Państwowa telewizja i radiofonia tym odróżnia się od prywatnej,
komercyjnej - że finansowana jest nie tylko z reklam, ale i podatku,
zwanego abonamentem. Jest to po prostu podatek od posiadania telewizora
lub radioodbiornika, który sami opłacamy na poczcie. W KRRiTV zrodził
się jednak dziwny projekt, by ten abonament był teraz płacony przez
każde gospodarstwo domowe: autorzy projektu przyjęli bowiem z góry,
że dzisiaj każde gospodarstwo domowe dysponuje radiem lub telewizorem.
Ci, którzy nie dysponują - będą musieli składać specjalne oświadczenia,
upoważniając jednocześnie organy skarbowe do przeprowadzania kontroli
w swych domach... Proponowane rozwiązanie jest złe pod każdym względem:
narusza konstytucyjne prawo wolności, traktuje telewizor i radioodbiornik
jako luksus, podlegający opodatkowaniu, wreszcie podtrzymuje nierówność
między nadawcami, faworyzując nadawcę państwowego (nieuczciwa konkurencja)
. Warto przy okazji zauważyć, że posiadacze telewizorów i radioodbiorników
nie muszą dziś wcale oglądać i słuchać telewizji i radia państwowego;
dlaczego więc mieliby płacić ów kuriozalny podatek?
Już od dawna tymczasem zgłaszany jest rozsądny postulat,
żeby sprywatyzować radio i telewizję państwową, natomiast w budżecie
państwa wydzielić odpowiednią kwotę na rządowe programy zlecone,
które realizowane byłyby na zamówienie władz publicznych. Sprzyjałoby
to pożądanym oszczędnościom, tak poszukiwanym w biurokracji państwowej,
jak również większej kontroli nad wydatkowaniem publicznych pieniędzy.
Kto wie, czy oszczędności, jakie dałoby się znaleźć w
molochu państwowego radia i telewizji, nie okazałyby się większe
od tych, jakie rząd Millera znalazł, skracając urlopy macierzyńskie
i ograniczając studenckie ulgi komunikacyjne?
Podpowiadam zatem "reformatorskiej lewicy": niech poszuka
oszczędności w rządowej propagandzie! Tkwią tam, zaiste, rezerwy
ogromne...
Są zdania, które w rodzinie bolą bardziej niż kłótnia o pieniądze, wybór studiów czy decyzja o wyjeździe za granicę: nie chodzę już do kościoła”, „nie wierzę tak jak wy”, „Kościół mnie nie przekonuje”, „nie chcę o tym rozmawiać”….
Dla wierzących rodziców takie słowa nie są jedynie informacją o zmianie poglądów, ale dotykają one samego rdzenia religijnego życia: chrztu, modlitwy przy łóżku dziecka, pierwszej komunii, rodzinnych świat, niedzielnej eucharystii, pacierza, krzyża na ścianie czy też w końcu nadziei zbawienia.
W raporcie policja Madagaskaru informuje o 172 zaginięciach w ciągu roku. 91 z nich to dzieci. Liczby rosną z miesiąca na miesiąc, a od czerwca porwania zdarzają się niemal codziennie. Niedawno w Nosy Be zaginęły dwie dziewczynki w wieku 8 i 13 lat - podaje Vatican News.
Jak wynika z raportu, ludzie znikają bez śladu. Najmłodsi są narażeni na ogromne ryzyko. Mogą paść ofiarą handlu organami. Proceder się rozprzestrzenia. Dzieci znikają ze stolicy, Antananarywy, ale także z krystalicznie czystego raju na Nosy Be, wyspy w wyspie, gdzie w kurortach mieszkają turyści za 2 tys. dolarów tygodniowo na głowę.
Nie popadajmy w rozpacz, nawet kiedy czujemy się bezradni wobec problemów, gdyż w każdej sytuacji Jezus nas nie opuszcza, jeśli z pokorą przyjmiemy Go do naszego życia. Mówił o tym Leon XIV w rozważaniu poprzedzającym modlitwę „Anioł Pański”, którą odmówił z wiernymi zgromadzonymi na Placu św. Piotra w Watykanie.
Komentując fragment Ewangelii o Jezusie, który na Jeziorze Galilejskim przychodzi do uczniów pośród burzy, krocząc po wodzie, papież zwrócił uwagę, że Jego uczniowie „stają bezradni i przerażeni wobec groźby fal i przeciwnego wiatru”. Jednak „obecność Pana wszystko zmienia: Piotr potrafi nawet uczynić kilka kroków po falach w Jego stronę; potem jednak ogarnia go lęk, zaczyna tonąć, a Jezus go ratuje”. Kiedy zaś burza ustaje, z serc uczniów spontanicznie wypływa wyznanie wiary: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym!”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.