Reklama

na krawędzi

Wiatr w żaglach

Są różne gwałtowne wichry i uderzenia naszych słabości. Ci, co żyją nad morzem, muszą się zmagać z wichrem, aby zwyciężać. Kiedy więc przychodzą w młodości różne uderzenia, wichry namiętności, przypomnij sobie tchnienie Ducha, które masz od chrztu, od bierzmowania, nie po to, żebyś się przewracał za lada podmuchem, tylko po to, żebyś stał jak ten żeglarz i dopłynął!

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

historyk, felietonista, z-ca dyrektora Centrum Szkoleniowego Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej w Szczecinie

Gdy tylko okazało się, że deseczki położone na torach na Łasztowni łamią się i zagrażają wygodzie zwiedzających, wówczas sztab zarządzający wysłał ekipę, która starała się na bieżąco naprawiać usterki. Podobno kilka razy dziennie ekipa ta przechodziła i poprawiała, co można. Oczywiście, można się skrzywić i z wyższością stwierdzić, że należało od razu pomyśleć o właściwych zabezpieczeniach, o wystarczającej grubości drewna. A ja się cieszę, że pomyślano o tym, by zabezpieczyć tory - przy tej skali imprezy i wielkiego sukcesu wydziwianie nad kilkoma złamanymi deseczkami bardzo mnie dziwi. Piszę o tym, bo trochę mnie trzęsło, gdy pierwsze komentarze napotkanych na Wałach Chrobrego lub na Łasztowni znajomych odnosiły się do usterek. Ja jestem raczej pod wrażeniem tego, że tych usterek i niedociągnięć przy tej skali imprezy było tak mało. Przeciwnie, wszędzie było widać, że pomyślano o drobnych, a ważnych szczegółach. Podobno przez tych kilka dni przez obszerny teren imprezy przeszło dwa miliony ludzi, zapewne każdy kupił coś do jedzenia lub picia, a porządek był, niemal nie było śmieci (cały czas chodzili ludzie z czarnymi workami i na bieżąco zbierali śmieci, pojemników było też tyle, że naprawdę nie było powodu, by śmieć rzucać pod nogi). Piwa zapewne wypito mnóstwo, sądząc po liczbie piwnych ogródków, ale czy widział kto puszki po piwie lub charakterystycznych piwnych rozrabiaków? Setki tysięcy ludzi równocześnie na stosunkowo niewielkiej przestrzeni i (to już zakrawa na cud!) - nie było kolejek do toalety! Piękne żaglowce, wspaniała pogoda i dobra organizacja przełożyły się na nastrój i zachowanie uczestników. Długaśne, ale pogodne kolejki pragnących zwiedzić żaglowce, ludzie cierpliwi nawet w czasami zakorkowanych przejściach. Trochę się bałem o trasę parady załóg: jednak znad Odry do Parku Kasprowicza jest kawałek drogi. Czy wystarczy zainteresowanych szczecinian, by nigdzie załogi nie szły przez puste ulice? Wystarczyło - żeglarze byli zachwyceni przyjęciem, entuzjazmem, serdecznością. Gdy Malezyjczycy zaczynali w trakcie drogi tańczyć, natychmiast znajdowała się jakaś młodzież gotowa tańczyć wspólnie z nimi. Wielka impreza w Szczecinie: Operacja Żagiel 2007 - The Tall Ships’ Races!
Odra, Łasztownia i Wały Chrobrego przystrojone setką wspaniałych żaglowców były naprawdę piękne. Ale organizatorzy zadbali, by pokazać także inne piękne zakątki Szczecina. Wspaniały koncert dla tych, co nie wrócili z morza na Cmentarzu Centralnym, spotkania dla „przyjaciół Szczecina” na nowym Starym Mieście, przejście przez Jasne Błonia Jana Pawła II, przyjęcie na Różance. Szczecin jest naprawdę piękny, w tej chwili wykorzystał szansę i pokazał swoją urodę i charakter. Taki dumny ze swojego miasta ostatnio byłem chyba w 1980 r., gdy w sławnym sierpniu Szczecin wraz z Gdańskiem budował zręby niepodległej Polski. Nie ja jeden puchnę z dumy - świadczą o tym rozmowy z przyjaciółmi, świadczą internetowe wpisy ludzi z całego świata.
Dwa zastrzeżenia, może prośby na przyszłość. Obie raczej w sferze ducha i obyczaju, choć dotykają odrobinę organizacji. Pierwsza drobna, ale znamienna. Otóż wszędzie czytałem i słyszałem angielską nazwę imprezy: The Tall Ships’ Races. W ten także sposób zatytułowana jest oficjalna strona zlotu. I w zasadzie żadnego polskiego tłumaczenia. A przecież Polacy nie gęsi, a przecież istnieje także polska nazwa imprezy, to Operacja Żagiel, co zresztą jest po prostu tłumaczeniem angielskiego Operation Sail, o ile wiem równoległej nazwy wydarzenia (tak czytam w internetowej Wikipedii). Druga sprawa trochę większej rangi. Otóż na otwarcie zlotu, na rozpoczęcie krótkiej części oficjalnej odegrano hymn Polski. Słusznie, ale ten dźwięczący z megafonów hymn w żadnym stopniu nie zainteresował ogromnej publiczności. Nie mógł - zbyt wiele go zagłuszało. Kręcił się diabelski młyn, zderzały się jarmarczne samochodziki, ludzie chodzili, bawili się, rozmawiali. Na każdej z licznych scen coś się działo - nic nie zostało ani na moment przerwane. Zabrakło szacunku dla polskiego hymnu, to trzeba zmienić. Zapewne można uzgodnić z odpowiedzialnymi za każde miejsce, że o 17.00 na kilka minut wszystko się zatrzymuje, wszędzie jest przerwa - bo oto zaczynamy spotkanie, gramy polski hymn, może też hymny innych uczestników spotkania? Zapewne można przez megafony zachęcić wszystkich do zatrzymania się na chwilę, do wysłuchania, a może i włączenia się w śpiew. Wszystko to można zrobić w spokojny, lecz wyrazisty sposób, można wcześniej zapowiedzieć w mediach, podkreślić wagę chwili. To jest możliwe - skoro jest możliwe na stadionach i podczas wielkich imprez sportowych. A nasi zamorscy goście z pewnością z szacunkiem spojrzeliby na taki wyraz otwartego i przyjaznego dla innych patriotyzmu.
Pod względem rozmachu i liczby uczestników to z pewnością największe wydarzenie w dziejach Szczecina. Pod względem znaczenia potrafię je porównywać jedynie z historycznym wydarzeniem sprzed dwudziestu lat, z wizytą w Szczecinie Jana Pawła II w czerwcu 1987 r. Papież mówił wówczas do nas: „Drodzy bracia i siostry. Pragnę podziękować Szczecinowi, że nas powitał taką piękną pogodą, słońcem i wiatrem od morza. (…) A widzę tutaj także wielu młodych, młodych ze Szczecina. Niech dla was ten wiatr będzie także symbolem życia i zmagania się z uderzeniami, które przychodzą na człowieka od zewnątrz i od wewnątrz. Są różne gwałtowne wichry, są także i uderzenia naszych różnych słabości. Trzeba się zmagać! Ci, co żyją nad morzem, ludzie morza, którzy wypływają na morze, muszą się zmagać z wichrem, aby zwyciężać. Kiedy więc przychodzą w młodości te różne uderzenia, te wichry namiętności, kiedy bierze górę słabość, przypomnij tchnienie Ducha, które masz w sobie od chrztu, od bierzmowania nie po to, żebyś się przewracał za lada podmuchem, tylko po to, żebyś stał jak ten żeglarz i dopłynął!”.
Szczecin „dostał wiatr w żagle”, wiatr od morza. Pokazaliśmy Polsce i światu szczeciński potencjał, ale i sami zobaczyliśmy swoje możliwości. Zobaczyliśmy, że Szczecin to fantastyczne miejsce, to mnóstwo wspaniałych ludzi, to zupełnie dobre zdolności organizacyjne. Oczywiście, że przyjdą jeszcze nieraz „gwałtowne wichry”, przyjdą też inne „uderzenia naszych różnych słabości”. Co z tego - po doświadczeniach „Solidarności”, po spotkaniu z Ojcem Świętym, po budowaniu niepodległości w początkach lat 90., po „Operacji Żagiel 2007” wiemy, że damy radę, że dopłyniemy - jak ten żeglarz!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Krajewski: Leon XIV zapytał mnie, czy nie pragnę wrócić do swojej diecezji

2026-03-12 14:35

[ TEMATY ]

kard. Krajewski

kard. Konrad Krajewski

metropolita łódzki

Vatican Media

Ojciec Święty Leon XIV zapytał mnie, czy, po 28 latach służby czterem papieżom w Watykanie, nie pragnę wrócić do swojej diecezji pochodzenia i razem z wiernymi dążyć do świętości. Z radością odpowiedziałem tak. Tak, choć ta decyzja mnie przerasta, ale zjednoczony i pełny ufności Bogu, chcę się stać jednym z nich, jednocześnie podejmując odpowiedzialność prowadzenia wiernych i siebie w drodze do świętości – powiedział Vatican News kard. Konrad Krajewski, mianowany dziś metropolitą łódzkim.

„Dwadzieścia osiem lat służby u boku czterech papieży – opowiada kard. Krajewski – byłem przy Janie Pawle II w ostatnich siedmiu latach jego życia, kiedy był już chory. Potem pontyfikat Benedykta XVI, następnie papieża Franciszka i dziesięć miesięcy Papieża Leona. Doświadczyłem różnych rzeczy, ponieważ każdy papież wniósł do Kościoła coś nowego, każdy z innym akcentem”. W krótkich retrospekcjach wspomina swoją misję i miłość do Kościoła powszechnego, któremu służył „w jego najlepszych latach”. Był to rozwój ludzki i duchowy, który wzbogaciła bliskość z ubogimi.
CZYTAJ DALEJ

Nowe wyzwania, niezmienna misja: Krajobraz polskich parafii w świetle najnowszych danych ISKK

2026-03-14 08:01

[ TEMATY ]

parafia

Karol Porwich/Niedziela

Do przyparafialnych organizacji należy w Polsce 2,5 mln osób. Aktywnie uczestniczą w życiu wspólnoty, a to cenny kapitał społeczny – powiedział PAP dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK) dr hab. Marcin Jewdokimow.

Sieć parafii w Polsce jest bardzo gęsta. Według rocznika ISKK SAC „Annuarium Statisticum Ecclesia in Polonia", w 2024 r. było ich 10 352, w tym 9 664 parafie diecezjalne i 688 zakonnych. Rok wcześniej – 10 344, w tym 9 664 diecezjalne i 680 zakonnych.
CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. prof. Tadeusz Reroń

2026-03-14 14:25

Adobe Stock

Kapłan ten zmarł 13 marca 2026 r. w wieku 75 lat życia i 50 lat kapłaństwa.

Ksiądz Tadeusz Stanisław Reroń urodził się 8 maja 1950 roku we Wrocławiu. Święcenia kapłańskie przyjął w 1975 roku z rąk bpa Wincentego Urbana i został skierowany jako wikariusz do parafii śś. Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu [1975-1984], a następnie jako wikariusz do katedry pw. św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu [1984- 1985]. W 1985 roku został skierowany na studia specjalistyczne na KUL w zakresie teologii moralnej. Po powrocie ze studiów, w 1989 roku został mianowany duszpasterzem akademickim w Centralnym Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego (CODA) „Czwórka” we Wrocławiu [1989 -1994]. Z kolei od 1995 roku był duszpasterzem akademickim w CODA „Maciejówka” we Wrocławiu. Pełnił tę posługę do 2000 roku. W kolejnych latach prowadził szeroką działalność duszpastersko - naukową, angażując się także w organizację wydarzeń kościelnych, komisje archidiecezjalne oraz pracę z ludźmi nauki i środowiskiem akademickim. Równolegle rozwijał karierę naukową w Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu jako teolog moralista i specjalista w dziedzinie bioetyki, pełniąc funkcje dydaktyczne, kierownicze i naukowe oraz uzyskując habilitację. Jest autorem licznych publikacji naukowych, uczestnikiem międzynarodowych środowisk teologicznych oraz aktywnym członkiem wielu krajowych i zagranicznych stowarzyszeń naukowych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję