Reklama

Na brazylijskich ulicach

Niedziela Ogólnopolska 42/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mały, dziesięcioletni Natalino grzecznie przyjmuje wszystkich i skrzętnie zapisuje do zeszytu imię każdego, kto wchodzi do akademii. Wychowuje go ojciec i ma jeszcze trzech starszych braci. Na co dzień zbiera po ulicach puszki po piwie i uczy się w trzeciej klasie. Na zajęcia capoeiry przychodzi przeszło dwa lata. Za chwilę rozpoczną się zajęcia, więc zaczynają się już schodzić dzieciaki i młodzież. Akademia prowadzona przez Josafa Alves de Oliveire, znanego jako Mestre Fazinho, liczy już przeszło 20 lat. Stała się ona miejscem pracy z dziećmi ulicy, których w Brazylii nie brakuje.
W wielkich miastach i małych miasteczkach tysiące ludzi dobrej woli pracują z dziećmi z ulicy i biednych rodzin. Przez sport, koła zainteresowań, muzykę, zabawę starają się oni przekazać chociaż odrobinę miłości i radości, której dzieci nie zaznają w domu. Taka praca ma na celu przygotowanie nieletnich do samodzielnego życia, a także uchronienie przed uwikłaniem się w grupy przestępcze, używanie narkotyków, prostytucję.
Fazinho nie miał łatwego dzieciństwa. Wcześnie zmarł mu ojciec i jako mały chłopak musiał zarabiać na swoje utrzymanie i pomagać matce w utrzymaniu rodzeństwa. Przez całe dnie sprzedawał na ulicy ciastka. Nie miał czasu na naukę, a chodzenie do szkoły zakończył, gdy miał 11 lat. Gdy trochę podrósł, jak większość jego kolegów z tzw. Nordeste (ubogiej północno-wschodniej części Brazylii), szukając lepszego życia, wyruszył w „wielki świat”. Wyjechał do Săo Paulo. Bez przygotowania zawodowego, prawie analfabecie trudno było znaleźć pracę, więc życie nie układało się tak, jak śnił nocami. Aby przeżyć, zaczął się interesować rękodziełem artystycznym i produkcją instrumentów muzycznych. Wciąż czuł, że to jeszcze nie jest to, co chce robić w życiu. „Kiedyś przypadkiem zaszedłem do szkoły capoeiry i tam spotkałem znakomitego mistrza Joăo Batiste. On nauczył mnie wielu rzeczy. Nie tylko wprowadził w tajniki capoeiry, która jest sztuką walki i obrony, zabawy i sportu, ale przede wszystkim nauczył wrażliwości, uczciwości, sumienności” - opowiada. Dzięki swojemu mistrzowi chłopak szybko poznał tajniki tej sztuki, „która nie rodzi agresji, ale uczy pokory i respektu dla drugiej osoby” - mówi z całym przekonaniem. Po pewnym czasie wrócił do miasteczka, w którym się urodził, do Bom Jesus da Lapa w stanie Bahia, i bogaty w doświadczenia zabrał się za solidną pracę społeczną z dziećmi ulicy. W 1980 r. założył akademię capoeiry i zaczął zapraszać wszystkie dzieci i młodzież, które całymi dniami wałęsały się po ulicach, placach i różnych podejrzanych miejscach. W akademii widział szansę na to, że może zainteresować dzieci i wciągnąć je w normalne życie. „Każde dziecko, które przychodzi do akademii, przyjmuję z otwartymi rękami, staram się mu pomóc, jak trzeba, to umieszczam w szkole - bo najczęściej dzieci ulicy nie chodzą do szkoły. Rozmawiam też z rodzicami” - informuje Mestre Fazinho.
Do akademii przychodzi codziennie ok. 150 dzieci i młodzieży. Najważniejsze są zajęcia sprawnościowe, ale nie tylko. Są też rozmowy, odrabianie lekcji, uczestnictwo w wykładach nt. narkomanii, znaczenia rodziny, rozwoju itp. Zawsze ze swymi „pociechami” jest Fazinho, który nie tylko uczy capoeiry, ale także wprowadza w tajniki muzyki i sztuki ludowej. Dzieci z akademii zapraszane są na różne spotkania i uroczystości, gdzie przedstawiają programy artystyczne i dobrze opracowane układy choreograficzne. Gdzie się pojawią, zawsze są podziwiane za sprawność fizyczną i organizację. „Przez przeszło 20 lat naszej pracy przez akademię przewinęło się ponad 10 tys. młodych osób - mówi Fazinho. - Jedni zachwycili się capoeirą, inni odeszli, ale tym, co mnie cieszy, jest fakt, że większość tych, którzy przeszli przez to miejsce, zmieniła swe życie. Przede wszystkim odstawili narkotyki i alkohol i ich życie teraz jest inne. Wielu z nich założyło rodziny i z pewnością nie dopuszcza do tego, by ich dzieci żyły na ulicy”.
Akademia stała się dla wielu miejscem, do którego powraca się jak do własnego domu. Po dwudziestu latach, gdy dużo udało się zorganizować, Fazinho ma wielu współpracowników. Pierwszym z nich jest jego żona Raquel, która nauczyła się capoeiry i jest wyśmienitą instruktorką pracującą z młodszymi grupami. Pomagają też ci, którym udało się zmienić życie. Podobnie jak Fazinho, wszyscy pracują bezinteresownie i z poświęceniem, bo widzą, że w ten sposób mogą spłacić dług wdzięczności, jaki zaciągnęli.
Nie brakuje i trudności. Wielkim problemem jest brak funduszy. „Wszystko, co robimy, jest nieodpłatne - mówi Fazinho - więc szukamy pieniędzy w różnych miejscach. Sprzedajemy wyroby artystyczne wykonane przez dzieci, czasem ktoś nam zapłaci za występ, innym razem jakiś polityk zasponsoruje nam ubiory i tak posuwamy się do przodu”. Jednym z trudniejszych wyzwań w pracy było zabranie lokalu i eksmisja akademii na bruk w 2001 r. „Nowy burmistrz miasta, tylko i wyłącznie z powodów politycznych, wyrzucił nas na bruk. Ale społeczeństwo stanęło po naszej stronie. Przez pięć dni ja i młodzież mieszkaliśmy na ulicy, jednak znaleźli się w mieście dobrzy ludzie, którzy użyczyli nam tymczasowo lokalu” - wspomina Mestre Fazinho.
Praca z dziećmi odrzuconymi, opuszczonymi, pozbawionymi oparcia i miłości to jedno z większych wyzwań nowego stulecia. Mimo iż świat uczynił tak olbrzymi postęp cywilizacyjny, to jednak bieda i niesprawiedliwość społeczna rodzą zło i cierpienie, okrucieństwo, przekreślają normy moralne. W takiej sytuacji dzieci są bezbronne i one płacą najwyższą cenę. Ale są też tysiące ludzi, którzy w duchu solidarności zakasują rękawy i biorą się do „roboty”, by chociaż odrobinę pomóc. Tacy ludzie jak Fazinho i jego akademia capoeiry to promyki nadziei na lepszą przyszłość dla przeszło 3 mln dzieci i młodzieży, mieszkających na brazylijskich ulicach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Podkarpackie: Prokuratura zwróciła się do Ukrainy o dokumentację i przesłuchanie matki Ihora M.

2026-10-08 13:24

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Adobe Stock

Prokuratura wystąpiła do Ukrainy o przesłuchanie matki Ihora M. i dokumentację dotyczącą jego zdrowia oraz ewentualnego leczenia psychiatrycznego. Materiały mają pomóc w ocenie poczytalności podejrzanego o zabójstwo i usiłowanie zabójstwa czterech osób w Jarosławiu oraz ustaleniu motywu ataku.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz poinformowała w czwartek na konferencji prasowej, że wniosek o międzynarodową pomoc prawną obejmuje przesłuchanie w charakterze świadka matki Ihora M. oraz zabezpieczenie dokumentów dotyczących jego stanu zdrowia, ewentualnego leczenia psychiatrycznego i możliwej motywacji. Śledczy zwrócili się również o informacje o jego karalności w Ukrainie. Według rzeczniczki Ihor M. nie był karany w Polsce.
CZYTAJ DALEJ

Czy można porzucić karierę? Lekcja bł. Wincentego Kadłubka dla człowieka XXI wieku

2026-10-08 21:09

[ TEMATY ]

bł. Wincenty Kadłubek

Wiara (nie)oderwana od życia

Archidiecezja Krakowska

BŁ. Wincenty Kadłubek

BŁ. Wincenty Kadłubek

Są takie decyzje, których z zewnątrz trudno zrozumieć. Człowiek ma dobrą pracę, pozycję, doświadczenie, możliwości dalszego rozwoju. Wszystko wskazuje na to, że powinien iść dalej. Awansować, rozwijać się, zdobywać kolejne szczeble. I nagle podejmuje decyzję, która dla wielu osób może wydawać się nieracjonalna.

Czy można świadomie zrezygnować z kariery? Czy można zostawić coś, na co pracowało się przez lata i wybrać życie, które nie daje już tego samego prestiżu, pieniędzy czy rozpoznawalności? Na takie pytania zaskakująco dobrze odpowiada historia bł. Wincentego Kadłubka.
CZYTAJ DALEJ

Bracia z Taizé modlili się na Jasnej Górze

2026-10-09 09:45

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Zdjęcie z YouTube

Bracia z Taize zawierzają spotkanie w Łodzi Matce Bożej na Jasnej Górze

Bracia z Taize zawierzają spotkanie w Łodzi Matce Bożej na Jasnej Górze

- To jest pielgrzymka zaufania, w której ufamy drugiemu człowiekowi i ufamy Bogu – mówił brat Maciej z Taizé podczas Apelu Jasnogórskiego.

W czwartkowy wieczór, 8 października, bracia z ekumenicznej wspólnoty z Taizé, wraz z młodymi ludźmi i siostrami zakonnymi zaangażowanymi w przygotowanie 49. Europejskiego Spotkania Młodych, modlili się w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Wspólna modlitwa była okazją do zawierzenia Maryi przygotowań do wydarzenia, które na przełomie 2026 i 2027 roku zgromadzi w Łodzi tysiące młodych z różnych krajów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję