Reklama

Trzeba z nimi być

Idą tam, gdzie trzeba wszystko zaczynać od początku... Gdzie Kościół się dopiero tworzy. Tam, gdzie trzeba sprawdzić się nie tylko jako kapłan, ale głównie jako człowiek. Braciom w Afryce są bardzo potrzebni. Misjonarze przynoszą z sobą dar nieoceniony - miłość Chrystusa.

Niedziela częstochowska 43/2004

Dzieci z radością witają swojego Duszpasterza

Dzieci z radością witają swojego Duszpasterza

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W trwającym w Kościele powszechnym miesiącu misyjnym prezentujemy posługę misyjną w Kamerunie naszego prezbitera - ks. Marcina Mońki. Natomiast w „Niedzieli” ogólnopolskiej (str. 10) polecamy uwadze Czytelników wywiad ks. inf. Ireneusza Skubisia z bp. Janem Ozgą z Kamerunu.

Kapłan „Fidei Donum” - Dar Wiary

Nazywają ich fideidonistami - od początkowych słów encykliki papieża Piusa XII Fidei donum. To kapłani diecezjalni, którzy na określony czas opuszczają diecezję macierzystą i udają się do pracy misyjnej pod zwierzchnictwem miejscowego biskupa ordynariusza.
„Z powołaniem misyjnym jest tak samo jak z powołaniem do kapłaństwa. Przychodzi samo i nagle - mówi młody fideidonista, ks. Marcin Mońka, od półtora roku przebywający w Kamerunie. - Pierwszy raz to pragnienie pojawiło się na spotkaniach z misjonarzami w seminarium. Zrodziła je ciekawość: jak pracuje się tam, gdzie Kościół się dopiero tworzy? Potem było czuwanie na Jasnej Górze”. Wtedy dowiedział się od bp. Jana Wątroby, że na naszych misjonarzy czeka Zambia i Kamerun. Po rozmowie z ks. Eugeniuszem Bubakiem, misjonarzem z Kamerunu, stwierdził, że w tym kraju pragnie wypełniać misję ewangelizacyjną. Decyzja dojrzewała powoli. Po seminarium jeszcze przez 5 lat pracował w parafiach w Siemkowicach i Wieluniu. Dodatkowym bodźcem był fakt, że najbliższy kolega kursowy wyjechał do Zambii. Po półrocznym namyśle ks. Marcin udał się na 9-miesięczne przygotowania do Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, a potem na 3-miesięczny kurs języka francuskiego w Paryżu. W grudniu 2002 r. stanął na ziemi kameruńskiej.

Oblicze Afryki

Afryka powitała ks. Marcina morzem świeżej, bujnej zieleni. Dookoła wielka bieda, rozwalające się gliniane domki i bezdroża.
Miasteczko Nguélémendouka leży we wschodniej części Kamerunu, niedaleko miasta Bertoua. Jego mieszkańcy to bardzo biedni ludzie. Zajmują się głównie uprawą kawy i kakao. Na małych poletkach sadzą orzeszki ziemne - podstawowe źródło ich utrzymania, a ponadto: maniok, fasolę i makabo (odpowiednik ziemniaka). Nie potrafią oszczędzać. Gdy nie mają pieniędzy, to wydają się być szczęśliwi, bo nie muszą się martwić, na co je wydać.
W Nguélémendouka na młodego misjonarza oczekiwał ks. Eugeniusz Bubak, pracujący tam od 12 lat. To on wprowadził księdza Marcina w arkana posługi misyjnej na Czarnym Lądzie.
Na terenie miasteczka znajduje się kościół parafialny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Parafia obejmuje ok. 20 tys. ludzi. Podzielona jest na 8 sektorów, w skład których wchodzi 45 wspólnot parafialnych. Każda ma swoją kaplicę. Niektóre są piękne, murowane, większość jednak wykonana jest z cegły glinianej. Kapłan do każdej z nich dociera rzadziej niż raz w miesiącu. Ogromna rola przypada tam katechistom. Oni reprezentują księdza. Są to ludzie świeccy, którzy każdego dnia, rano i wieczorem, prowadzą modlitwy, przygotowują do przyjęcia sakramentów świętych. Co niedzielę prowadzą celebrację Słowa Bożego dla wspólnoty. Odczytują tekst homilii, która redagowana jest w diecezji, przekładając ją na język miejscowy. Ponadto organizują różnego typu akcje i zbiórki. Msza św. trwa tam ok. 3-4 godzin. Połączona jest z pięknym, przejmującym śpiewem afrykańskim i tańcami. Wierni idą w procesji z Pismem Świętym i z darami. Czytania odbywają się w dwóch językach: francuskim i maka - miejscowym. Kameruńczycy uwielbiają modlitwę różańcową, często noszą różaniec na szyi. Przyjmuje się też Koronka do Miłosierdzia Bożego. Tradycją stało się już organizowanie raz w roku pielgrzymki do Groty Matki Bożej Biednych. Pielgrzymi mają do pokonania trasę ok. 406 km. W przyszłości ma na tym terenie stanąć sanktuarium pw. Matki Bożej Biednych. W parafii działa wiele wspólnot: Legion Maryi, Młodzi Świata (Jeunes du Monde), Dzieci Świata (Cop Monde), JEC - Katolicka Młodzież Studiująca, a także stowarzyszenie młodzieży pracującej na roli, ministranci, chóry oraz Kręgi Rodzin. Duży nacisk w tych Kręgach położony jest na modlitwę rodzinną, codzienne czytanie Pisma Świętego, połączone z refleksją, i rachunek sumienia. Rodziny wspólnie podsumowują dzień: mówią sobie, co było dobre, ciesząc się tym, lub próbują rozwiązać zaistniały problem. Jest to bardzo budujący rodzinę rodzaj rozmowy między małżonkami. „Chciałbym, aby Kręgi Rodzin istniały w każdej wspólnocie” - mówi ksiądz Marcin. Udało mu się już poszerzyć Kręgi z 1 do 3. W kraju, w którym wielożeństwo jest powszechne, Kręgi Rodzin odgrywają znaczącą rolę. Służą wzmocnieniu więzi małżeńskich. Dają świadectwo, że taki sposób życia jest możliwy.
Niezwykle ważna dla Kameruńczyków jest wzajemna pomoc. I to nie tylko w rodzinie, ale w całej wiosce. Kiedy w domu pojawia się jakiś kłopot, zwołują najbliższą rodzinę, zwłaszcza najstarszych. W oparciu o dialog szukają rozwiązania problemów. Drugim bardzo budującym zjawiskiem jest istnienie czegoś w rodzaju kasy zapomogowo-pożyczkowej. Ludzie z wioski łączą się w kilkunastoosobowe grupy, które raz w miesiącu urządzają składki. Jedna z osób w danym miesiącu otrzymuje pieniądze na zagospodarowanie, np. na zakup nasion zboża pod zasiew czy na środki do opryskiwania kawy.
Cechuje ich też ogromny szacunek do ludzi starszych. Przejawia się on m.in. w tym, że nawet do osób obcych, ale w podeszłym wieku, zwracają się: mamo, tato. Podkreślają w ten sposób godność rodziców. Często zasięgają rady starszych. Przeraża natomiast mała troska i wrażliwość na ludzi chorych. Człowiek chory powoli umiera, bo nie ma środków na leczenie. Istnieje tam kult zmarłych. Rozstanie ze zmarłym świętują przez cały tydzień. Chowają go przed domem, ponieważ wierzą, że jego dusza będzie ich inspirowała i pomagała w rozwiązywaniu problemów. W Afryce wiara w duchy jest bardzo silna.

Owce bez pasterza

Największym nieprzyjacielem Afrykańczyka nie jest AIDS czy malaria, ale lęk. Panuje tam przekonanie, że w każdej chwili ktoś może rzucić na nich zły czar - sprowadzić chorobę, nieszczęście, tragedię. Boją się czarowników, bo są mocno przekonani, że mogą im zaszkodzić - nawet na odległość. Dlatego szukają oparcia. Jest nim Kościół katolicki i jego wysłannicy - misjonarze. To oni, głosząc Dobrą Nowinę, uświadamiają im, że to nie człowiek własną mocą, ale Pan Bóg wszystkim kieruje. Dlatego Kameruńczycy niezwykle cenią sobie błogosławieństwo kapłana. Proszą o nie bardzo często - kiedy ktoś choruje, gdy się pokłócą. Przychodzą po błogosławieństwo całymi rodzinami. Wiara katolicka pomaga im wyzwolić się z wszechobecnego lęku.
Za sprawą ks. Eugeniusza Bubaka Kameruńczycy zgotowali księdzu Marcinowi bardzo uroczyste, owacyjne przyjęcie. W długich powitaniach wyrazili radość z tego, że mają nowego kapłana. Lubią do niego przychodzić. Mówią o swoich sprawach - zarówno błahych, jak i poważnych. „Jeśli dzieli się ich los, przebywa z nimi, współczuje im, zyskuje się ich zaufanie. Stają się wtedy otwarci - mówi misjonarz. - Bardzo chętnie odwiedzam wioski - wyznaje - bo tam mogę dowiedzieć się czegoś o ich kulturze, tradycjach”. Mieszkańcy wiosek doskonale wyczuwają, że przyjechał po to, by im pomóc, być z nimi. „Ksiądz jest jednym z nas” - mówią. Budują przyjazną atmosferę, dając wyraz, że potrzeba im kapłana. „Gdy byłem na pielgrzymce lub wybierałem się na urlop, to mówili: «Jesteśmy jak owce bez pasterza». To zachęca do bycia z nimi. Są bardzo chłonni, szczególnie interesują ich proste prawdy wiary. Chętnie słuchają wskazówek dotyczących ich życia duchowego”. Ksiądz Marcin wprowadził kazania dialogowane, aby na bieżąco móc sprawdzać, czy jego wierni dobrze zrozumieli Słowo Boże. „Kazania są katechezą - wyznaje misjonarz - ponieważ tutejsza ludność słabo zna przykazania Boże i sakramenty święte”. Wprowadził też katechumenat, czyli przygotowanie do chrztu, bierzmowania i małżeństwa.
Dobry misjonarz - zdaniem księdza Marcina - powinien przede wszystkim być z ludźmi i dla nich. Mieć dużo wyrozumiałości i cierpliwości. „Jeden sieje, drugi zbiera - stwierdza ksiądz Marcin. - Trzeba siać wielokrotnie i zaufać Panu Bogu, że to wyda kiedyś owoce”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Potrzeba roztropności – apeluje swoją postawą Jezus

2026-01-21 08:10

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Ks. Krzysztof Młotek

Bazylika Św. Pawła za Murami

Bazylika Św. Pawła za Murami

Potrzeba roztropności – apeluje swoją postawą Jezus. Uderzają słowa Ewangelisty, który mówi, że Jezus, kiedy usłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Dla czego? Obawiał się Heroda? Ale czy Bóg może się kogoś bać? Przed kimś uciekać?

Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło». Odtąd począł Jezus nauczać i mówić: «Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, Jezus ujrzał dwóch braci: Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: «Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi». Oni natychmiast, zostawiwszy sieci, poszli za Nim. A idąc stamtąd dalej, ujrzał innych dwóch braci: Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, jak z ojcem swym Zebedeuszem naprawiali w łodzi swe sieci. Ich też powołał. A oni natychmiast zostawili łódź i ojca i poszli za Nim. I obchodził Jezus całą Galileę, nauczając w tamtejszych synagogach, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu.
CZYTAJ DALEJ

Prokurator Witkowski: trzeba wznowić proces toruński w sprawie śmierci ks. Popiełuszki [część IV]

2026-01-21 12:00

[ TEMATY ]

Milena Kindziuk

bł. ks. Jerzy Popiełuszko

Muzeum ks. Jerzego Popiełuszki/40rocznica.popieluszko.net.pl

Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim o wynikach sekcji zwłok w interpretacji biegłych profesorów medycyny sądowej, rozmawia Milena Kindziuk (część IV).

Znane są wyniki sekcji zwłok ks. Popiełuszki przeprowadzonej w Zakładzie Medycyny Sądowej w Białymstoku pod kierunkiem prof. Marii Byrdy i dr. Tadeusza Jóźwika. Biegli ci 31 października 1984 r. sporządzili ,,Protokół oględzin zewnętrznych i wewnętrznych zwłok Jerzego Popiełuszki” wydając zarazem „Opinię tymczasową” ale potem, już w trakcie śledztwa i procesu toruńskiego pojawiły się kolejne opinie, a nawet sprostowania do tych wcześniej wydanych. Jak to należy rozumieć? Która wersja jest w pełni poprawna?
CZYTAJ DALEJ

Proces ks. Michała Olszewskiego: Zaawansowane stadium zespołu stresu pourazowego u kapłana

2026-01-21 17:11

[ TEMATY ]

Ks. Michał Olszewski

PAP

Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się w środę z kolejnymi wnioskami formalnymi obrońców oskarżonych ws. dotacji dla Fundacji Profeto m.in. o zawieszenie postępowania sądowego do czasu zakończenia całego śledztwa ws. Fundacji Sprawiedliwości. Kolejne posiedzenie sądu odbędzie się 28 stycznia.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się w środę pierwsze posiedzenie dotyczące aktu oskarżenia wobec sześciu osób, w tym ks. Michała Olszewskiego i byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy nieprawidłowości związanych z przekazaniem Fundacji Profeto ponad 66 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości, mimo niespełnienia przez nią wymogów formalnych i merytorycznych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję