Reklama

Życie za życie

Gdy wydawało się, że nie ma szans, by uratować z rąk hitlerowców120 przeznaczonych na rozstrzelanie mężczyzn, modliły się, by w zamian zabito je. Tak też się stało. Nazaretanki z Nowogródka zostały rozstrzelane 1 sierpnia 1943 r. Ci, za których się modliły, ocaleli

Niedziela legnicka 31/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mój Boże, jeżeli potrzebna jest ofiara z życia, niech raczej nas rozstrzelają aniżeli tych, którzy mają rodziny. Modlimy się nawet o to - powiedziała do ks. Aleksandra Zienkiewicza s. Stella, przełożona sióstr. Było to po masowym aresztowaniu mężczyzn przez Niemców w nocy z 17 na 18 lipca 1943 r. - w odwecie za ataki partyzantów. Więźniowie mieli zostać straceni. Wówczas Nazaretanki świadomie zdecydowały, że są gotowe ofiarować swe życie za życie ojców rodzin i o to - jeśli nie było innego wyjścia - prosiły Boga.

Trudności nie są przeszkodą

Reklama

Siostry Nazaretanki sprowadził do Nowogródka w 1929 r. bp Zygmunt Łoziński. Miały opiekować się kościołem (tzw. białą farą) oraz zająć wychowaniem religijnym i edukacją dzieci i młodzieży. Obecności sióstr sprzeciwiały się władze miasta, widząc w nich poplecznice biskupa. Jedynie dzięki wstawieniu się za nimi białoruskiej inteligencji, zakonnicom udało się pozostać w mieście. „Nowogródka nie opuszczać, na stanowisku trwać, taka jest wola Boża i moja” - zachęcał je w 1929 r. do wytrwania, mimo niesprzyjających warunków, bp Zygmunt Łoziński. „Zdecydowanie trwać na stanowisku - ustąpić nie wolno, tu chodzi o Dom Chrystusa Króla. On ma zwyciężyć. O Jego królestwo walczyć nam trzeba, nieustraszenie przetrwać wszystkie trudności, bo wielkie rzeczy tam się dokonają” - tłumaczyła matka generalna zgromadzenia, Laureata Lubowidzka z Rzymu. Siostry założyły internat, szkołę powszechną, do której chętnie zapisywano uczniów. Pracowały w szpitalu i w domu. Mieszkańcy, widząc sposób ich życia, odnosili się do nich coraz przychylniej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dla Boga i ludzi

Reklama

Gdy Sowieci wkroczyli do Nowogródka, zarekwirowani zakonnicom szkołę i dom, kazali zdjąć habity i iść do fizycznej pracy, by miały się z czego utrzymać. Siostry pracowały jako sprzątaczki, mieszkały u ludzi, a rankiem i wieczorem spotykały się wspólnie na Mszy św. i modlitwie. Rosjanie zauważali, że są uczciwe i rzetelne. Dziwili się także Polakom, którzy licznie przychodzili do kościoła na modlitwy. „Nowogródzkie kościoły pracowały na dwie zmiany w przeciwieństwie do fabryk, gdzie pracowano tylko na jedną zmianę” - zauważali. Po rozpętaniu wojny niemiecko-sowieckiej, Niemcy wkroczyli do Nowogródka. Pozwolili Nazaretankom wrócić do zajmowanego przez nie domu i chodzić w habitach. Jednak szkoły nadal nie mogły otworzyć. Niemiecka polityka antypolska zaczęła się nasilać. Wówczas s. Kanizja zajęła się tajnym nauczaniem języka polskiego i historii. Pozostałe Nazaretanki wspierały Polaków: podtrzymując ich wiarę i patriotyzm, pomagając materialnie (np. wysyłały paczki deportowanym w głąb Rosji). W 1943 r., gdy polscy partyzanci zajęli miasteczko Iwieniec, Niemcy zamordowali m.in. czterech księży. A gdy Armia Krajowa i partyzantka sowiecka opanowały okolicę, gestapo z Baranowicz aresztowało w Nowogródku mężczyzn z każdego niemal domu. Ks. Zienkiewicz, którego nazwisko także znajdowało się na listach osób przeznaczonych do aresztowań był teraz jedynym kapłanem w okolicy. Siostry w modlitwie zaczęły ofiarowywać swoje życie także za niego mówiąc, że kapłan jest bardziej niż one potrzebny ludziom.

„Ach, jak one szły”

31 lipca 1943 r. niemieckie władze wezwały siostry na komisariat. Maria Małgorzata Banaś, pracująca w szpitalu wracając z pracy spotkała współsiostry, które szły na komisariat. Było ich jedenaście. Pragnęła do nich dołączyć, ale przełożona poleciła jej wrócić do klasztoru i zaopiekować się farą i księdzem. Nazaretanki aresztowano, a dzień później - 1 sierpnia rano - wywieziono do lasu 5 km od Nowogródka. „Ach, jak one szły, trzeba było widzieć, jak one szły!”, mówił później jeden gestapowców, łapiąc się przy tym za głowę. Na pytanie: „Kto szedł?”, odpowiedział: „Siostry”. Innym razem powiedział: „Tak, one rzeczywiście były niewinne”. To, jak przebiegała egzekucja, znamy jedynie z fragmentarycznych wypowiedzi jej uczestników. Jeden z nich opowiadał, że Nazaretanki „w lesie przed straceniem poklękały wszystkie, modliły się, a następnie klęcząc żegnały się ze sobą. Matka przełożona każdą błogosławiła. Ostatni cios odbierały na klęczkach”.

Bez wyroku

Reklama

- „Eksterminacją księży i zakonnic w Nowogródku i jego okolicach zajmowała się policja bezpieczeństwa z Baranowicz, kierowana przez Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy, która dążyła do «rozbicia chrześcijaństwa»” - pisze w swoim artykule siostra S. Maria Teresa Górska CSFN. - Tętniąca życiem religijnym fara, nazywana «kolebką nadziei, gniazdem polskości i bastionem katolicyzmu», musiała zostać zlikwidowana. Stąd też nie oskarżano sióstr o nic, ani nie przeprowadzono dochodzenia. Rozstrzeliwali je oficerowie z lotnej brygady. Na prośbę Sióstr, nie zdejmowali z nich habitów. Potwierdziła to ekshumacja mająca miejsce 19 marca 1945 r. Wówczas to ciała sióstr przeniesiono do grobu przy nowogródzkiej farze. Siostry zginęły - ale wszystkie osoby, za które się modliły, ocalały i przeżyły wojnę. Do dziś trudno wytłumaczyć, w jaki sposób zmieniono karę śmierci dla uwięzionych na wywóz na roboty do Niemiec (wywieziono ich tam już 24 lipca 1943 r.). Niektórych zwolniono. Ks. Zienkiewicz także ocalał”.

Nic na darmo!

S. Małgorzata opiekowała się grobem współsióstr do 1966 r., do swojej śmierci. Pod władzami komunistycznymi przeszła także niejedno. Ci, którzy ją znali, twierdzą, że także zasłużyła na chwałę ołtarzy przez swoisty rodzaj męczeństwa pod tą walczącą z Bogiem i religią władza. Ks. Zienkiewicz i znajomi sióstr byli przekonani, że ich życie zostało przyjęte za życie tych, za których się modliły. „Krew męczenników zawsze wydaje owoce. Dzieło Nazaretanek trwało - pisze Marek A. Koprowski w artykule pt. „Nowogródka nie opuszczać”. - Nowogródzka fara była po wojnie nieprzerwanie czynna i władze sowieckie nie odważyły się jej zamknąć. S. Małgorzata dbała o nowogródzką farę i grób swych sióstr, aż do śmierci w 1966 r. przyczyniając się znacznie do podtrzymywania katolicyzmu na ziemi nowogródzkiej, a także przetrwania zgromadzenia Sióstr Nazaretanek na Białorusi. Białoruskie dziewczęta wstępowały do ich tajnej placówki w Grodnie, dzięki czemu zachowała ona ciągłość przez cały okres sowiecki. Obecnie Nazaretanki są jedynym zarejestrowanym zgromadzeniem zakonnym na Białorusi. Na nowo otworzyły też dom w Nowogródku. Bohaterskie Nazaretanki zostały wyniesione na ołtarze 5 marca 2000 r. przez Jana Pawła II.

W Białej farze

Reklama

Do dziś w kościele farnym, naprzeciw zamku, w bocznej kaplicy spoczywają, przeniesione tu we wrześniu 1991 r. prochy Sióstr. W miejscu, w którym 600 lat wcześniej król Władysław Jagiełło poślubił księżniczkę ruską Sońkę Holszańską; w którym 200 lat wcześniej został ochrzczony Adam Mickiewicz. Ich ofiarę upamiętnia duży obraz przedstawiający umęczone siostry. Obok kościoła - pomnik jedenastu polskich Nazaretanek, projektowany przez Walerego Januszkiwicz. Symboliczny grób znajduje się w miejscu morderstwa - 5 km od Nowogródka w stronę Nowojelni, za wsią Skrzydlew, w lesie po lewej (ścieżką od szosy ok. 300 m).

Siostry, które zginęły 1 sierpnia 1943 r. w Nowogródku

S. M. Stella od Najświętszego Sakramentu (Adela Mardosewicz), urodzona 14 grudnia 1888 r. we wsi Ciasnówka/obecnie Białoruś/. Była wychowawczynią w internacie i ostatnią przełożoną w domu Chrystusa Króla w Nowogródku. Nazywano ją „mamą” młodzieży nowogródzkiej. Zginęła w wieku 55 lat.

S. M. Imelda od Jezusa Hostii (Jadwiga Żak) urodziła się 29 grudnia 1892 roku w Oświęcimiu. W Nowogródku była nauczycielką, organistką, a także zakrystianką. Miała 51 lat.

S. M. Rajmunda od Jezusa i Maryi (Anna Kukołowicz) urodziła się 24 sierpnia 1892 r. w Barwaniszkach/obecnie Litwa/. W domu pełniła funkcje krawcowej i ogrodniczki. Miała 51 lat.

S. M. Daniela od Jezusa i Maryi Niepokalanej (Eleonora Jóźwik) urodziła się 25 stycznia 1895 r. w Poizdowie na Podlasiu. Furtianka, zajmowała się przybywającymi do domu gośćmi. Miała 48 lat.

S. M. Kanuta od Pana Jezusa w Ogrójcu (Józefa Chrobot) urodziła się 22 maja 1896 r. w Raczynie k/Wielunia. Była kucharką. Miała 47 lat.

S. M. Sergia od Matki Bożej Bolesnej (Julia Rapiej) urodziła się 18 sierpnia 1900 r. we wsi Rogożyna/diecezja ełcka/. Pracowała jako kucharka. Kiedyś powiedziała do sióstr: „Śmierci i męczeństwa się nie boję”. Miała 43 lata.

Reklama

S. M. Gwidona od Miłosierdzia Bożego (Helena Cierpka) urodziła się 11 kwietnia 1900 r. w Granowcu/diecezja kaliska/. Pracowała jako ogrodniczka, pomagała chorym. Miała 43 lata.

S. M. Felicyta (Paulina Borowik) urodziła się 30 sierpnia 1905 r. w Rudnie/diecezja siedlecka/. Pomagała siostrom w pracach domowych. Miała 37 lat.

S. M. Heliodora (Leokadia Matuszewska) urodziła się 8 lutego 1906 r. w Starej Hucie/diecezja pelplińska/. Pracowała jako furtianka w szkole. Miała 37 lat.

S. M. Kanizja (Eugenia Mackiewicz) urodziła się 27 września 1903 r. w Suwałkach. W Nowogródku pozostawiła wspomnienie utalentowanej nauczycielki i katechetki. Miała 39 lat.

S. M. Boromea (Weronika Narmontowicz) urodziła się 18 grudnia 1916 r. w Wiercieliszkach/diecezja grodzieńska/. Pracowała w domu. Miała 27 lat.

Modlitwa dla otrzymania łask za wstawiennictwem Marii Stelli i 10 Towarzyszek

Najświętsza, Niewysłowiona Trójco, bądź uwielbiona za dar bł. Marii Stelli i 10 Towarzyszek ze Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, które na wzór Chrystusa złożyły całkowitą ofiarę z siebie za bliźnich. Boże pełen miłości i miłosierdzia, przez ich męczeńską śmierć i wstawiennictwo, udziel nam łaski, o którą pokornie prosimy abyśmy mogli swoim życiem świadczyć tak jak one o Królestwie Twojej Miłości i szerzyć je wśród siebie, w rodzinach i w świecie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Bł. Siostry Męczenniczki z Nowogródka, módlcie się za nami.

O łaskach otrzymanych za przyczyną Błogosławionych Marii Stelli i 10 Towarzyszek, Męczenniczek z Nowogródka prosimy zawiadomić:
Siostry Najświetszej Rodziny z Nazaretu
via Nazareth 400
00-166 Roma, Italia

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Z jakiej pozycji mówimy w czasie modlitwy?

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Łk 18, 9-14.

Sobota, 14 marca. Dzień Powszedni.
CZYTAJ DALEJ

Abp Zieliński do Wojowników Maryi: wybór Maryi jest wyrazem pragnień męskich serc

2026-03-14 16:11

„To, że obraliśmy Maryję za naszą przewodniczkę, jest najlepszym wyrazem pragnień naszych męskich serc, by one były za Jej sprawą wypełnione miłością. To, że nazywamy się wojownikami, nie oznacza, że jesteśmy tanimi rewolucjonistami, którzy chcą oddać swoje życie w jakiś śmieszny sposób” - mówił abp Zbigniew Zieliński do ponad 5 tysięcy Wojowników Maryi, którzy zgromadzili się podczas ogólnopolskiego spotkania tej wspólnoty w Poznaniu.

Metropolita poznański przewodniczył z tej okazji Mszy św. w największym na poznańskich Ratajach Kościele pw. Nawiedzenia NMP. Mężczyźni, którzy przybyli z wielu stron Polski, m.in. z Legionowa, Obornik Śląskich, Bydgoszczy, Warszawy, Ostrołęki, a także z zagranicy, w tym z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Austrii, po brzegi wypełnili górną świątynię, a także kościół dolny, gdzie była prowadzona transmisja online.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję