Reklama

Pocztówka z parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Pajęcznie

Droga do szczęścia

2019-05-12 20:03

Beata Pieczykura

Beata Pieczykura/Niedziela

Dwa dary Dobrego Pasterza – życie wieczne i Jego obecność w Kościele. Tajemnica świętości realizowana w życiu konkretnych ludzi. Droga do wiecznego szczęścia wiodąca przez słuchanie Bożego głosu i odpowiedz człowieka: „tak, Panie, jestem i idę za Tobą”.

Wobec tej prawdy stanęli wierni parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Pajęcznie. Tam w niedzielę Dobrego Pasterza rozpoczynającą Tydzień Modlitw o Powołania 12 kwietnia na zaproszenie proboszcza ks. Szymona Gołuchowskiego w ramach Niedzieli z „Niedzielą” gościli redaktorzy Tygodnika Katolickiego „Niedziela” z ks. kan. Mariuszem Frukaczem, który wygłosił homilię.

Zobacz zdjęcia: Pocztówka z parafii pw. Narodzenia Pańskiego w Pajęcznie

Ks. Mariusz przekazał zebranym w świątyni pozdrowienia od ks. Jarosława Grabowskiego, redaktora naczelnego, oraz zapewnił o duchowej jedności. Ksiądz Proboszcz prosił o Boże błogosławieństwo dla ks. Jarosława Grabowskiego, wszystkich kapłanów i pracowników pracujących w redakcji oraz dla umarłych życie wieczne.

Tagi:
parafia Pajęczno

Reklama

Dwa sanktuaria w jednej świątyni

2018-05-30 11:29

Katarzyna Woynarowska
Edycja częstochowska 22/2018, str. IV

Mieczysław Posmyk
Sanktuarium Pajęczańskiej Matki Kościoła i Sanktuarium Eucharystii.

W liczącym ok. 7 tys. Pajęcznie znajduje się świątynia, będąca Sanktuarium Pajęczańskiej Matki Kościoła i Sanktuarium Eucharystii.

Pajęczańska Pani

Po pojawieniu się wizerunku w Pajęcznie pojawiły się pierwsze wzmianki o cudownych zdarzeniach, uzdrowieniach. Na ścianach zawisły wota, a obraz uznano za łaskami słynący. Gdy w 1630 r. w rodzinne strony wrócił rycerz Andrzej Doroszewski, z wdzięczności za uratowanie z niewoli tureckiej przysłał do Pajęczna srebrną sukienkę na obraz. Sława wizerunku musiała sięgać dużo dalej, skoro znany wówczas poeta Wespazjan Kochowski wymienia go w swoich wierszach.

Najtrudniejsze chwile przeżył pajęczański wizerunek w czasach II wojny światowej. Niemcy kościół przerobili najpierw na więzienie dla Żydów, a potem na zakłady stolarskie. Obraz trzeba było ratować i uczyniło to dwóch parafian. Antoni Durys, z pomocą Wacława Popiela, najpierw wyniósł obraz z kościoła i ukrył w swoim mieszkaniu, a potem nawet w rodzinnym grobowcu. Dopiero wiosną 1945 r., podczas wielkiej uroczystości, której świadkami były rzesze wiernych, obraz wrócił na swoje miejsce.

Kolejny chwalebny moment nadszedł 28 maja 2005 r., gdy w imieniu i władzą Ojca Świętego obraz został ukoronowany i otrzymał tytuł Pajęczańskiej Matki Kościoła. Korony na skronie Madonny i Dzieciątka włożył krakowski kardynał Stanisław Nagy. A inicjatorem całego wydarzenia był ówczesny metropolita częstochowski Stanisław Nowak.

– Do dziś kult maryjny jest tu mocny i pielęgnowany codzienną modlitwą – mówi kustosz sanktuarium ks. Wiesław Bąkowicz.

– Jestem proboszczem w tej parafii od trzech lat i z przyjemnością obserwuję ludzi, którzy – gdy przyjeżdżają do miasteczka na zakupy, czy załatwić jakieś sprawy – najpierw zachodzą na chwilę modlitwy do kościoła. Ten rys maryjnej pobożności jest niejako wtopiony w tutejsze dusze.

Znak eucharystyczny na dachu

Taki właśnie znak łatwo dostrzec na pajęczańskiej świątyni. Na najwyższej kościelnej wieży widnieje symbol eucharystyczny, zamiast tradycyjnego krzyża. To znak, że świątynia ta ma jeszcze jedną niezwykłą cechę – jest sanktuarium eucharystycznym, a w kaplicy noszącej wezwanie św. Leonarda od porannej Mszy św. po wieczorną codziennie wystawiany jest Najświętszy Sakrament.

Sanktuarium eucharystyczne powstało z inicjatywy abp. Stanisława Nowaka dekretem z roku 2010. Zdaniem ks. Wiesława Bąkowicza w sposób znaczący uaktywniło to ludzi. Powstała np. nowa, silna i aktywna grupa modlitewna. Ale nie tylko. – Ilekroć wchodzę do kościoła, kogoś w kaplicy spotykam. Pan Jezus nie jest sam, co cieszy i dowodzi, że zaistnienie w tym miejscu sanktuarium eucharystycznego nie było kwestią przypadku. Kościół jest sercem miasteczka i ludzie mają piękny zwyczaj zachodzić do niego choćby na krótki pacierz. Czasem, zwłaszcza podczas Mszy św., słyszę co rusz trzaskanie drzwiami, bo ktoś właśnie wchodzi. To może trochę rozprasza, ale przede wszystkim cieszy duszpasterza.

Warto przy okazji dodać, że Ksiądz Arcybiskup Senior lubi zaglądać do Pajęczna. Zdarza się, że bez zapowiedzi przyjeżdża, by np. pomodlić się z wiernymi Koronką do Miłosierdzia Bożego.

Parafia i miasto

Żyje się tu spokojnie i zdrowo, bo przemysłu brak. Ludzie jeżdżą do pracy do Bełchatowa i Działoszyna. Sporo mieszkańców trudni się rzemiosłem, prowadzą własne rodzinne firmy. Na terenie parafii mieszka ok. 4,5 tys. ludzi, ale to liczba zawyżona, jak twierdzi Ksiądz Proboszcz. Wielu wyjechało na Zachód, w poszukiwaniu pracy. Przyjeżdżają brać śluby, chrzcić dzieci, czy odwiedzić rodzinę. Obiecują, że wrócą do kraju na emeryturę, bo więzi z Polską, z małą ojczyzną, są jednak silne.

Parafia to nie tylko miasto, zresztą powiatowe. Przynależą do wspólnoty także okoliczne wioski: Siedlec, Wręczyca, Lipina, Kurzna, Barany, Dylów A i Łężce. Do kościoła regularnie przychodzi ok. 30 proc. wiernych, czyli podobnie jak w całej Polsce. Nie jest bowiem łatwo „rozruszać” współczesną parafię. Ludzie dużo pracują, są zabiegani wokół własnych spraw. Jeżeli uda się zaktywizować kilkadziesiąt osób, to już sukces, bo od czegoś trzeba zacząć. I to w pajęczańskiej wspólnocie się udało. Grupa ta regularnie i aktywnie uczestniczy w życiu wspólnoty, proboszcz zawsze może na nich liczyć. A młodzież? Do oazy należy kilkadziesiąt osób, są ministranci i lektorzy, a ks. wikary kopie z chłopakami piłkę (dawniej parafia miała nawet własną drużynę piłkarską). Nie zaniedbuje się także nieco starszych parafian, i tu wymienić należy krąg biblijny, czy dziewięć róż różańcowych. Jest też grupa młodzieżowa 18+, do której można przyłączyć się w każdym wieku.

Perła architektury

Pajęczańska świątynia to zabytek, a zabytek wymaga nieustającej pracy. – Zaczęliśmy od dachu kościoła, żeby się ludziom woda na głowy nie lała – wspomina ks. Bąkowicz. – A lała się tak, że nam wizerunek św. Stanisława ze sklepienia odpadł. Na dachu i wieży pojawiła się więc blacha miedziana, która posłuży kilku następnym pokoleniom, bo to najtrwalszy materiał.

– Pomogła nam wspaniała miejscowa radna Iwona Koperska. W ubiegłym roku udało się dostać wsparcie z urzędu gminy, od burmistrza Dariusza Tokarskiego i rady miasta. Dorzucił się fundusz kościelny, minister kultury i urząd marszałkowski. Sama parafia nie podołałaby takiemu przedsięwzięciu. W tym roku remontujemy wikariatkę, prowadzimy renowację ołtarza głównego, chcemy też odmalować kościół. Znów mamy obiecane dotacje od miasta i gminy Pajęczno, ministra kultury i kilku innych instytucji, w tym z Krainy Wielkiego Łuku Warty – to taka ciekawa miejscowa inicjatywa. W przyszłym roku musimy kościół osuszyć i odmalować z zewnątrz. Oczywiście część funduszy musi pochodzić od parafii, bo takie są wymogi formalne.

Ratowanie zabytku, i to po części własnymi siłami, doceniają nawet instytucje spoza terenu parafii. Pięknym przykładem są np. cementownia Warta z Działoszyna czy kopalnia węgla brunatnego z Bełchatowa.

– Korzystamy ze sprzyjającego dla Kościoła czasu. A to, co uda się wyremontować, odrestaurować, uratować od zniszczenia, posłuży wielu kolejnym pokoleniom. Będą nam wdzięczne za ocalenie takiej perły architektury i miejsca kultu.


Obraz Matki Bożej Pajęczańskiej, zwanej Łaskawą, czczony był w Pajęcznie i okolicach od wieków. Legenda, ciągle tutaj żywa, mówi, że wizerunek ten jest starszy od jasnogórskiego. Jednak brak na to historycznych dowodów. Dość wspomnieć, że pierwszy kościół powstał w Pajęcznie ok. roku 1140 i była to budowla kamienna, nosząca wezwanie św. Leonarda.
Kiedy do kościoła, dziś noszącego wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, trafił obraz Matki Bożej, trudno powiedzieć, ale historycy sztuki utrzymują, że dzieło powstało na początku XVI wieku i nie znamy jego autora. Przynależy on do tzw. wizerunków Madonn Piekarskich, których jest ok. 30, a najsłynniejszy to, oczywiście, ten z Piekar. Obraz z kościoła w Pajęcznie ma jedną cechę wyróżniającą – Dzieciątko Jezus patrzy ku widzowi, inaczej niż w innych obrazach tego rodzaju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żeganamy prof. Jana Szyszko

2019-10-16 12:37

wpolityce.pl

Odszedł jeden z najlepszych lekarzy naszej przyrody, który kochał polską ziemię służąc Ojczyźnie swoją wiedzą, doświadczeniem i oddaniem. Był wierny Bogu i ludziom. Będzie nam ciebie brakowało - tak wspominano śp. prof. Jana Szyszki, byłego ministra środowiska, profesora nauk leśnych, polityka Prawa i Sprawiedliwości. Prof. Szyszko zmarł nagle tydzień temu w wieku 75 lat.

Krzysztof Sitkowski/KPRP
Zobacz zdjęcia: Pogrzeb prof. Jana Szyszko

Krzysztof Sitkowki/KPPR

W uroczystościach pogrzebowych, które odbyły się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Starej Miłosnej wzięli udział najwyżsi przedstawiciele państwa na czele z prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem rządu RP. Mateuszem Morawieckim i prezesem Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławem Kaczyńskim. Mszy św. przewodniczył abp Sławoj Leszek Głódź, zaś homilię wygłosił biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Dydycz. Liturgię koncelebrowało dziesięciu biskupów.

MK

- Kończąc swoją ziemską wędrówkę, zmierzasz do „Domu Naszego Ojca”, który jest domem miłości, pokoju i wiecznej radości. Poprzez naszą wspólną modlitwę chcemy do wieńca twojego życia dołożyć coś od siebie – powiedział witając zgromadzonych biskup diecezji warszawsko-praskiej Romuald Kamiński.

W homilii bp Antoni Pacyfik Dydycz podkreślił wkład zmarłego profesora w troskę o polską przyrodę. Zwrócił uwagę, że u podstaw podejmowanych przez niego wysiłków leżała głęboka wiara w Boga, miłość do tego co stworzone oraz szacunek dla dziedzictwa narodowego i rodzimej kultury.

- Mimo licznych trudności, nie traciłeś spokoju pamiętając słowa psalmu 116, w którym czytamy: „Ufność miałem nawet wtedy, gdy mówiłem jestem w wielkim ucisku”. Do wszystkiego podchodziłeś z wielkim spokojem. To głębokie przekonanie, a w istocie twoja wiara towarzyszyły ci przez całe twoje życie. Zawsze byłeś pogodny, niezależenie od różnego rodzaju sytuacji, nawet tych najmniej ciekawych, oczekując na Boże błogosławieństwo we wszystkich okolicznościach kolejnych etapów twojego życia – powiedział bp Dydycz.

Krzysztof Sitkowki/KPPR

Zwrócił też uwagę na wkład zmarłego profesora w dziedzinie nauki, gospodarki i polityki. – Zabiegał, by cała jego praca, nauka i poświęcenie służyły rodzinie, a potem wszystkim z którymi spotykał się w swoim bogatym życiu. Bliskie były mu słowa „Polak chociaż stąd miedzy narodami słynny, że bardziej niźli życie kocha kraj rodzinny. Gotów puścić się w kraje świata w nędzy i poniewierce przeżyć długie lata walcząc z ludźmi i z losem póki mu wśród burzy przyświeca ta nadzieja, że Ojczyźnie służy” - powiedział duchowny. Podkreślił, że trudności poprzedniego systemu profesor przeszedłeś bez strat moralnych i duchowych. Wspomniał o zorganizowanej przez zmarłego Międzynarodowej Konferencji Zrównoważony Rozwój w świetle encykliki papieża Franciszka Laudato Si”. Papieska Akademia Nauk przyznała mu nagrodę „Nauka dla Pokoju” – przypomniał bp Dydycz.

Powiedział, że troska śp. prof. Szyszko o Ojczyznę wyrażała się w propagowaniu takich postaw i takich porządków, które zabezpieczałyby ład w przyrodzie, a porządek w ludzkim życiu. - Z tego względu miałeś czas na spotkania z wychowankami, by ich umacniać w trosce o bezpieczeństwo ludzi oraz całej natury stworzonej – zwrócił uwagę biskup.

Zaznaczył, że szczególne miejsce w sercu i działalności profesora zajmowała Puszcza Białowieska. – Z odwagą, kompetencją, pasją i poświeceniem ratował ją przed katastrofą mając świadomość, że nie da się jej niczym innym zastąpić. Niestety, przy tej okazji wiele nacierpiał się bez powodu – powiedział kaznodzieja.

Podczas uroczystości pogrzebowych śp. Jan Szyszko został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Jego ciało spocznie na miejscowym cmentarzu parafialnym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Skrzypczak: nie występujemy przeciw edukacji seksualnej

2019-10-17 14:55

ar / Warszawa (KAI)

Musimy wejść w dialog aby wypracować jak najlepsze stanowisko. Jako osoby wierzące nie występujemy przeciw edukacji seksualnej, ale przeciwko pewnym wytycznym WHO – powiedział KAI ks. Robert Skrzypczak odnosząc się do toczącej się w przestrzeni medialnej dyskusji nt. edukacji seksualnej. 16 października, do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmiany w kodyfikacjach trafił projekt „Stop pedofilii” zakładający m.in. karanie osób propagujących lub pochwalających podejmowanie przez dzieci obcowania płciowego. Podpisy pod projektem złożyło ponad 265 tys. Polaków.

Joanna Szałata

Zdaniem ks. Roberta Skrzypczaka obecny spór wokół projektu „Stop pedofilii” opiera się na niekorzystnej konfrontacji między zwolennikami wizji WHO i ludźmi żyjącymi według katolickich wartości. Jak podkreśla duchowny, do wypracowania konsensusu potrzebne jest przede wszystkim odniesienie do pełnej wizji człowieka, która wyrasta z Pisma Świętego i nauczania Jana Pawła II.

- Musimy wejść w dialog aby wypracować jak najlepsze stanowisko. Jako osoby wierzące nie występujemy przeciw edukacji seksualnej, ale przeciwko pewnym wytycznym WHO, które zostały przyjęte pod naciskiem środowisk reprezentujących ideologię LGBT – tłumaczy duchowny, dodając że Polska mogłaby być propagatorem pozytywnych zmian w tej kwestii.

- Jako Polacy mamy w tej dziedzinie ogromny potencjał. Warto odwołać się do dorobku Jana Pawła II i wielu polskich badaczy jak prof. Kazimierz Dąbrowski i prof. Antonii Kempiński oraz personalistycznego myślenia o człowieku. Wróćmy do tego co zostało wypracowane podczas wspólnych konferencji Karola Wojtyły z lekarzami, psychologami i teologami, które dotyczyły zagadnień rodzinnych, małżeńskich seksuologicznych - zaproponował duchowny.

Wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego zwrócił uwagę, że standardy WHO prezentują zbyt „funkcjonalne” podejście do ludzkiej seksualności, redukując aspekt miłosnej relacji międzyludzkiej.

Zadaniem prawa, jak podkreślił ks. Skrzypczak, jest wyznaczenie pewnych nieprzekraczalnych granic chroniących dzieci. - Rodzice obawiają się, że dzieci zostaną poddane tzw. „nowoczesnej edukacji seksualnej” i będą formowane w sposób zupełnie przeciwny tradycyjnym przekonaniom rodziców, co budzi ich sprzeciw i obawy – stwierdził.

Zdaniem duchownego Polska powinna się „wykazać na tym polu”, zamiast „wdawać się w kolejne wojenki ideologiczne, typowe dla świata zachodniego”.

- Świat postępu z jednej strony i świat konserwatywny z drugiej. Oba te światy idą w stronę wzajemnego zwalczania się, aż do wybicia przeciwnika – tłumaczy ks. Skrzypczak dodając, że tak samo wygląda sytuacja w polskim Sejmie. – Ta dyskusja jest pospieszna i autorytarna, z jednej i z drugiej strony. Zdobądźmy się na wypracowanie wspólnego stanowiska – zaapelował.

Obywatelski projekt nowelizacji Kodeksu karnego przygotowany przez inicjatywę „Stop pedofilii” przeszedł pierwsze czytanie w Sejmie. W wyniku głosowania, które odbyło się 16 października, został skierowany do Komisji Nadzwyczajnej ds. zmiany w kodyfikacjach (NKK).

Projekt ustawy zakłada nowelizację art. 200b Kodeksu Karnego. Według proponowanych zmian, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 będzie podlegał ten, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez dzieci obcowania płciowego, a do lat 3 – jeśli dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania. Karze pozbawienia wolności do lat 3 będzie też podlegał ten, kto „propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem