Reklama

Z ojcem Kazimierzem Lubowickim OMI rozmowy o małżeństwie

Kobieta, która kocha

Niedziela dolnośląska 42/2005

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

- Ojcze, wiele się mówi o miejscu i roli kobiety w małżeństwie. Środowiska kobiet też ten temat podnoszą, choć prawidłowości ukazują poprzez wytykanie ich braku. Wiemy przecież o kobietach poniżanych, lekceważonych, często bitych. Ojcze - pytam bardzo upraszczając - czy trzeba chronić kobietę przed mężczyzną, dla którego została stworzona?

Reklama

- W relację kobiety i mężczyzny w ciągu wieków wkradło się wiele nieprawidłowości. Jest to konsekwencja Misterium iniqitatis, które trwa. Jednak chronić kobietę nie znaczy: schować ją przed mężczyzną. Chronić kobietę, to przede wszystkim umożliwić jej bycie sobą, zauważając i dowartościowując jej kobiece powołanie. W takim kontekście warto zamyślić się nad Marią Magdaleną. Bardzo dużo miejsca poświęcił jej Jan Paweł II w swoim liście apostolskim O powołaniu i godności kobiety. Przez pryzmat Marii Magdaleny warto zamyślić się nad przeżyciami różnych kobiet - żon, matek, sióstr, koleżanek z pracy… Warto zamyślić się nad młodymi kobietami, które podejmują współżycie seksualne przed małżeństwem tylko dlatego, że narzeczony bardzo chce, a one nie potrafią mu odmówić. W głębi serca mam chęć przed taką kobietą uklęknąć. Uklęknąć przed jej grzesznym i niedojrzałym, ale konsekwentnym życiem miłością. Równocześnie żal mi, że ktoś tej miłości nie potrafi czy nie chce uszanować, a czasami może nie zdaje sobie sprawy, że uszanować powinien. Myślę o kobietach, które - przymuszone moralnie - zgadzają się w małżeństwie na tzw. stosunki przerywane. Myślę o kobietach, które na różne sposoby cierpią jakiś gwałt w małżeństwie. Myślę o tych, które wiedzą, że jeśli nie zgodzą się na współżycie seksualne, to będą w domu dąsy i trudne dni, pełne rozdrażnienia. Myślę o tych wszystkich kobietach z ogromnym szacunkiem i widzę, z jak ogromną konsekwencją kierują się w swym życiu miłością. Widzę jak każdego dnia są gotowe i zdolne poświęcać same siebie. Wiem, że takich kobiet jest bardzo wiele... O, gdybyście wiedzieli, jak wielką cenę płaci kobieta na płaszczyźnie swego serca, przeżyć, emocji!

- Ale z czego to wynika, że właśnie kobieta? Czy jej potrzeba kochania rzeczywiście jest dużo większa niż mężczyzny?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Na pewno jest zupełnie inna. Kobieta naprawdę jest kapłanką, służebnicą miłości. Mężczyźni zazwyczaj za mało wchodzą w siebie. Za mało analizują swe czyny i pragnienia, stąd dużo w nich bezmyślności. Za mało widzą ostatecznych, czyli najgłębszych, konsekwencji tego, co czynią albo nie czynią oraz czego pragną, albo nie pragną. Właśnie dlatego Bóg stworzył kobietę, aby była pomocą dla mężczyzny. Przez dwadzieścia wieków chrześcijaństwa nazywano ją kapłanką domowego ogniska. Ludzie mówią i mówią prawdziwie, że na ile kobieta jest blisko Boga, blisko życia i miłości, na tyle małżeństwo i rodzina jest blisko Boga, blisko życia i miłości. Zdaje się, że wychowania mężczyzny nie kończy jego matka, ale jest ono powierzone różnym kobietom - koleżankom, narzeczonym, żonom i wielu innym, które Bóg stawia na jego drodze. Ostatnio bibliści wpadli na pomysł, że były dwie Magdaleny. Mówią, że jawnogrzesznica i ta, która stała pod krzyżem Jezusa, a potem pierwsza pobiegła do grobu, to dwie różne osoby. Egzegeci mają z pewnością swoje racje. Mnie osobiście odpowiada ta wersja, że to była jedna i ta sama kobieta. Wolę po prostu tę Marię Magdalenę, która bardzo umiłowała, której wiele zostało odpuszczone, a ona konsekwentnie miłowała dalej, i gdy Apostołowie uciekli, stchórzyli, zdradzili, ona stała przy Tym, którego umiłowała. Tylko, że tym razem był to Ktoś zupełnie i bez porównania inny od poprzednich mężczyzn jej życia. Tym razem to był Jezus i On był wart jej miłości. Podoba mi się, że właśnie ona nie potrafiła bez Niego żyć i poszła Go szukać skoro świt, a Jezus uczynił z niej apostołkę Apostołów, którzy choć byli powołani na świadków, w dniu męki nie zdali egzaminu z miłości.

- Może w takim razie to z mężczyznami trzeba częściej mówić o miłości?

- To słuszna uwaga i rzeczywiście trud, który wielu stara się podejmować. Jednak tu widzę też pomoc, z jaką już dziś mogą przyjść przyszłym mężom i ojcom ich matki. To matka może tego kobiecego serca uczyć i o szacunek dla jego wrażliwości zabiegać. Dlaczego? Bo sukcesem i powołaniem kobiety jest wychować świat do miłości. Świat, czyli może najpierw własnych synów? To dlatego z takim utęsknieniem Kościół i świat współczesny czeka i pragnie pełniejszego zaangażowania się kobiet w różne dziedziny życia społecznego, gospodarczego czy politycznego. Oczywiście, nie tak jak w czasach stalinowskich, gdy głoszono hasła: Kobiety na traktory czy Kobiety do kopalń. Kobieta ma zawsze pozostać kobietą, a wnosić w życie rodzinne, społeczne i polityczne swe kobiece spojrzenie na sprawy.

- Ojcze, jest Ojciec specjalistą od nauczania Jana Pawła II na temat małżeństwa i rodziny. Czy Papież widział dla kobiet jakąś szczególną rolę w dzisiejszym świecie?

- Papież przez cały swój pontyfikat, w różny sposób i w wielu dokumentach, powracał do miejsca i roli kobiet w świecie. I proponował, abyśmy jeszcze raz przemyśleli historię świata. Chodzi o to, aby zrezygnować z pisania jedynie takiej historii, gdzie milowymi kamieniami są bitwy, wojny, zwycięstwa i klęski militarne oraz kryzysy gospodarcze, a zdać sobie sprawę, że jest też historia świata pisana kobiecym sercem, kobiecymi łzami, kobiecym uporem, nieprzespanymi nocami, kobiecym stukaniem pięścią w stół. I któż wie, która historia jest prawdziwsza? Któż wie, która walka jest bardziej skuteczna?

2005-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Schönborn: „Amoris laetitia” była „przełomem” dla Kościoła

2026-04-07 14:43

[ TEMATY ]

adhortacja

papież Franciszek

„Amoris laetitia”

dubia

Ks. Paweł Kłys

Dziesięć lat temu, 8 kwietnia 2016 r., papież Franciszek opublikował posynodalną adhortację „Amoris laetitia” (Radość miłości) poświęconą miłości w rodzinie. Dokument ten wywołał przede wszystkim ożywioną debatę na temat postępowania wobec osób rozwiedzionych, które ponownie zawarły związek małżeński. Debata ta osiągnęła punkt kulminacyjny w listopadzie 2016 r., kiedy to czterech kardynałów opublikowało list, w którym wyrażali wątpliwości („dubia”) i domagali się od papieża wyjaśnień. Kard. Christoph Schönborn, który dziesięć lat temu zaprezentował ten dokument w Watykanie, w wywiadzie dla austriackiej agencji katolickiej Kathpress odrzucił krążące od dziesięciu lat zarzuty i ponownie podkreślił, jaki „przełom” dla Kościoła dostrzega w tym dokumencie.

Papież Franciszek stwierdził w „Amoris laetitia”, że osoby ponownie zawarte w związek małżeński nie powinny być już kategorycznie wykluczane z dostępu do sakramentu pokuty i pojednania oraz komunii św. w Kościele katolickim; od tego czasu duszpasterze mogą decydować w zależności od konkretnego przypadku. Według kardynała i arcybiskupa seniora Wiednia nie oznacza to ani relatywizacji nauczania Kościoła, ani tego, że od tego czasu sakramenty są udzielane „za darmo”. Jak powiedział kard. Schönborn, kiedy wyjmuje ten dokument z biblioteczki lub nawet tylko o nim myśli, „nadal łzy napływają mu do oczu”. Dla wielu ludzi w Kościele, a także dla niego osobiście, dokument ten był „ogromną ulgą”: „Nie dlatego, że papież zmienił cokolwiek w nauczaniu Kościoła, ale dlatego, że mówi o życiu”.
CZYTAJ DALEJ

Przemysław Babiarz: "Daj Boże, abyśmy wszyscy wierzyli w zmartwychwstanie"

2026-04-07 20:46

[ TEMATY ]

Przemysław Babiarz

Archidiecezja warszawska

Abp Adrian Galbas przewodniczył Centralnej Drodze Krzyżowej, która przeszła w Wielki Piątek ulicami Warszawy. Tegoroczne rozważania przygotował Przemysław Babiarz. Publikujemy ich treść.

„Czasem trzeba prosić o cierpienie” – usłyszałem kiedyś od ojca kapelana w szpitalu.
CZYTAJ DALEJ

Z roku na rok coraz więcej. Nocne pielgrzymki podbijają Francję

2026-04-08 08:27

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Lourdes

Francja

Vatican Media

Francuzi odkrywają urok nocnych pielgrzymek. W większości są to nowe inicjatywy, podjęte w odpowiedzi na wzmożone zainteresowanie wiarą i problemy współczesnego człowieka. „Chcieliśmy pomóc ludziom znajdującym się na obrzeżach Kościoła, aby mogli odkryć Jezusa” – mówi Louis-Marie jeden z organizatorów nocnego marszu do Ars.

O odrodzeniu nocnych pielgrzymek we Francji informuje tygodnik Famille Chrétienne. Szczegółowo opisuje sukces marszu do sanktuarium św. Jana Marii Vianneya w Ars. To 30 km trudnej wędrówki przez skaliste zbocza Mont Thou, na północny zachód od Lyonu. Dwa lata temu w pielgrzymce wzięło udział 300 osób. W tym roku było ich już 1800. Wyruszali z czterech różnych miejsc. Wśród pątników znalazł się również prymas Galii, wielki propagator pieszego pielgrzymowania: „Z roku na rok jest was coraz więcej. Głębokim sensem naszego istnienia jest bowiem wędrówka ku Bogu. Wspieramy się nawzajem, a towarzyszy nam Duch Święty” – mówił arcybiskup Lyonu Oliver de Germay.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję