Reklama

Piatichatki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Autobus podmiejski niespiesznie sunie po dobrej jakości drodze z Charkowa w kierunku Biełgorodu, który leży już w Rosji. Przy drodze bujny las, sosnowo-dębowy. Aż dziwi, skąd tu, w tej leśno-stepowej strefie tak piękny las. Ano, musi być, bo to słynny charkowski Lesopark. Po prawej stronie drogi słup informacyjny z napisami po ukraińsku, polsku i angielsku „Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu”. Uczynny kierowca zatrzymuje się na moją prośbę niemal u bramy „polskiego memoriału”. Oto jestem, w kolejnym brzemiennym okrutną historią miejscu. Piatichatki pod Charkowem. Jaka ciepła, miękka, wręcz zaciszna nazwa - Piatichatki - Pięć Chatek. Ale to tu właśnie spoczywają kolejne tysiące oficerów, zasłużonych synów narodu, z którego i ja się wywodzę.
Trafili do sowieckiej niewoli po pamiętnym 17 września, często na skutek złamania przez Sowietów wcześniej zawartych umów (jak w przypadku obrońców Lwowa, którzy mieli być wypuszczeni wolno). W Sowdepi skoszarowano ich w specjalnych obozach m.in. Starobielsku na wschodzie USRR. Jak twierdzą historycy, w zasadzie od razu przeznaczeni byli na rozstrzelanie, jednak wywiad sowiecki nie szczędził starań, by zwerbować choć część z nich na swoją stronę. Urządzano im nawet wycieczki do wzorcowych kołchozów sowieckich. Wszystko na nic. Pozostali „zawziętymi wrogami władzy sowieckiej” - jak to określił Beria. Wiosną 1940 r. rozpoczęła się „razgruzka” obozów. Oficerów ze Starobielska przewożono pociągami do Charkowa, stąd „czorny woron” woził ich do siedziby NKWD przy ul. Dzierżyńskiego, dalej - ciemna piwnica bez okien i strzał z Naganta w kark (kula przerywała rdzeń kręgowy a martwy nie krwawił - okrutna praktyczność). Nocą półtoratonowy GAZ wywoził po 25 zwłok do lasu pod Piatichatkami. I tak noc za nocą - ponad 3800 oficerów. Zaś w sumie spoczywa tutaj ok. 4300 Polaków oraz bez mała 2100 obywateli sowieckich różnych narodowości i wyznań. To głównie inteligencja ukraińska, przedstawiciele tzw. Ukraińskiego Odrodzenia.
Dziś, po długich staraniach, próbach niszczenia i zacierania śladów (m.in. w latach 70. wiercono w zbiorowych mogiłach wielkimi świdrami, sypano wapno i wylewano chemikalia), został wybudowany tutaj Cmentarz Ofiar Totalitaryzmu. Tuż za bramą wita okrutny „ekumenizm” - symbole religijne: krzyż katolicki i prawosławny, półksiężyc i Gwiazda Dawida. Przypominają się słowa z książki napisanej przez ocalałego więźnia Starobielska B. Młynarskiego pt.: „W niewoli sowieckiej”: „Jak wielką i potężną była potrzeba wspólnej modlitwy, dowodzi, iż jeńcy wyznania mojżeszowego, protestanckiego, prawosławnego - masowo uczestniczyli w nabożeństwach katolickich, i przy końcu Mszy, i po wysłuchaniu kazania, łączyli się w bratnim chóralnym śpiewie hymnów religijnych. W podobny sposób katolicy brali udział w nabożeństwach innych wierzeń”. Główną oś cmentarza stanowi tzw. czarna droga łącząca dwa memoriały: polski i ukraiński. W obu przypadkach są to metalowe ściany z wyrytymi nazwiskami ofiar oraz krzyżami: prawosławnym i rzymskokatolickim ustawionymi przed nimi. W polskim memoriale usytuowano jeszcze ołtarz, a pod krzyżem dzwon umieszczony częściowo poniżej powierzchni gruntu, tak jakby bił z ziemi. Oznaczone też zostały miejsca zbiorowych mogił. Wzdłuż czarnej drogi tysiące tabliczek z nazwiskami polskich oficerów. Nad cmentarzem powiewają flagi: polska i ukraińska.
Prawdziwa „bracka mogiła”, tyle że w odróżnieniu od tych, o których śpiewał swego czasu Włodzimierz Wysocki, gdzie nie stawiano krzyży, nie było żadnych „personalnych losów”, bo wszystkie były „zlane w jeden los”, tutaj jest inaczej. Każdy z bez mała 4 tys. oficerów, ma swoje nazwisko wyryte na wielkiej metalowej ścianie, ma swoją tabliczkę w smutnej alei przy „czarnej drodze”, na której to tabliczce jest stopień, imię i nazwisko, data i miejsce urodzenia, niekiedy funkcja, jaką pełnił. Przy pojedynczych osobach są nawet fotografie. W 2003 r. została wydana obszerna, prawie 7 i pół setki stron licząca „Księga Cmentarna Charkowa” - w wersji elektronicznej jest dostępna na stronach Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa: www.radaopwim.gov.pl/media/pliki/Ksiega_Cmentarna_Charkow.pdf. W księdze opisano tło historyczne tej wielkiej zbrodni, scharakteryzowano obóz w Starobielsku, gdzie przetrzymywani byli Polacy zamordowani następnie w Charkowie oraz - co najważniejsze - zawarto krótkie biogramy 3812 pochowanych tutaj ofiar stalinowskiej zbrodni. Bo każdy z tych biogramów, tych tabliczek to człowiek, to oficer, który zdobywał swoje szlify nie w czasach, gdy: „nie matura, a chęć szczera…”, ale w czasach, kiedy trzeba było walczyć o niepodległość kraju z wieloma przeciwnikami, z których największym wrogiem był ten, za sprawą którego wszyscy oni tutaj leżą.
Ci nasi rodacy spoczywający tutaj nie sprzedali się, nie wyrzekli się kraju, wiary, honoru, mimo, że mieli wybór. Wystarczyło zawrzeć „pakt z diabłem”, podpisać bumażkę. Zapłacili najwyższą cenę. Patrząc dziś na to, co się dzieje w naszym wolnym przecież kraju, na kłótnie, wulgaryzację życia społecznego, prymitywną walkę z symbolami religijnymi i narodowymi zadaję sobie czasem pytania: Czy aby nie zbyt niską cenę zapłaciliśmy za odzyskaną wolność? Czy potrafimy ją uszanować?
Narodowe flagi łopoczące nad krzyżami w Piatichatkach dają milczącą odpowiedź...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie żyje siostra Anastazja. Jej przepisy kulinarne kochały miliony Polaków

2026-10-04 12:18

[ TEMATY ]

śmierć

Zgromadzenie Córek Bożej Miłości

Dziś nad ranem w wieku 76 lat zmarła siostra Anastazja Pustelnik, najsłynniejsza kucharka w Polsce i autorka bestsellerowych poradników kulinarnych - informuje portal deon.pl.

Przez lata zjednywała czytelników prostotą, sercem oraz bezinteresowną życzliwością, a jej książki rozeszły się w imponującym nakładzie ponad czterech milionów egzemplarzy. Dla milionów Polaków pozostanie postacią, która przypomniała wartość wspólnego świętowania i budowania rodzinnych więzi przy stole - dodaje deon.pl.
CZYTAJ DALEJ

Panie! Daj nam sił, byśmy przynosili owoce naszego nawracania się na miłość!

2026-10-01 08:11

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pixabay.com

Bóg oczekuje jedynie od człowieka, aby przynosił owoce nawrócenia, owoce miłości i pracy, owoce przyjaźni i modlitwy, by był pracowity w swoim życiu. To najważniejsze, czego oczekuje od człowieka Bóg. Daje mu wiele, obdarza go swoją łaską, przychodzi mu z pomocą w każdej sytuacji, czekając w zamian na – nawet minimalne – owoce jego działań.

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: «Posłuchajcie innej przypowieści. Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznie, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc przybędzie właściciel winnicy, co uczyni z owymi rolnikami?» Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze». Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: „Ten właśnie kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach”. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć».
CZYTAJ DALEJ

Abp Wacław Depo: rodzina nie jest rodzajem umowy czy powiązań prawnych, jak tego chcą "związki partnerskie"

2026-10-04 22:00

[ TEMATY ]

abp Wacław Depo

BPJG

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

- Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądów, to nie jest nawet tylko prawo religijne, ale to jest podstawowe prawo człowieka - przypomniał na Jasnej Górze abp Wacław Depo. Delegat KEP ds. Stowarzyszenia Żywego Różańca przewodniczył Mszy św. z udziałem Częstochowian i pielgrzymów, głównie z Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. Uroczystość poprzedziły rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej.

Przypomniał, że „fundamentalnym zadaniem jest przyjęcie z wiarą prawdy o nieskończonej godności każdego człowieka”. Podkreślił, że to zadanie wynika z faktu, że człowiek został stworzony z miłości Boga. – Od Boga wyszliśmy i do Boga idziemy – mówił kaznodzieja. Wskazał, że drugim zadaniem jest prawo do życia, a jest ono nie jest tylko kwestią światopoglądów, nie jest nawet tylko prawem religijnym, ale jest podstawowym prawem człowieka. Trzecim zadaniem, które wskazał metropolita częstochowski jest przywrócenie rodzinie jej prawdziwego wspólnotowego charakteru i godności. Przekonywał, że „rodzina nie jest rodzajem kontraktu, umowy czy instytucjonalnych powiązań prawnych, jak tego chcą związki partnerskie. Jest wspólnotą osobową życia i miłości”. Przypomniał, że Chrystus związek małżeński mężczyzny i kobiety wzmocnił i podniósł do miary sakramentu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję