Reklama

Dekada mediów

Niedziela legnicka 23/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

KS. PIOTR NOWOSIELSKI: - Ekscelencjo, Księże Biskupie. Po 1989 r. zauważamy w Polsce wyraźny przełom w dziedzinie dostępu i korzystania ze środków społecznego przekazu. Skorzystał na tym także Kościół katolicki. Czy mógłby Ksiądz Biskup dokonać próby podsumowania obecnego rynku mediów Polsce?

BP ADAM LEPA: - Jest to temat bardzo rozległy i trudno go ująć w kilku zdaniach. Dzisiaj mówi się często o tzw. dekadzie mediów, mając na myśli czas, który zapoczątkował rok 1989. W związku z tym należy powiedzieć, że dokonano w dziedzinie mediów bardzo wiele. Ale widać tu też pewną niewspółmierność. Z jednej strony - te olbrzymie zmiany w dziedzinie mediów są dla wielu ludzi swoistym szokiem, a z drugiej strony - ludzie nie są do tych zmian przygotowani. Na przykład: dzisiaj bardzo wiele dzieje się w telewizji publicznej, jak i w telewizji komercyjnej, natomiast nadal zwykły obywatel nie wie, jakie powinny być media w państwie demokratycznym, ponieważ on się urodził, wychował w zupełnie nienormalnej sytuacji. W dalszym ciągu jest przekonany, że nie ma żadnego wpływu na media. Takie przekonanie wyniósł z czasów PRL-u. Tymczasem, musimy uświadomić odbiorców, mówić: piszcie do mediów, stawiajcie wymagania, przedstawiajcie postulaty, bo media nie tylko nas mają zmieniać, ale my również możemy je zmieniać. Tak powinno być w państwie demokratycznym.

Media, korzystając z nowej sytuacji, po 1989 r. rozwinęły się w sposób ogromny, zarówno publiczne jak i prywatne. Rozwinęła się bardzo prasa, przy czym zarówno ta pożyteczna, jak i ta szkodliwa szczególnie dla dzieci i młodzieży. Wielki rozwój widać też w mediach komercyjnych, choć trzeba to powiedzieć, są to media raczej niskiego lotu, i na to trzeba właśnie uwrażliwiać odbiorców, przygotowując do właściwego odbioru.

- Jak na tym tle wyglądają media katolickie?

- Media katolickie też miały wielką szansę i w olbrzymiej mierze ja wykorzystały. Choć nie wszystko udało się do końca, gdyż brakowało - szczególnie na początku - odpowiedniej kadry, problemem pozostają taże odpowiednie środki finansowe. Nie mieliśmy przecież na początku wielu katolickich dziennikarzy. Ci którzy byli, byli najczęściej związani z jakimś wydawnictwem. Po 1989 r. powstała więc pewna luka, którą trzeba było zapełniać np. nauczycielami. W ciągu kolejnych lat wykształcono nową kadrę dziennikarzy.

Ogólnie możemy jednak powiedzieć, że Kościół dobrze wykorzystał nowe możliwości podjęcia ewangelizacji. Nastąpił swoisty renesans prasy katolickiej. Pojawiło się wiele nowych tytułów. W latach 1989-93 pojawiło się ich blisko 100. Jest wydawanych też ponad 1000 pism parafialnych, co jest ewenementem w krajach postkomunistycznych. W dziedzinie radiowej mamy potężną rozgłośnię Radio Maryja, które oddziaływuje nie tylko na odbiorców w Polsce, ale jest słuchane w Europie i Ameryce. Jest sieć Radia Plus, które swoim zasięgiem obejmuje prawie całą Polskę. Jest też telewizja katolicka, która dopiero raczkuje, ale trzeba jej istnienie traktować również jako sukces Kościoła. Jest też w Polsce Katolicka Agencja Informacyjna, która już wykształciła swój wizerunek na rynku mediów. Tak pobieżnie wymieniam najważniejsze fakty, chcąc ukazać, że Kościół wykorzystał swoją szansę.

- A czy zdaniem Księdza Biskupa media katolickie w Polsce są dyskryminowane?

- Może pośrednio tak. Wcześniej ta dyskryminacja była inna, choć należy pamiętać, że są różne formy dyskryminacji. Pomijam tu decyzje rządowe, ale przywołajmy tu taki fakt, że np. wiodące pisma katolickie nie są cytowane w przeglądach prasy, a są przecież opiniotwórcze. Jednym z nich jest np. Tygodnik Katolicki Niedziela, a nie istnieje w oficjalnych przeglądach prasy. To jest wyraz jednej z form dyskryminacji, dokonującej się przez niemówienie o jakimś fakcie, wydarzeniu czy występujących zjawiskach. Innym rodzajem dyskryminacji jest wypowiadanie się w formie negatywnej, postponującej dane medium. Np: "a co tam pisemka katolickie!", "co tam to radio dewocyjne!", jeśli mówi się negatywnie, to także oddziaływuje się negatywnie na dane medium. Inny przykład: jeśli ten sam artykuł jest wydrukowany w jakimś mało znaczącym piśmie, jest inaczej odbierany niż wydrukowany w piśmie prestiżowym. Więc nawet samo medium też oddziaływuje na odbiorcę, nie tylko sama treść.

- Dużo mówi się o potrzebie wychowania do mediów. W jakim kierunku powinno ono pójść i kto winien to robić: państwo czy Kościół?

- Wszyscy. Kościół zawsze zajmował się wychowaniem do mediów, nawet w najtrudniejszych czasach stalinowskich czy PRL. Oczywiście, nie można było wtedy publikować, nie zawsze był dostęp do szkoły, ale nasi rekolekcjoniści, misjonarze, duszpasterze, bardzo często wypowiadali się na temat odbioru mediów. Oczywiście, na początku tych mediów nie było dużo, ale stanowiły zagrożenie od strony ideologicznej. Dziś media nie tylko uczą, kształtują postawy, wykształcają nowe zapotrzebowania, zainteresowania, ale też i czasem szkodzą młodemu pokoleniu. W związku z tym razem ze szkołą powinniśmy podejmować wspólne działania na rzecz wychowania do prawidłowego odbioru mediów, przy czym ma to być prawdziwe wychowanie, a nie tylko dydaktyka. Trzeba kształtować konkretne postawy, a szczególnie dwie z nich: postawę krytyczną i selektywnego odbioru, o czym dzisiaj mówiłem do legnickich księży.

- Gdzie należy szukać większego zagrożenia, czy w mediach publicznych, czy poza nimi, np. w wyniku tzw. propagandy szeptanej, plotki, manipulacji?

- Pytanie jest łatwe, ale odpowiedź jest już trudniejsza. Niewątpliwie są zagrożenia i tu, i tam. Ale musimy pamiętać że media publiczne powinny służyć całemu narodowi. Mają dbać o kulturę moralną, szczególnie młodego pokolenia. Jeśliby te media były wierne swojej misji, to byłoby idealnie. Byłyby wtedy pierwszym sprzymierzeńcem Kościoła i ewangelizacji. Ale tak nie jest. Wyraźnie widzimy, że telewizja publiczna jest upartyjniona. Czasami mówi się błędnie, że jest upolityczniona, a przecież ona nie może być apolityczna. Natomiast nie może być pod egidą jakiejś partii, bo wtedy stoi to w sprzeczności z jej misją. Natomiast wśród nadawców prywatnych, to wszystko zależy od ich kierownictwa.

- Na konferencji wspomniał też Ksiądz Biskup o oddziaływaniu mediów na podświadomość. Na czym polegają te działania?

- Są to tzw. działania podprogowe. Tylko wtedy człowiek uświadamia sobie pewne bodźce, kiedy zostanie przekroczony pewien próg. Po jego przekroczeniu, uświadamiamy sobie to, co widzimy, czy słyszymy. Jeśli zaś bodźce docierają do nas poniżej tego progu, docierają do nas bez udziału naszej świadomości. Wtedy te treści osadzają się w podświadomości. Kiedy jakieś medium korzysta z tego sposobu komunikacji, propagując złe treści, jest to bardzo niebezpieczne. Wykazano, że z tego korzystały niektóre stacje muzyczne. Dziś jest to zabronione. Innym sposobem jest przekazanie takich treści metodą "wstecznego zapisu". Jest to nadanie jakiegoś przesłania w taki sposób, że nie chwyta tego ucho, natomiast podejmuje to podświadomość. Przy czym nie jest nawet ważny język, w jakim dokonano zapisu, gdyż mimo to przesłanie i tak oddziaływuje na podświadomość człowieka. O treści zapisu możemy dopiero się przekonać, odtwarzając np. jakiś utwór muzyczny od tyłu.

- Jakie więc zadania widzi Ksiądz Biskup dla duszpasterzy, katechetów, dziennikarzy i nadawców katolickich?

- Uważam, że jest to bardzo ważne, nawet historyczne zadanie, szczególnie w tych czasach, kiedy rozstrzygają się losy wielu mediów, a w tym i katolickich. Od nas, duszpasterzy, wiele zależy. W dalszym ciągu winno to być wychowanie do mediów. Kościół zawsze o tym mówił. Kiedy weźmiemy do ręki dokumenty kościelne, zrozumiemy pewną metodę, którą nam sugeruje Kościół. Taką najskuteczniejszą metodą wychowania do mediów, formowania odbiorców mediów jest - " metoda mediów". Po 1989 r. mamy do dyspozycji wszystkie media. Wcześniej była to właściwie tylko prasa. Okazuje się że np. o wychowaniu do filmu najlepiej mówi się poprzez film, o wychowaniu do telewizji najskuteczniej mówi się w telewizji, o wychowaniu do radia czy prasy najskuteczniej mówi się w samym radiu i prasie. Widzę tu wielkie zadanie do spełnienia dla wszystkich mediów katolickich i jestem w tym względzie wielkim optymistą.

- Dziękuję za rozmowę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa wytrwała nie zmienia Boga

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska/Niedziela

„O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł?” Paweł pisze z temperamentem, którego nie łagodzi żaden sekretarz. Czasownik baskainein oznacza rzucenie uroku, złego oka. Galaci zachowują się, jakby ktoś ich zaczarował, a przecież „przed oczami ich nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego”. Grecki czasownik proegraphē mówi o publicznym wywieszeniu, jak edyktu na tablicy. Głoszenie Pawła było więc obwieszczeniem Ukrzyżowanego na oczach wszystkich. Kto widział ten afisz, a wraca do rachub Prawa, ten uległ czarom. Argument Apostoła jest empiryczny. Paweł zadaje pięć pytań pod rząd, jak w przesłuchaniu: „czy Ducha otrzymaliście dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy z powodu posłuszeństwa wierze?” Galaci mają w pamięci własne początki, Ducha, charyzmaty, cuda. Wszystko to przyszło przez wiarę w usłyszane słowo. „Zaczęliście duchem, a chcecie dokończyć ciałem?” To pytanie przekracza spór galacki i dotyka stałej pokusy religijnej. Zaczynać od łaski, a kończyć na własnych zabezpieczeniach. Przyjąć dar, a potem próbować zapracować na niego wstecz. Teologia zna tę perykopę jako jeden z filarów nauki o darmowości łaski, przypomnianej z całą mocą przeciw pelagianom przez Augustyna i przez II Synod w Orange (529). Duch jest darem uprzedzającym, który dopiero uzdalnia do czynów. Kościół w swojej praktyce zna porządek i prawo, i słusznie, ale porządek stoi na straży daru. Gdy środki zaczynają udawać źródło, wraca pytanie Pawła, i lepiej, żeby wracało: kto was urzekł?
CZYTAJ DALEJ

Ihor M. przesłuchany w sprawie zabójstwa w Jarosławiu; przyznał się do zarzutów

2026-10-08 07:06

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Adobe Stock

Ihor M., podejrzany o zabójstwo duchownego i usiłowanie zabójstwa czterech osób w Jarosławiu, został przesłuchany i przyznał się do winy. Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień. Przesłuchanie było możliwe po wydaniu opinii przez biegłych psychiatrów.

Jak poinformowała PAP rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, biegli psychiatrzy w wydanej w środę opinii zezwolili na przeprowadzenie czynności procesowych z udziałem podejrzanego.
CZYTAJ DALEJ

Efekt Leona we Francji: więcej modlitwy, formacji i powołań

2026-10-08 17:42

[ TEMATY ]

Francja

powołania

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Otwieramy nowe szkoły modlitwy, będzie więcej rekolekcji i dni skupienia – mówi ordynariusz diecezji Saint-Denis, gospodarz spotkania Leona XIV z młodzieżą na Stade de France. Kościół we Francji wyciąga wnioski z tego, co wydarzyło się podczas wizyty Ojca Świętego. Okazało się, że Francuzi pragną powrócić do źródeł. Wizyta Papieża zadziałała jak katalizator dla tego głębokiego pragnienia odnowy.

Bp Étienne Guillet podkreśla, że wizyta Leona XIV we Francji okazała się prawdziwym zesłaniem Ducha Świętego. Najwyraźniej przejawiało się to właśnie w Saint-Denis na wieczornym czuwaniu z młodzieżą. „Widziałem płomienie Ducha Świętego w sercach i duszach: pokój, radość, pragnienie jedności, chęć zaangażowania się, odwagę i śmiałość w dawaniu świadectwa. Pokój i radość, które nadal trwają niczym trwała woń są znakiem Ducha Świętego” – zapewnia ordynariusz diecezji Saint-Denis w wywiadzie dla tygodnika France Catholique.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję