Reklama

Wiara

"Niedziela. Magazyn"

Śladami „łez” Matki Bożej

Fizycy wahają się: „Powstaje materia «z niczego». A to może nastąpić tylko przez przekształcenie energii w materię”. Czyżby więc w świętych wizerunkach ukrywała się jakaś „energia”? Biolodzy, mając problem z klasyfikacją, dodają: „Taka substancja może być emitowana tylko przez żywy organizm”. Czyżby więc te wizerunki „żyły”? Zdumiewające pytania, które powinniśmy postawić… teologom.

[ TEMATY ]

Matka Boża

"Niedziela. Magazyn"

SICDAMNOME, CC BY-SA 4.0/Wikimedia Commons

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wschód zawsze nauczał, że ikony żyją i nabierają mocy, gdy są karmione modlitwą. Mogą też zamierać, gdy nikt ich nie omadla. Może dlatego, jak pokazują statystyki, najczęściej wizerunki płaczą tam, gdzie życie Kościoła jest intensywne.

Czy to nagroda? Może to „tylko” ujawnienie się nadprzyrodzoności tam, gdzie ma ona ku temu warunki.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

MATERIA CUDU

Rozmawiamy o „łzach”, ale pojawia się też termin „krwawe łzy”, mówimy także o pojawiającym się na obrazach „oleju”. Wschód przyjmuje na te wszystkie określenia jedno słowo: „mirra”. Jej konsystencja waha się od gęstej i oleistej żywicy do przezroczystej i wodnistej cieczy.

Od strony teologii jedno jest pewne: strumienie „łez” są manifestacją chwały Bożej. Mówią o przenikaniu świata doczesnego przez nadprzyrodzoność, o władzy Boga nad materią, którą On sam stworzył i podporządkował ustanowionym przez siebie prawom.

Dziś „cud łez” to powszechny fenomen. Dawniej nie zdarzał się on częściej niż 2-3 razy w ciągu wieku. Jest tu podobnie jak z objawieniami, których liczba w czasach współczesnych zaczęła narastać lawinowo, podczas gdy wcześniej Maryja ukazywała się rzadko.

Reklama

W czasach starożytnych znany był jedynie fenomen mirry-krwi. Zjawisko mirry-oleju spływającego po ikonach pojawiło się najprawdopodobniej dopiero w wieku XIII. Być może nie wcześniej niż z XV wieku zaczyna się trzeci fenomen: na obrazach pojawia się mirra-łzy.

KOŚCIÓŁ POZOSTAJE OSTROŻNY

Tam, gdzie dzieją się Boże cuda, pojawiają się i próby naśladowania ich przez człowieka, a często też przez diabła. Stąd Kościół jest ostrożny w podejściu do płaczących wizerunków i większość „cudów łez” nie przechodzi pozytywnie surowych testów wymaganych do uznania ich prawdziwości.

Przykłady? W 1995 r. w figura Matki Bożej w Civitavecchia płacze krwią. Z badań wynika, że krew na figurze należy do mężczyzny. Właściciel posągu odmawia poddania się testowi DNA. W 2002 r. w Mesynie płacze krwią figura Ojca Pio. Kościół zleca badania laboratoryjne. Wykazują one, że krew należy do kobiety. W 2006 r. w Forli maryjna figura płacze krwią. Testy DNA wykazują tożsamość z DNA pobranym od kościelnego. W 2018 r. w Hobbs w Nowym Meksyku zaczyna płakać figura Matki Bożej. Testy potwierdzają, że „łzy” mają skład chemiczny oliwy z oliwek zmieszanej z olejkiem zapachowym róży.

Jest jeszcze dodatkowy powód ostrożności Kościoła. Fascynacja tego rodzaju zjawiskami prowadzi do „uzależnienia wiary od cudów”. Pojawia się nawet ostrzeżenie, że „poprzez poszukiwanie ziemskich dóbr i znaków (...) ludzie zaakceptują Antychrysta, który będzie dokonywać niesamowitych cudów” (Aleksiej Osipow).

NAJSTARSZY FENOMEN

Reklama

Pierwsze płaczące wizerunki to tzw. krwawiące ikony, o których mamy wzmianki już w IV wieku. Najbardziej znanym dokumentem opisującym to zjawisko jest powstały po 836 r. List trzech patriarchów do cesarza Teofila. Czytamy w nim: „Na Cyprze (...) wybudowano dom dla świętej Matki Boga, w którym znalazła się Jej ikona w formie mozaiki. Pewien Arab strzelił z łuku i przebił strzałą kolano [Maryi], na którym Zbawiciel siedział przy Jej łonie. Natychmiast wylała się obficie krew, spływając do Jej stóp”. Sześć rozdziałów dalej czytamy: „W mieście Bejrut mieszkał Żyd, który przebił lancą bok Chrystusa na ikonie (...). Nagle zaczęła wylewać się fontanna krwi”. I jeszcze: „Inny Żyd w cesarskim mieście Konstantynopolu przebił sztyletem serce ikony naszego Zbawcy (...). Strumienie krwi trysnęły na jego twarz i odzienie”.

Późniejsze wzmianki o „zranionych ikonach”, aż do XII wieku, pochodzą niemal tylko z Konstantynopola. Najsłynniejsza jednak znajduje się w klasztorze watopedzkim na Górze Athos. Mowa o Dziewicy zabitej, w której twarz w napadzie szału wbił nóż jeden z mnichów.

Jaki jest cel tych cudów? Cytowany List trzech patriarchów... stanowił poważny argument w sporach o kult ikon. Krwawiące wizerunki były dowodem na to, że w ikonach mieszka nadprzyrodzoność, która może się ujawnić w takiej właśnie formie.

CUDA NA ZACHODZIE

Wydaje się, że najstarszy znany na Zachodzie „cud łez” miał miejsce w miasteczku Trevi. W 1485 r. znajdujący się tam na ścianie domu obraz Matki Bożej zaczął płakać krwią, przez co stał się źródłem licznych nawróceń i uzdrowień. Wydarzenia te opisał notariusz oraz miejscowi urzędnicy, a stworzone przez nich dokumenty znajdują się dziś w archiwum miasta.

Po raz pierwszy chrześcijanie na Zachodzie stanęli przed pytaniem o przyczynę łez Maryi. Nie nasuwała się żadna odpowiedź. Ostatecznie zdecydowano się na wyjaśnienie historyczne: krwawe łzy miały być wyrazem współczucia Matki Bożej z powodu epidemii, która od lat dręczyła okolicę.

Reklama

A może eksplozja nadprzyrodzoności w Trevi była czymś więcej – wezwaniem do nawrócenia, o czym czytamy w kronikach? Może nawet miała się stać zachętą do powrotu do Ewangelii dla innych społeczności? Taką tezę potwierdzałby fakt szybkiego następowania kolejnych tego rodzaju apeli z nieba. W 1489 r. „płacząca Madonna” pojawia się w miejscowości Pennabilli, w pobliżu Rimini; trzy lata później płacze wizerunek Matki Najświętszej w Asyżu; niebawem, w 1504 – w Locarno.

WYJAŚNIENIE PRZYNOSI HISTORIA?

Kolejnemu z cudów również przypisano znaczenie historyczne.

Treviglio – miejscowość nieopodal Mediolanu – leżało na drodze wojsk francuskich prących na stolicę księstwa. Kiedy rankiem 28 lutego 1522 r. wojsko podeszło pod klasztor Augustianów, marszałek Odet de Foix wszedł do tamtejszej świątyni i spostrzegł, że Matka Boża z Dzieciątkiem roni łzy. Widząc cud, złożył przed wizerunkiem swój hełm i miecz. Francuzi zaprzestali oblężenia.

Tamtejszy obraz jako pierwszy w historii otrzymał tytuł Madonna delle Lacrime – Matka Boża Płacząca.

Czy to wydarzenie jest związane jedynie z historią? Nie, bo 23 kwietnia 2022 r. papież Franciszek ukazał inny – właśnie duchowy wymiar cudu w Treviglio. Dla niego „cud łez” jest zaproszeniem do naśladowania Maryi. Jest w nim „całe podejście duszpasterskie: duszpasterstwo czułości, współczucia, bliskości. Czułość, współczucie i bliskość. To jest Boży styl”.

WĘGIERSKIE MARIAPOCS

Następnym miejscem, gdzie pojawia się „cud łez”, jest węgierskie Mariapocs. Tamtejszy fenomen również powiązano z historią.

Dnia 4 listopada 1696 r. tamtejsza ikona zaczęła płakać mirrą. Płakała przez dwa tygodnie, a w tym czasie działy się niezwykłe cuda. Najbardziej spektakularne było przywrócenie życia konającemu dziecku, które ksiądz podniósł do ikony, by dotknęło łez płynących z oczu Maryi.

Reklama

Miesiąc później, w tak zimny dzień, że podczas liturgii zamarzło wino, ikona znów zaczęła płakać. Łzy nie zamarzały – płynęły strumieniem przez 11 dni.

W lutym 1697 r. cesarz Leopold nakazał przeniesienie ikony do Wiednia (tam nigdy już nie roniła łez), więc w Mariapocs pojawiła się kopia. Ta w 1715 r. też zaczęła płakać. W 1905 r. ponownie zapłakała, roniąc łzy przez dwa tygodnie.

Wszystkie cztery zjawiska łez zostały wnikliwie zbadane przez Kościół i uznane za autentyczne.

Ich powód? Uznano, że płacząca ikona ukazuje „pełne miłości współczucie Matki Bożej z powodu cierpienia mieszkających tu ludzi”. „Cud łez” miał im nieść pociechę. Ale nie tylko – głębsza interpretacja mówiła o zapatrzeniu się we współczującą Maryję jako we wzór.

Tak oto niepostrzeżenie interpretacja teologiczna przenika historyczną.

Madonna z Książa Wielkiego

Mamy i wątek polski – związany z obrazem z Książa Wielkiego. Wydarzenie z 1683 r. odnotowało kilka źródeł. W dokumentach czytamy, że z oczu Maryi popłynęły krwawe łzy, których ślady pozostały na bieliźnie ołtarzowej.

Płacz ten zinterpretowano na płaszczyźnie historycznej: odczytano jako zapowiedź klęsk w czasach wojen kozackich.

Warto pamiętać, że w tym samym czasie odnotowywano w Polsce „płacz” wielu wizerunków maryjnych. Interpretuje się go jako zapowiedź rozbiorów – konsekwencji odrzucenia opieki nieba. Król i naród bowiem nie wywiązali się ze ślubów złożonych Maryi.

Reklama

Bliżej współczesności warto odnotować płacz wizerunku Matki Bożej w Lublinie z 3 lipca 1949 r. Wprawdzie terror komunistyczny nie pozwolił na zweryfikowanie cudu, ale zastanawiające jest to, że łza na obrazie nie spływała grawitacyjnie w dół, wzdłuż nosa, ale biegła jak u żywej osoby ukośnie, od spojówki w kierunku policzka. Jan Paweł II wspominał o tym cudzie, konsekrując sanktuarium w Syrakuzach. Tłumaczył: „Można było zrozumieć ten płacz (...) na tle zagrożenia Europy od Wschodu przez programowo ateistyczny komunizm”.

Zdawałoby się, że mamy kolejne odwołanie do historii... Czy tylko?

COŚ WIĘCEJ NIŻ NAWIĄZANIE DO HISTORII

Kościół widzi w tych fenomenach coś więcej. Dość przypomnieć słowa Piusa XII o płaczącym wizerunku w Syrakuzach: „Uznajemy jednomyślną deklarację Konferencji Episkopatu, która odbyła się na Sycylii, w sprawie realności tego wydarzenia. Czy ludzie zrozumieją tajemniczy język tych łez?".

Papież sugeruje, że prosta interpretacja w kluczu historycznym nie wyjaśnia do końca znaczenia „cudu”, a apel o nawrócenie i odwoływanie się do wydarzeń historycznych okazują się interpretacjami inkluzywnymi. Tak właśnie widział to Jan Paweł II, gdy z okazji konsekracji sanktuarium w Syrakuzach 6 listopada 1994 r. uczył: „Te łzy Maryi należą do porządku znaków. (...) Matka płacze wówczas, kiedy dzieciom zagraża jakiekolwiek zło, duchowe czy też fizyczne”.

Najpierw podkreśla porządek duchowy.

W objawieniach

Reklama

Takie właśnie znaczenie ma płacz Maryi w objawieniach. W La Salette (1846) płacze, kryjąc twarz w dłoniach, „w okresie wielkiego nasilenia postaw antychrześcijańskich we Francji” (Jan Paweł II). W Quito (1582) z oczu Maryi płyną łzy, które Matka Boża roni „z powodu grzesznego świata”. W Rome City (1956) Maryja mówi: „Płaczcie ze swoją Matką nad grzechami ludzi (...) bo grzech przywalił cały świat”. Z tego samego powodu w 1981 r. Maryja płacze w Kibeho. Sto jeden razy płacze figura w Akita w Japonii (1981), w miejscu uznanych przez Kościół objawień. W lipcu 1972, a później przynajmniej kilkadziesiąt razy, „płacze” pielgrzymująca figura Matki Bożej Fatimskiej wędrująca przez diecezję Nowy Orlean. Znawcy orędzia z Fatimy wyjaśniają, że ludzie gromadzili się wokół figury ciekawi cudów, a nie po to, by usłyszeć wezwanie do nawrócenia.

I... WSCHÓD

W tradycji wschodniej dostrzega się związek płaczących ikon z tragicznymi wydarzeniami, które mają nastąpić. Tu interpretacja jest niemal wyłącznie historyczna. (Może dlatego, że dla Wschodu wymiary duchowy i materialny pozostają nierozerwalne...).

Ciekawe, że z początkiem XX wieku zjawisko to zaczyna być bardzo częste. Wyróżnia się nawet dwie fale „cudów mirry”. Pierwsza przypada na początek lat 20., zaś druga fala to... współczesność.

Wschód uważa, że takie wydarzenia zawsze zapowiadają ciężką próbę dla Kościoła i dla narodu. Może dlatego po rewolucji komunistycznej w Rosji wiele ikon płakało? I, co zastanawia, wiele płacze dzisiaj w Rosji w ramach nowej fali nadprzyrodzoności. Także w obozach rosyjskich żołnierzy wysyłanych na wojnę w Ukrainie...

Dlaczego „ŁZY”?

„Cud łez” to dowód na istnienie nadprzyrodzoności, ostrzeżenie przed zagrożeniem piekłem upomnienie z powodu zaprzestania budowania królestwa Bożego na ziemi. Może najlepiej sens tego fenomenu wyjaśniają słowa abby Pimena Wielkiego († 450), który pogrążony w ekstazie był pierwszym w historii świadkiem łez Maryi: „Chciałbym umieć zawsze tak płakać”.

To najgłębsza puenta teologiczna. Wszystkie łzy Maryi są ewangelicznym zaproszeniem do zmiany historii świata z (nie)ludzkiej na Bożą. I dowodem na to, że na każdym etapie dziejów możliwe jest pojawienie się na ziemi Bożego królestwa...

2023-05-26 21:42

Oceń: +8 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kult Niepokalanego Serca Maryi

Niedziela Ogólnopolska 25/2004

[ TEMATY ]

Matka Boża

BOŻENA SZTAJNER/ NIEDZIELA

Do ogłoszenia przez Piusa IX 8 grudnia 1854 r. dogmatu o Niepokalanym Poczęciu przyczynił się niewątpliwie kult Serca Najświętszej Maryi Panny. Rozwijał się równolegle z kultem Najświętszego Serca Jezusa, a swymi początkami sięgał czasów średniowiecza. Już w XIV wieku pojawiły się obrazy i rzeźby przebitego siedmioma mieczami serca Bolesnej Matki Zbawiciela. W połowie XVII wieku św. Jan Eudes rozpowszechniał obrazy Matki Bożej, ukazującej - na podobieństwo Jezusa - swe Serce. Na „cudownym medaliku”, rozpowszechnianym po objawieniach, jakie w 1830 r. miała św. Katarzyna Laboure, pod monogramem „M” widnieją dwa serca: Jezusa i Maryi. Także założone w Paryżu w 1836 r. Bractwo Matki Bożej Zwycięskiej szerzyło cześć Serca Maryi. W XIX wieku powstały liczne zgromadzenia zakonne pod wezwaniem Serca Maryi lub Serc Jezusa i Maryi. Do zaistnienia kultu i nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi najbardziej przyczyniły się objawienia, jakie miały miejsce w 1917 r. w Portugalii. Kiedy 13 maja troje dzieci: Łucja (lat 10), jej brat cioteczny Franciszek (lat 9) i jego siostra Hiacynta (lat 8) pasły niedaleko od Fatimy owce, ujrzały w południe silny błysk jakby potężnej błyskawicy, który powtórzył się dwa razy. Zaniepokojone dzieci zaczęły zbierać się do domu, gdy ujrzały na dębie postać Matki Bożej i usłyszały Jej głos: „Nie bójcie się, przychodzę z nieba. Czy jesteście gotowe na cierpienia i pokutę, aby sprawiedliwości Bożej zadośćuczynić za grzechy, jakie Jego majestat obrażają? Czy jesteście gotowe nieść pociechę memu Niepokalanemu Sercu?”. Matka Boża poleciła dzieciom, aby przychodziły na to miejsce 13. dnia każdego miesiąca. W trzecim objawieniu, 13 lipca, prosiła, aby w każdą pierwszą sobotę miesiąca była przyjmowana Komunia św. wynagradzająca. Podczas tych objawień Matka Boża wielokrotnie sama nazwała swe serce „niepokalanym”. W piątym objawieniu, 13 września, poleciła dzieciom, aby często odmawiały Różaniec w intencji zakończenia wojny. Ostatnie zjawienie się Matki Bożej - 13 października oglądało ok. 70 tys. ludzi. Od samego rana padał deszcz. Nagle rozsunęły się chmury i ukazało się słońce. Z tłumu dały się słyszeć okrzyki przerażenia: bowiem słońce zaczęło zataczać koła po niebie i rzucać strumienie barwnych promieni... Objawienia fatimskie stawały się coraz bardziej sławne i wywoływały coraz żywsze zainteresowanie, m.in. ze względu na zapowiedziane w nich wydarzenia, a zwłaszcza na tzw. tajemnicę, która została przekazana wyłącznie do wiadomości papieża. Dziś znamy jej treść. Matka Boża zapowiadała nadejście jeszcze straszliwszych wojen niż ta, która się kończyła. Zapowiadała nowe prześladowanie Kościoła, zamach na papieża, rewolucję w Rosji. Prosiła, aby Jej Niepokalanemu Sercu poświęcić cały świat, a zwłaszcza Rosję. Krwawa bolszewicka rewolucja wybuchła, kiedy jeszcze trwały objawienia. Jej ofiarą stał się również Kościół w Meksyku (1925 r.) oraz w Hiszpanii (1936 r.). A mimo to ostatnie z fatimskich poleceń Maryi nie zostało szybko spełnione. Dopiero kiedy wybuchła II wojna światowa, przypomniano sobie „tajemnicę fatimską” i 13 października 1942 r., w 15-lecie objawień, papież Pius XII drogą radiową ogłosił całemu światu, że poświęcił rodzaj ludzki Niepokalanemu Sercu Maryi. Pius XII polecił, aby aktu poświęcenia dokonały poszczególne kraje. Pierwsza, z udziałem prezydenta państwa, uczyniła to Portugalia. 4 maja 1944 r. papież ustanowił dzień 22 sierpnia świętem Niepokalanego Serca Maryi. W Polsce zawierzenia naszego narodu Niepokalanemu Sercu Maryi dokonał dopiero po zakończeniu wojny - 8 września 1946 r. - Prymas Polski kard. August Hlond w obecności całego Episkopatu i około miliona pielgrzymów zgromadzonych na Jasnej Górze przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Do tego zawierzenia nawiązał kard. Stefan Wyszyński, kiedy w latach 1956, 1966 i 1971 oddawał naród polski w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w ojczyźnie i na całym świecie. W następnych latach akty te były ponawiane. Kościół w Polsce zawierzał także Maryi Jan Paweł II za każdym swym pobytem na Jasnej Górze. Niby życzeniu Matki Bożej stało się zadość, ale trudno w akcie papieża Piusa XII dopatrzyć się wyraźnego zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Rosji. Niebawem też czerwony smok rozciągnął panowanie nad wieloma krajami, a na jego krwiożerczą służbę oddało się wielu intelektualistów całego świata. Wydawało się, że wkrótce rzuci do swych stóp całą ludzkość. Wobec wciąż szalejącego bezbożnictwa wielu biskupów postulowało dokładne spełnienie prośby Fatimskiej Pani. W latach 1950-55 figura Matki Bożej Fatimskiej pielgrzymowała po wielu krajach. Wprawdzie na zakończenie Soboru Watykańskiego II (1964 r.) Paweł VI ogłosił Matkę Jezusa Matką Kościoła i posłał do Fatimy złotą różę, nie doszło jednak do postulowanego zawierzenia świata i Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Dopiero wydarzenia z 13 maja 1981 r. - zamach na Papieża na Placu św. Piotra - przypomniały fatimską przepowiednię. Ojciec Święty Jan Paweł II spełnia wreszcie prośbę Matki Najświętszej i 7 czerwca 1981 r. zawierza ponownie całą ludzką rodzinę i Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Na owoce tego zawierzenia nie trzeba było długo czekać. Jesteśmy zobowiązani dawać świadectwo faktom, które dokonały się na naszych oczach. Reforma liturgii w 1969 r. przeniosła święto Niepokalanego Serca Maryi na pierwszą sobotę po uroczystości Serca Pana Jezusa. W tym roku przypadnie ono 19 czerwca. Odprawiane zaś we wszystkie pierwsze soboty miesiąca nabożeństwa wynagradzające przypominają nam obowiązek podejmowania pokuty i zadośćuczynienia za grzechy współczesnego nam świata i za nasze grzechy.
CZYTAJ DALEJ

Czy ufam Bożemu miłosierdziu?

2025-03-10 11:27

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Grażyna Kołek

Eugeniusz Kazimirowski, obraz Jezusa Miłosiernego (1934 r.). Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie

Eugeniusz Kazimirowski, obraz Jezusa Miłosiernego (1934 r.).
Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie

Rozważania do Ewangelii J 5, 17-30.

Środa, 2 kwietnia. Wielki Post
CZYTAJ DALEJ

Premier Meloni oddała hołd Janowi Pawłowi II przy jego grobie

2025-04-02 21:59

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Włodzimierz Rędzioch

Premier Włoch Giorgia Meloni w środę oddała hołd przy grobie Jana Pawła II po mszy w bazylice Świętego Piotra w 20. rocznicę jego śmierci. Polityczce towarzyszyła polska delegacja.

Szefowa włoskiego rządu, która uczestniczyła w mszy odprawionej przez watykańskiego sekretarza stanu kardynała Pietro Parolina, udała się do kaplicy świętego Sebastiana w bazylice watykańskiej, gdzie znajduje się grób polskiego papieża. Towarzyszył jej osobisty sekretarz Jana Pawła II kardynał Stanisław Dziwisz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję