Reklama

Afryka

Arcybiskup Dakaru: nadszedł czas afrykańskich misjonarzy

Nadszedł czas, by misjonarze afrykańscy przybyli do Europy - mówi metropolita Dakaru abp Benjamin Ndiaye. W rozmowie z KAI senegalski hierarcha przypomina, że mieszkańcy Afryki otrzymali „Ewangelię od żywotnych wspólnot w Europie”, które wysłały do nich misjonarzy. - Teraz nadeszła nasza kolej. Zwracamy to, co wcześniej otrzymaliśmy - mówi duchowny.

[ TEMATY ]

Afryka

Papieskie Dzieła Misyjne

Rozmowa z metropolitą Dakaru w Senegalu, abp. Benjaminem Ndiaye

KAI: Katolicy w Senegalu są małą trzódką (por. Łk 12,32), żyjącą wśród muzułmańskiej większości.

- Uważam, że bardzo pasują do nas słowa Jezusa: „Wy jesteście solą ziemi. (...) Wy jesteście światłem świata” (Mt 5, 13-14). Był w Senegalu biskup Pierre Sagna (1932-2008), który miał wielkie poczucie humoru. Mawiał on: „Kiedy gotujecie dziesięć kilo ryżu, nie dodajecie dziesięciu kilo soli, bo nie dałoby się tego zjeść. Bierzecie tylko garść soli, by dodać smaku waszej potrawie”. Myślę, że naszą misją w Senegalu, jako mniejszości, jest nadawanie smaku społeczeństwu. Zgodnie z nauczaniem Chrystusa, mamy być „składnikiem jakościowym” społeczeństwa. To wielka odpowiedzialność, bo jesteśmy tylko ludźmi, nie uważamy się za lepszych od innych. Liczymy więc na łaskę Bożą.

- Czy głos tej małej trzódki jest w społeczeństwie słyszany i słuchany?

- Nasz głos słyszany, a nawet słuchany, bo Kościół zdobył wiarygodność przede wszystkim dzięki swemu duszpasterstwu społecznemu. Na terenie całego kraju istnieje sieć katolickich szkół i przychodni zdrowia. Caritas podejmuje działania na rzecz promocji ludzkiej i rozwoju. Duszpasterstwo społeczne ma dla nas kluczowe znaczenie. Dlatego byliśmy bardzo szczęśliwi, gdy papież Franciszek ogłosił Rok Miłosierdzia (2015-2016), przypominając nam słowa Jezusa: „...byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie” (Mt 25, 35-36). Te wszystkie dzieła miłosierdzia znajdują swą rację bytu w naszym duszpasterstwie społecznym. Potrzebujemy spójności, bo św. Jan mówi, że nie można kochać Boga, którego się nie widzi, jeśli nie kocha się brata, którego się widzi (por. 1 J 4, 20). To poprzez nasze dzieła społeczne okazujemy miłość Boga do naszych braci.

- Czy Kościół w Senegalu jest już dobrze zakorzeniony w afrykańskiej rzeczywistości? Nie jest już Kościołem europejskich misjonarzy?

- To prawdziwy Kościół lokalny. Nie tylko dlatego, że hierarchia kościelna się zafrykanizowała, zsenegalizowała, ale także z tego powodu, że zajęliśmy się problemami, którymi dziś żyje społeczeństwo.
- W archidiecezji dakarskiej zainteresowaliśmy się słowami Jezusa: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). Droga, którą Jezus nam proponuje to ścieżka uświęcenia poprzez przyjmowanie sakramentów i słuchanie słowa Bożego. Prawda, którą Jezus nam proponuje to Ewangelia, która jest siłą zbawienia dla wszystkich wierzących. A życie, które Jezus nam proponuje to służba maluczkim. Jezus, który umył stopy swoim uczniom, prosi również nas, byśmy potrafili umyć stopy innym ludziom, byśmy im służyli.
Tworzymy więc Kościół służebny, a także Kościół proroczy, który nie boi się mówić o oryginalności Ewangelii. Ale Kościół powinien również uwewnętrzniać słowo Boże. Myślę, że stanowi to dla nas wielkie wyzwanie, bo jesteśmy wspólnotami bardzo skupionymi na sprawowaniu kultu. Wypełniamy wiele praktyk religijnych. Tymczasem kult musi znajdować swój wyraz w rzeczywistości naszego świadectwa.

- Czy Kościół w Senegalu ma wystarczającą liczbę lokalnych księży? Czy też wciąż liczy na zagranicznych misjonarzy?

- Wciąż są wśród nas zagraniczni misjonarze. Na szczęście, bo Kościół jest powszechny. Jednocześnie mamy teraz tylu własnych księży, że nawet możemy ich posyłać na tereny misyjne. Ale to ważne, by nasz Kościół nie był tylko afrykański, bo jest powszechny, a więc otwarty na wszystkich! Również zgromadzenia zakonne obecne w Senegalu są świadectwem bogactwa i różnorodności charyzmatów, które składają się na piękno katolicyzmu. Dlatego jesteśmy szczęśliwi, że misjonarze wciąż są wśród nas.

- Czy są wśród nich także misjonarze z Polski?

- Mam w archidiecezji jednego misjonarza z Polski (przez pewien czas było ich nawet dwóch), ale chciałbym mieć ich więcej. To moje najgorętsze pragnienie, bo im więcej różnorodności, tym więcej komunii.

- W 1994 i 2009 roku odbyły się dwa specjalne zgromadzenia Synodu Biskupów poświęcone Afryce. Czy rzeczywiście wywarły one wpływ na życie Kościoła na tym kontynencie?

- Po pierwszym z tych zgromadzeń papież św. Jan Paweł II ogłosił adhortację apostolską „Ecclesia in Africa” (Kościół w Afryce). Przyniosła ona wiele dobrych owoców przy wprowadzaniu jej w życie w dziele ewangelizacji w afrykańskiej rzeczywistości. Z kolei papież Benedykt XVI podarował nam - po drugim zgromadzeniu - adhortację „Africae munus” (Zadanie Afryki) o zaangażowaniu Kościoła i jego misji w kontekście dnia dzisiejszego. Uwarunkowania się zmieniają, świat idzie bardzo szybko do przodu, wszędzie wkracza cywilizacja cyfrowa, dlatego jest ważne, by również Afryka poczuła, że to jej dotyczy.
Myślę na przykład, że w dziedzinie edukacji, nie możemy dziś po prostu zadowalać się klasyczną szkołą przekazującą wiedzę ogólną. Kościół musi stawiać na wykształcenie bardziej techniczne, bardziej zawodowe i być może bardziej cyfrowe, skoro żyjemy w epoce startupów.

- Senegalczycy są wśród afrykańskich imigrantów docierających do Europy. Jakie są najgłębsze przyczyny opuszczania przez nich swego kraju? Wpływ islamu? Sytuacja gospodarcza?

- Trzeba najpierw stwierdzić, z pewną dozą goryczą, że senegalska młodzież nie wierzy już w swój kraj i jego rozwój. Dlatego nie wiąże swej przyszłości z Senegalem. Elity polityczne, gospodarcze, religijne, społeczne muszą więc przywrócić wiarygodność senegalskiej tożsamości i naszej zdolności do rozwijania kraju o własnych siłach. To wielkie wyzwanie.
Bardzo zaniepokojeni tą niebezpieczną sytuacją, biskupi przygotowują list pasterski na temat migracji. Istnieją przecież legalne drogi migracji. To normalne, że ludzie wyjeżdżają i przyjeżdżają. Ale nigdy więcej nie chcemy migracji nielegalnej, ponieważ sieje prawdziwe spustoszenie. Widzimy ofiary, które powoduje. Ludzie giną na Saharze i w wodach Morzem Śródziemnego. Chcemy, by ta rzeź się skończyła!

- W 2017 roku ówczesny przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani zaproponował przeznaczenie przez Unię Europejską (w budżecie na lata 2021-2027) 40 miliardów euro na wsparcie inwestycji i przedsiębiorczości w Afryce. Ma to być forma partnerstwa między sąsiadującymi ze sobą kontynentami, a nie pomoc charytatywna.

- Potrzebne jest bardziej wiarygodne partnerstwo, w którym państwo afrykańskie bierze to, co mu pożyczono i nie przeznacza tego na luksusowe wydatki, ale szanuje cel, na jaki pieniądze zostały wyasygnowane w ramach partnerstwa. Oby naszą troską było to, by służyć innym, a nie to, by nam służono... Dopóki ta mentalność nie wyewoluuje w kierunku służby dobru wspólnemu, będziemy nadal mieli wiele problemów.
Młodzież, która migruje, zarzuca nam: wy, starsi, którzy rządzicie nie dajecie nam wystarczających podstaw, byśmy mogli uwierzyć w siebie i w naszą zdolność do rozwoju kraju. To oskarżenie dotyczy wszystkich szczebli odpowiedzialności.
Ale trzeba też, by Zachód był bardziej hojny w wydzielaniu środków, wspierających rozwój, bo potencjał rozwoju w naszym kraju istnieje. W Senegalu odkryto spore złoża paliw kopalnych: gazu ziemnego, ropy naftowej... Naprawdę pragniemy, żeby były dla gospodarki nie przekleństwem, lecz prawdziwym błogosławieństwem, umożliwiającym ustabilizowanie sytuacji naszej młodzieży w swoim kraju i wnoszenie przez nią pozytywnego wkładu w jego rozwój.

- Co roku w Senegalu odbywa się wielka pielgrzymka do sanktuarium Matki Bożej w Popenguine. Czy kult Maryjny jest cechą charakterystyczną religijności senegalskich katolików?

- Ta pielgrzymka odbywa się w poniedziałek po uroczystości Zesłania Ducha Świętego. Sanktuarium zainicjował pochodzący z Bretanii biskup Mathurin Picarda (1845-1889), który chciał przenieść z Francji do Senegalu kult Matki Bożej od Wyzwolenia (Notre-Dame de la Délivrance). Wcześniej zrobił to na Martynice. Od 32 lat do Popenguine przybywa narodowa pielgrzymka z udziałem kilkudziesięciu tysięcy pątników. Nie wiadomo, gdzie ich pomieścić, więc, z pomocą państwa, rozbudowujemy infrastrukturę. Prezydent postanowił pomóc nam zbudować nowe sanktuarium, mieszczące większą liczbę pielgrzymów.
Ale każda diecezja ma swoje sanktuarium Maryjne, a więc miejsce pielgrzymkowe, w którym gromadzą się wierni. Cechą charakterystyczną Popenguine jest to, że jest sanktuarium narodowym, gromadzącym wszystkich chrześcijan Senegalu. To wielki moment jedności.
Trzeba pochwalić intuicję, jaką miął pewien katolik świecki ponad 30 lat temu, gdy zaproponował młodzieży, by odbyła pielgrzymkę do Popenguine pieszo. Obecnie młodzi ludzie z różnych diecezji idą, pokonując przynajmniej 40 kilometrów na piechotę, i spotykają się w sanktuarium.
Państwo wspiera nasze pielgrzymki, przyznając co roku subwencję na ich organizację. Włączone w to są także państwowe służby dostarczające wodę, energię elektryczną, połączenia telefoniczne. To prawdziwe współdziałanie. Dodajmy, że państwo i jego instytucje robią to samo w przypadku muzułmańskich wydarzeń religijnych - ich pielgrzymki także są subwencjonowane.

- Pomoc w organizacji pielgrzymek pokazuje, że relacje Kościół-państwo są dobre i że (w większości muzułmańskim) Senegalu panuje prawdziwa wolność religijna.

- Tak właśnie jest. Jestem zadowolony ze współpracy państwa i Kościoła, ale także państwa i Meczetu, o której możemy powiedzieć to samo. Senegal jest państwem świeckim. Nie państwem niewierzących, ale państwem, które uznaje i przyznaje prawo do swobody wyznawania wiary. Każdy ma prawo praktykować swą wiarę, a państwo współpracuje z różnymi wspólnotami religijnymi obecnymi w kraju.

2019-08-17 18:09

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szarańcza pustoszy wschodnią Afrykę. Sceny jak z Księgi Wyjścia

2020-02-23 16:58

[ TEMATY ]

Afryka

szarańcza

źródło:vaticannews.va

Przywódcy kościelni we wschodniej Afryce wzywają do podjęcia pilnych działań w związku z niszczycielską inwazją szarańczy. Owady te od grudnia pustoszą siedem krajów tego regionu. Skala zjawiska jest ogromna. „Takiej plagi nie było od 70 lat. Rozgrywają się sceny jak te z Księgi Wyjścia” – czytamy w lokalnej prasie.

Owady doszczętnie niszczą pola uprawne i pastwiska dla zwierząt. Stawką jest zapewnienie żywności dla milionów ludzi. „Szarańcza zagraża życiu i bezpieczeństwu żywnościowemu całych narodów. Wzywamy rządy oraz społeczność międzynarodową do zwiększenia wysiłków w walce z tym kataklizmem” –zaapelował anglikański abp Kenii Jackson Ole Sapit.

Szarańcza pojawiła się w tym kraju w grudniu, w hrabstwie Wajir na północny wschód od Somalii. Rój przyleciał z Etiopii. Od tego czasu owady rozprzestrzeniły się w 17 kenijskich hrabstwach. W zeszłym tygodniu inwazja szarańczy w pobliżu kościoła w Embu spowodowała przerwanie nabożeństwa.

„Ludzie wyszli, aby zająć jej przeganianiem. Spryskujemy je, ale młode owady wciąż wykluwają się ze złożonych jaj” – wyjaśnia Jacob Nzoka, urzędnik Caritas w diecezji Kitui.

W połowie lutego szarańcza dotarła do Sudanu Południowego, kraju gdzie ok. sześć milionów ludzi cierpi głód z powodu zmian klimatycznych, ale także ze względu na przedłużające się konflikty. Szacuje się, że przez Ugandę do kraju przedostał się rój liczący około 2 tys. dorosłych osobników. „Ludzie są załamani, płaczą i proszą Boga o ratunek. Nie dość, że nie udało nam się rozwiązać naszych problemów politycznych, to jeszcze cierpimy przez tę straszną plagę...” – powiedział ks. James Oyet Latansio, sekretarz generalny Rady Kościołów Sudanu Południowego.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek w Bari: prośmy o łaskę miłowania bliźnich

2020-02-23 12:10

[ TEMATY ]

synod

homilia

biskupi

papież Franciszek

Bari

źródło: vaticannews.va

Papież Franciszek podczas Mszy św. w Bari

O aktualności przykazania miłości nieprzyjaciół i potrzebie proszenia Boga o łaskę miłowania braci i sióstr mówił Franciszek w kazaniu podczas Mszy św. sprawowanej 23 lutego na alei Wiktora Emanuela II w Bari. Ojciec Święty skupił się na czytanym w VII niedzielę zwykłą fragmencie „Kazania na górze” (Mt 5,38-48), mówiącym o przykazaniu miłowania nieprzyjaciół.

Na wstępie podkreślił rewolucyjny charakter słów Jezusa, który każe swoim uczniom wyrzec się wszelkiej przemocy. Zauważył, że czyni tak, ponieważ Bóg miłuje każdego człowieka, nawet tego, który czyni zło, a Pan Jezus sam w godzinie męki dał świadectwo tej właśnie miłości nieprzyjaciół, wybaczając swoim oprawcom. Kaznodzieja zachęcił do naśladowania Jego przykładu: „Umiłowani przez Boga, jesteśmy powołani do miłowania; a ci, którym wybaczono, do przebaczania innym; dotknięci miłością, by dawać miłość, nie czekając, aż inni to zaczną; darmo zbawieni, by nie szukać żadnej korzyści w czynionym dobru” – stwierdził papież.

Zaznaczył, że Pan Jezus żąda od nas odwagi miłości bez wyrachowania, gdyż Jego miarą jest miłość bez miary i to właśnie jest sednem Ewangelii. Podkreślił, że jedynym dobrym ekstremizmem chrześcijańskim jest ekstremizm miłości.

Franciszek przekonywał, by nie martwić się niegodziwością innych. Wskazał, że kulturę nienawiści przezwycięża się, walcząc z kultem narzekania. Wskazał, że rewolucja Jezusa polega na tym, że przechodzi się „od nieprzyjaciela, którego trzeba nienawidzić do nieprzyjaciela, którego trzeba miłować, od kultu narzekania do kultury daru. Jeśli należymy do Jezusa, to właśnie jest ta droga!” – stwierdził papież. Podkreślił, że nie jest to logika przegranego, lecz zwycięzcy, a we współczesnym świecie rozwiązaniem jest droga Jezusa: miłość czynna, pokorna i „do końca” (J 13, 1).

Ojciec Święty zauważył, że miłość nieprzyjaciół jest trudnym zdaniem. Ale trzeba się modlić o łaskę, o siłę miłości, prosić Boga, by postrzegać innych „nie jako przeszkody i komplikacje, ale jako braci i siostry, których należy miłować”.

„Dzisiaj wybierajmy miłość, nawet jeśli to kosztuje, nawet jeśli idzie pod prąd. Nie pozwólmy się uzależniać od dominującej mentalności, nie zadowalajmy się półśrodkami. Przyjmijmy wyzwanie Jezusa, wyzwanie miłości. Będziemy prawdziwymi chrześcijanami, a świat będzie bardziej ludzki” – stwierdził Franciszek na zakończenie swej homilii.


Oto polski tekst papieskiej homilii:

Jezus cytuje starożytne prawo: „Oko za oko i ząb za ząb” (Mt 5, 38; Wj 21, 24). Wiemy, co to znaczyło: ktokolwiek coś ci zabierze, zabierzesz mu to samo. To był naprawdę wielki postęp, ponieważ zapobiegał gorszej odpłacie: jeśli ktoś cię skrzywdził, odpłacisz mu w ten sam sposób, nie możesz uczynić mu czegoś gorszego. Zakończenie sporu remisem było krokiem naprzód. Jezus idzie jednak znacznie dalej: „A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu” (Mt 5, 39). Ale jakże to, Panie? Jeśli ktoś źle o mnie myśli, jeśli ktoś wyrządza mi krzywdę, czyż nie mogę odpłacić mu tą samą monetą? „Nie”, mówi Jezus: nie stosuj przemocy, żadnej przemocy.

Możemy sądzić, że nauczanie Jezusa realizuje pewną strategię: w końcu niegodziwy zrezygnuje. Ale nie z tego powodu Jezus żąda, by miłować nawet tych, którzy nas krzywdzą. Jaki to powód? Ten, że Ojciec, nasz Ojciec, zawsze kocha wszystkich, nawet bez wzajemności. On „sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (w. 45). A dzisiaj, w pierwszym czytaniu, mówi nam: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz!” (Kpł 19, 2). To znaczy: „Żyjcie tak jak Ja, dążcie do tego, do czego Ja dążę”. Jezus tak uczynił. Nie wskazał palcem na tych, którzy niesłusznie Go skazali i okrutnie zabili, ale rozpostarł dla nich swoje ramiona na krzyżu. I wybaczył tym, którzy wbijali Mu gwoździe w nadgarstki (por. Łk 23, 33-34).

Jeśli więc chcemy być uczniami Chrystusa, jeśli chcemy nazywać się chrześcijanami, to właśnie taka jest droga. Umiłowani przez Boga jesteśmy powołani do miłowania; ci, którym wybaczono, do przebaczania innym; dotknięci miłością, by dawać miłość nie czekając, żeby inni zaczęli; darmo zbawieni, by nie szukać żadnej korzyści w czynionym dobru. I możesz powiedzieć: „Ale Jezus przesadza! Mówi nawet: «Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują» (Mt 5, 44); mówi w ten sposób, aby wzbudzić uwagę, ale może tak naprawdę nie ma tego na myśli”. A jednak tak. Tutaj Jezus nie mówi w sposób paradoksalny, nie używa gry słów. Mówi jasno i wprost. Cytuje starożytne prawo i uroczyście mówi: „A Ja wam powiadam: miłujcie waszych nieprzyjaciół”. Są to słowa zamierzone, dokładne.

„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”. To jest nowość chrześcijańska. Tym się wyróżnia chrześcijaństwo. Modlić się i miłować: to właśnie mamy czynić. I to nie tylko wobec tych, którzy nas kochają, nie tylko wobec przyjaciół, nie tylko wobec naszego ludu. Ponieważ miłość Jezusa nie zna granic i barier. Pan prosi nas o odwagę miłości bez wyrachowania. Miarą Jezusa jest bowiem miłość bez miary. Ileż razy lekceważyliśmy Jego prośby, zachowując się jak wszyscy! Jednak przykazanie miłości nie jest zwykłą prowokacją, ale jest sednem Ewangelii. Nie akceptujemy wymówek dotyczących miłości wobec wszystkich, nie głosimy wygodnej roztropności. Pan nie był roztropny, nie poszedł na kompromis, zażądał od nas ekstremizmu miłości. To jedyny ekstremizm chrześcijański: ekstremizm miłości.

Miłujcie waszych nieprzyjaciół. Warto, abyśmy sobie powtórzyli te słowa i zastosowali je wobec osób, które nas źle traktują, irytują nas, które trudno nam zaakceptować, które odbierają nam spokój. Miłujcie waszych nieprzyjaciół. Warto, byśmy zadali sobie również pytania: „O co martwię się w życiu: o nieprzyjaciół, o tych, którzy mi czynią zło? Czy o miłość?”. Nie martw się niegodziwością innych, tych, którzy źle o tobie myślą. Zacznij natomiast rozbrajać swoje serce, ze względu na miłość Jezusa, bo ten, kto miłuje Boga, nie ma wrogów w swoim sercu. Oddawanie czci Bogu jest przeciwieństwem kultury nienawiści. A kulturę nienawiści zwycięża się, zwalczając kult narzekania. Ileż to razy narzekamy na to, czego nie otrzymujemy, czego nie lubimy! Jezus wie, że wiele rzeczy nie wychodzi, że zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie nas lubił, nawet ktoś, kto nas będzie prześladował. Ale chce od nas tylko modlitwy i miłości. Oto rewolucja Jezusa, największa w dziejach: od nieprzyjaciela, którego trzeba nienawidzić do nieprzyjaciela, którego trzeba miłować, od kultu narzekania do kultury daru. Jeśli należymy do Jezusa, to właśnie jest ta droga!

Możesz jednak oponować: „Rozumiem wspaniałość ideału, ale życie to co innego! Jeśli będę miłował i wybaczał, to nie przetrwam na tym świecie, gdzie panuje logika siły i gdzie wydaje się, iż każdy myśli o sobie”. Ale czyżby logika Jezusa stała na straconej pozycji? Jest na straconej pozycji w oczach świata, ale zwycięska w oczach Boga. Święty Paweł powiedział nam w drugim czytaniu: „Niechaj się nikt nie łudzi... Mądrość bowiem tego świata jest głupstwem u Boga” (1 Kor 3, 18–19). Bóg widzi dalej. Wie, jak się zwycięża. Wie, że zło można pokonać jedynie dobrem. W ten sposób nas zbawił: nie mieczem, ale krzyżem. Miłować i przebaczać to życie zwycięzców. Przegramy, jeśli będziemy bronili wiary siłą. Pan powtórzyłby również nam słowa, które wypowiedział do Piotra w Getsemani: „Schowaj miecz do pochwy” (J 18, 11). W dzisiejszych Getsemani, w naszym obojętnym i niesprawiedliwym świecie, gdzie zdajemy się być świadkami umierania nadziei, chrześcijanin nie może postępować tak, jak ci uczniowie, którzy najpierw chwycili za miecz, a następnie uciekli. Nie, rozwiązaniem nie jest wyjęcie miecza przeciw komuś, ani też ucieczka przed czasami, w których żyjemy. Rozwiązaniem jest droga Jezusa: miłość czynna, miłość pokorna, miłość „do końca” (J 13, 1).

Drodzy bracia i siostry, dzisiaj Jezus swoją miłością bez granic podnosi poprzeczkę naszemu człowieczeństwu. Na koniec możemy zadać sobie pytanie: „A czy nam się to uda?”. Gdyby cel był niemożliwy, Pan nie żądałby od nas, abyśmy go osiągnęli. Ale w pojedynkę jest to trudne; jest to łaska, o którą trzeba prosić. Trzeba prosić Boga o siłę miłości, powiedzieć Mu: „Panie, pomóż mi miłować, naucz mnie przebaczać. Nie potrafię tego o własnych siłach, potrzebuję Ciebie”. Trzeba też prosić o łaskę postrzegania innych nie jako przeszkody i komplikacje, ale jako braci i siostry, których należy miłować.

Bardzo często prosimy o pomoc i łaski dla nas, ale jakże mało prosimy o to, byśmy umieli kochać! Nie prosimy dostatecznie, abyśmy umieli żyć istotą Ewangelii, aby być prawdziwie chrześcijanami. Ale „pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości” (Św. Jan od Krzyża, Słowa światła i miłości, 57). Dzisiaj wybierajmy miłość, nawet jeśli to kosztuje, nawet jeśli idzie się pod prąd. Nie pozwólmy się uzależniać od dominującej mentalności, nie zadowalajmy się półśrodkami. Przyjmijmy wyzwanie Jezusa, wyzwanie miłości. Będziemy prawdziwymi chrześcijanami, a świat będzie bardziej ludzki.

tłum. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Bari

CZYTAJ DALEJ

Adoracja Najświętszego Sakramentu przed Wielkim Postem

2020-02-23 21:52

[ TEMATY ]

Jasna Góra

adoracja

nabożeństwo

Najświętszy Sakrement

źródło: BPJG

Już w najbliższą środę, 26 lutego, przypada Środa Popielcowa, która rozpocznie 40-dniowy czas pokuty przygotowujący do przeżycia największych świąt dla chrześcijan – Wielkanocy. Przygotowaniem do zbliżającego się czasu Wielkiego Postu jest na Jasnej Górze doroczne 40-godzinne nabożeństwo Adoracji Najświętszego Sakramentu.

Modlitwa rozpoczęła się w niedzielę, 23 lutego. W czasie trwania nabożeństwa w jasnogórskiej bazylice wystawiony jest Najświętszy Sakrament - w niedzielę od Sumy (godz. 11.00) do godz. 21.00, w poniedziałek od godz. 5.00 do 21.00 i we wtorek od godz. 5.00 do 18.00. W tym czasie pielgrzymi i mieszkańcy Częstochowy mogą włączać się w modlitwę przed Najświętszym Sakramentem.

„To piękna tradycja nie tylko na Jasnej Górze, ale w wielu kościołach, w wielu parafiach – mówi o. Waldemar Pastusiak, kustosz Jasnej Góry w rozmowie z Radiem Jasna Góra – W niedzielę, przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, przed Środą Popielcową, trzy kolejne dni przygotowują nas do tego niezwykłego czasu, jakim jest Wielki Post. Nie chcemy niejako 'z biegu' wchodzić w czas Wielkiego Postu, ale chcemy poprzez spotkanie z Panem Jezusem, poprzez Adorację Najśw. Sakramentu dobrze rozeznać, w jaki sposób przeżyć ten czas, aby był dla nas jak najowocniejszy”.

„Chcemy zachęcić wszystkich wiernych, aby zatrzymać się, aby Jezusowi wystawionemu w Najśw. Sakramencie spojrzeć głęboko w oczy, aby rozeznać swoją sytuację życiową, aby wejść w pełni wiary w to, co Bóg dla nas szykuje w czasie Wielkiego Postu” – dodaje o. kustosz.

W modlitewne czuwanie w czasie 40-godzinnego nabożeństwa włączają się poszczególne grupy działające i posługujące na Jasnej Górze: Siostry Uczennice Boskiego Mistrza, Sodalicja Mariańska, Asysta Jasnogórska, Jasnogórskie Chóry: Żeński „Kółeczko” oraz Mieszany im. Królowej Polski, Bractwo NMP Królowej Korony Polskiej, Jasnogórska Rodzina Różańcowa i Bractwo Eucharystyczne.

Każdego roku 40-godzinnemu nabożeństwu towarzyszą specjalne intencje adoracji i modlitw. W tym roku są to intencje:

- wynagradzająca: za zniewagi Najświętszego Sakramentu; za wszystkie grzechy przeciwko życiu; za rozlew krwi na świecie, wojny i terroryzm; za grzechy w rodzinach, wspólnotach i osobiste;

- dziękczynna: za dar Eucharystii dla Kościoła; za dar Sakramentu kapłaństwa i kapłanów; dziękczynna w 100. rocznicę urodzin Jana Pawła II;

- błagalna: o pogłębienie wiary w obecność Chrystusa w Najświętszej Eucharystii; w intencjach Kościoła i Ojczyzny; w intencjach Ojca Świętego Franciszka; o trzeźwość Narodu; o dobre przygotowanie do beatyfikacji Sługi Bożego Kard. Stefana Wyszyńskiego; o miłosierdzie i pokój dla świata; za prześladowanych chrześcijan;o powołania kapłańskie, zakonne i powołania do Zakonu Paulinów w 750 rocznicę śmierci założyciela Zakonu bł. Euzebiusza z Ostrzychomia.

Program:

niedziela, 23 lutego

godz. 11.00 - Uroczysta Msza św. z kazaniem; wystawienie Najświętszego Sakramentu

modlitwa do godz. 21.00

poniedziałek, 24 lutego

godz. 5.00 - 21.00 - Wystawienie Najświętszego Sakramentu

godz. 11.00 - Uroczysta Msza św. z kazaniem

godz. 17.00 - Nieszpory z kazaniem

wtorek, 25 lutego

godz. 5.00 - 18.00 - Wystawienie Najświętszego Sakramentu

godz. 11.00 - Uroczysta Msza św. z kazaniem

godz. 17.00 - Nieszpory z kazaniem - przewodniczy bp senior Antoni Długosz z Częstochowy

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję