Młodzieńcze głosy „Skrzatów” i „Zuchów”, wsparte dojrzałymi „tenorami” harcerzy, do tego wszystkiego dodać należy jeszcze „basowanie” najstarszych harcmistrzów i mamy już kolorowy obraz harcerskiego kolędowania, połączonego z inscenizacją bożonarodzeniowych jasełek. W Chicago, jak kolędować, to tylko z harcerzami. Najwspanialsze polskie kolędy i pastorałki wspólnie śpiewa zawsze kilka pokoleń polskich harcerzy.
W tym roku, na początku stycznia, na scenie sali parafialnej bazyliki mniejszej św. Jacka, w samym centrum polonijnego Chicago zaprezentował się prawie 50-osobowy harcerski zespół teatralny prezentując jasełka. Przedstawienie okazało się nie tylko zabawne, ale przede wszystkim pouczające. Była to, nazwijmy to, przyspieszona lekcja dobrego zachowania, która przydała się nie tylko dzieciom i młodzieży, ale zmusiła do zastanowienia się nad sobą także dorosłą część widowni.
Ciągła dbałość o podtrzymywanie polskości, i to polskości w tym najlepszym znaczeniu, to główne zadanie harcmistrzów, instruktorów i całego chicagowskiego ZHP. A nie jest to proste zadanie. Mimo to nigdzie indziej w „Wietrznym Mieście”, w żadniej polonijnej organizacji, klubach, związkach, kołach czy wszelakiego rodzaju polonijnych grupach, nie ma tak ogromnego nacisku na wychowywanie dzieci i młodzieży w prawdziwie patriotycznym duchu.
Dowodem na skuteczność takiego sposobu wychowania było owo jasełkowe przedstawienie, w którym harcerze płynnie mówili po polsku, choć większość z nich urodziła się już w USA. Mając taki narybek nie dziwi fakt, że harcerska organizacja w Chicago szczyci się nieprzerwaną ciągłością z przedwojennym ruchem harcerskim w Polsce, z tradycją prawa harcerskiego, przyrzeczenia, oraz ideałów i założeń wychowawczych służby Bogu, Polsce i bliźnim.
Wszędzie, w każdym miejscu i o każdej porze w harcerskiej grupie, przez szeregi której w Chicago przez ostatnie pół wieku przewinęło się ponad 25 tys. młodzieży polonijnej, bezwzględnie obowiązuje język polski. I nie ma od tego żadnych ustępstw.
Aby zostać harcerzem w Chicago trzeba myśleć i postępować jak Polak. A to niełatwe, zwłaszcza w kraju o zupełnie innej kulturze, gdy rówieśnicy często wytykają inne (lepsze) zachowania.
Przyglądając się młodym ludziom, którzy dobrowolnie biorą na barki obowiązki związane z „bycia harcerzem” wypada złożyć sobie samemu noworoczne zobowiązanie. Nie jest jeszcze za późno. W Nowym Roku bądźmy Polakami, prawdziwymi Polakami.
CBOS sprawdził, jakim zaufaniem cieszą się najważniejsi polscy politycy. Z najnowszego badania wynika, że prezydent Karol Nawrocki jest liderem społecznego zaufania. Głowie państwa ufa aż 52 procent Polaków.
Drugie miejsce zajął minister obrony narodowej, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który cieszy się zaufaniem 46 procent społeczeństwa. Podium uzupełnił wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski (44 procent).
To - wbrew pozorom - bardzo trudne i poważne pytanie. Przecież w głowie się nie mieści zestawienie razem dwóch słów: „dobry” i „łotr”. Za życia byłem pospolitym kakoűrgos, czyli kryminalistą i recydywistą zarazem. Byłem po prostu ZŁOCZYŃCĄ (por. Łk 23,39-43). Wstyd mi za to. Naprawdę... Nie czyniłem dobra, lecz zło. Dlatego też do tej pory czuję się zażenowany, kiedy ludzie nazywają mnie Dobrym Łotrem... W moim życiu nie mam właściwie czym się pochwalić, więc wolę o nim w ogóle nie mówić. Nie byłem przykładem do naśladowania.
Moje prawdziwe życie zaczęło się dopiero na krzyżu. Faktycznie zacząłem żyć na parę chwil przed śmiercią. Obok mnie wisiało Dobro Wcielone - Nauczyciel z Nazaretu, który przeszedł przez życie „dobrze czyniąc” (por. Dz 10,38). Zrozumiałem wtedy, że aby naprawdę ŻYĆ, to wpierw trzeba po prostu umrzeć! I ja umarłem! Naprawdę umarłem! Wtedy wreszcie dotarło do mnie, że totalnie przegrałem życie... Właśnie w tym momencie Jezus wyciągnął do mnie pomocną dłoń, choć ta nadal tkwiła przymocowana do poprzecznej belki krzyża. Właśnie w tej chwili poczułem na własnej skórze siłę miłości i przebaczenia. Poczułem moc, którą dać może tylko świadomość bycia potrzebnym i nadal wartościowym, nadal użytecznym - człowiekiem... W końcu poczułem, że ŻYJĘ naprawdę! Wcielona Miłość tchnęła we mnie ISTNIENIE!
Może więc dlatego niektórzy uważają mnie za pierwszego wśród świętych. Osobiście sądzę, że to lekka przesada, lecz skoro tak myślą, to przecież nie będę się im sprzeciwiał. W tradycji kościelnej nadano mi nawet imię - Dyzma. Pochodzi ono z greki (dysme, czyli „zachód słońca”) i oznacza: „urodzony o zachodzie słońca”. Przyznam, iż jest coś szczególnego w znaczeniu tego imienia, bo rzeczywiście narodziłem się na nowo, właśnie o zachodzie słońca, konając po prawej stronie Dawcy Życia.
Jestem patronem więźniów (również kapelanów więziennych), skazańców, umierających, pokutujących i nawróconych grzeszników. Oj! Sporo ludzi obrało mnie za orędownika. Ci pierwsi wydają nawet w Polsce specjalne pismo redagowane właśnie przez nich, które nosi tytuł... Dobry Łotr.
Sztuka przedstawia mnie na wiele sposobów. Raz jestem młodzieńcem, innym razem dojrzałym mężczyzną. W końcu zaś mam wygląd zmęczonego życiem starca. Co artysta to inna wizja... Któż może nadążyć za sztuką?.. Na pewno nie ja!
Zwykle moim jedynym strojem bywa opaska na biodrach lub tunika. Natomiast na ikonach jestem ubrany w czerwoną opończę. Krzyż, łańcuch, maczuga, miecz lub nóż stały się moimi atrybutami.
Cóż takiego mogę jeszcze o sobie powiedzieć? Chyba tylko tyle, że Bóg każdemu daje szansę. KAŻDEMU! Skoro dał ją mnie, to może również dać ją i Tobie! Nikt nigdy przed Bogiem nie stoi na straconej pozycji! I tego się w życiu trzymajmy!
Z wyrazami szacunku - św. Dobry Łotr
1. Organizatorem konkursu jest Instytut Niedziela, z siedzibą w Częstochowie przy ul. 3 maja 12, prowadzący portal niedziela.pl (dalej: „Organizator”).
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.