Ten zawodnik będzie starał się wyprowadzić kontratakiem
Nauczka
Biało-Czerwoni pod wodzą Franciszka Smudy nie wyszli z grupy. Oczywiście, chodzi o czysto hipotetyczną mundialową grupę, a mianowicie o trzy towarzyskie mecze. Dwa z nich zremisowaliśmy bezbramkowo (z Finlandią i Serbią). Trzeci zaś (z Hiszpanią) sromotnie przegraliśmy aż sześcioma bramkami, nie zdobywając żadnej. Bilans? Dwa hipotetyczne punkciki i powrót na tarczy do domu. Hiszpanie pokazali nam nasze miejsce w światowej piłce. Co prawda, mamy jeszcze dwa lata do Euro 2012, ale tymczasem nie mamy drużyny na miarę tej imprezy. Nasze gwiazdy na tle supernowych z Półwyspu Iberyjskiego były zupełnie niewidoczne. Hiszpanie się po prostu dobrze bawili zarówno na boisku, jak i na prawie pełnych trybunach i w iście mistrzowskim stylu sprowadzili naszych do piłkarskiego parteru. Już lepiej by było, gdybyśmy oddali ten mecz walkowerem. Wydaje się jednak, że winnych porażki należy szukać gdzie indziej. Mam na myśli zarządzających polskim futbolem. Wielu z nich nadal myśli peerelowskimi schematami, wśród których prym wiedzie aksjomat: Jakoś to będzie! Na mistrzostwach Europy, których jesteśmy współgospodarzami (wraz z Ukrainą) nie możemy się skompromitować. Albo natychmiast ostro zabierzemy się do pracy, albo będziemy się wstydzić przed Starym Kontynentem. Biało-Czerwoni zaś będą kojarzeni z futbolowymi chłopcami do bicia.
Jacek
EUROSPORT POLECA: codzienny program Soccer City Live ze studia w Johannesburgu o godz. 22.30.
Wyobraź sobie lekarza, który mówi: „Najważniejsze, żeby zbić gorączkę… a przyczyna? - nieważna”. Brzmi jak żart? A teraz powiedz szczerze: czy my czasem nie robimy dokładnie tego samego z własną duszą?
Opowiem Ci historię człowieka, który miał otwarte drzwi wolności, a jednak przez 10 lat nie umiał wyjść… oraz moment z mojego dzieciństwa, kiedy byłem „idealny” tylko dlatego, że bałem się reakcji surowego wujka — a gdy drzwi się zamknęły… powiedziałem: „No, teraz już mogę”.
"Uzdrowienie głuchoniemego w Dekapolis", Bartholomeus Breenbergh, 1635
Prorok Achiasz z Szilo spotyka Jeroboama na drodze poza Jerozolimą. Opowiadanie podkreśla samotność tej chwili. Są tylko we dwóch na polu. Jeroboam pochodzi z północy. Należy do domu Józefa. Nadzoruje prace publiczne Salomona. W tle narasta zmęczenie ciężarami państwa. Wzrasta gorycz ludu, niewidoczna z pałacu.
- Chcę bardzo Bogu podziękować za wszystkich ludzi, którzy pracują i posługują w tym miejscu - mówił podczas Mszy św. metropolita katowicki abp Andrzej Przybylski do zebranych w kaplicy Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu.
- Myślę, że wszyscy pamiętamy, co znaczy słowo Eucharystia. Ono dosłownie znaczy dziękczynienie. Święty Paweł powie: „W każdym położeniu dziękujcie, bo to jest wolą Boga”. Bo nawet kiedy człowiek jest chory, cierpiący, kiedy mu czegoś bardzo brakuje, gdy zaczyna dziękować, to też widzi, ile ma nawet w swojej chorobie i biedzie. Dlatego chcę razem z wami bardzo podziękować za takie miejsca, jak choćby tutejszy szpital. Chcę bardzo Bogu podziękować za wszystkich ludzi, którzy pracują i posługują w tym miejscu - mówił abp Przybylski.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.