Reklama

Niedziela Świdnicka

Sens krzyża

Niedziela świdnicka 14/2012

[ TEMATY ]

krzyż

BOŻENA SZTAJNER

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

JULIA A. LEWANDOWSKA: - Św. Jan Damasceński pisze: „Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie cokolwiek innego, zwyciężył śmierć, zgładził grzech praojca, pokonał piekło, darował nam zmartwychwstanie, udzielił siły do wzniesienia się ponad doczesność i ponad samą śmierć, zgotował powrót do dawnej szczęśliwości, otworzył bramy raju, umieścił naturę naszą po prawicy Boga, uczynił nas Jego dziećmi i dziedzicami”. Czy współcześni ludzie dostrzegają wartość krzyża? Jakie znaczenie ma on w dobie zmasowanych ataków na wartości chrześcijańskie?

Reklama

KS. KAN. KRZYSZTOF KACZMAREK: - Na krzyżu było oparte całe nasze wychowanie i przygotowanie do życia. Cały czas rodzice, wychowawcy i katecheci uczyli nas, że życie to nie tylko młodość i rozrywka, ale także ból, cierpienie, pomoc starszym i chorym. Było to oczywiste i normalne. Nie znaczy to, że rodzice i katecheci ciągle nam mówili o bólu i śmierci. Nie. Ale wychowywano nas do tego, że w razie cierpienia innych trzeba im pomóc nieść ich krzyż. Pamiętam ze swojego dzieciństwa, kiedy chora sąsiadka poprosiła, żebym jej przyniósł gazetę z kiosku. Nie poszedłem, bo akurat na podwórku mieliśmy rozegrać jakiś ważny mecz. Sąsiadka pożaliła się mamie. Nie chcę mówić o karze, którą otrzymałem, ale od tej pory przed wyjściem na podwórko musiałem najpierw zapukać do sąsiadki i zapytać, czy czegoś jej nie potrzeba. Mama mi zakodowała, że pomoc potrzebującym to coś oczywistego i najważniejszego. W tramwaju trzeba było ustąpić miejsca starszym i kobietom w stanie błogosławionym, dlatego że one bardziej potrzebowały miejsca siedzącego. Ktoś może powiedzieć, że to przecież dobre wychowanie. Zgoda. Ale dlaczego w takim razie źle wychowujemy dzisiaj tak wiele dzieci i młodych? Chyba dlatego, że dzisiaj młodych kusi się perspektywą życia bez bólu, cierpienia i trudu. Liczy się sukces i pozycja, którą się osiągnie - nie zawsze uczciwie. Cierpienie czy chociażby odpowiedzialność za swoje czyny nie mieszczą się w tej idei. Dlatego mówi się o eutanazji - po co opiekować się starymi i chorymi. O aborcji - po co męczyć się z niechcianym i chorym dzieckiem. Oczywiście, ideologie się do tego dopasuje, że ktoś nie ma siły cierpieć, że chore dziecko nie będzie szczęśliwe, ale sens jest taki, że krzyż, który jest nieodzownym elementem naszego życia, próbuje się wyśmiać i zohydzić. Było to widoczne przed Pałacem Prezydenckim, gdy młodzi ludzie profanowali krzyż, a media przedstawiały ich jako wspaniałą młodzież, przyszłość narodu i ludzi pozbawionych wszelkich religijnych kompleksów. Nie było żadnej interwencji ani zwrócenia uwagi. W takiej atmosferze i w takim kierunku idzie wychowanie. Myśmy też, jako młodzi, buntowali się przeciwko wielu rzeczom, wspomniałem już o pomocy sąsiadce, ale nad nami czuwano i prostowano nie zawsze najmądrzejsze zachowania. Dzisiaj czasami niektórzy żerują na najniższych instynktach młodych, tłumacząc, że tak ma być, że im się należy, bo to przecież nie średniowiecze.
Myślę jednak, że wielu ludziom taka ideologia życia bez krzyża przestaje odpowiadać. Może sami zaczynają powoli odczuwać swoją słabość, swoją ułomność i starzenie się - zaczynają poszukiwać sensu życia wtedy, gdy krzyż dnia codziennego zaczyna im dokuczać. A więc dla wielu ludzi ma on wielkie znaczenie, pomimo potężnych armat, które się przeciwko niemu wytacza.

- Już za kilka dni będziemy przeżywać Triduum Paschalne. Co powinien zrobić chrześcijanin, by dobrze przygotować się do tych wyjątkowych dni w roku?

Reklama

- Chrześcijanin przede wszystkim powinien przygotować się na spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym. Do tego powinniśmy ciągle wracać i o tym przypominać. To jest istota Wielkiego Postu. Sam zachęcam swoich parafian nie tylko do modlitwy i uczestniczenia w nabożeństwach wielkopostnych, ale także do praktyk pokutnych. Jestem głęboko przekonany, że poprzez umartwienie ciała (chociażby odmawianie sobie posiłku) wzmagamy w sobie atmosferę tego wydarzenia, jakim jest święto Zmartwychwstania. Myślę, że trzeba powracać do pięknej tradycji Kościoła, o której przypomina nam papież Benedykt XVI. Odczytywać znaki czasu to jedno, ale także trzeba sięgać do skarbnicy Kościoła, która nam mówi o poście, modlitwie i jałmużnie. Mam wrażenie, że skupiliśmy się w ostatnich latach na modlitwie (co jest sprawą oczywistą i nie będę tłumaczył dlaczego) oraz na jałmużnie (rzeczywiście wielu naszych parafian jest bardzo hojnych), ale o poście zapominamy. Warto o tym przypominać i do tego zachęcać. Mógłbym dać wiele przykładów, świadczących o tym, że post połączony z modlitwą pozwolił wielu ludziom powrócić do równowagi w życiu. Dlatego jestem głęboko przekonany, że na nowo odkryjemy Wielki Post i pełniej będziemy przeżywali święta Zmartwychwstania Pańskiego, gdy powrócimy w naszym życiu chrześcijańskim do prawdziwej praktyki postu.

- Na terenie parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Jugowie znajduje się wiele zabytkowych przydrożnych krzyży. Proszę przybliżyć Czytelnikom „Niedzieli Świdnickiej” ich historię...

- Przed wojną na terenie naszej parafii (niem. Hausdorf) mieszkali katolicy i protestanci. Z tym, że katolików było zdecydowanie więcej. Pozostawili nam oni w spadku wiele kamiennych i drewnianych krzyży, które były postawione bądź to przy głównej drodze, bądź to na prywatnej posesji, bądź to w górach przy szlakach turystycznych. W sumie tych krzyży do czasów dzisiejszych dotrwało czternaście. Kilka zostało zniszczonych. W zdecydowanej większości są to wota ufundowane w różnych intencjach. Do najciekawszych należy krzyż-kapliczka, znajdujący się na cmentarzu parafialnym. Jego historia jest bardzo interesująca. Otóż w 1930 r. na terenie Jugowa doszło do strasznego wypadku górniczego. W tutejszej kopalni zginęło 151 górników, w większości z Jugowa. Zostali oni pochowani na „nowym” cmentarzu parafialnym, przy którym postawiono krzyż-kapliczkę. W centralnym miejscu znajduje się bardzo ciekawy krzyż z Chrystusem, który na swoich barkach dźwiga trud niedoli górniczej. Po bokach znajdują się dwie drewniane tablice, na których wypisano nazwiska wszystkich poległych górników oraz miejscowości, z których pochodzili. Niektóre krzyże drewniane miały bardzo zniszczone korpusy Chrystusa, wycięte z blachy. Zaczęliśmy je odnawiać, ponieważ były w opłakanym stanie. Niektóre z nich były już tak zniszczone, że na ich miejsce powiesiliśmy nowe korpusy ukrzyżowanego Chrystusa, tym razem wyrzeźbione z drewna. Na terenie naszej parafii mieszka artysta ludowy p. Krzysztof Wyrębak, który wyrzeźbił je na zamówienie parafian. Chodziło nam o to, aby nie zamawiać ich u innych artystów zamieszkałych gdzieś daleko, ale żeby były one ufundowane i wyrzeźbione przez tutejszych mieszkańców. Do tej pory udało nam się to w trzech przypadkach.
Krzyże kamienne to osobna historia. Niektóre są w dobrym stanie, niektóre są już odrestaurowane, niektóre czekają na remont. Bardzo ciekawa jest historia krzyża usytuowanego za kościołem. Został on ustawiony na polu bogatych gospodarzy Kramerów. Słyszałem taką historię jego powstania. Po I wojnie światowej kurierzy niemieccy ukryli w ziemi żołd dla żołnierzy, którzy już byli zdemobilizowani. Przypadkowo, po wielu latach, znaleźli ten skarb właściciele, którzy tam akurat coś kopali. Znajdując taki skarb, który bardzo poprawił ich status materialny, postawili na tym miejscu krzyż dziękczynny. Po wojnie popadł on w ruinę, ale dzięki staraniom czterech przyjaciół, którzy tam często jeździli na rowerach i nartach, został pięknie odrestaurowany.
Ciekawa jest też historia kamiennego krzyża, który znajduje się przy wjeździe do naszej miejscowości, na prywatnych gruntach parafian. Otóż niektóre przekazy mówią, że kazał się pod nim pochować fundator i ówczesny gospodarz tego miejsca. Czy to prawda - nie wiem, ponieważ nie znalazłem na ten temat żadnych dokumentów, ale słyszałem to z wielu ust.
Na większości krzyży widnieją tabliczki z informacją w języku niemieckim: kto ufundował, w którym roku i kto ten krzyż wykonał. Prawie na wszystkich jest też napis: „Człowieku, nie przechodź bez pokłonu. Pomyśl, że Jezus jest twoim Zbawicielem”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Skandal krzyża

[ TEMATY ]

krzyż

Graziako

Krzyż – dla nas droga zbawienia. Coś, z czym wzrastaliśmy. Symbol, który nam towarzyszy od początku naszej drogi w wierze. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego… Przed dwudziestoma wiekami nie było to jednak tak oczywiste. Krzyż był narzędziem kary śmierci. Jednym z najstraszniejszych. Skazywano na niego niewolników i buntowników za poważniejsze wykroczenia. Był znakiem nie tylko okrutnej kary, ale też hańby. Skazani na ukrzyżowanie umierali z omdlenia, uduszenia, gorączki, w wielkich męczarniach. Krzyż wzbudzał powszechną odrazę. Jak pisał św. Paweł: „jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan”. Dla nas jednak – paradoksalnie – stał się „mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi” (por. l Kor 1, 22-25). Stał się znakiem zwycięstwa życia nad śmiercią, znakiem zbawienia. Symbolem nie hańby już, lecz chwały, mocy i nadziei. 14 września obchodzimy w Kościele święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Jaka jest jego historia? Po prawie 300 latach rzymskich prześladowań chrześcijan w Jerozolimie – na prośbę matki cesarza Konstantego, św. Heleny – rozpoczęto poszukiwania krzyża, do którego przybito Chrystusa. Znaleziono go właśnie 14 września 326 r. Na pamiątkę tego wydarzenia zbudowano na Golgocie dwie bazyliki: Męczenników, nazywaną także bazyliką Krzyża, i Zmartwychwstania. 13 września 335 r. odbyło się uroczyste poświęcenie i przekazanie miejscowemu biskupowi obydwu bazylik. I na tę pamiątkę wprowadzono uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego 13 września. Później przeniesiono ją na 14 września. Każdego roku, oprócz Wielkiego Piątku, mamy więc jeszcze jeden dzień w kalendarzu liturgicznym, który każe nam zatrzymać się przy krzyżu Chrystusa. I może zachęcić nas do odpowiedzi, czym dzisiaj jest dla mnie krzyż... Czy jak dla współczesnych Chrystusowi zgorszeniem i głupstwem, czymś niewiele znaczącym? Czy tym, co daje życie, co powoduje, że cierpienie nabiera sensu? Bo przecież Chrystus jest nam najbliższy w ranie. Nie ma takiego cierpienia, którego by On nie doświadczył, którego by nie rozumiał... A ponieważ zbawienie przyszło przez Krzyż, to i my dojdziemy do zmartwychwstania tylko przez znak tych dwóch lichych belek. Tylko umierając, oddając swoje życie, otrzymamy nowe. Kiedy ofiarowujemy siebie innym, kiedy zapominamy o sobie, o swoich planach dla drugiego człowieka, ale też gdy nasze cierpienia oddamy Bogu za innych, wchodzimy w logikę Krzyża. I wtedy możemy za św. Pawłem powtórzyć: „Nie daj, Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ga 6, 14). Krzyż, symbol także naszych upadków, naszych słabości, zaprasza nas do rozmowy z Bogiem Ukrzyżowanym, do powierzenia Jemu swoich ran, do otwarcia serca przed Tym, który chce nas przyciągać do siebie w cierpieniu i dawać nam nadzieję, dawać nowe życie. W chwilach walki i zwątpienia warto przypomnieć sobie porównanie św. Franciszka Salezego: „Zaprawdę, porównuj się w swym życiu religijnym tylko z pszczołą. Ten owad ma przeciw swoim dolegliwościom tylko jeden środek. Dąży do słońca i szuka uzdrowienia w jego świetle i cieple. Tak samo i my powinniśmy dążyć do naszego Ukrzyżowanego Słońca i mówić do niego: «O Ty, piękne słońce mego serca, które wszystko ożywiasz promieniami swojej miłości, zobacz także mnie w swym świetle, który w sercu noszę śmierć, a nie może mnie ocalić nic, jak tylko dające życie ciepło Twojej miłości, mój Jezusie, mój Panie i Boże!» Zobacz więc, w tym słońcu sama śmierć staje się życiem, a Jezus, nasze serce i serce naszego serca, będzie w miłości czuwał nad tobą. Pozostań w pokoju i noś Jezusa w sercu, abyś coraz bardziej stawał się Jego własnością”. Dzień po święcie Podwyższenia Krzyża Świętego wspominamy Matkę Bożą Bolesną. Niech Maryja, której „fiat” zaprowadziło Ją pod krzyż, towarzyszy nam na naszych małych drogach krzyżowych, niech uczy, jak trwać przy cierpiącym Chrystusie w drugim człowieku, niech modli się, by nasze drzewo krzyża zakwitło. Dopowiedzenie o odpustach Penitencjaria Apostolska na mocy uprawnień specjalnie udzielonych jej przez Papieża chętnie przyjmuje przedstawioną prośbę i postanawia, co następuje: Odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami (mianowicie sakramentalna spowiedź, Komunia eucharystyczna i modlitwa w intencjach Ojca Świętego) udziela się w granicach Polski wiernemu, który z duszą całkowicie wolną od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu pobożnie odmówi Koronkę do Miłosierdzia Bożego w kościele lub kaplicy wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, publicznie wystawionego lub też przechowywanego w tabernakulum.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsza papieska wizyta w historii. 44 lata temu Jan Paweł II odwiedził San Marino

2026-08-29 14:54

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

papieska wizyta

San Marino

Vatican Media

Jestem pierwszym Następcą św. Piotra, który przybywa z wizytą do waszej Republiki - mówił Jan Paweł II 29 sierpnia 1982 r. w San Marino. Dokładnie 44 lata temu polski Papież rozpoczął historię papieskich wizyt na Monte Titano. Przed tygodniem jego śladami podążył Leon XIV, który sam przypomniał o wizycie swojego poprzednika.

29 sierpnia 1982 r. Jan Paweł II jako pierwszy papież w historii odwiedził Republikę San Marino. Podczas Mszy św. na stadionie w Serravalle mówił o radości ze spotkania ze wspólnotą, która przez wieki strzegła swojej niezależności i chrześcijańskich korzeni.
CZYTAJ DALEJ

Londyn: Marsz dla Życia przeciw legalizacji wspomaganego samobójstwa

2026-08-29 16:29

[ TEMATY ]

aborcja

Londyn

Wielka Brytania

Vatican Media

W sobotę 5 września ulicami Londynu przejdzie Marsz dla Życia – największe doroczne wydarzenie brytyjskiego ruchu pro-life. Odbędzie się zaledwie sześć dni przed kolejną próbą legalizacji wspomaganego samobójstwa.

Tegoroczne hasło marszu brzmi: „Aborcja rani rodzinę”. Organizatorzy chcą w tym roku mówić nie tylko o kobiecie i nienarodzonym dziecku, ale również o konsekwencjach aborcji dla ojców, rodzeństwa, dziadków i relacji rodzinnych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję