Reklama

Kolędowe odwiedziny

Niedziela łowicka 1/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Okres Bożego Narodzenia to czas, w którym we wszystkich polskich parafiach katolickich ma miejsce tzw. kolęda, czyli odwiedziny duszpasterskie księdza. Zapytano mnie kiedyś, jak się to ma do Ewangelii. Czy Pan Jezus też chodził po kolędzie? Myślę, że to pytanie jest postawione niewłaściwie. Należy się zapytać: Czy Pan Jezus chodzi "po kolędzie"? Dlaczego? Ponieważ każdy kapłan idzie do naszych domów w imieniu samego Jezusa. To sam Chrystus odwiedza nasze mieszkania, szkoły, miejsca pracy. Przecież po to gromadzimy się wspólnie, aby stanowić z Nim jedno. Taki jest bowiem sens odwiedzin duszpasterskich.

Odpowiadając na drugą część postawionego pytania, należy przypomnieć, iż wszystkie odwiedziny Pana Jezusa w czasie Jego ziemskiego życia były właśnie taką "kolędą". A Jezus podczas swojego ziemskiego życia odwiedzał wiele osób. Był w domu Piotra - uzdrowił wtedy jego teściową. Odwiedzał Martę i Marię, i ich brata Łazarza, którego tak bardzo miłował, że nawet go wskrzesił. Odwiedził nowożeńców w Kanie Galilejskiej i tam, na ich weselu, przemienił wodę w wino. Był w domu celnika Zacheusza, gościł u Samarytan, odwiedzał wielu zwykłych ludzi. Można więc powiedzieć, że Pan Jezus odwiedzał wielu różnych ludzi, którym głosił Ewangelię. Nie były to zwykłe wizyty. Przecież to sam Bóg Człowiek przychodził do ówczesnych mieszkańców Palestyny.

Pamiętamy także, iż Chrystus skierował do swoich uczniów, apostołów i ich następców słowa: "Idźcie i nauczajcie". Apostołowie wykonali ten rozkaz z całą gorliwością. Podobnie dziś czynią ich następcy, tj. biskupi, wizytując poszczególne parafie, dekanaty na terenie powierzonej im diecezji oraz kapłani w swojej parafii. Czynią to, aby nauczać, poznawać, umacniać i błogosławić.

Dzisiejsza kolęda ma na celu jednak przede wszystkim wspólną modlitwę. To jest zasadniczy cel takiego spotkania księdza i wszystkich domowników. Innym aspektem jest fakt, że duszpasterz powinien poznać wiernych w swojej parafii, gdyż jest on (obok rodziców) jedną z najbardziej odpowiedzialnych osób we wspólnocie ludzi wierzących. I dlatego ma on obowiązek poznawania tych, którzy mieszkają na terenie parafii, zwłaszcza że zaleca to Sobór Watykański II, kładąc nacisk na poznanie wiernych przez duszpasterzy. Kiedyś nie było żadnej kolędy i księża, a tym bardziej biskupi nie znali swoich wiernych. Niektórzy to nawet nie wiedzieli ilu mają wiernych. A jeszcze dawniej, kiedy chrześcijan było bardzo mało na świecie, nie potrzeba było poznawać się wzajemnie, gdyż chrześcijanie znali się doskonale i pomagali sobie wzajemnie. W miarę rozrastania się naszej religii przybywało wierzących. Dzisiaj jest nas tak wielu, że jest rzeczą niemożliwą, aby wszyscy znali się choćby tylko z widzenia. I dlatego powstały parafie, czyli mniejsze wspólnoty, aby łatwiej pomóc sobie w trudnościach, podzielić się radościami czy smutkami. W takich małych grupach łatwiej głosi się Dobrą Nowinę. I dlatego obowiązek poznawania się wzajemnie dotyczy wszystkich, którzy wierzą w Trójcę Przenajświętszą.

Dzisiejsza kolęda jest jakby taką formą odwiedzin Pana Jezusa w osobie księdza. Tak więc to sam Jezus odwiedza nasze domy, mieszkania. Owszem, nieraz mamy żal, że ksiądz jest tak krótko w naszym domu i nawet nie zdąży popatrzeć w zeszyt od katechezy. Ciągle się spieszy. Proszę się nie dziwić! Przecież w parafii jest tak wiele rodzin. Czasami ma to nieco inne uwarunkowania, o czym poniżej. Ale może czasami trzeba poprosić księdza, żeby przyszedł z kolędą do waszego domu zupełnie w innym czasie. I kiedy już skończy się ta właściwa kolęda w parafii, wtedy ksiądz nie będzie się spieszył, poświęci więcej czasu całej rodzinie. Ale nade wszystko ważne jest to, że spokojnie wspólnie się pomodlicie.

Pamiętajmy, przyjęcie kapłana jest także aktem publicznego wyznania wiary, a zarazem znakiem jedności i żywej więzi z Kościoła domowego z Kościołem parafialnym, a tym samym diecezjalnym i powszechnym. W trakcie takiej wizyty domowej kapłan bardzo łatwo może rozeznać, czy w dana rodzina autentycznie żyje wiarą, a tym bardziej, czy ma ciągły kontakt z Kościołem i parafią. Widać to chociażby po przygotowaniu mieszkania i atmosferze domowników w oczekiwaniu na kapłana.

Wspominam swoje odwiedziny duszpasterskie przed 10, 11 laty w Łowiczu. W każdym domu stawiłem domownikom pytanie: "Czy macie Państwo jakieś pytania, sugestie, uwagi pod adresem moim i moich kolegów-kapłanów pracujących w parafii? Jeśli tak, to proszę je wypowiedzieć, gdyż mogą one pomóc nam w lepszej pracy we wspólnocie parafialnej" . Niektórzy dziwili się wtedy takiemu pytaniu, a ci którzy nie mieli żadnego kontaktu z parafią, tzw. wierzący a niepraktykujący, którzy przyjmują księdza z kurtuazyjnej grzeczności i z obawy o dobrą opinię w środowisku sąsiadów, odpowiadali: "My nie mamy żadnych uwag. Zresztą księża dobrze pracują". Bo i skąd by je mieli mieć, skoro w kościele pojawiają się okazjonalnie.

Przypomina mi się taka jedna wizyta kolędowa. Oto jestem w bloku w mieszkaniu jednej młodej rodziny, u której się zasiedziałem, bo i był powód, gdyż ludzie ci rzeczywiście interesowali się parafią, tym co się w niej dzieje. Mieli wiele spostrzeżeń. Na koniec, kiedy już wychodziłem, uprzedzili mnie: "Niech ksiądz będzie przygotowany, że nasi sąsiedzi najpierw naskoczą na nas, że tak długo księdza przetrzymaliśmy" . Oczywiście domyśliłem się, że to byli ci wierzący a niepraktykujący. I rzeczywiście tak było. Od razu w progu mieszkania usłyszałem: " No tak, jak co roku, znowu ci... zagadali księdza, a my czekamy i czekamy". Wtedy ze spokojem skierowałem do nich moje stałe pytanie: " Czy mają Państwo jakieś uwagi?". Oczywiście padła przewidywana odpowiedź, że nie mają żadnych. Cóż pozostało wówczas powiedzieć? "W takim razie pomodlimy się wspólnie i za chwilę pożegnam Państwa, skoro nie macie żadnych zapytań, uwag. Nie mamy więc o czym rozmawiać. Widzicie, wasi sąsiedzi interesują się Kościołem, parafią, regularnie uczęszczają na niedzielną Mszę św. Po prostu żyją wiarą". Muszę przyznać, że nawet nikt nie próbował się tłumaczyć. Tym razem ta kolęda była bardzo krótka, kurtuazyjna. I w tym przypadku nie ma się co dziwić. Czy tak być powinno? Na pewno nie. Niestety, coraz częściej spotyka się takie rodziny.

Jest taki zwyczaj, że wierni w czasie kolędy składają ofiary pieniężne. I trzeba przyznać, że jedni czynią to z ogromną życzliwością i zrozumieniem, inni obojętnie lub nawet z pewnego rodzaju przymusu. A czy wszyscy wiemy, na co idą te ofiary? Często, kiedy gospodarz czy gospodyni przekazuje jakiś datek, mówi: "To dla Księdza" . Ja przed laty w takich sytuacjach tłumaczyłem, że to nie tylko dla Księdza. W naszej diecezji, każdego roku 20% wszystkich ofiar przekazywanych jest na utrzymanie Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu. W każdej diecezji muszą istnieć pewne instytucje i urzędy kościelne, aby funkcjonowało normalne duszpasterstwo w Kościele katolickim. Większość zebranych ofiar zostaje w parafii z przeznaczeniem na różnego rodzaju inwestycje. Ksiądz może na swoje cele przeznaczyć 20% ofiar złożonych z racji kolędy, natomiast reszta pieniędzy przeznaczona jest na wspomniane inne cele.

Należy pamiętać, iż celem samym w sobie kolędy nie jest złożenie ofiary. Czasami niektórzy, biedni, których nie stać na złożenie takiego datku, zamykają mieszkanie, dom. Wolą udać, oszukać, że nikogo nie ma w domu, niż wstydzić się przed księdzem swej biedy. A tymczasem może być tak, że te odwiedziny nie przysporzą wstydu, ale radości, bo oto domownicy dostrzegą właściwy sens kolędy, która stała się jakby formą odwiedzin Pana Jezusa w osobie księdza.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O. Marcin Ciechanowski: Kościół widzi w seansach spirytystycznych śmiertelne zagrożenie, ponieważ złe duchy to mistrzowie fałszu

2026-09-16 20:44

[ TEMATY ]

o. Marcin Ciechanowski

Karol Porwich/Niedziela

O. Marcin Ciechanowski

O. Marcin Ciechanowski

Dlaczego Kościół uznaje spirytyzm i wywoływanie duchów za tak niebezpieczne, nawet jeśli udział w seansie jest motywowany jedynie ciekawością?

Ludzka dusza jest jak dom, który nigdy nie pozostaje pusty. Jeśli nie zamieszkuje go Bóg, natychmiast wprowadzają się tam inni, mroczni lokatorzy. Spirytyzm i wywoływanie duchów – nawet motywowane jedynie dziecięcą ciekawością – są w rzeczywistości otwieraniem drzwi, przez które do wnętrza człowieka wślizguje się duch zamieszania.
CZYTAJ DALEJ

Meksyk: zamordowano kolejnego księdza

2026-09-17 10:06

[ TEMATY ]

Meksyk

zamordowano

kolejnego

księdza

Adobe Stock

W Meksyku zamordowano katolickiego księdza. Według doniesień lokalnych mediów ciało 48-letniego duchownego z ranami postrzałowymi znaleziono we wtorek przy drodze łączącej miejscowości Tolago i Tetlapaya w gminie Lolotla. Prokuratura generalna stanu Hidalgo w środkowym Meksyku wszczęła śledztwo. Portal SDP Noticias poinformował, że obok zwłok duchownego i jego samochodu znaleziono wiadomość zawierającą ostrzeżenie.

Konferencja Episkopatu Meksyku oraz diecezja Huejutla potępiły w środę morderstwo i zażądały przeprowadzenia dochodzenia. Meksyk uchodzi za jeden z najniebezpieczniejszych krajów na świecie dla duchownych katolickich. Organizacja „Centro Católico Multimedial” odnotowała, że ​​od 1990 roku w Meksyku zamordowano 80 księży, zakonników oraz świeckich pracowników kościelnych.
CZYTAJ DALEJ

100 lat z Wami i dla Was

2026-09-19 00:05

[ TEMATY ]

100‑lecie

100‑lecie "Niedzieli"

100 lat Niedzieli

Karol Porwich/Niedziela

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

Tygodnik Katolicki „Niedziela” ma 100 lat. Ten wyjątkowy jubileusz redakcja świętowała 18 września podczas pielgrzymki na Jasną Górę. Była to okazja do spotkania i wspólnej modlitwy pracowników z szerokim gronem kapłanów, czytelników i przyjaciół, przypomnienia trudnej historii pisma oraz uhonorowania osób i środowisk zasłużonych dla jej rozwoju.

Założycielem pisma był pierwszy biskup nowo utworzonej diecezji częstochowskiej ks. Teodor Kubina, a pierwszy numer „Niedzieli” ukazał się 4 kwietnia 1926 r. W ciągu stu lat pismo przeszło długą drogę, od tygodnika diecezjalnego do pisma o zasięgu ogólnokrajowym, z cieszącym się bardzo wysoką oglądalnością portalem internetowym, studiem radiowym i telewizyjnym oraz innymi nowoczesnymi kanałami medialnymi. Trwałym znakiem jubileuszu jest pamiątkowa tablica poświęcona przez metropolitę częstochowskiego abp. Wacława Depo tego dnia w siedzibie redakcji w Częstochowie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję