Absolwenci Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego wierni uniwersyteckiej dewizie Deo et Patriae już od sześciu lat w okresie noworocznym spotykają się w Białymstoku, aby uczestniczyć
we Mszy św. i powspominać studenckie czasy. Wielu z nich na spotkanie przybywa ze swoimi rodzinami. Wojciech Jocz, socjolog, współinicjator spotkań uważa, że
mają one na celu integrować licznie reprezentowanych w archidiecezji białostockiej absolwentów KUL. Dlatego też przed trzema laty zabiegał o powołane „Podlaskiego Stowarzyszenia
Absolwentów KUL” z siedzibą w Białymstoku. Dziś ono istnieje, ma otwarty charakter i zaprasza absolwentów do wstąpienia w jego szeregi i współpracy.
Istotnym celem Stowarzyszenia jest kształtowanie postaw religijno-moralnych swoich członków, zgodnie z nauczaniem Kościoła katolickiego, promowanie osiągnięć zawodowych absolwentów KUL,
organizowanie przedsięwzięć o charakterze społecznym, charytatywnym, religijnym, kulturalnym, oświatowym i naukowym.
W spotkaniach białostockich uczestniczą absolwenci KUL pracujący również w diecezji drohiczyńskiej, a bp Antoni Dydycz przed świętami Bożego Narodzenia spotyka się na „Poczekajce”
w Lublinie z aktualnie studiującymi osobami. W ten sposób kontynuuje zwyczaj śp. bp. Władysława Jędruszuka i bp. Edwarda Kisiela, którzy niegdyś wspólnie przybywali
na spotkania dla studentów archidiecezji białostockiej.
VI spotkanie absolwentów poprzedziła Msza św. sprawowana w kaplicy seminaryjnej. Koncelebransem Eucharystii był m. in.: absolwent KUL sprzed 50 laty, ks. prał. Zygmunt Lewicki, profesor
Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Białymstoku oraz ks. prof. Tadeusz Krahel.
W homilii Ksiądz Arcybiskup nawiązał do święta Chrztu Chrystusa w rzece Jordan, podczas którego objawiła się tajemnica Trójcy Świętej. Pasterz nawiązał do własnych przeżyć i refleksji
związanych ze spotkania się z kapłanem, który włączył go do społeczności kościelnej. Podkreślił, że chrzest jako najważniejszy sakrament w naszym życiu uwolnił nas z grzechu
pierworodnego, otworzył drogę do nieba i włączył do wspólnoty parafialnej. Ksiądz Arcybiskup apelował o podjęcie osobistej pielgrzymki do miejsca chrztu, do zapoznania się w kancelarii
parafialnej z wpisem zaświadczającym o przyjęciu nas do wspólnoty Kościoła. Przestrzegał zebranych przed zliberalizowanym atakiem pokus świata, które mogą zagasić w nas
otrzymany podczas chrztu dar ognia i mocy. Odwołując się do słów Ewangelii: „Jego słuchajcie” (por. Łk 9, 35) ukazał potrzebę współpracy z łaską Ducha Świętego,
aby poprzez odkrywanie prawdy o naszym zbawieniu otrzymanej w Osobie Jezusa Chrystusa, stawać się drogowskazem dla tych, których spotykamy na co dzień - konkludował abp W.
Ziemba.
Dalszy przebieg spotkania miał miejsce w dolnej części budynku seminaryjnego, gdzie zebranych uroczyście przywitał ks. Henryk Ciereszko. Na tę część spotkania przybył także bp Edward Ozorowski
Absolwenci obejrzeli sztukę Pokutnik z Osjaku Romana Brandstaettera wystawioną przez alumnów III roku AWSD ze Sceny Teatralnej im. św. brata Alberta. Sztuka jest opowieścią o królu
Bolesławie Śmiałym, z którego rozkazu zginął biskup krakowski św. Stanisław. Według legendy król, po tułaczce, trapiony wyrzutami sumienia odbył pokutę w benedyktyńskim klasztorze
w Osjaku w Karyntii, gdzie zmarł pogodzony z Bogiem.
Po obejrzeniu sztuki spotkaniu towarzyszył śpiew kolęd. Absolwenci mieli okazję zapoznać się z kroniką dotychczasowych spotkań. Kilkugodzinne spotkanie przy kawie było okazją do wspomnień
i refleksji.
„Studiowaliśmy prawo w tym czasie co dostojny jubilat, ks. Zygmunt Lewicki na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomicznych. W 1950 r. byliśmy świadkami prowokacji
funkcjonariuszy Służb Bezpieczeństwa dokonanej podczas uroczystości Bożego Ciała. W rozmodlonych uczestników procesji przed Bramą Krakowską wjechał samochód z funkcjonariuszami.
Wierni zareagowali natychmiast, w tym także studenci i przewrócili samochód. Były aresztowania” - wspominają tamte dni Zenobiusz Żelazny i Adolf Borowiec.
Najstarsi absolwenci przypomnieli także, że mieszkali w męskim akademiku, który mieścił się wówczas przy ul. Wyszyńskiego. Patron ulicy miał tak piękne nazwisko, lecz z osobą Prymasa
nie miał on nic wspólnego, przeciwnie - jak sobie przypominają - był czołowym komunistą ZSRR.
Dlatego też z pewnym niedowierzaniem refleksjom z czasów komunistycznych naznaczonych znakiem sprzeciwu i pogardy ze strony władz do KUL-u jako uczelni
będącej zawsze „oazą wolności” przysłuchiwała się Barbara Szubzda, absolwentka psychologii z 1992 r. Ona, podobnie jak jej starsi koledzy jest dumna, że jej życiu, tak jak
za czasów studenckich towarzyszy dewiza Uniwersytetu: Deo et Patriae.
Pomóż w rozwoju naszego portalu