Metrowa figurka Chrystusa Króla na grobie Kotańskiego na warszawskich Powązkach jest miniaturą posągu Jezusa z Rio de Janeiro. Przemysław Przybecki cieszy się, że wreszcie udało się ją postawić. Bo tak jak Chrystus ma na niej otwarte ramiona, tak Marek przez całe życie z otwartymi ramionami przyjmował wszystkich do swych ośrodków, troszczył się o bezdomnych, narkomanów czy zakażonych wirusem HIV. Przy czym nie dzielił ludzi na wierzących i niewierzących, opieką obejmował niezależnie od wyznania i światopoglądu. Bardzo chciał jednak, by jego podopieczni odnaleźli właściwą drogę, by powrócili do wiary.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nie ma lepszego drogowskazu
Reklama
Wszystko zaczęło się wiosną 1996 r. Była noc, minęła pierwsza. Do Przemysława Przybeckiego niespodziewanie zadzwonił Marek Kotański. - Słuchaj, musimy znaleźć jakiś symbol, który przekonałby ludzi do normalnego życia - powiedział. I wtedy wymyślił, że będzie to figura Pana Jezusa. Koniecznie replika tej z Rio de Janeiro. Właśnie nią zachwycił się, kiedy był w Brazylii, gdyż w symbolicznym geście rozpościera ramiona nad miastem. Chciał, aby bezdomnych, którzy przychodzą do ośrodków MARKOT-u też witał Chrystus, by ogarniał ich otwartymi ramionami. Na znak solidarności. I tego, że jest razem z nimi.
Prace zaczęły się niemal natychmiast. Stanisław Strzyżyński, rzeźbiarz, wyprofilował figurkę. Materiały od początku przygotowywali sami bezdomni - pensjonariusze ośrodka. I wcale nie trzeba było ich o to prosić. Do pracy zgłosiło się tylu chętnych, że trzeba było wydzielać zajęcia. W efekcie, już latem na dwunastometrowym cokole, w ośrodku przy ulicy Marywilskiej, stanęła sześciometrowa, pomalowana na biało figura Chrystusa Króla. Potem uroczyście poświęcił ją bp Władysław Miziołek.
- Dobrze, że tutaj stanęła, bo przecież nie ma lepszego drogowskazu dla ludzi - mówi Przybecki. - Przez tę figurę pokazywane jest życie Jezusa, godne przecież naśladowania. Pensjonariusze z tego się cieszą. Bo tak naprawdę każdy z nich chce przecież być lepszy.
Podobne akcenty: figury, krzyże bądź kapliczki, pojawiły się również w innych ośrodkach MONAR-u i MARKOT-u.
- Metalowy krzyż przy noclegowni w przejściu podziemnym na Modlińskiej stoi od kilku lat. Dla nas ma to wielkie znaczenie - podkreśla Konstantyn Kożewnikow, kierownik placówki. Ten krzyż również stawiali sami mieszkańcy. Nad nim widnieje napis: "Błogosławieni będziecie ci, którzy teraz głodujecie, bowiem będziecie nasyceni".
Są ośrodki, jak choćby "Bajka" dla pięciuset matek z dziećmi, gdzie zamiast figur istnieją kapliczki. - One też mają przypominać o tym, co w życiu jest najważniejsze - mówi Przybecki.
O czym jeszcze miały przypominać figury
Marek Kotański twierdził, że krzyże, figury Chrystusa i kapliczki, które stawia, będą dla jego podopiecznych miejscem, gdzie można się modlić i odnaleźć Boga.
Przemysław Przybecki: - Była to potrzeba jego duszy. W ostatnich latach bardzo wiele mówił o Bogu, zależało mu, by pokazać ludziom, że oprócz życia na ziemi jest również inne, którego wartość sięga poza grób. Dlatego tak ważna była dla niego wiara. Często mówił, że trzeba stawiać na Jezusa, bo tylko On jest autorytetem i światłem. Właśnie o tym miały w jego przekonaniu przypominać te figury.
Kotański wielokrotnie potwierdzał słowa swego przyjaciela. - Wielu naszym ludziom Jezus uratował życie. Potem mówili mi, że spojrzeli na Pana Jezusa i wrócili. Czekam na wiele kolejnych cudów, gdyż cudem jest to, że wielu ludzi się tu leczy, inni wychodzą z bezdomności i że dzieje się wiele dobra - mówił w wywiadzie dla KAI.- Napisałem książkę pod tytułem Ty zaraziłeś ich narkomanią. Potem było jej wznowienie Sprzedałem się ludziom, gdzie napisałem, że moje wartości to Jezus i Dekalog. Nigdy się od tego nie odżegnywałem. Mój ojciec w młodości chciał zostać księdzem. Jest profesorem japonistyki, ale jego mama, świętej pamięci babcia Waleria, osoba niezwykle religijna, działająca w chórach, w parafii, w Sodalicji Mariańskiej uczyła mnie w cudowny sposób miłości do Jezusa, uczyła pacierza. Klękaliśmy wspólnie i odmawialiśmy pacierz - było to wielkie codzienne przeżycie dziecięce, ciepłe i dobre.
Przybecki wspomina też słynną niegdyś akcję rozdawania prezerwatyw przez Kotańskiego: - Wycofał się z tego, głosił, że prawdziwa miłość może się zrealizować tylko przez uczciwość i wierność małżeńską. O tym też miały przypominać figury Chrystusa Króla.
Kotański we wspomnianym wywiadzie zaś przekonywał: - Zacząłem się bardzo modlić. Modląc się zrozumiałem, że muszę zacząć mówić o Jezusie, oświetlać drogę młodzieży i innych ludzi prawdami Jezusa, gdyż tylko wtedy ma się pewny fundament, jest się na pewnej drodze. Gdy po raz pierwszy zacząłem tak mówić, ludzie zaczęli mieć wątpliwości: no jak to? Ty, który rozdawałeś prezerwatywy opowiadasz takie rzeczy? Odpowiedziałem: tak, bo wtedy błądziłem, myślałem, że prezerwatywa jest mniejszym złem, środkiem ochronnym przed AIDS. Byłem wówczas przerażony, że tak dużo młodzieży zakaża się i nie rozumiałem, że to rozdawnictwo jest w gruncie rzeczy beznadziejne. Nie dość, że jest to przyzwolenie na seks, na dodatek jest to propagowanie metody, która może być zupełnie zawodna. To tak, jakby przechodząc przez jezdnię dwupasmową mówić: przechodźcie, ale szybko, bo te samochody jeżdżą z szybkością 200 km na godzinę - więc kupcie sobie adidasy, zamiast powiedzieć, że powinniśmy wybudować kładkę, którą przechodzi się nad jezdnią. To było propagowanie czegoś, co samo w sobie nie jest żadną metodą. Był to mój ogromny błąd, z którego się na szczęście wycofałem i właśnie jako rekompensatę za błądzenie wciąż mówię młodzieży o wierności, o wstrzemięźliwości seksualnej, o miłości, odpowiedzialności.
O tym, że stawianie figur przez Kotańskiego miało przełożenie na jego działalność, świadczą inicjatywy, jakie podejmował i jakie wiązał z Kościołem. W Roku Jubileuszowym na przykład, na spotkaniu z Prymasem Polski zapowiedział zbudowanie niedaleko Warszawy Centrum Rehabilitacji i Wypoczynku dla 1,5 tys. dzieci specjalnej troski. Także prowadzony przez Kotańskiego Ruch Czystych Serc miał być ściśle połączony z działaniami podejmowanymi przez Kościół. Podczas spotkania z Episkopatem Polski wyraził zadowolenie, że biskupi poparli pomysł włączenia Kościoła w profilaktykę antynarkotykową młodzieży. Proponował wówczas, by zorganizować specjalne szkolenia dla księży w tym zakresie. Natomiast podczas pielgrzymki Papieża do Polski w roku 1999, Kotański wezwał młodzież do udziału w spotkaniu pod hasłem: Ojcze Święty, jesteśmy z Tobą - deklarujemy czystość. Na lotnisku w Balicach sam wręczył Janowi Pawłowi II deklarację czystości.
Po śmierci Marka Kotańskiego w jednej z placówek stanęła już kolejna figura Chrystusa. W ośrodku "Rokitno" koło Błonia poświęcił ją niedawno bp Piotr Jarecki. - Na wiosnę planujemy postawienie takiej figury w Chełmie, a potem w ośrodku koło Mrągowa. - Myślę, że jest to zgodne z ideą Marka i że on z tego się cieszy - przyznaje Przemysław Przybecki.