Reklama

Zdrowie

Pies i kot a koronawirus

2020-03-25 12:49

Niedziela Ogólnopolska 13/2020, str. 30

[ TEMATY ]

koronawirus

zakażenie

Adobe Stock

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), nie ma w tej chwili dowodów na to, że psy lub koty mogą ulec zarażeniu koronawirusem SARS-CoV-2.

Podobnie nie ma dowodów na to, że psy lub koty mogą być źródłem wspomnianego koronawirusa dla ludzi. Nie są więc zasadne pozbywanie się zwierząt z domów, porzucanie ich w lesie czy też poddawanie eutanazji. Takie bowiem przykre praktyki obserwuje się w ciągu ostatnich dni nie tylko w naszym kraju, ale i na całym świecie. Jeśli przebywamy ze zwierzętami, zawsze obowiązuje nas złota zasada, że po kontakcie z nimi dokładnie myjemy ręce mydłem i ciepłą wodą. Takie postępowanie chroni nas przed wieloma patogenami, takimi jak Escherichia coli czy Salmonella.

Reklama

Skąd zatem wziął się nowy koronawirus SARS-CoV-2? Na odpowiedź przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, ale już dzisiaj z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że źródłem tego wirusa i naturalnym jego rezerwuarem są nietoperze. Okazuje się bowiem, że genom tego wirusa jest bardzo podobny do genomu innych koronawirusów: SARS-CoV, który u ludzi wywołuje ciężki zespół ostrej niewydolności oddechowej, i MERS-CoV, odpowiedzialnego za bliskowschodni zespół oddechowy. SARS-CoV i MERS-CoV są dziś już bardzo dobrze zbadane. SARS, który pojawił się w 2002 r., i MERS, który zdiagnozowano w 2012 r., są koronawirusami przenoszonymi przez nietoperze, a same wirusy przekroczyły barierę międzygatunkową i zaatakowały ludzi przez gospodarzy pośrednich. W przypadku SARS-CoV takim pośrednim gospodarzem były prawdopodobnie łaskuny, a w przypadku MERS-CoV – wielbłądy jednogarbne. Zakładając więc, że źródłem nowego koronawirusa SARS-CoV-2 są nietoperze, kluczowe pozostaje pytanie, czy przeniósł się on na ludzi bezpośrednio, czy też miał gospodarza pośredniego. >>n

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Francja: Zmarło już ponad 5 tys. osób zakażonych koronawirusem

Łączna liczba ofiar śmiertelnych pandemii koronawirusa we Francji wzrosła w czwartek do 5387. W szpitalach zmarły dotychczas 4503 osoby, pozostałe zgony zanotowano w domach spokojnej starości - poinformowało francuskie ministerstwo zdrowia.

Dyrektor generalny w resorcie zdrowia i solidarności Jerome Salomon przekazał, że w ciągu ostatniej doby we francuskich szpitalach zmarło 471 osób. Do tego bilansu dodał jednak oficjalne dane z ośrodków dla seniorów, które mówią o 884 przypadkach śmiertelnych od początku pandemii.

Salomon podkreślił, że liczby dotyczące domów starości nie są jeszcze ostateczne, a informacje w tym zakresie cały czas są zbierane.

Salomon poinformował także, iż w szpitalach przebywa obecnie 26 tys. osób, z czego 6399 wymaga intensywnej opieki medycznej. W sumie we Francji do tej pory odnotowano 59105 przypadków zakażenia koronawirusem.

W czwartek francuska prasa podała, że w związku z dużą liczbą ofiar w stołecznym regionie Ile-de-France paryska prefektura przekształca zarekwirowany magazyn na podparyskim targu Rungis w kostnicę. Natomiast nieczynne lotnisko Orly zostanie zamienione w centrum ewakuacji chorych.

Na parkingu lotniska postawiono ogromne namioty, w których personel medyczny przygotowuje pacjentów do transportu m.in. do Kraju Loary oraz Normandii. Jak poinformowała obecna na miejscu reporterka stacji BFM TV, niewykluczone, że pacjenci będą również ewakuowani stamtąd do innych krajów europejskich przy pomocy śmigłowców, samolotów wojskowych oraz cywilnych.

Siły zbrojne Francji poinformowały wcześniej w czwartek, że u czterech francuskich żołnierzy przebywających w Afryce Zachodniej zdiagnozowano koronawirusa; trzech z nich przewieziono do kraju na leczenie.

Komunikat armii nie precyzuje, w którym kraju Afryki Zachodniej przebywali zakażeni żołnierze. Francja prowadzi szeroko zakrojone operacje wojskowe przeciw bojownikom islamistycznym w Sahelu, regionie Afryki Zachodniej, obejmującym południowe obrzeża Sahary.

CZYTAJ DALEJ

Cierń z korony cierniowej Chrystusa

Niedziela zamojsko-lubaczowska 10/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

katedra

Zamość

Łukasz Kot

Zamojski relikwiarz Korony Cierniowej

Korona cierniowa to jeden z chrześcijańskich symboli męczeństwa Jezusa. Znajduje się obecnie w skarbcu katedry Notre-Dame w Paryżu

Królowie Francji rozdawali pojedyncze ciernie kościołom i władcom niemal całej zachodniej Europy. Jeden z kolców trafił do Czernięcina pod Turobinem, a następnie został przeniesiony do kolegiaty w Zamościu. Relikwię oprawiono w kryształ, złoto i rubiny.

Św. Helena, weneccy kupcy i 135 tys. liwrów w złocie

Wydarzenia Drogi Krzyżowej Chrystusa opisują Ewangeliści, ale tylko św. Łukasz nie odnotowuje faktu nałożenie na głowę Pana korony cierniowej. Św. Mateusz i św. Marek wspominają o „wieńcu z ciernia” („Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę” Mt 27, 29; Mk 15, 17), natomiast św. Jan użył słowa „korona” i to określenie jest najczęściej używane przez chrześcijan. Wg Ewangelisty, upleciona została w Pretorium – pałacu rzymskiego prefekta Judei Poncjusza Piłata przez jego żołnierzy.

Ból cierni

Korona cierniowa towarzyszyła Jezusowi w drodze na Golgotę i w czasie śmierci na krzyżu. Źródłem cierpień Zbawiciela był ból wbijających się pod skórę kolców, a także być może w czaszkę, kiedy upadał pod ciężarem krzyża. Korona cierniowa była w kształcie czepca, który opinał całą głowę. Pod skórą na głowie znajduje się sieć silnie unerwiona i z dużą ilością naczyń krwionośnych, dlatego korona spowodowała rozdzierający ból oraz obfite krwawienie. Chrystus musiał mieć kilkadziesiąt ran na głowie. Należy pamiętać, że ten rodzaj tortur wymyślono tylko dla Niego.

Wg tradycji, po zdjęciu z krzyża Jezusa „korona” została zabrana przez jednego ze świadków, Jego uczniów. Złamali w ten sposób zasadę rytuału żydowskiego, który nakładał obowiązek grzebania z ludzkim ciałem także wszystkich przedmiotów mających kontakt z Jego krwią. O dalszej historii samej korony wiadomo niewiele. Cesarz Konstantyn I Wielki (272 – 337) w 313 r. wydał edykt mediolański, dając chrześcijaństwu swobodę wyznawania religii i dzięki temu skończyły się prześladowania. Wtedy też ochrzczona już jego matka, św. Helena (248/250 – 330), pojechała do Jerozolimy, gdzie w oparciu o ustne przekazy tamtejszych chrześcijan, rozpoczęto wielkie prace wykopaliskowe. Dokopano się do kilku świętych miejsc. Przypuszcza się, że m.in. odkryto wtedy także skalną jamę z narzędziami męki Jezusa. Było to w 325 r. W Jerozolimie relikwia korony cierniowej czczona była na pewno już w początkach V wieku, co wiadomo ze świadectwa bp. Paulina z Noli. W 593 r. święte ciernie oglądał w Jerozolimie bp Grzegorz z Tours, który pisał, że korona była w doskonałym stanie, a jej ciernie były ciągle zielone. Pozostała tam do IX wieku.

Kult cierniowej korony

Wg Antoniego z Piacenzy, relikwia przechowywana była w kościele Apostołów na Syjonie (w miejscu gdzie kiedyś był Wieczernik). W 1063 r. korona trafiła do Konstantynopola. Cenne relikwie przedostawały się powoli na teren Europy Zachodniej. Wg badaczy i naukowców, miejscem ich przerzutu stała się bogata Wenecja.

Do dziś kolce z korony cierniowej Pana Jezusa są czczone w sanktuariach na całym świecie, m.in. w katedrze Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła w Zamościu. Relikwiarz niegdyś ukazywany był wiernym tylko w Wielkim Poście po nabożeństwie Drogi Krzyżowej.

Relikwiarz

Dwa relikwiarze związane z Męką Pańską (dla Drzewa Krzyża Świętego i Ciernia z Korony) ufundował w 1738 r. inf. dr Jakub/Joachim Paschalis Arakiełowicz (od ormiańskiego imienia Arakiel/Arakheal – apostoł, poseł). Jak czytamy w „Polskim słowniku biograficznym” – był Ormianinem (zm. 17 września 1739 r. w Przemyślu). Syn Zachariasza Arakiełowicza z jałowca, który poślubił w Zamościu córkę złotnika Annę Jatułowicz (prawdopodobnie w 1685 r.), Zachariasz należał do patrycjatu ormiańskiego, pełniąc kilkakrotnie urząd wójta gminy ormiańskiej i ławnika. Zostawił po sobie kronikę z l. 1689 – 1726. Jego syn Jakub był księdzem, profesorem filozofii. Pochodził z zamojskiej rodziny patrycjuszowskiej. Studiował w Akademii Krakowskiej – otrzymał stopnie bakalarza i doktora filozofii. Został skierowany jako profesor kolonii akademickiej do Białej Podlaskiej, skąd z powodu lokalnych zamieszek musiał uciekać. W 1710 r. powołany został na katedrę poetyki w Akademii Zamojskiej, gdzie z czasem przechodził na inne katedry: matematyki, fizyki, etyki i teologii moralnej. Doktorat teologii uzyskał na Akademii Zamojskiej 13 maja 1715 r. W l. 1716-18 piastował stanowisko rektora. W 1718 r. na 2 lata pojechał do Rzymu celem pogłębienia swych umiejętności i uzyskania tytułu doktora obojga praw. Tytułu tego jednak nie przywiózł, ale po powrocie jeszcze 3 lata sprawował funkcję rektora. Uzyskał w tym czasie kolejne godności kościelne: kanonię chmieleńską, probostwo wilkołaskie i kraśnieńskie, był kanonikiem przemyskim, dziekanem – infułatem szczebrzeszyńskim, a w 1735 r. został XI dziekanem – infułatem zamojskim (1735-39). Był też protonotariuszem apostolskim. Zmarł w Przemyślu w 1739 r., gdzie 17 września został pochowany w kościele katedralnym.

W zamojskiej katedrze

Piękny, duży relikwiarz, w którym osadzony jest cierń z korony cierniowej Chrystusa, zrobiony został z kryształu i złota. Ozdobiony został perłami i rubinami. W jego centrum za szybką znajduje się jeden kolec – cierń skierowany częścią ostrą do dołu. Naokoło wysadzany rubinami w złocie oraz innymi kamieniami – tworzą one pierwszą otoczkę od ciernia. Wokół nich łańcuch pereł, przerwany, który tworzy drugą zewnętrzną otoczkę. Wszystko w złotym stylizowanym ornamencie roślinnym. Naokoło relikwii jeszcze jedna korona cierniowa ze złota, składająca się z 14 okręgów cierniowych z ok. 38-40 cierniami. Dolny okręg przerwany. Na szczycie relikwiarza znajduje się złoty masywny krzyż maltański/kawalerski (używany przez Zakony Szpitalików, tzn. Joannitów i Lazarytów) na złotym jabłku (globie). Cały element znajduje się na głowie mężczyzny w stroju wschodnim (ormiańskim, kapłańskim) trzymającego wzniesione obie ręce ku górze w geście modlitwy. Włosy bujne z zakręconym lokiem na czole. Rękawy stroju podwinięte do łokci. Przepasany stułą skrzyżowaną na piersi i wsuniętą pod sznur przepasający biodra. Na stroju widoczne elementy wici roślinnej. Prawa noga od kolana odkryta, lewa nieco pod kolanem. Gołe stopy. Podstawa relikwiarza wykonana jest ze złota, z rzeźbionymi czterema główkami, z których każda zwrócona jest w jedną z czterech stron świata, są też elementy roślinne.

CZYTAJ DALEJ

Musicie odzyskać ducha nadziei i ufności – Apel Jasnogórski z „Niedzielą” w 15 rocznicę śmierci św. Jana Pawła II

2020-04-02 21:28

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Jasna Góra

Tygodnik Niedziela

youtube.com

Św. Jan Paweł II uczył nas pokładania ufności w Bogu i życia dla Boga, a w nim dla Kościoła i każdego człowieka – mówił podczas Apelu Jasnogórskiego w 15 rocznicę śmierci Papieża Polaka – redaktor naczelny „Niedzieli” ks. Jarosław Grabowski.

W rozważaniu przypomniał m.in. o apelu ks. kard. Stanisława Dziwisza, który prosił aby w godzinie przejścia św. Jana Pawła II do Domu Ojca, 2 kwietnia o godz. 21:37, na znak modlitewnej wspólnoty i duchowej jedności zapalić w swoich domach świece oraz odmówić akt zawierzenie Bożemu Miłosierdziu, błagając o ustnie pandemii koronawirusa.

- U progu pontyfikatu (41 lat temu), tu na Jasnej Górze, Jan Paweł II zawierzył samego siebie i wszystko, czym żył – Tobie Matko, tu przed Twoim jasnogórskim obliczem. W ten sposób uczył nas, jak ważne jest zawierzenie Ci tego, co jest najcenniejsze: naszego życia. Nasz święty papież mówi do nas: „Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia. Musicie przestać się bać, odzyskać ducha nadziei i ufności.” – przypomniał ks. Grabowski.

- Matko, tak bardzo potrzebujemy tej nadziei, bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Nadziei, która obroni nas przed lękiem o przyszłość – kontynuował redaktor naczelny „Niedzieli”.

Rozważanie zawierało także wspomnienia związane z „Niedzielą” i św. Janem Pawłem II, który regularnie czytał to katolickie pismo. 24 lata temu na spotkaniu z redakcją w Watykanie Ojciec Święty powiedział: „Stoi przed wami zadanie. Chrystus obecny w Kościele oczekuje, że ten ogromny potencjał myśli i talentów, który jest w was, włączycie w dzieło ewangelizacji i promocji tych wartości, które często są podważane przez prasę propagującą fałszywy model ludzkiej wolności.”

- Prosimy Cię Matko Najświętsza, abyśmy jako wiarygodne pismo katolickie stawali się przewodnikiem na drogach wiary i mogli docierać do coraz szerszego grona czytelników, dzisiaj szczególnie w wersji elektronicznej czy też za pomocą dobrych ludzi, którzy razem z zakupami mogą zanieść wiernym „Niedzielę” do domu… - modlił się na zakończenie ks. Jarosław Grabowski.

Po Apelu Jasnogórskim wygłoszone zostanie wyjątkowe rozważanie „Totus Tuus”, a o godz. 21:37, w godzinie przejścia św. Jana Pawła II do Domu Ojca, wspólne odśpiewanie pieśni„Czarna Madonno”. Następnie Różaniec z rozważaniami wg. nauczania św. Jana Pawła II, o 22.30 akt zawierzenia Matce Bożej a następnie medytacja ze św. papieżem, adoracja i koronka do Bożego Miłosierdzia. O północy odprawiona zostanie Msza św.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję