Każdego roku, kiedy żegnamy śnieg, mróz i zimowe kurtki, w rzeszowskim Seminarium odbywają się święte rekolekcje. Jest to czas dla wszystkich mieszkańców seminarium bardzo szczególny. Różni się on nieco od typowych rekolekcji szkolnych czy parafialnych. Jest to kilka dni „wyrwanych z życia”, w których zmieniamy swoje życie. Przez ten czas znajdujemy się jeszcze bardziej poza światem i wchodzimy w głębię swoich serc, aby tam poznać siebie i w ciszy serca wsłuchiwać się w głos Boga. Tego czasu nie da się niczym zastąpić, a w normalnych warunkach byłby niemożliwy do wygospodarowania. Tego czasu żaden z kleryków nie zamieniłby na żaden inny, bowiem wtedy Boga słychać naprawdę.
W tym roku rekolekcje trwały od 5 do 9 kwietnia. Poprowadził je o. Krzysztof Wons SDS, wybitny człowiek, sługa słowa Bożego i święty kapłan. Przygotowane przez niego wprowadzenia do indywidualnej modlitwy przed Najświętszym Sakramentem były istną kwintesencją wybranych fragmentów z Ewangelii. Były to m.in.: powołanie uczniów, wybór Dwunastu, trzy zapowiedzi Męki i zmartwychwstania Mesjasza, spór uczniów o pierwszeństwo, zaparcie się Piotra, czy spotkanie Jezusa po zmartwychwstaniu. Dzięki tym rozważaniom mieliśmy okazję przekonać się, że Ewangelia to życie, życie każdego człowieka indywidualnie, a także życie całej wspólnoty. Rekolekcjom towarzyszyła głęboka cisza: całkowite silentium w ciągu dnia, brak śpiewu i gry organów. Cisza wbrew pozorom niesie w sobie wiele treści. Jest ona potrzebna do zdystansowania się od otaczającego świata, od bliźnich, czy od siebie samego. Pomaga spojrzeć na to wszystko oczami samego Boga. Takie rekolekcje rzeczywiście mogą odmienić życie każdego człowieka.
Nasze „wiosenne uświęcenia” każdego roku kończą się udzieleniem posług lektoratu i akolitatu. Posługa jest to obowiązek, do którego zobowiązuje się kleryk na mocy Kościoła świętego. Posługa lektoratu, to zadanie polegające na czytaniu słowa Bożego podczas Mszy św. oraz śpiewanie psalmów responsoryjnych. Lektor jest zobowiązany do pomagania kapłanom w głoszeniu słowa Bożego i niesieniu Dobrej Nowiny wszystkim ludziom. Lektorat przyjmują alumni roku III (czyli także ja). Natomiast akolitat, to posługa, przy stole eucharystycznym, przy ołtarzu. Akolita staje się szafarzem nadzwyczajnym Komunii św. Może on rozdawać Pana Jezusa ludziom chorym, starszym, w szpitalach, domach pomocy społecznej itp., a także udzielać Komunii św. podczas Eucharystii. Akolitami zostają klerycy roku IV. W tym roku posług udzielił bp Edward Białogłowski, a rzeszowskie Seminarium wzbogaciło się o 13 nowych lektorów i 15 akolitów.
Wszyscy mamy nadzieję, że ten czas, z pewnością błogosławiony, przyniesie wiele owoców, a usłyszane nauki będziemy jeszcze długo rozważali w naszych sercach. Teraz natomiast trzeba nam wprowadzać w życie zmiany, których dokonało w nas tych kilka wiosennych dni, a także nowo otrzymanymi posługami służyć ludziom, których postawi na naszych drogach Bóg.
Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
Obywatel Polski Bartłomiej K. przyznał, że zbezcześcił figury Matki Boskiej i podpalił plenerowy ołtarz kościoła św. Jakuba w Medjugorie. Podczas przesłuchania powołał się na przekonanie, że objawienia w Medjugorie i twierdzenia wizjonerów są oszustwem. Według ustaleń prokuratury, przestępstwo było planowane od kilku miesięcy - podaje chrowacki portal jutarnji.hr oraz opoka.org.pl.
W nocy z 27 na 28 lipca w Medjugorie doszło do serii aktów wandalizmu wymierzonych w miejsca modlitwy. Zbezczeszczone zostały figury Matki Bożej. Pozostawiono obraźliwe napisy, a także podpalono ołtarz znajdujący się na terenie sanktuarium.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii arcybiskup Luis Argüello opublikował we wtorek w sieci X swoją ocenę kryzysu migracyjnego w Ceucie, eksklawie tego kraju w Afryce Północnej. Wskazał, że „demografia jest bronią”, a siły polityczne korzystają z kluczowej dziś, jak ocenił duchowny, biopolityki. - Gra się życiem ludzkim i używa się ludzi - ich marzenia, głód, seksualność i dane do zysku i władzy. Migracje stanowią część tej strategii. Inwazja na Ceutę jest testem. Demografia to broń - napisał przewodniczący hiszpańskiego Episkopatu.
Deklaracja arcybiskupa Luis Argüello jest jednym z licznych w ostatnim czasie głosów ludzi hiszpańskiego Kościoła. Przeważa w nim dyskurs obwiniania władz Maroka za doprowadzenie do masowego napływu migrantów, głównie Marokańczyków, 30 i 31 lipca, co doprowadziło do chaosu w tej hiszpańskiej eksklawie, a także do śmierci co najmniej 78 osób, głównie wskutek utopienia. Cytowani przez katolickie radio Cope duchowni podzielają opinię abp. Argüello, przypominając, że w przeszłości władze w Rabacie dopuszczały się już biernej postawy wobec migrantów szturmujących Ceutę i inne hiszpańskie autonomiczne miasto w Afryce Północnej - Melillę.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.