Reklama

Kielce: szeroka pomoc przedświąteczna Caritas

2018-12-22 15:38

dziar / Kielce (KAI)

Caritas

Ok. 2500 paczek z żywnością na święta, 10 tys. osób w programie Pomoc Żywnościowa, ponad 500 osób na spotkaniu wigilijnym, wzbogaconym o wręczanie paczek żywnościowych i wydzierganych przez chętnych szalików – tak wygląda przedświąteczna pomoc Caritas kieleckiej.

W grudniu ok. 2500 paczek przekazano osobom ubogim, samotnym, starszym, rodzinom potrzebującym. Większość rozprowadziły Parafialne Zespoły Caritas w diecezji, część wydano przez Punkt Pomocy Doraźnej Caritas w Kielcach. Produkty pochodziły ze zbiórki „Tak, pomagam”, która została przeprowadzona 7-8 grudnia w ponad 70 sklepach samoobsługowych regionu. Dzięki zaangażowaniu ok. 1200 wolontariuszy z Parafialnych i Szkolnych Kół Caritas zebrano rekordowe ponad 19 ton żywności. Dodatkowo ze środków własnych Caritas zakupiła wędlinę do paczek.

Ponadto od sierpnia 2018 r. Caritas realizuje wsparcie dla rodzin ubogich z programu operacyjnego Pomoc Żywnościowa. W Podprogramie 2018 Caritas Kielecka obejmuje pomocą ok. 10 tys. osób ubogich przekazując im systematycznie paczki żywnościowe. "Znaczna część tych produktów rozdysponowana została jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia" – informuje ks. Stanisław Słowik, dyrektor Caritas kieleckiej.

Szczególną troską w tym okresie zostały otoczone osoby bezdomne i samotne. Z myślą o tej grupie osób 24 grudnia w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach o godz. 11.00 odbędzie się Wigilia Caritas organizowana we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie i Wojewódzkim Domem Kultury dla ponad 500 osób. Na spotkaniu wigilijnym obecni będą biskupi kieleccy.

Reklama

Dla uczestników wigilijnego spotkania przygotowano też 500 paczek żywnościowych z produktów zorganizowanych przez Caritas oraz przekazanych przez Kielecki Bank Żywności.

Wigilia Caritas jest częścią ogólnopolskiego projektu organizowanego po raz drugi na dużą skalę. Tego dnia w 24 miastach, m.in. w Kielcach, Krakowie, Poznaniu, Białymstoku i Lublinie, ubodzy, bezdomni i samotni spotkają się przy wigilijnym stole. Coroczna akcja Caritas może zgromadzić niemal 10 tys. osób w całym kraju, dla których to jedyna szansa na wspólny posiłek wigilijny. Akcję wsparła sieć hurtowni spożywczych Selgros Cash & Carry przekazując produkty na wigilijny stół.

Innowacyjnym pomysłem w Kielcach stały się szaliki, robione własnoręcznie dla bezdomnych przez wolontariuszy. Rozmach akcji przeszedł oczekiwania organizatorów. Rozszerzyła się ona nie tylko na Polskę, ale i za granicę.

Uczestnicy Wigilii Caritas otrzymają szaliki własnoręcznie wykonane przez osoby z różnych środowisk, zachęconych przez wolontariuszy z Diecezjalnego Centrum Wolontariatu. - Zebrano ok. 1800 szalików, dzięki czemu obdarowani też zostaną uczestnicy wigilii dla bezdomnych i ubogich w Proszowicach, Miechowie, Radomiu i Lublinie – informuje ks. Słowik.

- Szeroki zakres pomocy organizowanej przez Caritas jest możliwy dzięki wsparciu ludzi dobrej woli. Wszystkim darczyńcom i wolontariuszom składamy podziękowanie za okazaną życzliwość i dobroć – podkreśla dyrektor organizacji.

Kenia: zamordowano katolickiego księdza

2019-10-16 17:53

tom (KAI) / Nairobi

Tydzień po zaginięciu katolickiego księdza w Kenii znaleziono jego ciało. Sprawcy zabójstwa pochowali ks. Michaela Maingi Kyengo w pobliżu rzeki w mieście Makima, 100 km na północ od stolicy Nairobi. Jak informują kenijskie media policja prowadzi dochodzenie w sprawie morderstwa.

Unsplash/pixabay.com

„Ekshumujemy ciało w celu przeprowadzenia śledztwa, abyśmy mogli rzucić więcej światła na okoliczności zbrodni” - słowa rzecznika miejscowych władz cytuje gazeta "Daily Nation". Zabójstwo kapłana nazwał „nikczemnym aktem”.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że ks. Kyengo był ostatnio widziany tydzień temu, kiedy odwiedził swoich rodziców. Po tym, jak podrzucił do domu swego współpracownika, późno w nocy, udał się do swojej parafii. Tam nieznany człowiek porwał ks. Kyengo, a później obrabował jego konto bankowe. Jak dotychczas dwóch podejrzanych zostało aresztowanych i to wskazali śledczym miejsce, gdzie zostało pochowane ciało kapłana.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bóg afrykańskich dzieci

2019-10-17 12:57

Agata Pieszko

W Kamerunie mieszka ok. 150 Polaków, a wśród nich pallotynka, s. Hanna Gnatowska, która opowiada o realiach misji i o tym, jak wygląda Bóg afrykańskich dzieci.

Archiwum prywatne s. Hanny

Agata Pieszko: – Siostro, jak wygląda Bóg afrykańskich dzieci?

S. Hanna Gnatowska: – Widzę, że Bóg jest dla nich kimś wielkim, mają do niego wiele szacunku, one Go czują. Chciałabym im przedstawić Boga Ojca, bo im często brakuje własnych, ziemskich ojców, którzy niestety odchodzą szybko z powodu różnych chorób.

– Czy Siostra musi tłumaczyć, kim jest Bóg?

– Ja tego nie tłumaczę, ja po prostu jestem z tymi dziećmi. Kiedy przyjeżdżam do szkoły, widzę je wszystkie w mundurkach szkolnych, głodne, zmęczone i zaspane, ale podnoszą flagę, odśpiewują hymn i dzielnie idą na zajęcia. Kiedy ok. godz. 9 mają przerwę, wówczas wjeżdżam z wielką afrykańską muzyką, a one rzucają nawet ukochaną piłkę, podbiegają i krzyczą: „Ma soeur, la musique!”, co po francusku znaczy: „Siostro, muzyka! Prosimy o muzykę!”. Wtedy razem śpiewamy i tańczymy. Może to pyszne, ale myślę, że one odnajdują w tym Boga.

– Pierwsza myśl, kiedy postawiła Siostra stopę na afrykańskiej ziemi?

– Łzy szczęścia. Nie było słów. Kiedy samolot lądował, widziałam czerwoną ziemię, bananowce, tę egzotykę. Bóg jest wielki. To on ofiarował mi misję w dżungli. O Nim trzeba mówić.

– Czemu akurat Afryka?

– Od zawsze była moim marzeniem. Mama śpiewała mi o niej piosenki, kiedy byłam dziewczynką. Pytanie, które zadałam siostrom pallotynkom jako pierwsze, było takie: czy wyjeżdżają na misje do Afryki. Kiedy polskie misje w Rwandzie zostały otwarte, zgłosiłam się. W przeddzień wieczystej profesji otrzymałam informację, że jestem dopuszczona. Już niczego więcej nie musiałam w życiu szukać. Zresztą już w siódmej klasie mówiłam, że chcę być siostrą i chcę mieć pod moim oknem pomarańcze.

– Co jest największym problemem kameruńskiej codzienności?

– Nie wiem, czy największym, ale jednym z wielu jest tradycja czarowników, tzw. marabu, bardzo mocno zakorzeniona w afrykańskiej kulturze. Ludzie mogą być religijni, chodzić do kościoła, ale kiedy z niego wychodzą, często powracają do dawnych wierzeń. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, w których choroba mylona jest np. z opętaniem. Wtedy rodzina, szukając pomocy, często zamiast do ośrodka zdrowia udaje się do czarownika. Samo oskarżenie o opętanie bywa niebezpieczne, ponieważ zdarza się, że wtedy osoby chore są wykluczane ze swojej społeczności i zaczynają być zdane wyłącznie na siebie. W całej miłości tych ludzi jest jeszcze, niestety, wiele dawnych wierzeń, dlatego misjonarze mają czasem utrudnione pole działania.

– Kobieta dżungli?

– Nie dałabym sobie takiego przywileju, ponieważ jestem tam za krótko, ale w sercu jestem człowiekiem Afryki, a dżunglą jestem zachwycona. Od młodości pociągało mnie wszystko to, co było poza codziennością. Miałam takie młodzieńcze zrywy. Kochałam jazdę konną, sportowe wyczyny i oryginalne zabawy, dlatego wiadomość o tym, że tak wcześnie poszłam do zgromadzenia była dla bliskich zaskoczeniem. Już w liceum byłam zdecydowana.

– Czy misjonarz miewa wolne?

– W trakcie urlopu również szukamy pomocy. Kiedy przybywamy do Ojczyzny, nadal gromadzimy kontakty, pracujemy, żeby przygotować kolejne lata posługi.

– Jakie są cele na misjach w Afryce?

– W szkole św. Pawła w Nkoum z roku na rok przybywa dzieci. Karmię je dwa razy w tygodniu. Gotujemy wtedy ogromne kotły ryżu, dodając do każdego kilka puszek sardynek i sos pomidorowy. Do tego orzeszki ziemne, które są odżywcze, ale bardzo drogie, mimo że są lokalnym produktem. Pragnę ofiarować dzieciakom trzeci posiłek. Kocham je, dlatego chciałabym im pomóc, jednocześnie nie wyrywając ich z rzeczywistości, którą znają. Konieczne są także odpowiednie filmy i kreskówki ewangelizacyjne, mówiące o Bogu w zrozumiały dla nich sposób. Czekam aż powstanie sala z rzutnikiem, w której będzie można przeprowadzać katechezy. Mamy już głośnik i maszynę do produkowania prądu. Potrzebne są także filtry oczyszczające wodę ze studni. Higiena jest tu na bardzo niskim poziomie. Dzieci są bardziej zakochane w Bogu niż we własnym staraniu się o zdrowie, dlatego trzeba ich tego nauczyć.

– Dlaczego warto pomóc?

– Te dzieci są zdane na pomoc z zewnątrz. Rodziców często nie ma, dziadkowie nie mają pojęcia o szkole, a ona jest dla nich wytchnieniem od tej trudnej rzeczywistości, od tej sklejonej chałupy, w której są głód, choroby i cierpienie. Dzięki zebranym funduszom staramy się podnieść ich stopę życia. Człowiek afrykański jest piękny. On przyjmuje, on daje, dzieli się tym, co ma, także swoją nieporadnością.



CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem