Reklama

„Aby być pomostem”

Niedziela w Chicago 20/2007

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Alicja Pożywio: - Księże Biskupie, obecna wizyta w Chicago jest częścią 51. podróży Jego Eminencji, jako delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji, jaki jest jej cel?

Bp. Ryszard Karpiński: - Celów właściwie było kilka. Najpierw spotkałem się z Polonią w Milwaukee, gdzie udzieliłem sakrament bierzmowania, potem uczestniczyłem w konferencji PAPA w Cleveland. Brałem też udział w ceremonii wręczenia krzyża zasługi przez konsula Polski dla Eugeniusza Bąka, Polaka, który przeżył Syberię, mieszkał w Anglii, a w latach 50. z całą rodziną przyjechał do Ameryki. Tutaj ukończył studia i tutaj zrobił zawrotną karierę w dziedzinie biznesu i nauki. Jest osobą bardzo zasłużoną dla Polonii, przyczynił się do zorganizowania Centrum Jana, Pawła II. Potem przybyłem do Chicago, gdzie uczestniczyłem w spotkaniu Klubu Ziemi Lubelskiej i w przemiłym spotkaniu, z osobami, które od lat zajmują się redagowaniem „Niedzieli, w Chicago”.

- Herbem Jego Ekscelencji jest łódź i zawołanie: „Nieść pomoc podróżującym”. Czy wybierając go przeczuwał Ksiądz Biskup, że jego życie tak bardzo splecie się z życiem milionów specyficznych podróżnych, jakimi są emigranci i imigranci?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Herb nie był przewidywaniem tego, co będę robił, ale skutkiem tego, co już robiłem. Przez 14 lat, zanim zostałem biskupem, pracowałem w Papieskiej Komisji ds. Duszpasterstwa i Podróżujących, gdzie byłem odpowiedzialny za sektor duszpasterstwa podróżujących na świecie. Oczywiście, pracowaliśmy jako grupa wraz z duszpasterzami z innych krajów, natomiast na mnie spoczywał ciężar odpowiedzialności za koordynowanie działań tej grupy. Po pracy po południu, zajmowałem się duszpasterstwem pielgrzymów przyjeżdżających do Rzymu. Często pomagałem przybywającym do Rzymu Polakom, których w tamtych czasach nie było aż tak wielu jak później, kiedy Papieżem został Polak. Kiedy zostałem mianowany biskupem, pomyślałem, że moja dotychczasowa praca pomocy ludziom, którzy byli w drodze powinna znaleźć odzwierciedlenie w moim herbie, stąd po dyskusji z kolegami ostatecznie postanowiłem, że mottem przewodnim mej posługi biskupiej będą słowa: „Ludziom w drodze nieść pomoc”. A łódka z wieżą pochodzi z herbu, który mi się bardzo podobał i nie jest wykluczone, że jakaś szlachecka rodzina Karpińskich miała taki właśnie herb, choć nie jestem wcale pewien, czy pochodzę z rodziny szlacheckiej.

- Obecnie, Jego Ekscelencja pełni funkcje delegata Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji. Na czym polega ta praca?

- Teoretycznie każdy episkopat, albo każdy biskup jest odpowiedzialny za wszystkich wiernych, którzy znajdują się na jego terenie bez względu na ich narodowość i język jakim się posługują. To jest ogólna zasada skodyfikowana w Prawie Kanonicznym i w różnych przepisach Kościoła. Praktycznie nie wszystkim biskupom przychodzi łatwo otwartość na emigrantów. Są diecezje, gdzie wspólnota wiernych przez stulecia była jednojęzyczna i jednokulturowa, a w krótkim czasie stała się wielokulturowa. Czasami biskupowi miejsca jest dość trudno odnaleźć się w takiej sytuacji, no i trzeba mu pomagać. Pomoc często polega na sprowadzaniu odpowiedniej liczby księży z krajów pochodzenia emigrantów, którzy mogliby służyć nowoprzybyłym. Albo, jak miało to ostatnio miejsce w Irlandii, w pomocy ustanowienia koordynatora. Według przepisów Stolicy Apostolskiej w krajach, gdzie jest duża liczba emigrantów powinni być ustanawiani koordynatorzy. Nie ma on władzy jurysdykcji, ale komunikuje się z władzami hierarchicznymi
Dlatego rolą biskupa - delegata jest bycie pomostem pomiędzy episkopatem kraju pochodzenia emigrantów, a kraju, do którego emigranci przybyli. Wiąże się to często z wsłuchiwaniem się zarówno w głos rodaków, jak hierarchii danego Kościoła.

Reklama

- Z racji pełnienia swojej funkcji Jego Ekscelencja bardzo dużo podróżuje i pewnie łatwiej byłoby wymienić kraje, w których Ksiądz Biskup nie był, niż był. Zna zatem Ksiądz Biskup problemy Polonii rozsianej po całym świecie. Czy Polonia łatwo się asymiluje, czy raczej woli żyć własny życiem?

- Problem asymilacji jest problem dość starym w Kościele. Wciąż episkopatom niektórych krajów zarzuca się, że chcieliby zbyt forsownie asymilować emigrantów do swoich lokalnych diecezji. Ja myślę, że Polacy należą do tych grup, które nie chcą się łatwo asymilować, którzy chcą zachowywać swoje zwyczaje nie tylko kościelne, ale także narodowe. Polacy lubią podkreślać swoją inność, myślę, że w ten sposób ubogacają społeczeństwo kraju, w którym się znaleźli. Ta nasza inność nie tylko języka, ale także zwyczajów, jest czymś, co nas wyróżnia i chyba nie należymy do tych, którzy się szybko asymilują, przynajmniej w porównaniu z innymi nacjami, jak choćby z Niemcami, którzy o wiele szybciej się wtopili w kulturę anglosacką.

- Kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej toczyła się dyskusja na temat roli jaką mają spełnić Polacy w procesie odnowy religijnej krajów Europy zachodniej. Czy Ksiądz Biskup zgadza się z opinią, że tę rolę ma do spełnienia właśnie Polonia krajów zachodnioeuropejskich?

Reklama

- Jestem o tym przekonany. Księża, którzy tam pracują potwierdzają to. To właśnie dzięki Polakom zapełniają się kościoły krajów Europy zachodniej i to nie tylko w polskich misjach katolickich, które zawsze tam istniały. Dzięki Polakom kościoły pękają w szwach. Tak jest na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie do angielskich parafii chodzą Polacy. Sama ich obecność i modlitwa w kościele jest swego rodzaju wyzwaniem dla tubylców. Przez liczne uczestnictwa w nabożeństwach, podczas których niejednokrotnie wszyscy nie mieszczą się w świątyniach, Polacy dają świadectwo swojej wierze. Przypominają miejscowym o korzeniach ich religijności. Podobnie rzecz się dzieje w Irlandii, gdzie jeszcze 40 lat temu, kiedy byłem tam na kursie językowym, obserwowałem mieszkańców Dublina jako bardzo praktykujących, po latach tylko nieliczni uczęszczają do kościoła. A teraz ponownie, dzięki Polakom, wypełniają się irlandzkie kościoły.

- Jak Polonia amerykańska jest postrzegana przez Episkopat Polski?

-Z jednej strony bardzo się cieszymy, że część polskiego społeczeństwa, mieszkająca poza granicami ojczyzny, a dokładnie po drugiej stronie oceanu, żyje duchem Polski i jest wierna Kościołowi. Jednak z drugiej strony, muszę uczciwie przyznać, że my sami w Polsce mamy tyle własnych problemów, że nie zawsze znajdujemy czas na dyskusje o tym, co dzieje się w życiu Polonii.

- Jego Ekscelencja bywa w Chicago dość często i zna dobrze środowisko Polonii chicagowskiej z jej duszpasterzami.

Reklama

- Tak. Uważam, że wielkim plusem jest to, że w 47 kościołach jest odprawiana Msza św. po polsku. Jest to ogromny atut, nie znam takiej drugiej metropolii w świecie, która by miała tylu duszpasterzy i taką okazję do uczestnictwa w polskiej liturgii. Wydaje mi się, że wielu Polaków boryka się z problemem tożsamości. Zastanawia się, czy włączać się w duszpasterstwo polonijne, czy też poprzestać na duszpasterstwie amerykańskim. Chciałbym przypomnieć, że Kościół katolicki jest Kościołem powszechnym, a nie polskim, amerykańskim, czy australijskim. Stąd Polonia musi pamiętać, że zachowywanie tradycji jest czymś dobrym, z drugiej jednak strony włączanie się w życie duszpasterskie parafii amerykańskich świadczy o zrozumieniu istoty Kościoła.
Często cytuję to, co papież Paweł VI powiedział na jednym z pierwszych kongresów ds. emigracji, a mianowicie, że w Kościele nie powinno być obcych, ale, że wszyscy powinni czuć się braćmi bez względu na język, narodowość i pochodzenie.

- Wiemy, że Ksiądz Biskup miał wiele kontaktów z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, że był Ksiądz Biskup bardzo często uczestnikiem nieformalnych spotkań z udziałem Papieża. Jak Jego Eminencja zapamiętał Ojca Świętego Jana Pawła II?

- Przede wszystkim jako niezwykłą osobowość, bardzo ludzką. Kogoś, kto potrafił się skupić na każdym człowieku i każdemu poświęcić czas, tak jakby właśnie dla niego czas się zatrzymał, potrafił słuchać. Był to człowiek ogromnej modlitwy. Pamiętam podczas jego wizyty na Westerplatte jak czekaliśmy na niego, gdy on tylko na chwile poszedł do swojego apartamentu. Tymczasem udało mu się tak wyjść z budynku, że porządkowy stojący przy drzwiach zupełnie tego nie zauważył. No i znaleziono go w kaplicy seminaryjnej, którą znał doskonale. Modlitwa była częścią składową jego życia.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Narodziny, śmierć i wzrost ziarna nie zatrzymują się w siódmym dniu

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Strukov/fotolia.com

Iz 49 należy do części księgi związanej z wygnaniem babilońskim. W tle stoją ruiny Jerozolimy i pytanie, czy Bóg pamięta o Syjonie. Pan mówi o „czasie łaski” i „dniu ocalenia”. To język chwili, w której Bóg sam otwiera drogę. Werset o ustanowieniu Sługi „rękojmią więzi dla ludu” łączy się z odbudową kraju i z przekazaniem spustoszonych dziedzictw. Pojawia się obraz nowego wyjścia. Bowiem więźniowie wychodzą, ludzie z mroku stają w świetle, a wędrowcy znajdują pokarm przy drogach i na wszystkich nagich wzgórzach. Upał i słońce ich nie porażają. Prowadzenie odbywa się przy źródłach wody. Lud nadchodzi z daleka, z północy i od morza. Pojawia się nazwa Sinim, rzadki toponim, wskazujący daleką krainę. Następnie prorok wzywa niebo i ziemię do radości, bo Bóg pociesza swój lud.
CZYTAJ DALEJ

Zdobywca Oscara Michael B. Jordan: Przede wszystkim chciałbym podziękować Bogu

2026-03-17 11:46

[ TEMATY ]

świadectwo

Oscary

PAP/EPA/JILL CONNELLY

Michael B. Jordan

Michael B. Jordan

Była to chwila wieczoru, na którą czekał cały świat filmowy: gdy otwarto kopertę z nagrodą dla „najlepszego aktora pierwszoplanowego”, w Dolby Theatre w Los Angeles rozległy się gromkie oklaski. Michael B. Jordan odebrał swoją pierwszą statuetkę Oscara - i to za dzieło, które jeszcze przed ceremonią pobiło wszelkie rekordy. „Przede wszystkim chciałbym podziękować Bogu” - powiedział aktor.

Film „Grzesznicy” przeszedł do historii kina jako najbardziej nominowany film wszechczasów. Jednak pomimo ogromnego szumu wokół tej epopei, główny aktor w chwili triumfu pozostał nad wyraz skromny. W pełnych emocji podziękowaniach, które wzruszyły publiczność do łez, Jordan nie skupił się na swoim aktorstwie, lecz na swoim Stwórcy. „Przede wszystkim chciałbym podziękować Bogu” - rozpoczął swoją przemowę wyraźnie wzruszony aktor. „Gdyby nie Jego przewodnictwo, łaska i siła, którą obdarzył mnie w najciemniejszych momentach tej produkcji, nie stałbym tu dzisiaj”.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: Misterium Męki Pańskiej ulicami Starego Widzewa

2026-03-18 10:29

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Misterium Męki Pańskiej przygotowane przez uczniów Zespołu Szkół Salezjańskich w Łodzi

Misterium Męki Pańskiej przygotowane przez uczniów Zespołu Szkół Salezjańskich w Łodzi

Salezjańskie Szkoły w Łodzi wraz z parafią Świętych Apostołów Piotra i Pawła zorganizowały Misterium Męki Pańskiej ulicami Starego Widzewa.

Misterium rozpoczęło się w kościele Matki Bożej Wspomożenia Wiernych na Wodnej, skąd ze świecami w rękach, uczestnicy wyruszyli ulicami Starego Widzewa, towarzysząc Jezusowi w scenach Jego ostatniej drogi. - Ilekroć patrzę na krzyż, przypominam sobie, czego dokonał dla mnie Jezus Chrystus. Kiedy patrzę na krzyż, uświadamiam sobie jego wielką miłość do mnie. Do mnie takiego jakim jestem, z moimi grzechami, słabościami, z moimi nadziejami, pragnieniami, tęsknotami. To On pierwszy mnie ukochał, On pierwszy mnie obdarzył samym sobą. I chce, żebym mu odpowiedział na jego miłość. Miłość Boga objawia się w krzyżu! – mówił we wstępie do Misterium ks. Dariusz Husak SDB, dyrektor Salezjańskiej Szkoły Rzemiosł w Łodzi. Uczestnicy Misterium przeszli do parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła, wsłuchując się w rozważania i oglądając poszczególne sceny z Ewangelii przygotowane przez młodzież z Salezjańskiej Szkoły Rzemiosł, Zespołu Szkół Salezjańskich i Oratorium Salezjańskiego im. ks. Bosco. W przygotowaniu Misterium uczestniczyło blisko 60 osób.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję