Reklama

Radość czasu...

Niedziela przemyska 15/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ten tytuł jest świadomie nieco przekorny. Wielu z nas czytało opasłe tomiska o mijającym czasie. Im bardziej w lata tym mniej go zostaje, i tym większa nostalgia za tym, co minęło. Radość zaprawiona jest goryczą przemijania. W ten wielkanocny czas Wielkiej Niedzieli mija dziesięć lat od ukazania się pierwszego numeru przemyskiej edycji Katolickiego Tygodnika Niedziela. Od kilku tygodni prześladowała mnie myśl o konieczności napisania czegoś na ten temat. Mijający czas nie nastrajał jednak do radości. Wena tonęła w falach nostalgii i bryzach wspomnień. I pewnie nic by się nie ukazało, gdyby nie, no właśnie... gdyby nie spotkania z dziećmi. Szczególne to dzieci. Zapomniane, łaknące rodzinnego ciepła, nie zawsze z radością czekające na kolejny dzień. Pewnie Pan Bóg je postawił na mojej drodze. I oto w niedzielę po wyborze naszego metropolity abp. Józefa Michalika na stanowisko Przewodniczącego Konferencji Episkopatu, schodziłem po schodach z czekającą mnie perspektywą zmagania się z wywiadem, który przed chwilą przeprowadziłem. I wtedy spotkałem na dole właśnie dzieci ze „Wzrastania”. Stały w małej grupce ze swoimi opiekunami i czekały na Metropolitę, by mu wyśpiewać swoją radość z tego wyróżnienia. Radość, której nie są w stanie pojąć. Od słowa do słowa, doszliśmy do wspólnego radosnego spotkania.
- Bo my, proszę Księdza, przynosimy Księdzu Arcybiskupowi w prezencie dar szczególny - setny numer naszego pisemka.
Zawstydziłem się. Od kilku lat ktoś z tych maluchów podrzucał do redakcji kolejne numery. Nie zawsze do nich zaglądałem. Teraz pomyślałem - musimy złączyć nasze jubileusze. I dlatego właśnie w podnieceniu 23 marca czekałem na Jubilatów pisząc te słowa. Wreszcie są. Najpierw słodycze, wspólna fotografia. Potem nieśmiało, nieco niezdarnie rozmawiam z najtrudniejszym rozmówcą - dzieckiem.
Pani Aneta Dubiel:
- Nasza przemyska Świetlica „Wzrastania” istnieje już od 11 lat. Gromadzi wszystkie dzieci, które nie mają czym zająć czasu. Proponujemy im pomoc w nauce, oprócz tego prowadzimy różne formy zajęć pozwalających odkryć dzieciom ich talenty, zamiłowania, nauczyć radości z posiadania małego choćby hobby.
Gosia:
- Przyszłam do świetlicy dwa lata temu. Moja siostra uczęszczała na spotkania scholi w kościele i siostra, która prowadziła tę scholę powiedziała o istnieniu takiej świetlicy.
Spodobało mi się, bo mogłam się tam niejako zrealizować w tym, co lubię, choćby w śpiewie. I tak od dwóch lat razem z moją siostrą spotykamy się tutaj codziennie.
- A jaką rolę spełnia w Waszej wspólnocie pisanie gazetki?
Asia: - Sprawia mi to przyjemność, wiem, że dzięki mojej pracy zostanie utrwalona nasza praca, nasze nazwiska.
- A kto redaguje programowo Wasze pisemko?
- To nasi opiekunowie zadają nam tematy, na które piszemy.
- Nie buntujecie się?
Basia: - Mam świadomość, że skoro pani zadała mi temat, to jakoś dam temu radę.
Marcin: - Ja się raz zbuntowałem. Znudziłem się już pisaniem i powiedziałem koniec. Ale potem było mi wstyd.
- Dlaczego? - pytam.
- Bo przeze mnie ktoś inny musiał napisać to, czego mi się nie chciało.
Uśmiechnąłem się dyskretnie. Jak bardzo ludzkie światy są podobne. Te małe i te duże. Przez te dziesięć lat mnie także czasem się nie chciało i potem też mi było wstyd, że nie pojawił się tekst, na który być może czekali Czytelnicy.
Myślałem, że to już koniec tego jubileuszowego rekonesansu. Ale skądże. Teraz się dopiero zaczęło. Dzieci przyszły z przygotowanymi pytaniami. I to w tym momencie ja stanąłem przed „tablicą”.
Paulina: - Czy pamięta Ksiądz swój pierwszy artykuł?
To jedno pytanie stało się inspiracją do przemyśleń o minionych 10 latach.
Tak pamiętam nasze z bp. Adamem pierwsze spotkanie w Redakcji. Dwie strony co tydzień - brzmiało jak wyrok, który rozważaliśmy całą drogę z Częstochowy do Przemyśla. Po powrocie, do naszego niepokoju dołączyli tzw. członkowie redakcji - ks. dr Marek Kowalik i młodzieżowy zapaleniec ks. Tadeusz Biały. Niepokój podzielony na czterech nieco zmalał. Pierwsze próby, jakaś nieśmiała wiadomość dla Czytelników, wizyta Redaktora z Częstochowy, który przeprowadził wywiad z Księdzem Arcybiskupem i ówczesnym rektorem Seminarium ks. dr. Stanisławem Haręzgą. Wreszcie drżącymi rękami przewracaliśmy kolejne strony tego numeru, w którym po raz pierwszy miała znaleźć się przemyska wkładka. Jest. Druk jakby był odbiciem naszych twarzy. Potem nieśmiałe oczekiwania, co powie Ksiądz Arcybiskup, jak skomentują to w seminaryjnym refektarzu profesorowie. Już sporo napisałem o tych pierwszych dniach i miesiącach przy okazji reportażu z wyboru ks. Adama Szala na biskupa pomocniczego. To największa radość przemyskiej rodziny „mutacyjnej”.
Wcześniej były nominacje na rektora i wicerektora księży Adama i Marka. W międzyczasie ks. Tadeusz Biały został wicedyrektorem Wydziału Nauki Katolickiej przy naszej Kurii Metropolitalnej. Ze strony Częstochowy też przybywały coraz nowe wyzwania. Najpierw było wygodnie. Nasze teksty, teksty Czytelników, pakowane do szarych kopert wędrowały pocztą do Margity, drobnej kobiety, która od dziesięciu lat dzieli z nami nasze radości i smutki, cierpi z powodu braku naszej weny, a czasem nie wytrzymuje i drogą telefoniczną próbuje tę wenę przywrócić. Wreszcie przyszedł „wyrok” - teksty należy przepisywać i wysyłać faksem. Zaczęliśmy się uczyć tej nowej sztuki. Potem doszedł komputer, skaner. Doszły strony - najpierw cztery, potem osiem. Obowiązki dotychczasowych współpracowników sprawiły, że nie mogli już oddać się w pełni pracy w Niedzieli. Owszem, byli obecni przez pisane słowo, życzliwą doradę, ale osiem stron i konieczność przepisywania ich na komputerze, bo nie wszyscy nasi Autorzy dysponowali komputerami, sprawiły, że w progi redakcji wkroczyła ciężko przestraszona Marysia. Marynia, jak ją tu zwiemy, z przestrachem witała się z biskupami, prałatami, ale powoli zaczęła się przyzwyczajać i pokonywać bariery niedostępnej, jak się zdawało, techniki. Kiedy już na dobre stała się gospodynią maleńkiego pokoju w Kurii, przyszedł radosny czas oczekiwania na dar macierzyństwa. W ten sposób nastąpił kolejny „awans” w historii redakcji. Marcela, trzecie dziecko pani Marii, to także radość oczekiwania na wieści, na narodziny. Marcelinka, bo tak nazywa się ta dzisiaj dorodna „panna” sprawiła, że w progi redakcji wkroczyła Roma. Nigdy nie zapomnę jak po kilku dniach „instruowania” przez Marysię przyszła sama na posterunek. Mieszkałem wówczas przy katedrze i świadomie nie poszedłem do redakcji. Zrobiłem to dopiero w godzinach południowych. Siedziała z palcami jak po gośćcu, blada, ale mężna. Stwierdziłem krótko - widzę, że Kuria się nie spaliła - to znaczy, że będzie dobrze. I tak już zostało. Kiedy Marcela na tyle wydoroślała, że nie potrzebowała koniecznej obecności mamy wróciła Marynia. I tak już zostało. Potem przenieśliśmy się na Grodzką, gdzie zwolniło się mieszkanie. I od czterech lat trwamy tutaj podejmując kolejne dni. Dzielimy radości i smutki. Towarzyszy nam w tej drodze serdeczna, choć krytyczna obecność Księdza Arcybiskupa. Aktywna, choć nieraz czyniona heroicznym wysiłkiem praca pisarska i dorada bp. Adama. Dzięki ks. Tadeuszowi Białemu nasi Czytelnicy mogą śledzić najważniejsze wydarzenia z życia diecezji. Ks. Kazimierz Gadzała czuwa, aby ani jedno wydarzenie seminaryjnego życia nie umknęło uwagi Czytelników. Poprzez pracę kolporterów niezmiennych od lat dziesięciu jest z nami obecny ks. Marek Kowalik, który podczas każdego przyjazdu na wykłady gospodarskim okiem omiata redakcyjne progi. Są wreszcie z nami Kolporterzy i Współpracownicy, którzy nadsyłają swoje teksty, co sprawia, że te osiem stron każdego tygodnia dociera do tych, którzy w Niedzieli są najważniejsi - Czytelników.
W Niedzielę Miłosierdzia Bożego o godz. 10.00 będziemy w przemyskiej katedrze koncelebrować dziękczynną Eucharystię. Zapraszamy na nią Was, Drodzy Czytelnicy i Was, nasi Współpracownicy - Redaktorzy. Nie mamy wielkich możliwości, ale po tym spotkaniu w katedrze zapraszamy na agapę do kawiarenki przy ulicy Grodzkiej, gdzie mieści się siedziba Redakcji.
W ten radosny Wielkanocny poranek tą drogą chcemy odwiedzić Wasze domy, nasi Drodzy Czytelnicy, i podziękować za miłość Kościoła wyrażoną poprzez trud odkładania złotówek na zakup Niedzieli, by dowiedzieć się o życiu Kościoła, o sprawach, które nurtują społeczeństwo.
Na koniec słowa szczególnej wdzięczności kierujemy do Duszpasterzy. To ich trud i przekonanie o konieczności promowania pisma katolickiego sprawia, że doczekaliśmy tego dziesięciolecia.
Niech Zmartwychwstały Chrystus wszystkim, od Częstochowy poczynając po najstarszego Czytelnika w Kosinie, przyniesie obfitość darów tego radosnego wydarzenia, jakim był Wielkanocny Poranek.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sosnowiec: dewastacja pomnika upamiętniającego Żydów – ofiary getta

2026-10-04 21:19

[ TEMATY ]

pomnik

Diecezja sosnowiecka

Z ogromnym bólem i smutkiem przyjąłem wiadomość o dewastacji pomnika upamiętniającego Żydów – ofiary getta w Sosnowcu. Jako wspólnota Kościoła nie możemy milczeć w obliczu aktów wandalizmu, które profanują miejsca naznaczone krwią i cierpieniem naszych sióstr i braci - zwraca uwagę bp sosnowiecki Artur Ważny.

Niech odpowiedzią na to bolesne wydarzenie nie będą kolejne podziały, lecz modlitwa, refleksja i wzajemny szacunek, co również akcentuje bp Ważny: Tych, których to zdarzenie głęboko zraniło, otaczam dziś bliską modlitwą. Modlę się również za sprawców – o opamiętanie i zrozumienie zła, którego się dopuścili. Niech to trudne doświadczenie nie rodzi w nas kolejnych podziałów, ale zjednoczy nas wokół dobra i szacunku dla każdego człowieka.
CZYTAJ DALEJ

Ks. Michał Mraczek: „Nie brakuje młodych, którzy chcą służyć Bogu i ludziom” [Wywiad]

2026-10-04 10:15

ks. Łukasz Romańczuk

ks. dr Michał Mraczek - rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu

ks. dr Michał Mraczek - rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu

Ksiądz Michał Mraczek, rektor Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, w rozmowie z ks. Łukaszem Romańczukiem opowiada o życiu wspólnoty seminaryjnej, o tym, jak wygląda formacja na etapie propedeutycznym, o zaangażowaniu kleryków w duszpasterstwo i o tym, dlaczego warto modlić się o nowe powołania.

ks. red. Łukasz Romańczuk: Rozpoczął się nowy rok akademicki i nowy rok formacyjny w seminarium duchownym. Z jakimi nastrojami wchodzicie w ten czas?
CZYTAJ DALEJ

Kard. Krajewski: „Franciszek zaczął od siebie. Nie zaczął od reformy Kościoła”

2026-10-05 10:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

kard. Konrad Krajewski

Łukasz Głowacki

Kard. Konrad Krajewski po Mszy św. w łódzkich Łagiewnikach

Kard. Konrad Krajewski po Mszy św. w łódzkich Łagiewnikach

Kard. Konrad Krajewski przewodniczył Mszy św. w sanktuarium św. Antoniego i bł. Rafała Chylińskiego w Łodzi-Łagiewnikach. Eucharystia była głównym punktem obchodów 800. rocznicy śmierci św. Franciszka z Asyżu. — Święty jest jak otwarte okno, przez które do wnętrza wpada promień słońca. Niewidzialny Bóg przez świętego staje się widzialny — mówił metropolita łódzki.

W homilii kard. Krajewski przywołał swoje pobyty w Asyżu. Jak wspominał, kiedy podczas pracy w Rzymie czuł się bardzo zmęczony, a nawet wypalony, jechał nie do grobu św. Franciszka, ale do niewielkiego kościoła św. Damiana. — Tam wszystko się zaczęło. To właśnie tam przyszedł młody chłopak i nagle usłyszał: „Franciszku, trzeba odbudować ten dom. Zobacz, jak on wygląda” — mówił kardynał.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję