko przez krzyż, ważne jest jedno, by przyjąć wszystko z miłością, wtedy zobaczymy głębokie piękno tej trudnej drogi. Wtedy czerstwy, suchy chleb misyjny smakuje inaczej. Lepiej.

Kenia to trudny teren misyjny. Mimo iż mieszka w nim wielu chrześcijan, to zmaga się zkryzysem gospodarczym. Jak wygląda na co dzień praca siostry?

Kryzys gospodarczy i ogromny rozdźwięk pomiędzy światem bogatych jednostek i tysiącami ludzi, żyjącymi w skrajnej biedzie, to źródło problemu, któremu musimy na co dzień stawić czoła. Posługujemy wśród najuboższych z ubogich. Staram się, razem z moimi siostrami i w sumie dzięki nim, bo od nich uczę się wchodzić w tę trudną rzeczywistość, żyć życiem tych, którym służę. Ostatnie lata to czas dramatycznej suszy, której doświadczaliśmy wszyscy. Zamiast obfitych plonów śmierć zbierała swoje żniwo wśród tych najsłabszych, chorych, ubogich i najmniejszych. Do misji przynoszono nam dzieci, które z głodu nie miały siły płakać, odwiedzaliśmy starców, których ciała wyjadały robaki. W Kenii mamy pod opieką ponad dwa tysiące ubogich dzieci, przychodnie, przedszkole. W Tanzanii, tak jak już wspominałam, żyjemy wśród trędowatych. Żyjemy z nimi i dla nich. Uczestniczymy w ich radościach i problemach. Tam, gdzie moi ubodzy żyją na stepach sawanny wypasając bydło, ja do nich po prostu dołączyłam. Mamy teraz nasze misyjne stado wielbłądów. Tym razem to oni potrzebowali mojej pomocy, ale ja potrzebowałam ich. Od miejscowych uczyłam się, jak opiekować się stadem, jak prowadzić przez sawannę, jak karmić i doić. Mleko wielbłąda jest bardzo odżywcze, ratuje niejednokrotnie życie dzieciaków. Poszliśmy nawet dalej, robimy ser i mydło z mleka wielbłądziego. Wszystko po to, by wspierać tych najuboższych. Niby nic, zwykła rzeczywistość naszych ubogich, ale jesteśmy z nimi i naszą mocą jest moc Jego miłości. Czasem wystarczy dobre słowo, uśmiech, czasem kubek wody, talerz fasoli, opatrzenie rany, troska o stada, czy też podanie deski przy budowie domu. Ważne jest tylko to, by wiedzieć, że to nie z nas jest ta moc, że to On wchodzi dzięki nam w tę misyjną rzeczywistość. Stąd istotne jest, by w niej uczestniczyć, by być blisko. Cieszy mnie, gdy widzę świadectwa wielu misjonarzy i misjonarek, którzy z radością, miłością i troską dzielą się swoim doświadczeniem. Bogu dziękuję za każdą inicjatywę, troskę i radość, jaką pokazują. Piękne jest też to, że są takie portale, jak misyjne.pl, które pokazują nam te różne perspektywy misyjne i mobilizują do modlitewnego wsparcia.

Została siostra „twarzą” akcji "Misjonarz na Post" (która polega na duchowym wsparciu polskich misjonarzy). Czy w ogóle warto modlić się za misje i misjonarzy?

Ja żyję dzięki modlitwie i gdyby nie to niesamowite wsparcie, nie wyobrażam sobie nawet jednego dnia, ba, nawet najmniejszej chwili! Tu, na misjach, karmię się modlitwą, w modlitwie Mu wszystko oddaję – z ufnością – i z Niego czerpię siłę, mądrość, miłość i radość. Wiem, że wiele osób modli się za mnie, szczególnie wdzięczna jestem mojej kochanej mamie, ona towarzyszy mi swoją modlitwą codziennie. Mamy też taką niesamowitą łaskę, że w naszym zgromadzeniu są siostry sakramentki niewidome, one ofiarowały swój brak wzroku za tych, którzy nie znają Boga, za nasze misje, nasz apostolat wśród ubogich. To one wstają godzinę wcześniej niż my – misjonarki, by otoczyć nas od rana swoją modlitwą. Praca misyjna to codzienne zmaganie się z własnymi słabościami, z brakiem czasu. To wiele godzin pracy fizycznej, pieszego wędrowania, ale też setki mil w samochodach, wiele godzin pracy biurowej, w projektach, rozliczeniach, dokumentach. Tutaj dosłownie stajemy się wszystkim dla wszystkich, aby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Ale tajemnicą tego oddania się jest pomoc innych, duchowe i materialne wsparcie tysięcy osób, które nigdy nie wyjechały na misje, ale swoim zaangażowaniem dokonują tu na misjach cudów. To jest ta niesamowita Boża logika, która sprawia, że Kościół, jako jedno ciało, troszczy się o wszystkie swoje członki. Wy tysiące kilometrów z dala od nas sprawiacie, że my tutaj mamy siłę, by z odwagą i mocą głosić Jego imię wszystkim narodom. A my, rozsiani po całej ziemi, wspólnie z tymi którym, służymy, Bogu dziękujemy za was, waszą troskę i ogarniamy modlitwą wszystkie wasze intencje. To tajemnica tej cudownej wymiany, która znajduje się w jednym jedynym źródle. W Bogu.

Dziękuję za rozmowę!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję