Reklama

Ten hrubieszowski zaśpiew...

- Profesor zmarł po długim i pracowitym życiu, a mimo to zaskoczył nas swoim nagłym odejściem. Zmarł, ale nie odszedł, bo jest z nami w swoich dziełach. Był znakomitym uczonym. Jego postać wpisała się na stałe w naukowy i kulturalny pejzaż naszego miasta. Chodząc po Krakowie, nie sposób nie dostrzec znamion jego działalności, którymi naznaczone jest nasze miasto - mówił ks. Władysław Gasidło podczas uroczystości pogrzebowych prof. Wiktora Zina 23 maja 2007 r. w bazylice Mariackiej

Niedziela Ogólnopolska 36/2007, str. 16-17

Piotr Kędzierski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Gdy w 1998 r. prof. Wiktor Zin otrzymywał godność doktora honoris causa Politechniki Krakowskiej, jej ówczesny rektor prof. Kazimierz Flaga mówił: - Mam przywilej otworzyć uroczystość poświęconą nadaniu godności doktora honorowego Politechniki Krakowskiej prof. Wiktorowi Zinowi, architektowi, historykowi architektury, konserwatorowi zabytków, wybitnemu twórcy, malarzowi i rysownikowi, który całe swoje życie naukowe i zawodowe związał z naszą uczelnią, wprowadzając i realizując w sposób prosty i piękny idee humanistyczne w naukach technicznych. Zaś prof. Andrzej Kadłuczka, dziekan Wydziału Architektury, wychowanek i następca prof. Zina, stwierdził w swej laudacji: - Blisko 50-letni trud naukowca i dydaktyka, absolutnie nowy, oryginalny sposób nauczania historii architektury za pomocą rysunkowej wirtuozerii, znany szeroko w kręgach akademickich, oraz warsztat badawczo-projektowy architekta-konserwatora przysporzyły mu liczną rzeszę wychowanków, doktorantów i habilitantów. Prof. Kazimierz Flaga nie omieszkał zaznaczyć, że uroczystość odbywa się we wspaniałej scenerii auli Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego - Almae Matris wszystkich polskich uczelni, z której korzeni wywodzi się także Politechnika Krakowska.
Teraz, gdy nie ma już wśród nas prof. Wiktora Zina, rektor UJ prof. Karol Musioł mówi: - O profesorze Zinie usłyszałem, jak wszyscy, gdy prowadził program „Piórkiem i węglem”. Wówczas pokazał się jako postać niezwykła, jako człowiek z pięknie poukładaną wiedzą, obdarzony niezwykłym talentem, nie tylko dydaktycznym, bo przecież jego rysunki to były znakomite dzieła, każdy z nas chciałby mieć je w domu - wspomina prof. Musioł. - Prof. Zin był dla nas, pracowników uniwersyteckich, swego rodzaju objawieniem: jak człowiek nauki może w telewizji tak pięknie poprowadzić wykład - mówić o polskim krajobrazie w taki sposób, że każdy, bez względu na wykształcenie, brał z wykładu to, co było dla niego najważniejsze. Najwyższa klasa! A potem poznałem Wiktora Zina osobiście, w różnych sytuacjach, jako człowieka, który był wielkim naukowcem, skromnym człowiekiem, o niebywałej umiejętności współpracy z ludźmi.

Korzenie

Niejeden profesor architektury, gdzie przecież wymagana jest umiejętność rysunku, a nawet artysta plastyk, mógłby pozazdrościć talentu prof. Zinowi. Do tego okazało się, że był także wirtuozem słowa. I w dodatku umiał w tym samym czasie łączyć obie te umiejętności. Dlatego był jedyny i niepowtarzalny. Jak do tego doszedł?
Okazuje się, że prof. Zin pochodzi z rodziny malarzy. Urodził się 14 września 1925 r. w Hrubieszowie, gdzie wcześniej osiedlił się malarz Biliński, wywodzący się z malarni Stanisława Augusta Poniatowskiego. U niego pobierał nauki Szymon Zin. - To był ukochany dziadek młodego Wiktora Zina - opowiada pani Aleksandra Zinowa, żona Profesora. Ukochany dziadek uczył więc wnuczka wszystkiego, co sam umiał. A gdy Wiktor nieco podrósł, został stypendystą Rydza-Śmigłego, skądinąd absolwenta krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Nadeszła II wojna światowa, rozpoczęły się ucieczki i migracje. W domu Szymona Zina zamieszkali malarze i historycy z Poznańskiego. Szymon przyjął ich gościnnie, ale dał warunek: będą uczyć Wiktora historii sztuki. I tak się stało. Po wojnie Wiktor przyjechał do Krakowa, zaczął studia na architekturze, szybko został asystentem. Tutaj właśnie poznał studentkę Aleksandrę Zastawniak. I tak się zaczęło. Byli małżeństwem 54 lata. Teraz w tym domu w Hrubieszowie mieszka Szymon Zin, syn Wiktora. W ten sposób wnuk uczcił swego wspaniałego pradziadka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Politechnika Krakowska

Reklama

Wiktor Zin całe swe życie naukowe spędził w Politechnice Krakowskiej. Przypomnijmy: idea powołania do życia Politechniki Krakowskiej narodziła się jeszcze podczas okupacji, kiedy stało się jasne, że - wskutek decyzji politycznych - Politechnika Lwowska przestanie istnieć jako polska szkoła wyższa. Działania zmierzające do utworzenia nowej uczelni technicznej w Krakowie rozpoczęły się już w 1946 r. W końcu tego roku rektor Akademii Górniczej uzyskał formalną zgodę władz na utworzenie nowej szkoły w formie Wydziałów Politechnicznych - Architektury, Inżynierii i Komunikacji. Dokument legalizujący działanie Wydziałów Politechnicznych podpisano 6 października 1946 r. Tę właśnie datę uważa się za datę utworzenia Politechniki Krakowskiej, jakkolwiek pełną niezależność uzyskała ona w 1954 r. Główną siedzibą PK stały się zwolnione przez wojsko w 1948 r. budynki przy ul. Warszawskiej. W 30. rocznicę powstania uczelnia otrzymała imię Tadeusza Kościuszki, bohatera narodu polskiego i amerykańskiego, polityka, a także inżyniera - twórcy m.in. fortyfikacji wokół Krakowa i twierdzy West Point w Stanach Zjednoczonych.
Studia na Wydziale Architektury, jeszcze w Akademii Górniczo-Hutniczej, Wiktor Zin ukończył z odznaczeniami w 1950 r. Doktorat, również z odznaczeniami, uzyskał w 1952 r. Habilitował się w 1961 r. Po sześciu latach został profesorem nadzwyczajnym, a w 1979 r. - zwyczajnym. Przez cztery kadencje pełnił funkcję dziekana Wydziału Architektury PK.

Badania i prace naukowe

W latach 1958-64 był Głównym Architektem Pracowni Konserwacji Zabytków Krakowa. Był twórcą i dyrektorem Instytutu Historii Architektury i Konserwacji Zabytków Krakowa. W latach 60. prowadził m.in. badania na krakowskim Rynku, w kościołach: św. Wojciecha, Mariackim, św. Salwatora, św. Benedykta, które udowodniły, że przedlokacyjny Kraków był dużym ośrodkiem miejskim. Autor wielu odkryć z dziedziny architektury historycznej także poza Krakowem (Zamość, Chełm, Opatów i inne), licznych projektów kościołów i wnętrz kościelnych w kraju i za granicą. Generalny Konserwator Polski w latach 1977-81.
Otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu w Budapeszcie (1979) oraz wspomniany już - Politechniki Krakowskiej (1998). Laureat europejskiej Nagrody von Herdera (1980), członek Meksykańskiej Akademii Architektury i ICOMOS (Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków), autor scenografii operowych, wystaw indywidualnych. Przede wszystkim jednak był wybitnym pedagogiem: wypromował 250 magistrów, ok. 40 doktorów, był opiekunem 18 przewodów habilitacyjnych, recenzentem 32 wniosków profesorskich.

Świadectwa

Reklama

- Wiktora Zina znałem przez cały czas jego działalności, od czasów studenckich aż do jego odejścia - opowiada prof. Witold Cęckiewicz z Politechniki Krakowskiej, znany architekt, członek PAU, budowniczy polskich świątyń. - Była to niewątpliwie wielka indywidualność, która pozostawiła po sobie silne ślady. Przez kilkadziesiąt lat wykładał z niezwykłym zaangażowaniem tę część architektury, która najbardziej go interesowała: historię architektury drewnianej - dzieje naszej polskiej architektury. A gdy przeniósł swoje rozważania z sali wykładowej na możliwie największe audytorium, jakie stworzyła mu telewizja, odkrywał przed nami wszystkimi wartości architektury ludowej, regionalnej - przede wszystkim zaś ginących zabytków. Patrząc z perspektywy czasu na jego wielostronną działalność, ta właśnie wspomniana część jego działalności zasługuje na najwyższe uznanie: zaszczepił bowiem w nas świadomość wartości ginących obiektów naszej kultury. I co trzeba dodać - robił to przy pomocy znakomitych rysunków i świetnego komentarza!
- Znałem go od dawna. Między innymi z Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa - mówi prof. Jerzy Wyrozumski z UJ, historyk, sekretarz generalny Polskiej Akademii Umiejętności. - Świetnie opowiadał o zabytkach, no i świetnie je rysował. W zakresie historii sztuki i architektury miał wiele do powiedzenia.
- Opowiadał w swych programach o problemach dotyczących każdego Polaka - dodaje prof. Lucjan Suchanek z Uniwersytetu Jagiellońskiego, członek PAU. - Robił to w taki sposób, aby dla każdego było to zrozumiałe. Pokazywał nam rzeczy, których zwykły człowiek nie zauważał. I co istotne: to wszystko było bardzo patriotyczne. To był autentyczny patriotyzm, a nie fałszywy, służący innym, politycznym celom. I to jest najważniejsze.

Wdzięczność

Obliczono, iż Profesor wykonał ponad dziesięć tysięcy rysunków. - Czy Pan wie, że po śmierci męża w Izraelu posadzono 10 drzew, a na pogrzeb przysłano wieniec? - pyta pani Aleksandra Zinowa. - Listy z wyrazami współczucia przychodziły z całego świata. I ja się temu nie dziwię. Mój mąż całe swe życie pracował dla innych: w architekturze, sztuce, działalności dydaktycznej, społecznej i charytatywnej. Swoją wdzięczność organizacje i miasta odzwierciedlały, nadając mu honorowe obywatelstwa, medale i odznaczenia.
Nie wszystkie decyzje prof. Zina spotykały się z pozytywną opinią środowiska. - Miano pretensje, że podjął się stanowiska wiceministra kultury i sztuki i to w tamtych, niedobrych politycznie czasach - opowiada pani Aleksandra. - Ale nie wiedzą o tym, że przed podjęciem decyzji o przyjęciu tego stanowiska mąż odbył rozmowę z prymasem Stefanem Wyszyńskim. - Rządy się zmieniają i ustroje, ale kultura narodowa i jej dziedzictwo pozostają, trzeba je ratować - usłyszał w odpowiedzi na pytanie, czy powinien objąć tę funkcję.
Prymas doskonale wiedział - dodaje pani Aleksandra - że to Wiktor Zin był inicjatorem odbudowy Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie, a jako Generalny Konserwator Polski był w stanie ratować dobra kultury, które bez niego uległyby zniszczeniu. Do tej listy należy zaliczyć uratowanie Panoramy Racławickiej.
- Nie ośmielam się otwierać tego zapieczętowanego foliału, którym jest księga życia Profesora, a który 17 maja br. zamknął sam Bóg. To tam znajduje się pełny zapis dokonań intelektu i charakteru Profesora, bogactwo jego ducha i subtelnego piękna, w które obfitowało jego życie. Tylko Bóg sam ma prawo i jest władny w pełni ocenić to życie - mówił ks. Władysław Gasidło w bazylice Mariackiej w czasie uroczystości pogrzebowych.

- To był fenomen, jeśli chodzi o historię i popularyzację historii architektury. Poprzez swoją działalność telewizyjną i radiową zrobił niesamowicie dużo dla kultury w naszym społeczeństwie, dla szacunku dla naszej kultury, jej dziedzictwa - uważa prof. Stanisław Waltoś, prof. UJ, członek PAU, prawnik i muzealnik, dyrektor Collegium Maius, muzeum UJ. - Nie mnie oceniać, jakie były jego dokonania naukowe, na ten temat mogą się wypowiedzieć fachowcy. Nie znam jego pomysłów architektonicznych, które byłyby nie do zaakceptowania. Niektórzy mają pretensje do sposobu rekonstrukcji wieży ratuszowej w Krakowie, ale nie jest to sprawa jednoznaczna. A przyczynienie się do powstania Pomnika Stoczniowców w Gdańsku pozostaje poza wszelką dyskusją. A do tego, był człowiekiem o wyjątkowym uroku osobistym. Ten cudowny, hrubieszowski zaśpiew...

2007-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskup Kiciński do osób życia konsekrowanego: "Bądźcie tymi, którzy oczekują"

2026-02-02 19:06

ks. Łukasz Romańczuk

Dziewice konsekrowane w katedrze wrocławskiej

Dziewice konsekrowane w katedrze wrocławskiej

Dzień Osób Życia Konsekrowanego to święto tych, którzy oddali swoje życie Chrystusowi. Podczas Eucharystii pod przewodnictwem abp. Józefa Kupnego osoby życia konsekrowanego miały możliwość odnowienia ślubów zakonnych. Podczas Mszy św. konsekrowane zostały dwie dziewice.

Homilię wygłosił bp Jacek Kiciński CMF, który przypomniał, czym było Ofiarowanie w tradycji izraelskiej. Przypomniał także znaczenie dnia życia konsekrowanego i jego cel. - Tradycja święta Matki Bożej Gromnicznej nawiązuje do przyniesienia przez Maryję Jezusa do świątyni i spotkania z Symeonem. Symbol świecy symbolizuje Jezusa, który jest światłością świata, ucisza burzę i jest Panem wszelkich zjawisk natury. Nasza dzisiejsza Eucharystia jest aktem jedności z Kościołem. Dlatego dziś będzie odnowienie ślubów: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.
CZYTAJ DALEJ

Gromnica - świeca nieco zapomniana

[ TEMATY ]

święto

Ofiarowanie Pańskie

Karol Porwich/Niedziela

W święto Ofiarowania Pańskiego, zwane u nas świętem Matki Bożej Gromnicznej, mniej ludzi niż niegdyś przychodzi do naszych kościołów, by poświęcić świece. Do niedawna przychodziło więcej. Świece wykonane z pszczelego wosku, zwane gromnicami, były ze czcią przechowywane w każdym domu i często zapalane – wówczas, kiedy nadciągały gwałtowne burze, gradowe nawałnice, wybuchały pożary, groziła powódź, a także w chwili odchodzenia bliskich do wieczności. Były one znakiem obecności mocy Chrystusa – symbolem Światłości, w której blasku widziało się wszystko oczyma wiary.

Wprawdzie wilki zagrażające ludzkim sadybom zostały wytrzebione, ale na ich miejsce pojawiły się inne zagrożenia. Dziś trzeba prosić Matkę Bożą Gromniczną, by broniła przed zalewem przemocy i erotyzacji płynących z ekranów telewizyjnych i kolorowych magazynów, przed napastliwością sekt, przed obojętnością na los bliźnich, przed samotnością, przed powiększającą się falą ubóstwa, przed zachłannością, przed bezdomnością i bezrobociem, przed uleganiem nałogom pijaństwa, narkomanii, przed zamazywaniem granic między grzechem a cnotą, przed zamętem sumień.
CZYTAJ DALEJ

Nadzwyczajna konserwacja fresku "Sąd Ostateczny" Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej

2026-02-02 16:58

[ TEMATY ]

Sąd Ostateczny

Kaplica Sykstyńska

Vatican Media

Od 1 lutego w Kaplicy Sykstyńskiej prowadzona jest nadzwyczajna konserwacja „Sądu Ostatecznego” Michała Anioła – pierwsza od zakończonej w 1994 roku wielkiej renowacji fresku. Przez około trzy miesiące arcydzieło zostanie poddane delikatnemu oczyszczaniu, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej dostępności kaplicy dla wiernych i zwiedzających.

Prace rozpoczęły się od montażu rusztowania na całej powierzchni ściany ołtarzowej. Konserwatorzy będą operować za specjalnym ekranem z wysokiej rozdzielczości reprodukcją fresku, co pozwala na sprawowanie liturgii oraz dalsze udostępnianie Kaplicy Sykstyńskiej zwiedzającym. Jak podkreśla dyrektor Muzeów Watykańskich Barbara Jatta, jest to nadzwyczajna konserwacja arcydzieła dojrzałego okresu twórczości Michała Anioła.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję