Reklama

Niedziela Małopolska

Kraków: święto Najświętszego Oblicza Jezusa

W drugą niedzielę po uroczystości Objawienia Pańskiego w Zakonie Ducha Świętego obchodzone jest święto Najświętszego Oblicza Jezusa, zwane Niedzielą Dobrych Uczynków. Tradycja celebrowania tego dnia ma ponad 800 lat.

[ TEMATY ]

Kraków

Ks. Zenon Czumaj

Chrystus Miłosierny na obrazie z Grodziska k. Siemiatycz, wzorowany na dziele R. Skempy

W 1208 r. papież Innocenty III ustanowił w Szpitalu Ducha Świętego w Rzymie tzw. Świętą Stację. Tam, gdzie okazywano miłosierdzie cierpiącym, miała być wystawiana chusta z wizerunkiem Jezusa, zwana "Weroniką". Niesiona uroczyście przez kanoników bazyliki watykańskiej w bogato zdobionym relikwiarzu, w obecności papieża, kardynałów, przyjmowana była w Szpitalu Ducha Świętego.

Papież odprawiał wtedy uroczystą Mszę św., podczas której głosił homilię o miłosierdziu, porównując je do ewangelicznych sześciu stągwi wody przemienionej przez Jezusa w wino. Podkreślał, że w Szpitalu Ducha Świętego stągwie te są zawsze pełne. Na zakończenie procesji skarbnik papieski rozdawał po 3 denary każdemu z 300 chorych przebywających w szpitalu oraz dla tysiąca ubogich biorących udział w święcie, by mogli kupić chleb, wino i mięso. To właśnie dla upamiętnienia tego gestu druga niedziela po Objawieniu Pańskim w tradycji duchackiej do dziś zwana jest Niedzielą Dobrych Uczynków.

Miłość miłosierna wpisana jest w charyzmat Zakonu Świętego Ducha. - To poszukiwanie człowieka w tym, co on przeżywa, dostrzeganie jego głodów, nie tylko fizycznych, zmęczenia życiem, jego odarcia z godności, jego choroby, zamknięcia, w którym tkwi - wyjaśnia s. Agnieszka Radziwanowska CSS. Dodaje, że chodzi o to, by potrzebujący doświadczyli miłosierdzia i na nowo uwierzyli, że miłość naprawdę istnieje, i że ma ona twarz Jezusa.

Reklama

Duchackie święto nie jest znane. Świętują je ci, którym posługują siostry kanoniczki, a także grupy dzieci, młodzieży i dorosłych, związane z charyzmatem zgromadzenia. W Krakowie, odwołując się do średniowiecznej tradycji Zakonu Ducha Świętego, co roku w kościele pw. św. Tomasza Apostoła spotykają się tego dnia lekarze. - Coraz bardziej jednak wydaje się, że to święto potrzebne nam wszystkim, bo jest ono wołaniem o szacunek i godność dla drugiego człowieka, o dostrzeganie jego potrzeb - zauważa s. Radziwanowska.

- Przede wszystkim trzeba zobaczyć tego, kto jest najbliżej nas. Popatrzeć na niego inaczej niż zwykle, dostrzec w nim dobro i spróbować je wydobyć na światło dzienne - radzi s. Agnieszka. Według niej, ważne są obecność i czas - bez telefonu, telewizora, internetu. - Niedziela Dobrych Uczynków jest właśnie po to, aby zatrzymać się i dostrzec drugiego człowieka - dodaje, zastrzegając, że nie sposób świętować tego dnia bez odniesienia do Chrystusa. Dlatego siostry rozpoczynają świętowanie od adoracji Oblicza Jezusa.

2020-01-19 11:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kraków: Światowy Dzień Chorego w sanktuarium Bożego Miłosierdzia

2020-02-11 17:30

[ TEMATY ]

Łagiewniki

Kraków

kard. Stanisław Dziwisz

Światowy Dzień Chorego

Archidiecezja Krakowska

Kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył tegorocznym obchodom Światowego Dnia Chorego w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. W łagiewnickiej bazylice zgromadziło się kilka tysięcy chorych i niepełnosprawnych, osób starszych oraz ich rodzin, opiekunów i wolontariuszy.

Jak mówił w homilii kard. Stanisław Dziwisz, Łagiewniki, gdzie Jan Paweł II zawierzył świat Bożemu miłosierdziu, są - podobnie jak Lourdes - miejscem, gdzie dokonują się cuda. - Prawdziwym jednakże cudem jest to, że jeszcze większa liczba chorych i niepełnosprawnych powierzających Maryi swój los powraca uzdrowionych duchowo, gotowych nieść swój krzyż jako udział w krzyżu Jej Syna, Zbawiciela Świata, który za nas wszystkich oddał życie - stwierdził kaznodzieja, nawiązując do niewytłumaczalnych uzdrowień, których doświadczają pielgrzymujący do francuskiej wioski chorzy i cierpiący.

Hierarcha podkreślał, że „nasz Bóg jest Bogiem bliskim”. - On zbliżył się do nas najbardziej w swoim Synu, Zbawicielu Świata. Jemu naprawdę zależy na nas. Jemu zależy na naszym sercu - zapewniał. Jak dodał, Chrystus "nie zadowoli się" nigdy żadnymi zewnętrznymi obrzędami, słowami i gestami, dopóki "nie będzie za nimi stało nasze serce, a więc to, co w nas najbardziej głębokie, najbardziej wartościowe, najbardziej osobiste".

Wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II przypomniał, że to właśnie on ustanowił Światowy Dzień Chorego. Zwrócił uwagę na to, że papież ogłosił to święto 13 maja 1992 r., w rocznicę zamachu na placu św. Piotra. - Chcieli się go pozbyć źli ludzie, którym przeszkadzała jego papieska posługa głoszenia Ewangelii, głoszenia prymatu miłości i służby. Jan Paweł II przelał wtedy krew, ale życie ocaliła mu Matka Najświętsza, bo był potrzebny Kościołowi i światu - wspominał.

Dodał, że życie i służba Jana Pawła II również były naznaczone chorobą, stopniową utratą sił i zdrowia. - Zawierzył się bez reszty Chrystusowi i Jego Matce, powtarzając do końca: "Totus Tuus - Cały Twój". Ona, w co wierzymy i jak brzmi jeden z Jej tytułów, jest Uzdrowieniem Chorych - mówił.

Na zakończenie kard. Dziwisz powierzył miłosiernemu Bogu wszystkich chorych i cierpiących. - Złóżmy w Sercu Jezusa wszystkie nasze słabości duchowe i fizyczne, nasze niedomagania i choroby, nasze strapienia i lęki, ale także wszystkie nasze nadzieje. Módlmy się za wszystkich cierpiących, zarówno obecnych dzisiaj w tej świątyni, jak i przykutych do łoża cierpienia w swoich domach, w szpitalach i hospicjach - zachęcał hierarcha. Prosił o modlitwę również za tych, którzy spieszą im z pomocą: za lekarzy, pielęgniarki, całą służbę zdrowia oraz za wolontariuszy i "wszystkich ludzi o wrażliwym sercu, którym nie jest obojętny los bliźnich doświadczonych chorobą".

Podczas Mszy św. chorzy, starsi i niepełnosprawni przyjęli sakrament namaszczenia. Doroczne obchody Światowego Dnia Chorego w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach organizuje Caritas Archidiecezji Krakowskiej.

Tegoroczny, 28. Światowy Dzień Chorego przebiega pod hasłem: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię".

CZYTAJ DALEJ

#Odkupieni: Wojciech Modest Amaro /Złote(Boże)Myśli

2020-02-26 08:40

[ TEMATY ]

rekolekcje

Wielki Post

rekolekcje wielkopostne

#odkupieni

Autor zdjęcia: Iwona Kowalska, grafika: Red.

Portal niedziela.pl rozpoczyna projekt wielkopostny pt. #Odkupieni. Czas na zmiany! Przez cały Wielki Post będziemy wspólnie z Wami odnajdywać tożsamość #Odkupionych.

Na początek cyklu Złote(Boże)Myśli, które w Wielkim Poście ukazywać się będą na naszym portalu w każdą środę, poznajcie odpowiedzi najlepszego polskiego Szefa Kuchni na świecie, Wojciecha Modesta Amaro!

1. Twoja ulubiona modlitwa?

Ojcze nasz

2. Twój ulubiony święty?

Św Jan Chrzciciel

3. Twoje ulubione zgromadzenie zakonne?

Wszystkie podziwiam

4. Twój wzór duchowości (z osób żyjących)?

Jezus żyje! Jego staram się naśladować

5. Twoja ulubiona książka religijna?

Wszystko sprowadza się do Słowa z Ewangelii

6. Twój ulubiony cytat z Biblii?

Księga Jeremiasza, Jr 1,8: „Nie lękaj się ich, bo jestem z tobą, by cię chronić - wyrocznia Pana.”

7. Jak dostać się do Nieba?

Poprzez miłość bliźniego i uczynki miłosierdzia na Ziemi

8. Jak ewangelizować innych?

Tylko swoją postawą - świadectwem swojego życia opartym i zanurzonym w Bogu

9. Wiara jest dla mnie...

Łaską, a więc pomostem pomiędzy doczesnością a wiecznością.

10. Boże dziękuję Ci za...

za to, że to właśnie Ty jesteś moim Ojcem! ( co za uczucie !!!)

___________________________________________

Przeczytaj także: #Odkupieni – czas na zmiany!

Więcej materiałów: WIELKI POST 2020.

CZYTAJ DALEJ

S. Alicja Kaszczuk "twarzą" akcji "Misjonarz na Post"

2020-02-26 20:59

[ TEMATY ]

misjonarz

Misjonarz na Post

misjonarka

s. Alicja Kaszczuk

Klaudia Zielińska

Siostra Alicja Kaszczuk

Siostra Alicja Kaszczuk ze Zgromadzenia Sióstr Małych Misjonarek Miłosierdzia (orionistek) stała się „twarzą” akcji „Misjonarz na Post”. Zofii Kędziorze opowiada o swojej misji i o tym, skąd czerpie tyle energii i radości.

Zofia Kędziora: Jak to się w ogóle zaczęło, że znalazła się siostra w Kenii?

Siostra Alicja Kaszczuk: Od dwunastu lat posługuję w Kenii. A od dwóch lat towarzyszę też siostrom w stawianiu pierwszych kroków na nowej dla nas ziemi misyjnej – w Tanzanii, gdzie przyjęliśmy posługę w wiosce trędowatych, wśród ubogich w archidiecezji Tabora.

Jak odkryła siostra swoje misyjne powołanie?

Powołanie misyjne odkryłam wcześniej niż powołanie zakonne. Przez wiele lat wiedziałam jedno: pragnę świadczyć o tym, że Bóg kocha każdego, w każdym zakątku świata. Później poznałam orioński charyzmat i człowieka, który pociągnął mnie swoim przykładem życia i swoimi ideałami. To święty Alojzy Orione, potęga miłości i miłosierdzia wobec najuboższych z ubogich. Tak właśnie wybrałam drogę, dla mnie najpiękniejszą z pięknych, czyli życie zakonne. Jak to mówię, sama sobie swego życia zazdroszczę!

To niesamowite... Niech siostra jednak powie, jakie są tak naprawdę misje? To pytanie może zabrzmieć banalnie, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, z jakimi trudnościami muszą mierzyć się na co dzień misjonarze i misjonarki.

Są trudne... ale piękne. Jak każde powołanie, każda droga. Misje to głoszenie miłości tam, gdzie On nas posyła, ale głoszenie to wychodzi poza wszystkie schematy, dlatego nie da się mieć gotowych odpowiedzi i nie można improwizować, trzeba żyć Ewangelią, by być jej świadkiem tu i teraz. To wspólnota międzynarodowa, mieszanka kultur i doświadczeń, niekoniecznie współgrających ze sobą. Stąd samotność i niezrozumienie, w apostolacie często też rozczarowanie i bezradność, problemy ekonomiczne i zdrowotne. Ale tak sobie myślę, czy życie małżeńskie, rodzinne jest wolne jest od tych wszystkich problemów? Nie. Bo nie ma innej drogi do zbawienia, jak tylko przez krzyż, ważne jest jedno, by przyjąć wszystko z miłością, wtedy zobaczymy głębokie piękno tej trudnej drogi. Wtedy czerstwy, suchy chleb misyjny smakuje inaczej. Lepiej.

Kenia to trudny teren misyjny. Mimo iż mieszka w nim wielu chrześcijan, to zmaga się zkryzysem gospodarczym. Jak wygląda na co dzień praca siostry?

Kryzys gospodarczy i ogromny rozdźwięk pomiędzy światem bogatych jednostek i tysiącami ludzi, żyjącymi w skrajnej biedzie, to źródło problemu, któremu musimy na co dzień stawić czoła. Posługujemy wśród najuboższych z ubogich. Staram się, razem z moimi siostrami i w sumie dzięki nim, bo od nich uczę się wchodzić w tę trudną rzeczywistość, żyć życiem tych, którym służę. Ostatnie lata to czas dramatycznej suszy, której doświadczaliśmy wszyscy. Zamiast obfitych plonów śmierć zbierała swoje żniwo wśród tych najsłabszych, chorych, ubogich i najmniejszych. Do misji przynoszono nam dzieci, które z głodu nie miały siły płakać, odwiedzaliśmy starców, których ciała wyjadały robaki. W Kenii mamy pod opieką ponad dwa tysiące ubogich dzieci, przychodnie, przedszkole. W Tanzanii, tak jak już wspominałam, żyjemy wśród trędowatych. Żyjemy z nimi i dla nich. Uczestniczymy w ich radościach i problemach. Tam, gdzie moi ubodzy żyją na stepach sawanny wypasając bydło, ja do nich po prostu dołączyłam. Mamy teraz nasze misyjne stado wielbłądów. Tym razem to oni potrzebowali mojej pomocy, ale ja potrzebowałam ich. Od miejscowych uczyłam się, jak opiekować się stadem, jak prowadzić przez sawannę, jak karmić i doić. Mleko wielbłąda jest bardzo odżywcze, ratuje niejednokrotnie życie dzieciaków. Poszliśmy nawet dalej, robimy ser i mydło z mleka wielbłądziego. Wszystko po to, by wspierać tych najuboższych. Niby nic, zwykła rzeczywistość naszych ubogich, ale jesteśmy z nimi i naszą mocą jest moc Jego miłości. Czasem wystarczy dobre słowo, uśmiech, czasem kubek wody, talerz fasoli, opatrzenie rany, troska o stada, czy też podanie deski przy budowie domu. Ważne jest tylko to, by wiedzieć, że to nie z nas jest ta moc, że to On wchodzi dzięki nam w tę misyjną rzeczywistość. Stąd istotne jest, by w niej uczestniczyć, by być blisko. Cieszy mnie, gdy widzę świadectwa wielu misjonarzy i misjonarek, którzy z radością, miłością i troską dzielą się swoim doświadczeniem. Bogu dziękuję za każdą inicjatywę, troskę i radość, jaką pokazują. Piękne jest też to, że są takie portale, jak misyjne.pl, które pokazują nam te różne perspektywy misyjne i mobilizują do modlitewnego wsparcia.

Została siostra „twarzą” akcji "Misjonarz na Post" (która polega na duchowym wsparciu polskich misjonarzy). Czy w ogóle warto modlić się za misje i misjonarzy?

Ja żyję dzięki modlitwie i gdyby nie to niesamowite wsparcie, nie wyobrażam sobie nawet jednego dnia, ba, nawet najmniejszej chwili! Tu, na misjach, karmię się modlitwą, w modlitwie Mu wszystko oddaję – z ufnością – i z Niego czerpię siłę, mądrość, miłość i radość. Wiem, że wiele osób modli się za mnie, szczególnie wdzięczna jestem mojej kochanej mamie, ona towarzyszy mi swoją modlitwą codziennie. Mamy też taką niesamowitą łaskę, że w naszym zgromadzeniu są siostry sakramentki niewidome, one ofiarowały swój brak wzroku za tych, którzy nie znają Boga, za nasze misje, nasz apostolat wśród ubogich. To one wstają godzinę wcześniej niż my – misjonarki, by otoczyć nas od rana swoją modlitwą. Praca misyjna to codzienne zmaganie się z własnymi słabościami, z brakiem czasu. To wiele godzin pracy fizycznej, pieszego wędrowania, ale też setki mil w samochodach, wiele godzin pracy biurowej, w projektach, rozliczeniach, dokumentach. Tutaj dosłownie stajemy się wszystkim dla wszystkich, aby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. Ale tajemnicą tego oddania się jest pomoc innych, duchowe i materialne wsparcie tysięcy osób, które nigdy nie wyjechały na misje, ale swoim zaangażowaniem dokonują tu na misjach cudów. To jest ta niesamowita Boża logika, która sprawia, że Kościół, jako jedno ciało, troszczy się o wszystkie swoje członki. Wy tysiące kilometrów z dala od nas sprawiacie, że my tutaj mamy siłę, by z odwagą i mocą głosić Jego imię wszystkim narodom. A my, rozsiani po całej ziemi, wspólnie z tymi którym, służymy, Bogu dziękujemy za was, waszą troskę i ogarniamy modlitwą wszystkie wasze intencje. To tajemnica tej cudownej wymiany, która znajduje się w jednym jedynym źródle. W Bogu.

Dziękuję za rozmowę!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję