Reklama

W grobowcu koło Kowar spoczęły szczątki wnuczki królowej Wiktorii

Purpurowa tragedia

Ponowny pochówek księżniczki Feodory Saxen-Meiningen von Reuss, prawnuczki królowej Wiktorii, wnuczki cesarza niemieckiego i króla Prus Fryderyka III, odbył się 10 września br., w dawnym parku dworskim pomiędzy Kowarami a Wojkowem. Mistrzem ceremonii był burmistrz Kowar Dariusz Rajkowski.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„To nie był pogrzeb, a tylko ponowne złożenie szczątków do grobu” - mówi burmistrz. - Dlatego ceremonia miała charakter świecki”. Dwór królowej angielskiej, do której zwrócono się poprzez polski MSZ, pozostawił polskim władzom „wolną rękę” co do jego formy. A władze miasta, choć mogły zrobić Feodorze pochówek godny królów, zrobiły to oszczędnie, nawet urnę ufundowali sponsorzy. Ponadto pewnie sama zainteresowana nie życzyłaby sobie rozgłosu. Cały teren dawnego parku, w którym znajduje się jej grobowiec, oczyszczono, zrobiono przy drodze mały parking, obok niego ustawiono tablice z informacjami o Feodorze i mapą miejsc w Kowarach i okolicy, z którymi była związana. Dwie potężne kamienne płyty nagrobne wtopione są malowniczo pomiędzy skały. Grobowiec usytuowany jest na niewielkim wzgórzu pomiędzy Kowarami a Wojkowem. Najpierw w 1939 r. pochowano tutaj męża Feodory, a w 1945 r. ją samą. Na grobowcu nie ma żadnych napisów. W pobliżu grobowca księżnej i księcia jest jeszcze jeden grób - Marii Klementyny Emmy Jenny - hrabiny Witzleben-Doerern urodzonej jako księżniczka Reuss (starszej siostry męża księżniczki Feodory - Henryka XXX). Na krzyżu wyrzeźbiono lilie.
Maria Klementyna, urodzona w Nowym Dworze, wyjechała z Kowar, gdy wyszła za Henryka von Witzleben. Zmarła w 1914 r. w Dreźnie, ale bardzo chciała być pochowana koło rodzinnego domu. Życzenie spełniono. Wzgórze, gdzie znajdują się groby, to miejsce piękne, romantyczne, tajemnicze. Dzieci z Wojkowa, które przychodziły bawić się tutaj w chowanego, wspominają starszą panią o strasznie krzywych nogach, która zapalała na kamiennych płytach świeczki. Dziś już wiedzą, że to grobowiec książęcy, a tą starszą panią była służąca Feodory, która pozostała jej wierna do końca swych dni. Ale o swej pani nie chciała opowiadać. Jaką skrywała tajemnicę? Nigdy jej już nie poznamy, bo zabrała ją ze sobą do grobu.
Doczesne szczątki Feodory i jej męża spoczywały wiele lat w podziemiach kowarskiego ratusza (radni spierali się, jak ma wyglądać pochówek). Wydobyto je z grobowca na prośbę brytyjskich naukowców, którzy badali bardzo tajemniczą kiedyś chorobę. Rozpoznano ją dopiero na początku XX w. Zaczęto wówczas podejrzewać, że król angielski Jerzy III (1738-1820), którego uważano za szaleńca, cierpiał na porfirię (niedobór niektórych enzymów w organizmie). Szaleństwo było jej wynikiem. Prawdopodobnie porfirię w spadku dostali też Henryk VI, Maria - królowa Szkocji, Jerzy IV, słynna królowa Wiktora i jej potomstwo. Porfiria byłaby więc traktowana jako „choroba dworska” brytyjskiej rodziny królewskiej i niektórych członków pruskiego domu panującego. Nowe światło na tę sprawę rzuciło w 1966 r. dwóch brytyjskich psychiatrów niemieckiego pochodzenia: Ida Macalpine i jej syn Richard Hunter, publikując artykuł Szaleństwo króla Jerzego III. Klasyczny przypadek porfirii. Kontynuowali temat w artykule Porfiria w dynastiach Stuartów, Hannoveru i Prus, który w 1968 r. opublikowali wraz z prof. Claudem Riminigtonem, patologiem. Kluczem okazała się pochowana w lasku koło Kowar księżna Feodora. To wszak w prostej linii wnuczka królowej Wiktorii. O wydobycie szczątków Feodory z grobowca poprosił w 1996 r. ówczesnego burmistrza Kowar profesor uniwersytetu Sussex John Röhl, prowadzący badania nad porfirią, która - jak napisał w liście - „dotknęła kolejne pokolenia brytyjskiej rodziny królewskiej”. Celem badań było przeprowadzenie analizy DNA.
Grobowiec był uszkodzony, już na pierwszy rzut oka widać, że płytę grobową odciągnięto. Ktoś wielokrotnie spenetrował wnętrze. Ale szczątki - fragmenty kości i tkanki miękkiej znaleziono. Niestety, szczątki Feodory były przemieszane z kośćmi męża. Miny naukowców zrzedły. Na szczęście zostały jeszcze listy. Całe mnóstwo listów, w których Feodora opisuje swe straszne cierpienia. Przykuta po wielokroć przez wiele miesięcy do łóżka, uskarżała się głównie na bóle brzucha i problemy z układem moczowym, długie ataki grypy. Leczona była na różne sposoby, różnie próbowano uśmierzyć jej ból. Na próżno. Opisy nie kłamią - księżniczka Feodora chorowała jak nic na porfirię, podobnie jak jej matka. Wyniki badań opublikowano w książce Purpurowa tajemnica. Geny, szaleństwo i królewskie dynastie Europy, która ukazała się w 1998 r. Cieszyła się tak dużym powodzeniem, że już po roku ukazało się wznowienie. Jej fragmenty opublikował „Kurier Kowarski”, dzięki staraniom jego naczelnego redaktora Krzysztofa Sawickiego.
Czym jest porfiria? Najkrócej mówiąc, to choroba przemiany materii, która może doprowadzić nawet do śmierci. Porfiria ma kilka odmian. Może powodować powikłania: zaburzenia psychiczne, depresje, ostre psychozy, niepokoje, bezsenność, zmiany skórne, czerwoną barwę zębów. W średniowieczu i wiekach późniejszych chorych palono nieraz na stosie, oskarżając o wampiryzm. W najcięższych przypadkach, przy zaburzeniach nerwowych, może dojść do porażenia mięśni oddechowych - chory nie może złapać oddechu i umiera. Porfiria ma swe nawroty, a to oznacza, że daje przez jakiś czas spokój. Tak było w przypadku Feodory, która leczyła się m.in. w szpitalu Bukowiec i sanatorium Wysoka Łąka. Dwukrotnie próbowała odebrać sobie życie. Za trzecim razem - 26 sierpnia 1945 r. - przewieziono ją na Wysoką Łąkę, ale na próżno. Nie zdołano jej odratować. Wraz z nią skończyła się linia królewsko-książęca, która prowadzi nas do tronu królowej Wiktorii. Feodora spoczęła koło swego męża, którego bardzo kochała.
Feodora zamieszkała z mężem w pałacu w Nowym Dworze w 1913 r.
Ta przebudowana w XIX w. rezydencja rycerska ma jeszcze średniowieczną proweniencję. Zachowało się w niej wiele renesansowych elementów kamieniarskich. Jedna z sal poświęcona jest historii Feodory. Janina M. Pernak de Gast z mężem, obecni właściciele Nowego Dworu, przywrócili mu dawną świetność. Traktują to miejsce jako swój dom, dlatego nie udostępniają go do zwiedzania. Ale zza ogrodzenia można zobaczyć pałac i park, który urządzili w stylu, jakiego nie powstydziłyby się koronowane głowy.
Jak dotrzeć do grobowca Feodory? Bardzo łatwo. Od strony Karpacza - najpierw trzeba przekroczyć obwodnicę kowarską. Z lewej strony widać wspaniałe fasady „Bukowca” i „Wysokiej Łąki”. Po prawej stronie, pod lasem, stoi biały dom (tzw. dawny dom kata). Tuż za jego ogrodzeniem, przy drodze do Wojkowa, jest mały parking, wyznaczony przez kamienne głazy. Dalej poprowadzi już ścieżka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gdy serce opiera się na bogactwie, trudno mu trwać przy Bogu

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Kronikarz patrzy na dzieje Judy od strony świątyni i wierności Panu. Po śmierci Jojady Joasz ulega dworowi. Dostojnicy schlebiają królowi, po czym odciągają go od domu Pana ku aszerom i bożkom. Księga pokazuje mechanizm odstępstwa. Gdy słowo Boże przestaje prowadzić władzę, bardzo szybko pojawia się kult fałszywy. Bóg nie pozostawia ludu bez upomnienia. Posyła proroków. Kulminacją jest wystąpienie Zachariasza, syna Jojady. Staje nad ludem na dziedzińcu świątyni i pyta, dlaczego przekraczają przykazania Pana. Odpowiedź jest przerażająca. Król rozkazuje go ukamienować właśnie w domu Pana. Święte miejsce zostaje splamione krwią sprawiedliwego. Jezus przywoła tę scenę w Mt 23,35 jako znak długiej historii odrzucania wysłanników Boga. Później nadchodzi małe wojsko Aramejczyków i zwycięża Judę. Kronikarz czyta to jako skutek niewierności. Na końcu Joasz ginie z ręki własnych sług. Nie otrzymuje grobu wśród królów. Tak księga pokazuje prawdę prostą. Władza odłączona od słowa Boga osłabia samą siebie i sprowadza nieszczęście na lud.
CZYTAJ DALEJ

Ukraina/ Szef MSZ: zwracam Polsce Order Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej

2026-06-20 07:49

[ TEMATY ]

order

By Mfa.gov.ua/commons.wikimedia.org

Andrij Sybiha

Andrij Sybiha

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha oświadczył, że w odpowiedzi na odebranie prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, on sam również zwróci Warszawie Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej.

W obliczu takich nierozważnych działań nie widzę możliwości zachowania przyznanego mi w październiku 2022 roku wysokiego odznaczenia państwowego Rzeczypospolitej Polskiej – Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Wkrótce zwrócę go Polsce – zapowiedział Sybiha w serwisach społecznościowych w piątek wieczorem.
CZYTAJ DALEJ

700 lat parafii w Strzelcach

2026-06-20 19:32

Maciej Rajfur

Mszy św. przewodniczył bp Maciej Małyga

Mszy św. przewodniczył bp Maciej Małyga

Parafia Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Marcina w Strzelcach, w dekanacie Namysłów - Wschód obchodzi w tym roku 700‑lecie swojego istnienia. To jeden z najstarszych ośrodków życia religijnego na ziemi namysłowskiej. Uroczystej Mszy świętej jubileuszowej przewodniczył bp Maciej Małyga, który w homilii zaprosił wiernych do duchowej „wędrówki do serca Kościoła”.

Biskup rozpoczął od obrazu świątyni Salomona, wskazując, że każda wspólnota potrzebuje miejsca, w którym może się modlić i wzrastać. Odnosząc te słowa do Strzelec. - Kościół jest, tak na pierwszy rzut oka, miejscem, które dobrze znamy. Ktoś z Was mógłby powiedzieć, że wkręcał tutaj wtyczkę czy kontakt. Albo ktoś by powiedział: to ja kosiłem trawę, albo na tym trawniku po raz pierwszy zobaczyłem swoją przyszłą żonę. Albo to jest miejsce, gdzie przyjmowałem pierwszą Komunię Świętą. Więc to jest miejsce naszego życia, różnych wydarzeń - wskazał biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję