Reklama

Polska

Panie oddaję Ci całe moje życie. Ty działaj i kieruj

„Justynę można przepisać na receptę. Jest życzliwa i pogodna, każda rozmowa z nią koi i przynosi optymizm. Pomaganie Justynie daje bardzo dużo, przede wszystkim tym, którzy jej pomagają” – tak o Justynie mówi jej serdeczna przyjaciółka, starsza o 20 lat.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Justyna ma 30 lat i jest niepełnosprawna. Urodziła się z krótszą nogą i niewykształconym stawem biodrowym. Odkąd pamięta, jej życie toczyło się głównie w szpitalach, salach zabiegowych, a nie podwórku czy w szkole. Świat Justyny zaludniali lekarze, pielęgniarki, terapeuci i pacjenci będący w sytuacji takiej, jak ona. Dość szybko zorientowała się, że ma specjalny dar. W szpitalach często proszono ją o zajęcie się płaczącym dzieckiem, o pomoc w uspokojeniu rozżalonego małego pacjenta. Justyna miał w sobie coś, co powodowało, że zrozpaczone dzieciaki przestawały płakać, a na ich buzie powracał uśmiech. — Ty to umiesz człowieka wysłuchać, masz cierpliwość — mówili ci, którzy prosili ją o pomoc. Zresztą i dziś zdarza się, że ktoś, nie wiadomo dlaczego, zaczyna Justynie opowiadać historię swojego życia. Justyna bardzo lubi kontakt z ludźmi, może dlatego, że wie, co to znaczy ból i cierpienie.

Pięć palców

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Justyna w szkole uczyła się tylko czasami, większość nauki odbyła w trybie domowym, a mimo to ma dużo przyjaciół ze szkoły. Bliższych i dalszych, którzy bardzo często przychodzą z propozycją pomocy. — Dzięki rodzicom miałam dobre dzieciństwo, pomimo szpitali i operacji. Zawsze starałam się utrzymywać szkolne relacje i przyjaźnie. I cieszyć się momentami, kiedy mogłam do szkoły chodzić, momentami normalności — wspomina.

Reklama

Justyna ma wspaniałą rodzinę, jest ich pięcioro – mama, tata, dwóch starszych braci i ona. Wspierają się, są razem w każdej sytuacji. — Tata ma takie powiedzenie o nas, że jeden palec niewiele znaczy, ale dłoń z pięcioma palcami może wszystko. Ma siłę i moc — mówi Justyna. — Kilkakrotnie byłam w szpitalu w czasie świąt, ale przyjeżdżała do mnie cała rodzina. Mama towarzyszyła mi w szpitalach często miesiącami. Rodzice są bardzo dobrym małżeństwem, wszyscy pracowaliśmy na to, by nikt nie czuł się mniej kochany. To było czasem trudne, bo mama dużo czasu poświęcała mnie, ale udało się. Z braćmi mam także świetne relacje — dodaje.

Po maturze Justyna zaczęła studiować pedagogikę szkolną i wczesnoszkolną. W programie 5. roku było dużo praktyk w przedszkolach i szkołach. Praca z dziećmi jest fascynująca, sprawia, że człowiek nigdy się nie nudzi, jednak nie jest to praca dla Justyny, która zdała sobie sprawę z tego, że mimo pasji do zawodu nigdy nie będzie w staniu go wykonywać. Nie wytrzyma tego ani jej kręgosłup, ani nogi. Gdy zrozumiała, że nie będzie pracować jako nauczyciel, kolejne decyzje przyszły dość łatwo. Dziś studiuje psychologię. Po studiach chce pracować jako psycholog w szpitalu, najlepiej dziecięcym. Któż lepiej niż ona wie, jak bardzo potrzebne jest w takich sytuacjach wsparcie psychologiczne, rozmowa z kimś, kto chce i może wysłuchać.

26 na 30

Reklama

Justyna przeszła w swoim 30-letnim życiu wiele operacji – dokładnie 26. Od 4. roku życia co jakiś czas miała zakładane szyny i śruby, które służyły wydłużeniu nogi. Ostatecznie noga została wydłużona o 26 cm. Brakuje ciągle tych 5-6 cm i dlatego Justyna zdecydowała się szukać pomocy w Instytucie Paleya. Instytut jest na Florydzie, ale lekarze operują raz lub dwa razy w roku w Polsce. Justyna jest po konsultacjach. Lekarze chcą wydłużyć jej nogę, wymienić staw kolanowy i założyć endoprotezę biodra, bo ta poprzednia jest już zużyta. Noga po tylu operacjach jest pełna bliznowców, cięcia szły przecież aż do kości. Część z nich trzeba będzie usunąć, by uwolnić ścięgna przyrośnięte do kości. Operacje spowodowały, że Justyna często nie może spać z bólu. Porusza się podpierając kulą. Nie może zginać kolana – to efekt uboczny wielokrotnego wydłużania nogi. Nie może zawiązać samodzielnie sznurowadła. Nie jest też w stanie długo chodzić, bo na rękach powstają odparzenia i bąble, ale nie traci pogody ducha. — Miałam szczęście do dobrych ludzi, do dobrych specjalistów w czasie tych wielu lat leczenia — opowiada. — W „Sprawie dla reportera”, w której wystąpiłam, był znany ortopeda z Otwocka. Po analizie mojej medycznej historii powiedział, że byłam bardzo dobrze leczona — dodaje.

Justyna, mimo poważnych ograniczeń, robi wszystko, żeby żyć w miarę normalnie. Uwielbia czytać książki, ma wielu znajomych i przyjaciół. Kocha pływanie i w miarę możliwości chodzi na basen. — W wodzie znika moja niepełnosprawność, jestem wolna, nie mam żadnych ograniczeń — rozmarza się Justyna. Raz na 5 lat jeździ na turnus rehabilitacyjny refundowany przez NFZ. Po takim wyjeździe bardzo poprawia się jej sprawność i samopoczucie. Ale to zdecydowanie za mało, większość rehabilitacji i zabiegów dostępna jest tylko odpłatnie. Justyna ćwiczy sama w domu, oczywiście w ograniczonym zakresie.

On ma plan

W Justynie jest coś takiego, że kiedy się z nią rozmawia, nawet przez telefon, to na twarzy pojawia się uśmiech. Jest coś wyjątkowego w jej ciepłym głosie, w zaangażowaniu i szczerości w opowiadaniu. Ma w sobie otwartość i życzliwość, umiejętność pochylenia się nad drugim człowiekiem. Nauczyła się odrzucać złe wspomnienia, zbudowała w sobie odporność na niespodziewane porażki. — Nie wiem skąd, ale zawsze miałam w sobie pokorę. Umiałam także zachować spokój i nie wpadać w rozpacz, gdy przez długie tygodnie zmuszona byłam leżeć w łóżku. Na przykład po kolejnej operacji — opowiada.

Reklama

Justyna i jej rodziną są głęboko wierzący. Justyna mówi o tym bardzo otwarcie. — Wierzę, że Bóg ma dla mnie plan. Być może niezgodny z tym, co ja bym chciała w danym momencie, ale z pewnością, w dłuższej perspektywie, najlepszy dla mnie. Wiele razy przekonałam się o tym, chociaż kalendarz Boży jest często zupełnie inny od naszego — opowiada z uśmiechem.

Podziel się cytatem

— Moje życie pokazuje, że jest Bóg, który słucha. Rzeczy, sprawy, które mu powierzam, nie dzieją się natychmiast, na moje zawołanie. Ale prędzej czy później ta odpowiedź przychodzi i często jest znacznie lepsza od tego, o co prosiłam — przyznaje. — Nauczyłam się oddawać wszystko Bogu. Często modlę się po prostu: Panie oddaję Ci całe moje życie. Ty działaj i kieruj.

Czas przepełniony nadzieją

Justyna z entuzjazmem opowiada, jak przez te 30 lat zmieniły się metody i technologia leczenia. Kiedyś konieczna była skomplikowana aparatura, metalowy stelaż zewnętrzny i śruby obsługiwane śrubokrętem. Mama Justyny dokręcała i odkręcała śruby za każdym razem z drżeniem serca, że coś uszkodzi i spowoduje krwotok. Dziś wygląda to zupełnie inaczej. Do wnętrza lub w okolice kości wprowadza się specjalny gwóźdź i elektromagnes. Przesuwanie gwoździa odbywa się przy pomocy niewielkiego urządzenia, które wygląda jak pilot.

Reklama

Już po pierwszej konsultacji u doktora Paleya, w lutym 2020 r., wiedzieli, że potrzebne operacje kosztować będą setki tysięcy złotych. Pieniądze zaczęli zbierać natychmiast, szukali kontaktów, rozpowszechniali informacje o zbiórce. Operacja przewidziana była na listopad 2020 r. Nie doszła jednak do skutku z powodu pandemii. Doktor Paley przełożył przyjazd do Polski na maj 2021 r. —Załamałam się na myśl, że muszę znów czekać, ale okazało się, że dzięki tej zmianie zebraliśmy więcej pieniędzy, udało się dostać do „Sprawy dla reportera” i powstało kilka inicjatyw w mojej miejscowości, które przynoszą dalsze środki — mówi Justyna.

Justyna wie, że na swojej drodze spotkała wielu dobrych ludzi, którzy okazali jej życzliwość i wsparcie. Pomoc oferują znajomi z podstawówki i ze studiów. W rodzinnej miejscowości powstała inicjatywa Szadkobiegaczy. Uczestnicy biegną charytatywnie przez Polskę. W tym roku pobiegną z Zakopanego do Sopotu. Dla Justyny. O inicjatywie mówią media, nie tylko lokalne. Szadkobiegacze mają już na koncie wielki sukces – dzięki nim udało się sfinansować operację ortopedyczną małej Kingi z Szadek.

Ten ostatni etap leczenia będzie trwał kilka miesięcy, wymaga zaangażowania i pomocy wszystkich najbliższych. Mama będzie z Justyną w Warszawie przez te wszystkie miesiące, bo Justyna potrzebuje stałej opieki, dowożenia na rehabilitację, pomocy w codziennych czynnościach. Także chłopak Justyny, Michał, planuje urlop, by być przy niej. Justyna cieszy się, że będzie ją operował sam doktor Paley. Jest najlepszym specjalistą, jeśli chodzi o tego typu schorzenia. Doktor ma już dokładny plan i ustaloną kolejność operacji.

Zapytana o to, jakie ma marzenia, Justyna nie zastanawia się długo: — Oczywiście zebrać pieniądze na operację. A potem ślub z Michałem, dwoje lub troje dzieci i dobra praca, która pozwoli mi na pomaganie innym. To duże, choć nieduże te marzenia, ale wierzę, że się spełnią — mówi Justyna z uśmiechem.

Jeżeli chcesz pomóc Justynie w opłaceniu kosztów leczenia i rehabilitacji, wejdź na jej zbiórkę na www.uratujecie.pl i wpłać pieniądze bezpośrednio na stronie. Możesz także dokonać przelewu na konto 47 1160 2202 0000 0003 2305 9331 wpisując w tytule przelewu JUSTYNA.

Podziel się cytatem

BEZPOŚREDNI LINK DO ZBIÓRKI: Zobacz

2021-05-11 15:14

Oceń: +4 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przez 13 lat żyła samą Eucharystią

[ TEMATY ]

świadectwo

mistycy

Materiał prasowy

Nie jest to odosobniony przypadek w historii Kościoła. Święta Aniela z Foligno żyłą samą Eucharystią przez dwanaście lat; św. Katarzyna Sieneńska przez osiem, a Teresa Neumann przez trzydzieści sześć. W przypadku Aleksandriny całkowity brak przyjmowania pokarmów i płynów, któremu towarzyszył brak oddawania moczu, trwał trzynaście lat i siedem miesięcy.

Przeczytaj także: To jej zwierzał się Jezus
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego Epifania przypada 6 stycznia?

Niedziela świdnicka 1/2019, str. VII

[ TEMATY ]

Epifania

Karol Porwich/Niedziela

Ustalenie daty obchodów uroczystości Objawienia Pańskiego nie dokonało się przypadkowo. Choć nie została wskazana przez Pismo Święte, to posiada symbolikę opartą na tekstach biblijnych

Zanim przejdziemy do omówienia symboliki kryjącej się pod datą dzienną 6 stycznia, należy najpierw wyjaśnić nazwę uroczystości, którą wówczas obchodzi Kościół. Ta najbardziej rozpowszechniona wśród wiernych w Polsce to święto Trzech Króli. Z kolei w polskiej edycji ksiąg liturgicznych figuruje określenie Objawienie Pańskie. Natomiast w księgach łacińskich i w całej tradycji chrześcijańskiej od początku funkcjonuje nazwa Epifania, pochodząca z języka greckiego (epifaneia), która oznacza „objawienie”, „ukazanie się”. Chodzi o objawienie się Jezusa Chrystusa, Wcielonego Syna Bożego jako Zbawiciela świata. Nazwą „epifania” określano narodzenie Jezusa, Jego chrzest w Jordanie i dokonanie pierwszego cudu na weselu w Kanie Galilejskiej. Taką treść miało pierwotne święto Epifanii, które powstało ok. 330 r. w Betlejem. Obejmowało ono początkowe tajemnice zbawienia, o których informują nas pierwsze rozdziały Ewangelii ze skupieniem się na tajemnicy narodzenia Chrystusa. Epifania ulegała ewolucji wraz z jej rozszerzaniem się poza Palestynę. Na Wschodzie stanie się pamiątką chrztu Jezusa w Jordanie, a na Zachodzie będzie stanowić obchód trzech cudownych wydarzeń (tria miracula) stanowiących początkowe objawienia chwały Bożej Zbawiciela: pokłon Mędrców ze Wschodu, chrzest w Jordanie i cud w Kanie Galilejskiej, przy czym z czasem hołd magów rozumiany jako objawienie się Chrystusa poganom zdominuje niemal wyłącznie łacińską celebrację Epifanii. W ludowej świadomości stanie się ona zatem świętem Trzech Króli ze względu utożsamienie mędrców z królami na podstawie niektórych biblijnych tekstów prorockich, a ich liczba zostanie ustalona w związku z trzema darami, jakimi zostało obdarowane Dzieciątko Jezus. Te różnice między Wschodem a Zachodem nie przekreślają jednak faktu, że istotną tematyką tego obchodu liturgicznego pozostaje objawienie się Boga w Chrystusie.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: Orszak Trzech Króli przyciągnął tłumy

2026-01-06 15:38

[ TEMATY ]

Warszawa

Orszak Trzech Króli

Objawienie Pańskie

tłumy

PAP

Abp Adrian Galbas z figurką Jezusa Narodzonego podczas Orszaku Trzech Króli w Warszawie

Abp Adrian Galbas z figurką Jezusa Narodzonego podczas Orszaku Trzech Króli w Warszawie

Stolica Polski uczciła uroczystość Objawienia Pańskiego wielobarwnym Orszakiem Trzech Króli. Tysiące ludzi przeszły przez Trakt Królewski, by wraz z Mędrcami pokłonić się Dzieciątku Jezus. Orszak Trzech Króli zorganizowano w blisko 1000 miejscowości w Polsce i za granicą a uczestników największych ulicznych jasełek pozdrowił Papież Leon XIV. W Orszaku w Warszawie wziął też udział Prezydent RP Karol Nawrocki.

Tegoroczny Orszak Trzech Króli pod hasłem „Nadzieją się cieszą” nawiązywał do zakończonego Jubileuszu Narodzin Jezusa Chrystusa, obchodzonego jako Rok Nadziei. Hasło „Nadzieją się cieszą” wywodzi się ze słów drugiej zwrotki kolędy „Mędrcy świata, Monarchowie”. Jak podkreślali organizatorzy, nadzieja, którą cieszyli się Mędrcy ze Wschodu, jest dla nas wszystkich przykładem ufności, mimo życiowych przeciwności, prześladowań, a nawet spisków. Znakiem tej nadziei jest nowonarodzony Chrystus, a orszak to zachęta do zwrócenia się w kierunku Stajenki i św. Rodziny – relacjonuje Vatican News.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję