Boję się, że niedługo ludzie posądzą mnie o bzika na punkcie Unii Europejskiej, bo ostatnio co tydzień w Niedzieli Warszawskiej jakoś dotykam tego tematu. Oświadczam, że - wbrew próbom zaszeregowania
mnie do zwolenników lub przeciwników integracji - pozostaję eurorealistą, a do pisania uszczypliwych z natury felietonów zmusza mnie odkrywanie ludzkiej nikczemności i głupoty. Niedługo Wielki Post -
i wtedy obiecuję zająć się sprawami bardziej duchowymi. A na razie nie mogę siedzieć spokojnie z powodu jednej z reklam na rzecz integracji europejskiej emitowanej w telewizji.
Akcja rozgrywa się w mrocznym pomieszczeniu - jakby w zakrystii. Skojarzenie proste - ciemnogród! Naprzeciwko siebie zasiada dwóch panów: jeden w sutannie, drugi pod krawatem - Europejczyk. Wreszcie
ten w sutannie, trochę zakompleksiony, że ma takie problemy, zwierza się Europejczykowi z ignorancji swoich parafian, którzy boją się, że po wejściu do Unii będzie u nas obowiązywać takie samo prawo w
kwestii eutanazji, aborcji i homoseksualizmu, jak w Holandii. Europejczyk jednym zdaniem rozwiewa wszystkie wątpliwości, a ten w sutannie wygląda, jakby przeżył Zwiastowanie.
Ze wstydem potwierdzam, że ksiądz występujący w reklamie jest prawdziwym księdzem i na dole wyświetlają jego prawdziwe nazwisko. Wolałbym, żeby było inaczej. Ludziom wykonującym zawody zaufania społecznego,
do których należą dziennikarze, lekarze, policjanci i sędziowie, ich kodeksy etyczne zabraniają udziału w reklamach. Złamanie tej zasady nazywa się w światku dziennikarskim zeszmaceniem i oznacza pożegnanie
z zawodem - porównaj historię Krystyny Czubówny: TVP lub TP SA.
A ksiądz? Nie ma być osobą społecznego zaufania? Obecność księdza w reklamie świadczy o jego braku roztropności. O tych zaś, którzy wykorzystują go jako modelkę w sutannie, świadczy, że nie uszanują
niczego. I takich ludzi się boję.
W pierwszej turze przedterminowych wyborów prezydenta Krakowa Łukasz Gibała zdobył 36,38 proc. głosów, Monika Piątkowska 29,91 proc. - wynika z danych ze wszystkich obwodów głosowania opublikowanych na stronie Państwowej Komisji Wyborczej. Frekwencja wyniosła 43,50 proc.
Gibała, założyciel stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców, i popierana przez KO i PSL senator Piątkowska zmierzą się w drugiej turze wyborów 11 października. W tę niedzielę na Gibałę zagłosowały 93 042 osoby, a na Piątkowską 76 514 osób.
Święty Wacław był Czechem. Jest głównym patronem naszych południowych sąsiadów, czczonym tam jako bohater narodowy i wódz. Był królem męczennikiem, a więc osobą świecką, nie duchowną, i to piastującą niemal najwyższą godność w narodzie i w państwie. Jest przykładem na to, że świętość życia jest nie tylko domeną osób duchownych, ale może być także zrealizowana na najwyższych stanowiskach społecznych. Nie mamy dokładnych danych dotyczących życia św. Wacława. Jego postać ginie w mrokach historii. Historycy wysuwają różne hipotezy co do jego życia. Jest pewne, że Wacław odziedziczył po ojcu tron królewski. Podobno był dobrym, walecznym rycerzem, co nie przeszkadzało mu być także dobrym i wrażliwym na ludzką biedę. Nie jest znana przyczyna jego konfliktu z bratem Bolesławem, który stał się jego zabójcą i następcą na tronie. Nie znamy też bliżej natury i rozwoju konfliktów wewnętrznych oraz ich związków z polityką wobec sąsiadów, które wypełniły jego krótkie rządy i które były prawdopodobnie tłem bratobójstwa. Śmierć Wacława nastąpiła 28 września 929 lub 935 r. w Starym Bolesławcu. Kult Wacława rozwinął się zaraz po jego śmierci. Ciało męczennika przeniesiono do ufundowanego przez niego praskiego kościoła św. Wita. Wczesna cześć znalazła wyraz w bogatym piśmiennictwie poświęconym świętemu. Kult Wacława rozszerzył się z Czech na nasz kraj, zwłaszcza na południowe tereny przygraniczne. Zadziwiające, że Katedra na Wawelu otrzymała jego patronat. Także wspaniały kościół św. Stanisława w Świdnicy ma go jako drugorzędnego patrona.
W poniedziałek Rządowe Centrum Bezpieczeństwa podczas rosyjskiego nalotu na Ukrainę rozesłało alert o możliwym zagrożeniu z powietrza na terenie woj. lubelskiego. Do naruszenia polskiej przestrzeni nie doszło, ale - według informacji wojska - jeden z dronów spadł w pobliżu przejścia granicznego w Dorohusku.
Ok. godz. 17 w poniedziałek RCB, podczas kolejnej fali rosyjskich nalotów na Ukrainę, wydało alert o możliwym zagrożeniu z powietrza dla woj. lubelskiego. Rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz potwierdził, że w całym województwie zawyły syreny alarmowe. Równolegle Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych przekazało, że systemy przeciwlotnicze zostały postawione w stan pełnej gotowości, a z baz wystartowały wojskowe samoloty z misją zabezpieczania polskiej przestrzeni powietrznej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.