Pokusa puka do drzwi dobrych marzeń i pragnień, kryjąc za urzekającym spojrzeniem złe ich spełnienie…
Słowo „pokusa” wywołuje uśmieszek, bo skojarzenia albo są erotyczne, albo kulinarne. A czasy wielkich pokuszeń pustelników czy mniszek to tematy z nudnej szkolnej lektury. Jakby teraz właśnie ludzie - masami wręcz - nie byli coraz bardziej perfidnie, sprytnie, psychotechnicznie mamieni, wabieni, zwodzeni, uwodzeni, aż do nieświadomego urzeczenia, zahipnotyzowania i wchodzenia w paszcze potworów, których nikt tak przecież nie nazwie. Zresztą prawie każdy twierdzi, że jest odporny na kuszenie reklam, polityków, mody, erotyki, narkotyków, magii… Jednak co i raz ktoś znika bezpowrotnie w jakiejś urokliwej paszczy potwora, a reszta udaje, że nic się nie stało. Co jest więc w tym kuszeniu - któremu jakoś rzadko kto się opiera - że tak wielu woli mu ulec, niż z nim walczyć? Jest coś z sekretu kuszenia w jednej z wersji legendy o św. Jerzym i smoku.
Zdrożony młody, rycerz Jerzy z Kapadocji zatrzymał się przed gospodą, zdziwiony trochę narastającym i podekscytowanym tłumem. Zagadnięty gospodarz zaczął wyjaśniać, że dziś na królewnę padł los i zostanie oddana smokowi, który zamieszkuje uroczysko, ulubione niegdyś przez pogańskie demony. Zakreślił im granicę pewien eremita, na kolanach, modląc się i kamieniami ją znacząc. Diabły niby przepadły, ale została bestia poczwarna, która połowę ludzi już wytrzebiła. I choć poza granicę nie wychodzi, to ludzie (wielcy i prości, mędrcy i głupcy), mamieni czymś, lezą sami w jej paszczę. I nikt jej czarom się nie oprze. Ugłaskano ją trochę, poświęcając co rok dziewczynę… Rycerz przytulił koński łeb i szepnął: „Może damy radę czarowi razem? Bo czar działa na tych, którzy chcą się poddać czarowi. A bestia pewnie wabi czymś, co skryte w duszy człeczej, ku sobie i jak wędziskiem ciągnie. Ale ty się temu nie poddasz, boś bezgrzeszny, nie próbowałeś owocu z drzewa wiadomości dobrego i złego. Prostota twoją zbroją”. I ujrzał rycerz orszak i królewnę. Włożył więc na pierś ryngraf z ikoną Zbawiciela, wskoczył na konia i ruszył z tłumem, który płakał, szemrał i tłoczył się, by lepiej widzieć. W końcu zatrzymali się wszyscy, a królewna sama stanęła przed poświęconą granicą. Rycerz ruszył ku niej i zdumiony ujrzał, że w jej twarzy ciekawość przeważa nad lękiem. Nie spojrzała nawet na niego, żądna jakby ujrzenia jakiejś tajemnicy. I wynurzył się potwór o ohydnym, zwalistym cielsku i małych ślepiach. Dojrzał dziewczynę i pełzł ku niej. A dziewczyna jak urzeczona, z dziwnym uśmiechem na wargach, zaczęła iść… biec ku bestii. Wówczas rycerz rzucił się ku niej na koniu i zarzucił jej płaszcz na głowę… Stanęła oślepiona, oniemiała. I wtedy rycerz Jerzy spojrzał w ślepia bestii, mimowolnie opuszczając kopię. Te ślepia jakby się rozrastały, jakby widać w nich było to, co jeszcze niepoznane, niedotknięte, niezdobyte, a nęcące, kuszące, tajemne. A to, co dobre, ważkie… jawiło się tam jako śmieszne, błahe, głupie. I poczuł rycerz, że chce tam wejść, zdobyć jakąś tajemnicę, nie widząc, że potwór się zbliża. Naraz ujrzał, jak w ślepiach poczwary odbija się ryngraf z bluźnierczo wykrzywioną, wykoślawioną, przesmutną twarzą Zbawiciela. Zasłonił twarz dłonią i… czar prysł. Spiął konia, wbił w paszczę smoka kopię i odrąbał mu łeb mieczem. Do królewny zaś rzekł: „Chrystus Pan zratował nas, bo ubić bestię to była fraszka”. I za chwilę przeglądał się już w urzeczonych nim teraz miłośnie oczach królewny…
Kuszenie więc to nie bajka, nie bagatela. Jeszcze raz wraca scena z raju: „Poznacie tajemnicę… Będziecie jako bogowie… Złamcie zakaz… Przekroczcie granicę…” I potem tylko chichot węża z ludzkiej rozpaczy. A długo potem pustynia, Syn Człowieczy i znów szept: „Dam ci wszystko, ale się pokłoń… Popisz się sztuczką, łatwizną… Skocz na ślepo, rzuć się w mrok, zaszalej, zatrać się…” Tylko że tu On spojrzał w te ślepia i ujrzał tam tylko pustkę, straszną nicość, jaka zawsze czai się po drugiej stronie pociągającego i urzekającego omamu pokusy.
Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków
W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.
Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
22 października będziemy wspominać w Kościele postać wielkiego Polaka - świętego papieża Jana Pawła II. Zapraszamy do odmawiania razem z nami nowenny przed wspomnieniem św. Jana Pawła II.
Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków
W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.
Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.