Reklama

Powrót Czarnej Madonny na Ukrainę

2017-07-13 16:52

kcz (KAI Lwów) / Czerwonograd

Mazur/episkopat.pl
Jasna Góra

Po 635 latach Czarna Madonna w wiernej kopii poświęconej 14 czerwca br. na Jasnej Górze w Częstochowie wróciła na Ukrainę. Wieczorem 12 lipca w ramach obchodów 325. rocznicy założenia Czerwonogradu (dawniej Krystynopol) przywieziony z Polski obraz przeniesiono do nowego kościoła pw. Ducha Świętego w tym mieście. Uroczystości przewodniczył arcybiskup lwowski Mieczysław Mokrzycki.

Po powitaniu obrazu w centrum Czerwonogradu przez duchowieństwo katolickie i prawosławne procesja z Czarną Madonną przeszła ulicami miasta do świątyni łacińskiej. W uroczystości uczestniczyli wierni z archidiecezji lwowskiej, władze miejscowe oraz pielgrzymi z Polski.

Metropolita lwowski w swojej homilii wspomniał, że w 1382 r. książę Władysław Opolczyk, wyruszając z zamku w Bełzu, zabrał ze sobą ikonę Matki Bożej i chciał ją umieścić w swoim zamku w Opolu. „Jego pragnienia jednak nie spełniły się, bo gdy w drodze do Opola zatrzymał się na odpoczynek w Częstochowie, w pobliżu niewielkiego wówczas kościoła na Jasnej Górze, doświadczył znaku, który zmienił jego wolę i pragnienia. Otóż, jak głosi legenda, konie ciągnące wóz z obrazem nie chciały ruszyć z miejsca. Książę Władysław zrozumiał, że ma pozostawić obraz w tym miejscu. I gdy przeniesiono go do kościoła, konie spokojnie ruszyły w dalszą drogę. Dzisiaj po sześciu wiekach jesteśmy świadkami innej drogi. Rozpoczęła się ona 14 czerwca na Jasnej Górze w Częstochowie, czyli niespełna miesiąc temu, a swój szczęśliwy koniec ma dzisiaj, tutaj w Czerwonogradzie, gdy w murach tej świątyni witamy powracający znak Matki, witamy tę ikonę nazywaną przed wiekami i dzisiaj Matką Bożą Bełzką. Wraca do nas w trudnym czasie, aby umocnić naszą wiarę, ożywić nadzieję i uczyć drogi miłości. Wraca do nas, gdy w granicach Ukrainy toczy się wojna i gdy giną synowie tej ziemi, aby uczyć nas pokoju i przebaczenia. Wraca do domu borykającego się z biedą i niesprawiedliwością, abyśmy w Niej mieli obronę i pocieszenie. Wraca do domu, który tak jak przed sześcioma wiekami, tak i dzisiaj jest domem wielu narodów, wyznań i kultur. Ale Jej to nie przeszkadza, gdyż Ona, Matka Syna Bożego, nie jest Matką jednego narodu, ale jest Matką Kościoła, czyli nas wszystkich, czego świadectwem jest nasza obecność i wspólna modlitwa. Ten obraz, jak każdy obraz Matki Bożej, nie jest ani polski, ani ukraiński, ani włoski, ani niemiecki, ale nasz, twój i mój. Podobnie jak nie ma Ewangelii narodowej, ale jest Ewangelia Jezusa Chrystusa, ta sama, choć czytana w różnych językach, ale zawsze ta sama – Chrystusowa” – zaznaczył abp Mokrzycki.

Reklama

Na zakończenie homilii lwowski metropolita wezwał licznie zgromadzonych katolików dwóch obrządków i prawosławnych: „Trwajmy jednomyślnie na modlitwie, abyśmy ukazali światu wartość i wielkość wspólnoty Wieczernika, w którym Maryja trwa wraz z Apostołami na modlitwie. Niech ten znak jedności wiary towarzyszy temu miastu, które pisze swoją historię już trzysta dwadzieścia pięć lat i oby kolejne lata i wieki zapisywały wspaniałe świadectwo życia, nie w podziałach i sporach, ale w jedności i wzajemnym szacunku. Z takim przesłaniem i zadaniem wracajmy w naszą codzienność, budując Królestwo Boże na ziemi, którego najdoskonalszym obrazem, niech będzie nasze uczciwe i pełne ufności życie na wzór Matki Syna Bożego z bełzkiego zamku, a dzisiaj z Czerwonogradu” – wezwał abp Mokrzycki.

Proboszcz, ks. Mikołaj Łeśkiw złożył podziękowanie ojcom paulinom z Jasnej Góry w Częstochowie, którzy zaprezentowali kopię Czarnej Madonny dla parafii w Czerwonogradzie. W rozmowie z KAI wyjaśnił, że miasteczko Bełz obecnie znajduje się na terenie parafii Czerwonograd.

Tagi:
Matka Boża Ukraina abp Mieczysław Mokrzycki

Reklama

W Wiedniu odsłonięto tablicę ku czci kardynała – obrońcy głodujących Ukraińców

2019-11-13 15:54

ts (KAI) / Wiedeń

W wiedeńskim Pałacu Arcybiskupów odsłonięto tablicę upamiętniającą kardynała Theodora Innitzera (1875-1955), który jako jedna z nielicznych osobistości świata zachodniego protestował przeciwko wielkiemu głodowi na sowieckiej Ukrainie w latach trzydziestych i organizował pomoc dla tamtejszej ludności. W uroczystości wzięli udział przewodniczący episkopatu Austrii kard. Christoph Schönborn, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) arcybiskup większy Swiatosław Szewczuk, rabin Wiednia Szlomo Hofmeister i ambasador Ukrainy w Austrii Ołeksandr Szczerba.

wikipedia.org

Obecny na ceremonii historyk z USA Timothy D. Snyder powiedział, że hasłem przewodnim tego dnia powinna być myśl, iż „prawda nie przeżyje sama z siebie, ale potrzebuje ona ludzi, którzy ją wypowiedzą”.

Katastrofalny głód lat 1932/1933 na Ukrainie został celowo wprowadzony przez władze na Kremlu, aby osłabić tamtejszych chłopów i zmusić ich do wstępowania do powstających wówczas kołchozów i sowchozów. Ocenia się, że w wyniku represji sowieckich na samej tylko Ukrainie zginęło 6-10 milionów ludzi. Masowo umierała zwłaszcza ludność w regionach wiejskich, gdzie chłopom odebrano wszystkie artykuły spożywcze i nasiona, po czym zabroniono im opuszczania ich wsi.

Tylko w czerwcu 1933 – w szczytowym okresie „wielkiego głodu” – zmarło z tego powodu ponad 870 tys. ludzi, wspominał kard. Schönborn. Dodał, że oznacza to, iż co minutę ginęło 20 osób, co godzinę 1 168, a każdego dnia 28 023 osoby.

Odsłonięcie tablicy pamiątkowej poprzedziła konferencja poświęcona wydarzeniom tamtych lat. Abp Szewczuk podkreślił, że „wielki głód” jest ciągle otwartą, bolesną raną w świadomości narodu ukraińskiego. „Jest to osiem milionów ofiar, a dopóki będą one milczały, będzie trwało umieranie” – zaznaczył zwierzchnik UKGK i dodał: „Musimy przypominać o tej zbrodni, aby się już nigdy więcej nie wydarzyła”.

Ówczesny arcybiskup wiedeński (w latach 1932-55) kard. Innitzer 20 sierpnia 1933 r. zaapelował po raz pierwszy do opinii światowej o pomoc dla głodujących. W tym celu rozpoczął międzynarodową i międzywyznaniową akcję pomocy dla ofiar tamtej tragedii. 16 października tegoż roku, na jego zaproszenie w Pałacu Arcybiskupim w Wiedniu spotkali się przedstawiciele Kościołów katolickiego i ewangelickiego oraz gminy żydowskiej, aby wspólnie omówić środki pomocy. W dwa miesiące później – 16 i 17 grudnia – również w siedzibie arcybiskupa, odbyła się międzynarodowa konferencja przedstawicieli wszystkich organizacji uczestniczących w pomocy dla głodujących ludzi w Związku Radzieckim.

Timothy D. Snyder, wykładowca na Uniwersytecie Yale oraz w wiedeńskim Instytucie Nauki o Człowieku, w swoim wystąpieniu mówił o głodzie na Ukrainie na tle dramatycznej historii Europy Wschodniej w pierwszej połowie XX wieku. Zwrócił uwagę, że co pewien czas republiki radzieckie przeżywały klęski głodu. Żadnej z nich nie można jednak porównać z “wielkim głodem”, podczas którego, dla osiągnięcia celu politycznego, z pełną świadomością spowodowano śmierć milionów ludzi. Zostały zamknięte granice z państwami sąsiedzkimi, a także z sąsiadującymi republikami, wobec czego mogło się uratować tylko niewielu Ukraińców.

Snyder przyznał, że trudno zrozumieć, dlaczego Zachód nie podjął żadnych kroków, bo przecież mimo wszystko wiedział o tym. O rozmiarach katastrofy z pewnością informowali swoje rządy zachodni dyplomaci. Wiedzieli o tym także zachodni dziennikarze w Moskwie. Jednak tylko jeden odważył się pisać pod własnym nazwiskiem, Walijczyk Gareth Richard Vaughan Jones, który w 1935 roku został zamordowany.

O “wielkim głodzie” dowiedział się od uchodźców przede wszystkim Kościół grekokatolicki w Polsce, a następnie do pomocy politycznej i humanitarnej starali się skłonić Zachód aktywiści ukraińscy. Jednak ani rządy poszczególnych krajów, ani organizacje niewiele zrobiły. - Jedynym wyjątkiem był kard. Innitzer, podkreślił historyk.

“Tylko niewiele osób miało odwagę mówić o tym co wiedzieli, wśród nich był kard. Innitzer. Ale głos nawet niewielu ma znaczenie”, mówił Snyder dodając, że po “wielkim głodzie” Sowieci już nigdy więcej nie zorganizowali takiej klęski głodu spowodowanej wolą polityczną. Swoje wystąpienie zakończył apelem: “Prawda nie przeżyje sama. Prawda potrzebuje ludzi, którzy ją wyrażą”.

Na zakończenie całodziennych uroczystości zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego uhonorował kard. Schönborna nowo ustanowionym orderem Sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego (Venerabilis Dei Servus Andrej Scheptyzkyj). Abp Szewczuk podkreślił, że decyzją Synodu Biskupów UKGK kard. Schönborn jest pierwszą osobą otrzymującą to odznaczenie. Arcybiskup Wiednia otrzymał je za „niezmordowany wkład na rzecz pojednania między narodami, rozwijania dialogu ekumenicznego i międzyreligijnego oraz stosunków Kościół-państwo”.

Wręczenie orderu nastąpiło podczas koncertu ukraińskiej muzyki sakralnej w katedrze św. Szczepana, w którym wystąpił międzynarodowy chór chłopięcy i męski “Dudaryk” z Ukrainy oraz mezzosopranistka Zoriana Kuszpler, która obecnie śpiewa w Operze Wiedeńskiej.

Kard. Schönborn utrzymuje intensywne stosunki z UKGK. Arcybiskup Wiednia jest m.in. ordynariuszem dla katolików obrządku bizantyjskiego w Austrii. Grekokatolicy ukraińscy stanowią większość spośród ok. 20 tys. członków katolickich Kościołów obrządku wschodniego w Austrii. W grudniu 2014 kard. Schönborn jako specjalny wysłannik papieża, uczestniczył w Kijowie w uroczystościach 25-lecia oficjalnego przywrócenia Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego.

Pamięć o ofiarach „wielkiego głodu” obchodzona jest na Ukrainie i wielu innych krajach każdego roku 24 listopada. W miejscu pamięci „Holodomoru” w Kijowie specjalna tablica upamiętni inicjatywy pomocy podejmowane przez kard. Innitzera.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inżynieria świętości – św. Rafał Kalinowski

O. Marian Zawada OCD
Niedziela Ogólnopolska 46/2007, str. 12-13

Archiwum

Spowiadaj się często, a spowiadaj się dobrze. Chcesz sercem wspaniałomyślnym wykonywać twe obowiązki, nieraz zbyt uciążliwe i twemu usposobieniu przeciwne? Chcesz posiadać męstwo, aby nie upadać na duchu, gdy cię jaka boleść dosięgnie? Spowiadaj się często, ale spowiadaj się dobrze! Czy chcesz na koniec zostać świętym i na pewno iść drogą do nieba - spowiadaj się często, lecz spowiadaj się dobrze!
Św. Rafał Kalinowski OCD

Jego osoba i życie jednoznacznie wskazują, jak bardzo na drogi duchowe ma wpływ historia, szczególnie ta trudna: w upokorzonym narodzie bez państwa. Ale dzięki temu sylwetka św. Rafała jawi się czysta, jej zarys klarowniejszy. Kalinowski miał wiele twarzy, które uświęcił: przeżył wiele czasów łączonych w jedno życie.

Twarz w Nią wpatrzona

Pochodził z Wilna, dano mu imię Józef i można powiedzieć, że jego życie jest przepasane obecnością Maryi - Tej z Ostrej Bramy. Urodził się w 1835 r., niemal pod Jej okiem, by ostatecznie wstąpić do zakonu Jej poświęconego - Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. To pierwsza, ważna lekcja jego życiorysu - opasać się obecnością Maryi, Tej, która wpatrzona jest z miłością w Chrystusa.

Twarz relacji poszukująca

Po ukończeniu gimnazjum (1850) wybrał Mikołajewską Akademię Inżynierii Wojennej w Petersburgu. Po jej ukończeniu (1857) budował arterie kolejowe i mosty na trasie Odessa - Kursk. To ważny trop. Budował mosty, a zatem to, co łączy. W sensie duchowym można stwierdzić, że budował to, co łączy ludzi, co im pozwala się spotkać, zmierzać ku sobie, wymieniać dobra. W rzeczywistości każdy powinien być takim inżynierem ducha. Z głębi stepów, które Józef pokonywał i wiązał nicią żelazną, płynie pytanie o naszą inżynierię duchową, o zdolność i wytrwałość w budowaniu pomostów, tych zwykłych, codziennych, i tych niezwykłych - modlitewnych. A modlitwa jest najważniejszym spoiwem ludzkiego losu.
Józef, kończąc Akademię Petersburską, jednocześnie został żołnierzem. Wojsko to przede wszystkim dyscyplina i męstwo. Tę dyscyplinę możemy rozciągnąć na dyscyplinę naszego czasu i dyscyplinę słów czy wreszcie dyscyplinę miłości. Ale możemy się w tym doszukać jeszcze więcej - starego ideału rycerskiego, w którym wierność (fidelitas) i męstwo (virtus) odgrywają zasadniczą rolę. Tym wartościom zepsuty świat przeciwstawia swą dyscyplinę znieprawienia, rozkładu, odciągania od Boga. To na pewno w Józefie się spierało, zmagało, bo w Petersburgu wpadł w straszny kryzys wiary, który trwał wiele lat.

Twarz prawdę odnajdująca

W życiu Józefa Kalinowskiego bardzo ważny był wątek ojczyźniany. Powstanie styczniowe, do którego przyłączył się w czerwcu 1863 r., przejmując jako naczelnik powstania dowództwo na Litwie, zadecydowało o jego życiu. Przyłączenie się do upadającego i niemal dogorywającego powstania przejawia jego heroizm patriotyczny, umiejętność podejmowania odpowiedzialności za trudne sprawy. Narażał się na bezwzględne represje, pochwycony, został skazany na śmierć, którą za interwencją rodziny zamieniono na dziesięć lat katorgi. Można to przełożyć na współczesną sytuację ojczyźnianą, kiedy nie tylko totalitaryzm komunistyczny gnębił i pozbawiał praw środowiska narodowe i katolickie, ale obserwujemy też, jak ludzie, którzy nie mają twarzy, chcą, by wszystko było bez wyrazu, bez kształtu... Po powrocie z zesłania Józef odnalazł dla siebie prawdę: nie krwi, ale potu ojczyźnie potrzeba, i podjął później moralny i duchowy wysiłek odnowy społeczeństwa - jako kapłan i zakonnik w Karmelu.

Twarz piękno kontemplująca

Kolejnym ważnym „epizodem” w jego życiu było wychowanie. Po powrocie do Ojczyzny (1874) przyjął ofertę rodziny Czartoryskich, by sprawować opiekę nad młodym Augustem. Trafił do słynnego Hotelu Lambert w Paryżu. W licznych podróżach, związanych ze słabym zdrowiem Gucia, przebywał w Mentonie na pograniczu Francji i Włoch, w szwajcarskich Alpach i polskiej Sieniawie. Przy okazji odwiedzin w Krakowie ciotki Augusta, karmelitanki bosej Ksawery Czartoryskiej, doszło do ważnego dla niego spotkania. W połowie 1877 r. Kalinowski zdecydował się wstąpić do zakonu. Legenda polskiego stycznia ukryła się za klauzurą. Przybrał imię Rafał, tzn. Bóg uzdrawia. Szybko doprowadził do odnowienia polskich karmelitów bosych, budował klasztory i niższe seminarium, co pomogło wzmocnić liczebną obecność w Galicji. Umarł w 1907 r. w Wadowicach.

Twarz świętością tryskająca

Co można „uzdrowić”, wpatrując się w historię tego dzielnego człowieka o imieniu „Bóg uzdrawia”? Na pewno naszą nadzieję, nasze męstwo, bo dzięki niemu widzimy, że nawet najtrudniejszy i najdramatyczniejszy czas nie zwalnia człowieka z moralnych wyborów i po części służy jego wielkości. Dostrzegamy też, że to, co robimy, trzeba robić solidnie. Jeżeli Rafał budował mosty, one stoją i służą do dziś; jeżeli wychowywał, spod jego „ręki” wychodzili święci; a gdy sam stanął w szranki ze świętością, tchnął nowego ducha w wymierającą społeczność i doczekał się chwały ołtarzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp. Czaja: Chrześcijaństwo zielonoświątkowe jest dziś największym wyznaniem chrześcijańskim na świecie

2019-11-20 19:56

twitter.com/ekumenizmpl, maj / Kamień Śląski (KAI)

- Biorąc pod uwagę liczbę praktykujących wiernych, chrześcijaństwo zielonoświątkowe jest dziś największym wyznaniem chrześcijańskim na świecie. Neopentekostalizm jest też wyzwaniem wewnątrz Kościoła. Przed nami trudne zadanie wypracowania jasnych kryteriów weryfikacji chrześcijańskiej tożsamości w różnych środowiskach i wspólnotach – mówił bp Andrzej Czaja podczas trzeciej sesji międzynarodowej konferencji „Ekumenizm – formacja – integracja. Dekret o ekumenizmie 55 lat od jego promulgacji”. Dwudniowe spotkanie odbywa się w Opolu i w Kamieniu Śląskim. Wydarzenie na bieżąco relacjonowane było na Twitterze portalu ekumenizm.pl.

BP KEP
Bp Andrzej Czaja

O zjawisku pentekostalizacji w kontekście ekumenizmu mówił ordynariusz opolski, bp Andrzej Czaja. Podkreślił, że biorąc pod uwagę liczbę praktykujących wiernych a nie przynależność formalną, chrześcijaństwo zielonoświątkowe jest dziś największym wyznaniem chrześcijańskim na świecie i to w wydaniu neopentekostalnym. - Główną przyczyną wzrostu wspólnot neopentekostaknych są nowe formy działalności podbudowane ofertą tzw. ewangelii sukcesu. Inaczej niż w tradycyjnym ruchu pentekostalnym ważną funkcję pełnią również wierzenia ludowe – mówił.

Zaznaczył, że neopentekostalizm jest też wyzwaniem wewnątrz Kościoła. Ostrzegł, że do Kościoła przenikają rozmaite związane z tym zjawiskiem deformacje wiary na poziomie liturgii, nauki i duchowości. Coraz częściej pojawia się chrześcijaństwo przeżycia a nie wiary i rozumu.

Bp Czaja zadał też pytanie, na ile narastanie tego ruchu jest wołaniem o Ducha. – Gdy my jesteśmy zajęci zebraniami i strategiami, wspólnoty neopentekostalne ewangelizują. Możemy się od nich uczyć spontaniczności i zapału misyjnego – stwierdził. Podkreślił, że zjawisko neopentekostalizmu wymaga rzetelnego rozeznania. Potrzebna jest analiza przyczyn jego szybkiego wzrostu oraz wypracowanie kryteriów jego oceny, aby z cierpliwością ale i skutecznie naprawić powstałe szkody a przy tym „nie wylewać dziecka z kąpielą”. Ważne jest, by uporządkować i rozwinąć rzetelną formację duchową oraz by wskazać drogi właściwego rozwoju konkretnych wspólnot.

Bp Czaja zwrócił uwagę, że to rozeznawanie jest trudne, gdyż zjawisko to jest bardzo zróżnicowane i niełatwe do zdiagnozowania. - Nie chodzi przy tym o to, by kogokolwiek piętnować ani stygmatyzować. Przed nami trudne zadanie wypracowania jasnych kryteriów weryfikacji chrześcijańskiej tożsamości w różnych środowiskach i wspólnotach – podsumował.

- Formacja ekumeniczna powinna być jednym z najważniejszych priorytetów duszpasterskich. Mam jednak wrażenie, że tak nie jest. Przeważa stagnacja, a czasem regres - mówił ks. prof. Zygfryd Glaeser z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego. Ostrzegł, że brak dostatecznej formacji ekumenicznej młodych pokoleń, zwróci się ostatecznie przeciwko Kościołowi. - Jeśli Kościoły nie będą szukały dróg do wspólnej ewangelizacji, zostaną społecznie zmarginalizowane – podkreślił.

O sakramentalności Kościoła jako pra – problemie ekumenicznym mówił ks. prof. Janusz Królikowski z UPJPII.

Międzynarodowa konferencja „Ekumenizm – formacja – integracja. Dekret o ekumenizmie 55 lat od jego promulgacji” organizowana jest przez Wydział Teologiczny Uniwersytetu Opolskiego. Dwie pierwsze sesje odbyły się w siedzibie Wydziału w Opolu. Trzecia miała miejsce w Centrum Kultury i Nauki Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego w Kamieniu Śląskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem