20 lipca br. w Domu „Uzdrowienie Chorych” im. Jana Pawła II w Głogowie wspólnota Cichych Pracowników Krzyża uroczyście obchodziła dwudziestą rocznicę śmierci swego założyciela ks.
prał. Luigiego Novarese. Mszy św. koncelebrowanej przewodniczył i homilię wygłosił bp dr Paweł Socha.
Ks. Novarese zmarł w Rocca Priora w lipcu 1984 r., pozostawiając po sobie wspaniałe dzieła duszpasterskie i przejmujące świadectwo życia i bogatej duchowości. Był nie tylko założycielem wspólnoty
Cichych Pracowników Krzyża (1950 r.), ale również: Maryjnej Ligi Kapłanów (1943 r.), Centrum Ochotników Cierpienia (1947 r.) oraz organizacji - Bracia i Siostry Chorych (1952 r.).
Dziś, ten zasłużony włoski kapłan, jest kandydatem na ołtarze.
Przypomnijmy, że geneza obecności Cichych Pracowników Krzyża w naszej diecezji sięga lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Od ponad roku czynny jest Dom „Uzdrowienie chorych” im. Jana
Pawła II w Głogowie, wzniesiony tuż obok kolegiaty Najświętszej Maryi Panny na Ostrowie Tumskim. Obiekt ten służy głównie do organizacji rekolekcji i szkoleń. Choć działalność Cichych Pracowników
Krzyża ukierunkowana jest nade wszystko na chorych, cierpiących i tych, którzy niosą im pomoc i wsparcie, to jednak gościnne progi tego ośrodka otwarte są też na inne grupy wiernych, i różne przedsięwzięcia.
Atutami tej placówki są: miła obsługa, wysoki standard domu, niskie ceny. Warto podkreślić, że ośrodek wnosi cenny wkład w życie religijne Ziemi Głogowskiej.
We wspomnienie bł. Czesława 20 lipca, w kaplicy Domu „Uzdrowienie chorych” odprawiona została uroczysta Msza św. z okazji dwudziestej rocznicy śmierci Don Lugigiego Novarese. Mszy św.
przewodniczył bp Paweł Socha.
Ksiądz Biskup przybliżył w homilii duchową sylwetkę zmarłego Kapłana. Powiedział m. in.: „W słudze Bożym Don Luigi Kościół dostrzega szczególny charyzmat odwagi w głoszeniu słowa Bożego o sensie
cierpienia i apostolstwie cierpiących. To Kapłan, który uczył - właściwie całe życie - jak wielką godnością cieszy się człowiek, który niesie krzyż cierpienia, niepełnosprawności, czy starości,
jest wówczas najbardziej podobny jest do Chrystusa”.
Dostojny Kaznodzieja podkreślił, że ks. prał. Novarese charakteryzowała też „umiejętność - przez słowo Boże - odczytania tajemnicy wielkiej roli człowieka cierpiącego (...). Który
nie jest tylko kimś, kto odbiera miłosierdzie od innych (...). On jest także podmiotem działającym, czyli pomagającym innym przez modlitwę i pomoc jaką może nieść - na ile tylko siły mu na to pozwalają
- także pomoc fizyczną”. Biskup Socha zwrócił również uwagę na dramatyczny fragment biografii ks. Novarese, kiedy to jako młody człowiek przez wiele lat doświadczony był cierpieniem choroby.
Wskazał, że przez to: „Kościół chce pokazać, że nawet dziecko potrafi odczytać w cierpieniu wolę Bożą. Jeśli jest człowiekiem wierzącym, jeżeli związany jest z Bogiem, potrafi to odczytać w całej
pełni. Właśnie na przykładzie Don Luigiego widzimy odczytanie woli Boga w takim ujęciu”.
We Mszy św. uczestniczyli członkowie zgromadzenia, pracownicy ośrodka, zaproszeni goście, osoby biorące udział w rekolekcjach dla chorych (m. in. z archidiecezji warszawskiej i diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej)
oraz parafianie. Na zakończenie Liturgii odmówiono modlitwę w intencji beatyfikacji ks. prał. L. Novarese.
Zaproszenie anioła - „chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka” - jest celowo zbudowane na tej samej formule, którą wcześniej zapowiedziano wizję Wielkiej Nierządnicy (Ap 17,1-3). Apokalipsa stawia naprzeciw siebie dwa miasta-kobiety: Babilon, cywilizację uwodzenia i przemocy, oraz Jeruzalem, wspólnotę wierności. Widzenie z „góry wielkiej i wyniosłej” podejmuje Ezechielową wizję nowej świątyni; Miasto Święte „zstępuje z nieba od Boga” - ostateczna wspólnota zbawionych nie jest produktem ludzkiej strategii, lecz darem, i jaśnieje „chwałą Boga” jak drogocenny kamień. Architektura ma sens teologiczny. Dwanaście bram z imionami dwunastu pokoleń synów Izraela pochodzi wprost z finału Ezechiela (Ez 48,30-35); bramy wychodzą na cztery strony świata - po trzy na wschód, północ, południe i zachód - miasto jest otwarte na wszystkie kierunki, z których Bóg zgromadzi swoich. Dwanaście warstw fundamentu nosi „dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka” - jak u Pawła: „zbudowani na fundamencie apostołów i proroków” (Ef 2,20). W jednym obrazie spotykają się Izrael i Kościół; Bóg nie zrywa swojej historii, lecz prowadzi ją do pełni. W święto Bartłomieja szczególnego blasku nabiera zdanie o imionach wpisanych w fundamenty. O samym apostole Ewangelie synoptyczne mówią tylko w listach Dwunastu, zawsze obok Filipa - co od dawna skłania do utożsamienia go z Natanaelem, którego do Jezusa przyprowadził Filip. Euzebiusz z Cezarei przekazuje w „Historii kościelnej” tradycję o jego misji na Wschodzie, gdzie Pantajnos miał zastać pozostawioną przez niego Ewangelię Mateusza; tradycja ormiańska czci go jako swojego apostoła i męczennika. Apostoł nie jest w Kościele jedynie wspomnieniem - jest warstwą fundamentu, na którym Bóg wznosi wieczne miasto.
Nie potrafię dokładnie przypomnieć sobie momentu, w którym podjąłem tę jakże ważną decyzję, aby zostać naśladowcą Jezusa. W każdym razie początkowo wydawało mi się, że osoba licząca się w świecie i będąca ważnym człowiekiem nie może pochodzić z Nazaretu (por. J 1, 46). Niemniej, urzeczony dobrą nowiną o Królestwie Bożym, stałem się uczniem Nauczyciela z Nazaretu. Od tego przełomowego momentu resztę mojego życia poświęciłem głoszeniu Jego nauki o panowaniu Boga. Cóż... stałem się apostołem Pana, ponieważ w Niego uwierzyłem i On mnie wybrał. Uwierzyłem Jego słowom i czynom, których naśladowanie miało mi dać życie wieczne.
Moje hebrajskie imię (Bar-Tholomai) oznacza po prostu „syn Tolmaja” i występuje w katalogach apostołów w tzw. ewangeliach synoptycznych (zob. Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 14). Ewangelia zaś według św. Jana zna mnie pod imieniem Natanael (zob. J 1, 35-51; 21, 2), które oznacza „Bóg dał”. Dlatego też można mnie nazywać Natanael syn Tolmaja („Bóg dał syna Tolmajowi”).
Bóg obdarzył mnie wielkim zaufaniem, powierzając mi misję ewangelizowania pogan. Charakteryzuje mnie dobroć, uczciwość i pracowitość. Właśnie dzięki tym wrodzonym cechom stałem się osobą powszechnie szanowaną i lubianą. Dlatego też mogłem z powodzeniem głosić dobrą nowinę o Jezusie Synu Bożym, w którym każdy może stać się nowym człowiekiem i jednocześnie uczniem Królestwa.
W ikonografii najczęściej bywam przedstawiany w tunice przepasanej sznurem. Niekiedy też prezentuje się mnie w scenie obdarcia ze skóry. Zgodnie bowiem z kościelną tradycją, właśnie w taki sposób poniosłem śmierć w Armenii ok. 70 r. Na obrazach zwykle trzymam księgę (lub zwój) i nóż. Patronuję zaś przede wszystkim rzeźnikom, garbarzom i introligatorom.
Na koniec życzę wszystkim, aby za moim przykładem nigdy nie odstępowali od Chrystusa i obdarzali innych ludzi wielkim kredytem zaufania.
Około 80 osób zamierza w tym roku oficjalnie przystąpić do Kościoła katolickiego w ramach wspólnoty katolickiej Uniwersytetu Harvarda. To dwukrotnie więcej niż rok wcześniej i najwięcej w historii tej wspólnoty - poinformował ks. Nathaniel Sanders, katolicki kapelan studentów uczelni.
Podziel się cytatem
- powiedział kapelan w programie „The Great American Road Trip”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.