Reklama

Igrzyska nowej ery

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Igrzyska olimpijskie, które 12 lutego rozpoczynają się w kanadyjskim Vancouver, będą niesamowite pod wieloma względami. Organizatorzy spróbują przebić poprzednie tego typu imprezy.
17 dni zawodów, ponad 5 tys. zawodników i oficjeli z ponad 80 krajów, kilka tysięcy przedstawicieli mediów, ponad 2 mln telewidzów. I rekordowa liczba konkurencji - 86 (w Turynie przed czterema laty było ich 84, a wcześniej w Salt Lake City tylko 78).
Już ze względu na miejsce ta olimpiada będzie niezwykła - ocenia ks. Edward Pleń, salezjanin, kapelan i opiekun duchowy polskich olimpijczyków. Ale też trochę podobna do tej sprzed czterech lat w Turynie, na której był.
- Tam też wioska olimpijska nie była w jednym miejscu, trzeba było się przemieszczać - mówi ks. Edward. - Trudno mi jednak porównywać, bo w Kanadzie będę po raz pierwszy. Ale Kanada to solidny kraj, myślę, że takie też będą te igrzyska.
- Na pewno będą to zawody świetne pod każdym względem - dodaje Kazimierz Kowalczyk, szef Polskiej Misji Olimpijskiej. - Kanadyjczycy znają się na sporcie, są staranni, dokładni i serdeczni. I mają spore doświadczenie w organizowaniu tak wielkich imprez.

Sopot z Zakopanem

Reklama

Vancouver to miejsce wyjątkowe. Według Pauliny Hann, Polki mieszkającej na stałe w Anglii, która kilkakrotnie była u rodziny w Vancouver, to skrzyżowanie Sopotu z Zakopanem. Ale przy tym… znacznie większe, bo mieszka tam ponad 2 mln ludzi.
- To raj dla turystów, ale i dla stałych mieszkańców. Miasto leży między ciepłym oceanem a zaśnieżonymi górami - mówi Paulina Hann. - W godzinę można znaleźć się w dzikim lesie, w pustych górach. Można tam żeglować, pływać, łowić ryby, wędrować, wspinać się, jeździć na nartach.
Centrum istniejącego niewiele ponad sto lat miasta (nazwanego na cześć kapitana George’a Vancouvera, który oficjalnie objął te ziemie w imieniu Wielkiej Brytanii w 1792 r.), zajmuje wąski półwysep, od zachodniej strony oblewany wodami English Bay.
- Jest tu duży i znany port, ale są także wspaniałe plaże, a po drugiej stronie - Burrard Inlet, za którą leżą wielkie dzielnice mieszkaniowe, widać drapacze chmur - mówi Paulina. Niedaleko za dzielnicami podmiejskimi wyrastają strome, zalesione zbocza Gór Nadbrzeżnych. Turyści przybywający do Vancouver chętnie zwiedzają centrum oraz wiktoriańską starówkę - Gastown, wielu zagląda też do unikatowego Museum of Anthropology.
Port, nazywany ze względu na położenie, bramą na Daleki Wschód, walnie przyczynił się do rozwoju miasta. W końcu ubiegłego wieku przybyło tu wielu Chińczyków z Hongkongu. Zmieniło to zintegrowane dotychczas etnicznie miasto. Ale miasto to nie tylko port. W latach 90. powstało tu trzecie co do wielkości - po Los Angeles i Nowym Jorku - centrum produkcji telewizyjnej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kojot na treningu

Reklama

Wioski olimpijskie - w Vancouver i położonym w górach kurorcie Whistler - od dawna są gotowe na przyjęcie sportowców. Do miejsc, gdzie odbędą się zawody, z wiosek olimpijskich jest bardzo blisko, najdalej - do hali w Richmond (ok. 15 km). W Whistler domki wkomponowane są w leśną polanę, w malowniczej scenerii.
Marcin Niewiara z reprezentacyjnej czwórki bobslejowej był w Whistler dwukrotnie. - Najbardziej byliśmy zaskoczeni, gdy z balkonu zobaczyliśmy wędrującego po ulicy niedźwiedzia, a podczas jednego z treningów odwiedził nas kojot. Szybko schował się za skarpą - opowiada.
Ale Whistler to nie tylko dzikie zwierzęta i wspaniałe krajobrazy. - To zimą bardzo popularne miejsce, wszystko jest niezwykle zadbane - mówi Marcin Niewiara. Rywalizacja bobsleistów będzie zapewne cieszyć się największą, po hokeju, popularnością wśród Kanadyjczyków. - To niemal sport narodowy. Na treningi przychodzą tłumy - dodaje.
Kazimierz Kowalczyk - szef polskiej misji olimpijskiej podkreśla, że tegoroczne igrzyska pod wieloma względami będą szczególne. Choćby dlatego, że ich gospodarzem jest po raz pierwszy tak wielkie, dwumilionowe miasto.
- Turyn, gdzie były rozgrywane poprzednie zawody, ma 900 tys. mieszkańców, a Nagano - 700 tys. - tłumaczy Kowalczyk. - Ciekawostką jest też to, że w Vancouver nie ma prawdziwej zimy. Zima jest 100-120 km za miastem. W samym mieście odbędą się tylko konkurencje halowe, reszta - w okolicznych górach.
Po raz pierwszy w historii otwarcie i zamknięcie igrzysk olimpijskich będzie miało miejsce w hali. Dotychczas zawsze odbywało się na świeżym powietrzu. - Mają jednak halę mogącą pomieścić 60 tys. osób, największą na świecie, większą od niejednego wielkiego stadionu, i chcą ją do tego wykorzystać - podkreśla szef misji. - Ceremonia otwarcia ma być niespodzianką. Z pewnością organizatorzy postarają się też o to, by to było duże przeżycie - ocenia Kowalczyk.

Dwa miliardy na torach

Reklama

Kłopoty może sprawić transport. Zawody, oprócz Vancouver, odbędą się również w Whistler oraz w Richmond. Między Vancouver a Whistler, gdzie zostaną rozegrane wszystkie konkurencje narciarstwa klasycznego i alpejskiego, biathlonu oraz rywalizacja w bobslejach i skeletonie, jest ponad 120 km. Przemieszczanie się kibiców może być więc uciążliwe.
Jednak, jak uspokaja Kazimierz Kowalczyk, Kanada ma ogromne doświadczenia w organizowaniu dużych imprez. To trzecie igrzyska odbywające się w Kanadzie. W 1976 r. organizatorem letnich igrzysk był Montreal, a w 1988 r. zimowych - Calgary. - Były przecudne, pamięta się je do dziś. Po wizytach w Vancouver wiem, że organizatorzy są bardzo dobrze przygotowani.
Otwarto linię szybkiej kolei o długości 19 km, łączącą centrum Vancouver z lotniskiem. To największa inwestycja infrastrukturalna przed zimowymi igrzyskami. Szybka kolej kosztowała prawie 2 mld dolarów USA. Kolej zacznie przynosić zyski dopiero w 2013 r., gdy liczba podróżujących wzrośnie do 100 tys. dziennie.
Kryzys finansowy na świecie raczej nie odbije swojego piętna na tych zawodach. A jeśli nawet, organizatorzy postarają się, żeby nie był odczuwalny - mówi Kowalczyk. - Z pewnością będą to igrzyska nowej ery. Świat idzie do przodu, komputeryzacja tych igrzysk i np. ochrona audiowizualna będzie wyjątkowa. Po spotkaniu z policją kanadyjską wiem, że sposób zabezpieczenia sportowców, oficjeli, kibiców, jest najlepszy z możliwych.

Orka i kruk

Igrzyska odbędą się w dniach 12-28 lutego. Zadebiutuje skicross - konkurencja narciarska kierowana głównie do młodych kibiców. Rywalizuje czterech narciarzy, ramię w ramię, na trasie zjazdowej wytyczonej bramkami, ale urozmaiconej przeszkodami ze śniegu, wymuszającymi skoki.
W ostatnim roku w Vancouver zorganizowano wiele imprez, których celem był test obiektów, na których odbędą się igrzyska, m.in. puchary świata w bobslejach, w narciarstwie, snowboardzie i saneczkarstwie. W końcu ubiegłego roku na BC Place Stadium koncertował zespół U2. Do hali przyszło 54 tys. osób. Gospodarze wykorzystali to do sprawdzenia gotowości olimpijskich służb.
Kanadyjscy nadawcy telewizyjni będą relacjonować olimpiadę dla swoich mieszkańców w 22 językach. Ta liczba, jak tłumaczą organizatorzy, ma być odbiciem kanadyjskiej „żywej mozaiki kulturowej”. Relacje będą nie tylko np. w języku polskim (ok. 850 tys. mieszkańców Kanady ma polskie korzenie) i ukraińskim, ale także w dwóch wersjach chińskich (kantońskiej i mandaryńskiej), pendżabi i w językach używanych przez rdzennych mieszkańców Kanady, m.in. Indian Kri, Mohawków czy Ojibway.
Medale igrzysk będą niepowtarzalne. Na żadnym z 1014 medali olimpijskich nie powtórzy się motyw wzoru na rewersie. Na każdym krążku, niezależnie od jego barwy, będzie ten sam motyw główny - orka i kruk - zwierzęta charakterystyczne dla kanadyjskiej fauny.

Flaga na maszt

Pierwsza grupa polskich zawodników dotarła do wiosek olimpijskich na początku lutego. Na 10 lutego zaplanowano oficjalne przywitanie polskiej ekipy i wciągnięcie biało-czerwonej flagi na maszt. Od początku jest z ekipą ks. Edward Pleń. Jak przyznaje, wiele mówi się o szansach na medale. Wszyscy przecież - sportowcy, trenerzy i kibice - mają nadzieję, że będą to emocjonujące igrzyska i że Polacy odegrają na nich istotną rolę.
- W ostatnich latach w dyscyplinach zimowych osiągaliśmy sukcesy. Może nawet te igrzyska będą najlepsze w historii? - zastanawia się ks. Pleń. - W tym roku Polacy mogą pokusić się o szczególnie dobre wyniki. Mocno się przygotowywali i gołym okiem widać, że ich forma rośnie. Ale wszystko - tłumaczy - cała nadzieja jest w rękach, nogach i głowach sportowców. Także w kibicach. Wydaje się, że będzie to kibicowanie pełne energii. Gdy jest doping kibiców, sportowcy osiągają lepsze wyniki. Musimy liczyć na Polonię kanadyjską, bo z Polski, ze względu na dużą odległość, wielu kibiców nie przyjedzie.
- Igrzyska mają swoich faworytów - przyznaje Kazimierz Kowalczyk - i jest wśród nich Justyna Kowalczyk. - To specyficzna impreza, wszystko zależy od wielu okoliczności. Od formy sportowca, od pogody, samopoczucia, ale i dyspozycji rywali - zastrzega. - Nie liczmy jednak medali do zdobycia. Kibicujmy, licząc, że nasi sportowcy będą mieli wolę walki i dadzą z siebie wszystko.

Medale z Białym Orłem

Dotychczas Polacy zdobyli w czasie zimowych igrzysk jeden złoty medal (skoczek Wojciech Fortuna w Sapporo w 1972 r.), trzy srebrne (Elwira Seroczyńska - Squaw Valley w 1960 r. w łyżwiarstwie szybkim, skoczek Adam Małysz w Salt Lake City w 2002 r., Tomasz Sikora w Turynie w 2006 r. w biathlonie) i cztery brązowe (Franciszek Gąsienica Groń w Cortina d’Ampezzo w 1956 r. w kombinacji norweskiej, Helena Pilejczyk w Squaw Valley w łyżwiarstwie szybkim, Justyna Kowalczyk w Turynie w 2006 r. w biegu narciarskim i Adam Małysz w Salt Lake City).
W Vancouver największe szanse daje się liderce Pucharu Świata Justynie Kowalczyk. Nie bez szans są również Tomasz Sikora, Adam Małysz i Paulina Ligocka w snowboardzie (brązowa medalistka ostatnich Mistrzostw Świata), jeśli tylko wzrośnie ich sportowa forma.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Proboszcz z Gazy: wojna się nie skończyła, nadal umierają dzieci

2026-02-06 15:07

[ TEMATY ]

dzieci

wojna się nie skończyła

proboszcza z Gazy

nadal umierają

PAP

Palestyńczycy oglądają miejsce izraelskiego ataku lotniczego, którego celem był obóz namiotowy w południowej Strefie Gazy

Palestyńczycy oglądają miejsce izraelskiego ataku lotniczego, którego celem był obóz namiotowy w południowej Strefie Gazy

Proboszcz katolicki z miasta Gaza ks. Gabriel Romanelli niepokoi się sytuacją dzieci w Strefie Gazy. „Od początku zawieszenia broni w październiku ubiegłego roku w Strefie Gazy zmarło około 100 dzieci. Żadne z nich nie zmarło z przyczyn naturalnych” - powiedział duchowny w rozmowie z papieskim stowarzyszeniem Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Kapłan zwrócił uwagę, że wojna jeszcze się nie skończyła. Chociaż w niektórych częściach Strefy Gazy ustały masowe bombardowania, to ataki trwają nadal, zwłaszcza poza tzw. żółtą linią, granicą wojskową ustanowioną podczas zawieszenia broni w październiku.
CZYTAJ DALEJ

Strzegom. Spotkanie dla kobiet, które przemieni serce

2026-02-06 09:00

[ TEMATY ]

Strzegom

Córka Króla

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Uczestniczki poprzedniej edycji Konferencji dla kobiet „Córka Króla” podczas modlitwy i uwielbienia

Uczestniczki poprzedniej edycji Konferencji dla kobiet „Córka Króla” podczas modlitwy i uwielbienia

Już po raz siódmy granitowa stolica Polski stanie się miejscem wyjątkowego spotkania kobiet, które pragną zatrzymać się, nabrać duchowego oddechu i na nowo odkryć swoją tożsamość w Bogu.

Na sobotę 14 marca zaplanowana jest Konferencja dla kobiet „Córka Króla”, której patronem medialnym jest „Niedziela Świdnicka”. – To nie jest kolejny event – podkreśliła Agnieszka Lesiów, współorganizatorka wydarzenia. – To spotkanie. I to nie tylko z drugim człowiekiem, ale przede wszystkim z żywym Bogiem. To czas zatrzymania, podsumowania i motywacji do kroku naprzód – wyjaśniła.
CZYTAJ DALEJ

Chłopaki (nie) płaczą. Muniek Staszczyk bez ciemnych okularów w szczerej rozmowie również o wierze

2026-02-06 21:27

[ TEMATY ]

Muniek Staszczyk

bez ciemnych okularów

Chłopaki (nie) płaczą

szczera rozmowa

emocjeplusminus.pl

Muniek Staszczyk

Muniek Staszczyk

Jak Muniek podchodzi do mówienia o Bogu w muzyce? Czym dla legendy T-Love jest Kościół?

Fragment książki „Chłopaki (nie) płaczą. Muniek Staszczyk bez ciemnych okularów w rozmowie z Piotrem Żyłką”. Zobacz więcej: https://emocjeplusminus.pl/Muniek.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję