Reklama

Niedziela w Warszawie

Praga pod okupacją

Wyparcie Niemców z warszawskiej Pragi, nie oznaczało wolności. Razem z wojskami sowieckimi i tzw. armią Berlinga przybyła cywilna i wojskowa bezpieka, rozpoczynając łowy na polskich patriotów

Niedziela warszawska 3/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

Warszawa

Marcin Żegliński

Całe kwartały tzw. nowej Pragi – w okolicach ulic 11 listopada stały się szybko jednym wielkim więzieniem, katownią i miejscem martyrologii, czego do dziś wielu sobie nie uświadamia

Całe kwartały tzw. nowej Pragi – w okolicach ulic 11 listopada stały się
szybko jednym wielkim więzieniem, katownią i miejscem martyrologii, czego
do dziś wielu sobie nie uświadamia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nowe, sowieckie porządki w Polsce wymagały złamania oporu tych, którzy marzyli o odzyskaniu niepodległości. Struktury powstałego kilka tygodni wcześniej tzw. rządu lubelskiego, czyli komunistycznej władzy, potrzebowały instytucji utrwalających jej panowanie – bezpieki, aresztów i więzień. Po zajęciu stosunkowo mało zniszczonej Pragi, to tu na wiele miesięcy, a nawet lat, zainstalowały się instytucje związane z organami przemocy.

Takich miejsc było na Pradze ponad trzydzieści. Szybko okryły się złą sławą, jako miejsca kaźni, gdzie torturowano i mordowano tych, których choćby tylko podejrzewano o działalność niepodległościową, czy wspieranie takiej działalności.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Praga na długo stała się centrum ówczesnej władzy, także jej aparatu ucisku. Tu zaczęto tworzyć areszty, więzienia, z których część potem przeniesiono na drugą stronę Wisły – mówi Marcin Łaszczyński z warszawskiego oddziału IPN.

Symbol narzuconej władzy

Zanim w połowie stycznia 1945 r. Sowieci i ich polscy sojusznicy zajęli, prawie bez walki, lewobrzeżną Warszawę, przez wiele miesięcy okupowali Pragę. – Praga została zajęta, gdy po drugiej stronie Wisły trwało jeszcze Powstanie – zaznacza Marcin Łaszczyński. – W momencie, gdy ją zajęto od razu zajmowano dogodne dla siebie budynki, z piwnicami, w których można byłoby zrobić cele. To był znak instalowania się nowej, narzuconej władzy.

Reklama

Gdy w czasie trwającego Powstania 14 września 1944 r. rozpoczęło się wyłapywanie „elementu podejrzanego” – uczestników zbrojnego podziemia niepodległościowego, zasłużonych żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych – praskie areszty i katownie wypełniły się. Praga stała się centrum także ówczesnego aparatu ucisku.

Całe kwartały tzw. nowej Pragi – w okolicach ulic 11 listopada, Strzeleckiej i Jagiellońskiej – której budynki nie zostały naruszone działaniami wojennymi – stały się szybko jednym wielkim więzieniem, katownią i miejscem martyrologii, czego do dziś wielu sobie nie uświadamia.

Dlatego tyle aresztów, więzień itd. stworzono właśnie w tej okolicy? – Pierwszy powód to oczywiście dobry stan budynków i ich centralne położenie. Tu nie było większych zniszczeń, tu zatrzymał się front – tłumaczy Marcin Łaszczyński. Dodatkowo w tym rejonie, 11 listopada, Dworca Wileńskiego czy Praskiego, przechodziła linia kolejowa.

Na tyłach obecnej dyrekcji kolei państwowych PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., w budynku przy ul. Wileńskiej 2/4, znajdowała się pierwsza siedziba Rządu Tymczasowego i Krajowej Rady Narodowej, ale także Miejski Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (MUBP). W jego piwnicy znajdował się areszt, wcześniej używany przez NKWD. – Szybko stamtąd MUBP przeniesiono. Specyfika działania UB mogła zniechęcać do nowej władzy, nie działała dobrze na jej wizerunek – podkreśla Łaszczyński.

Praskie Łączki

Reklama

Po zajęciu Pragi przez Sowietów, szybko zabrakło więzień dla pojmanych żołnierzy AK i NSZ. Sowieci rozwiązali ten problem zajmując domy mieszkalne, z których usuwano mieszkańców. Zabierano lokale na swoje kwatery, a piwnice na cele więzienne. Przy ul. 11 Listopada zajmowano kolejne kamienice, m.in. numery: 62, 66, 68. Ta ostatnia nazywana kordegardą lub rogatką, gdzie mieścił się sowiecki Trybunał Wojenny NKWD, była świadkiem wielu zbrodni.

Według IPN, budynki szkolne przy ul. Otwockiej 3 były zajęte przez komendę wojskową i trybunał wojskowy wraz z siedzibą prokuratury armii sowieckiej. Choć znajdował się tam także areszt, to w budynku nie zachowały się żadne ślady z tego okresu. Także w liceum Władysława IV, w części przylegającej do ul. Jagiellońskiej, w roku 1945 miał siedzibę drugi sowiecki trybunał wojenny.

Efektem nowej okupacji były setki ofiar. O anonimowych grobach żołnierzy powojennej konspiracji wielu dowiedziało się po tym, gdy na warszawskich Powązkach na tzw. Łączce, rozpoczęły się ekshumacje potajemnie grzebanych Żołnierzy Wyklętych. Takich miejsc, jak praska Łączka, może być dużo, ale większość najpewniej na zawsze pozostanie anonimowych.

Najpewniej nie dowiemy się wiele o losach pochowanych za murami praskiego więzienia karno-śledczego przy ul. Namysłowskiej. W powstałym w 1944 r. w dawnych koszarach więzieniu, uważanym za jedno z najcięższych, a odgrodzonym trzymetrowym murem, egzekucji dokonywano w specjalnym bunkrze śmierci. Zwłoki chowano w pobliskim rowie, posypane wapnem.

Reklama

Do czasu uruchomienia „Mokotowa” to było główne więzienie w Warszawie. W latach 70. zabudowania więzienia rozebrano, a w ich miejscu stawiano bloki mieszkalne. – Ludzie, którzy budowali to osiedle, opowiadali, że wykopane kości zabierano gdzieś na śmietnik i ślad po nich ginął – mówi dr Tomasz Łabuszewski z warszawskiego IPN, badający miejsca kaźni Żołnierzy Wyklętych. Ilu ludzi tam zginęło? – Z pewnością kilkaset osób. Nie ma pełnej czy urzędowej listy, są ustalenia społeczników.

Ludzie słyszeli jęki

Główna siedziba NKWD, a następnie na długo WUBP w Warszawie, znajdowała się przy ul. Strzeleckiej 8. Tu urzędował Iwan Sierow – główny doradca NKWD przy Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, organizator aresztowania przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, sądzonych potem w tzw. Procesie Szesnastu, późniejszy szef wywiadu wojskowego ZSSR.

W 1945 r. stopniowo wprowadził się tu WUBP, zamieniając budynek w areszt podręczny. Tu zwożono żołnierzy powojennej partyzantki i w mieszkaniach, przekształconych na sale przesłuchań, katowano. Po 1948 r. areszt zamieniono na mieszkania dla funkcjonariuszy UB i ich rodzin. – Mamy świadectwa dawnych więźniów, mówiące o śmierci osób, które nie wytrzymywały śledztw. Są meldunki Delegatury Sił Zbrojnych o wykonywanych tam wyrokach śmierci – mówi dr Łabuszewski. – Mamy też relacje mówiące o tym, że na pełny regulator nastawiona była muzyka, a i tak ludzie słyszeli jęki katowanych.

Po zajęciu lewobrzeżnej Warszawy, dużą część aparatu ucisku przerzucono za Wisłę. – Jednak druga część katowni, ze względu na zniszczenia za Wisła, pozostała na Pradze na dłużej – mówi Maciej Łaszczyński. – Na przykład WUBP działał przy ul. Sierakowskiego do 1956 r.

Dokumentalistka Ewa Szakalicka nakręciła film „Katownie praskie”, bo – jak tłumaczy – nadal niewiele wiadomo o mrocznych tajemnicach, które kryją kamienice na Pradze. W jednej z praskich katowni przebywał komendant okręgu nowogródzkiego AK ppłk Janusz Prawdzic-Szlaski ps. Prawdzic. – Pochodzę z rodziny kresowej. Mój tato i jego kuzyni byli również w okręgu nowogródzkim AK. Byłam wzruszona, gdy na cegle znalazłam wyryty napis „Prawdzic 1945”. Pierwszy raz poczułam się na Pradze, jak u siebie – twierdzi Ewa Szakalicka.

Swoim filmem dokumentalnym chciała trafić do wrażliwości ludzi, potrząsnąć ich sumieniami, by zdali sobie sprawę z tego, co tam się stało. Że Praga była jednym wielkim więzieniem, katownią i miejscem martyrologii, czego sobie dziś kompletnie nie uwiadamiamy. – Do tego stopnia, że dzieją się rzeczy straszne. Przy ul. Namysłowskiej, dawnej Ratuszowej, przy której mieściło się „Toledo”, najstraszniejsze wówczas więzienie, powstało nowe osiedle. Powstało na trupach pochowanych tam ofiar – twierdzi. – Nie wiem czy to było nieświadome czy celowe zacieranie śladów, ale tam nie da się przeprowadzić ekshumacji.

2017-01-12 10:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warszawa: Konserwator Zabytków zablokował budowę Domu Parafialnego. "Decyzja jest niezrozumiała"

[ TEMATY ]

Warszawa

parafia św. Barbary

Stołeczny Konserwator Zabytków

Dom Parafialny

Parafia pw. św. Barbary w Warszawie

Stołeczny Konserwator Zabytków wstrzymuje budowę Domu Parafialnego

Stołeczny Konserwator Zabytków wstrzymuje budowę Domu Parafialnego

Budowa Nowego Domu Parafialnego warszawskiej parafii św. Barbary została zablokowana przez Stołecznego Konserwatora Zabytków, który skierował również zawiadomienie do prokuratury w sprawie badań archeologicznych zakończonych 2 lata temu. “W naszej ocenie decyzja Stołecznego Konserwatora Zabytków jest niezrozumiała i podważa zasadę zaufania do instytucji publicznych” - mówi KAI Monika Sarnecka, rzecznik parafii św. Barbary.

Budowa nowoczesnego centrum ewangelizacji rozpoczęła się ponad dwa lata temu i osiągnęła już stan surowy. Bryła budynku ma docelową wysokość, a parafia św. Barbary powinna przystępować do prac związanych z wykańczaniem obiektu. Jednak bez podłączenia do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, dom parafialny nie będzie mógł uzyskać pozwolenia na użytkowanie w określonych duszpasterskich celach.
CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. infułat Władysław Fidelus – świadek pontyfikatu św. Jana Pawła II

2026-07-16 09:30

[ TEMATY ]

śmierć kapłana

ks. infułat Władysław Fidelus

diecezja.bielsko.pl

W nocy z 15 na 16 lipca 2026 roku zmarł ks. infułat Władysław Fidelus, wieloletni proboszcz parafii konkatedralnej Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Żywcu. Miał 85 lat. Przez blisko pół wieku kierował jedną z najważniejszych parafii diecezji bielsko-żywieckiej, a jego życie i kapłańska droga były nierozerwalnie związane z osobą św. Jana Pawła II.

Ks. infułat Władysław Fidelus urodził się 26 maja 1941 roku w Zembrzycach koło Suchej Beskidzkiej. Ukończył Liceum Ogólnokształcące w Wadowicach - tę samą szkołę, do której uczęszczał Karol Wojtyła. Święcenia kapłańskie przyjął w Krakowie w 1965 roku. Pierwszą placówką duszpasterską była parafia w Trzebini Wodnej-Krystynowie. W 1968 roku został skierowany do parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Żywcu jako wikariusz i katecheta.
CZYTAJ DALEJ

Policjanci zatrzymali Ukraińca, który obrażał uczestników Marszu Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej

2026-07-17 06:21

[ TEMATY ]

Ukraina

fot. X/Policja_KSP

Stołeczni policjanci zatrzymali w Bydgoszczy 23-letniego obywatela Ukrainy, który nawoływał do popełnienia przestępstwa oraz obrażał uczestników Marszu Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej - poinformowała w czwartek KSP.

Mężczyzna opublikował w mediach społecznościowych nagranie zawierające publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa. Obrażał też uczestników Marszu Pamięci o Ofiarach Rzezi Wołyńskiej. Policjanci zatrzymali go w Bydgoszczy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję