Reklama

Tajemnice zabytków diecezji toruńskiej

Portrety trumienne

Portret trumienny to specyficzny wytwór kultury polskiego sarmatyzmu, gatunek malarstwa niespotykany poza Polską, popularny od połowy XVI w. do początku wieku XIX., od renesansu po schyłek neoklasycyzmu. Bardzo wiele przykładów tego malarstwa można spotkać w małych kościołach parafialnych, prowincjonalnych muzeach, na ścianach kaplic cmentarnych.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

„Vita brevis, ars longa est”
(„Życie jest krótkie, sztuka - długotrwała”).

Portrety trumienne przybijano na czas pogrzebu na czoło trumny, co łączyło się z rozbudowaną tradycją barokowego ceremoniału pogrzebowego zajmującego wiele czasu. Portrety te malowano zazwyczaj na blasze cynkowej lub ołowianej, rzadziej na srebrnej lub mosiężnej złoconej, co wiązało się z zamożnością rodziny osoby zmarłej. Kształt portretu dostosowany był do trumny i najczęściej przybierał postać sześcio- lub ośmioboku. Specyficzny był też sposób malowania portretu trumiennego: odmienne od obowiązującej praktyki poczucie perspektywy, nieskomplikowany rysunek i prostota techniki. Uderzająca jest natomiast prawda rysów osoby portretowanej, obdarzonej zwykle wyjątkową ekspresją i siłą charakteru, ze wzrokiem skierowanym wprost na widza, dającym dziwne złudzenie, że podąża on za nim, w jakimkolwiek miejscu stanie.
Geneza polskiego portretu trumiennego związana jest z wywodzącym się ze starożytności zwyczajem udziału sobowtóra zmarłego jako głównej postaci orszaku pogrzebowego. W epoce średniowiecza i renesansu za trumną szedł zwykle rycerz w zbroi zmarłego lub dworzanin w stroju, jakiego za życia używał nieboszczyk. Towarzyszył temu obrzęd spadania z konia przy trumnie, łamania kopii itd. W I poł. XVII w. sobowtór pojawiał się już coraz rzadziej, tylko na bardziej okazałych pogrzebach. Początkowo ceremonii towarzyszył zarówno malowany wizerunek zmarłego, jak i żywy w postaci sobowtóra. W II poł. XVII w. nastąpił rozkwit i szczyt popularności portretu trumiennego, który całkowicie przejął funkcję reprezentowania denata. Wizerunek umieszczano w wezgłowiu trumny, z tyłu zaś przytwierdzano blachy herbowe.
Pogrzeb szlachecki czy magnacki był w Polsce sarmackiej wielkim parateatralnym widowiskiem urządzanym z takim przepychem, że niejednokrotnie jego koszty przewyższały wartość majątku. W myśl powiedzenia: „Zastaw się, a postaw się” sprzedawano wsie, rodowe srebra i klejnoty, byle uroczystość była jak najokazalsza. Przygotowania do pochówku trwały do kilku miesięcy; brało w nim udział nawet kilkuset księży, zatrudniano specjalnego scenografa, który dbał o oprawę plastyczną oraz mistrza ceremonii - reżysera widowiska. Kościół ozdabiano okolicznościową dekoracją, zaś na drodze do niego stawiano symboliczne, bogato i jaskrawo zdobione, drewniane bramy triumfalne, odpowiednio oświetlane pochodniami. Katafalk ozdabiano czaszkami, szkieletami i ornamentem o wymowie wanitatywnej. Centralnym punktem, bez względu na społeczny status zmarłego, był portret trumienny otoczony figurami alegorycznymi, aniołami i innymi elementami zdobniczymi. Znane są także przykłady podwójnych portretów trumiennych, co miało związek z obyczajem odprawiania egzekwii i nabożeństw równocześnie w kilku kościołach i miejscowościach.
Zadaniem portretu trumiennego było przyciągnięcie wzroku wszystkich uczestniczących w ceremonii do wizerunku zmarłego. Podobieństwo do odprowadzanej na ostatni spoczynek osoby miało wzruszać rodzinę i zebranych, stąd portret miał określoną formę: postać obdarzano przenikliwym, pełnym życia spojrzeniem, zachowywano wierność rysów z natarczywą wręcz ekspresją twarzy. Eksponowano szczególnie głowę postaci, maksymalnie upraszczając wszystkie pozostałe elementy. Wielką rolę odgrywał w tych wizerunkach kolor; elementy ubioru o jaskrawych barwach miały podkreślać bladość karnacji. Tło bywało najczęściej neutralne, w postaci polerowanej, lśniącej powierzchni. W kobiecych portretach trumiennych zaznaczano wymyślną fryzurę i elementy stroju; wielokrotnie można oglądać tam damską biżuterię - wspaniałe kolie, ogromne złote brosze i perły oraz koronki i puszyste futra.
Apogeum ten gatunek malarstwa przeżywał ok. 1675 r. Zwyczaj sporządzania pośmiertnej podobizny ogarnął wówczas wszystkie warstwy społeczne. Zamawiano je u malarza, którego podczas przygotowań pogrzebowych sprowadzano nawet z odległego miasta. Jako model służył wcześniejszy portret zmarłego bądź też jego zabalsamowane zwłoki. Wykonawcami wizerunków trumiennych byli zwykle malarze cechowi - artyści niższego lotu, wykorzystywani głównie do wykonywania malarstwa religijnego i portretowego.
W II poł. XVII w. coraz częściej portret trumienny umieszczano po pogrzebie w epitafiach i nagrobkach. Ta praktyka wtórnego użycia portretu, powszechna już od ok. 1720 r., doprowadziła do zmiany jego kształtu i charakteru. Coraz częściej w miejscu dotychczasowego małego portretu trumiennego zaczął pojawiać się większy portret owalny, malowany na blasze lub na płótnie, gdzie wizerunek bywał podtrzymywany przez postaci aniołów, putta, uskrzydlonych geniuszów lub Chronosa. Przy dawnej formie portretu pozostała drobna i średnia szlachta, mieszczaństwo i niższe duchowieństwo, natomiast magnateria i przedstawiciele wyższej hierarchii duchownej ozdabiali katafalk portretem nie mającym już nic wspólnego z wielobocznym kształtem trumny. Od tego momentu zaczął następować powolny zmierzch tego gatunku, aż do jego zaniknięcia w początkach XIX w. Portrety malowane od połowy XVIII w. szły w kierunku malarskiego, światłocieniowego ujęcia, silnej trójwymiarowości i drobiazgowej faktury. Były to cechy zbliżone do malarstwa dworskiego, gdzie portretowana osoba nie patrzy już w oczy widza, lecz kieruje wzrok gdzieś obok. Zmienił się także wyraz twarzy; w miejsce surowości wejrzenia pojawia się nawet łagodny uśmiech. Nagminną praktyką stało się kopiowanie na blasze wcześniejszych portretów osoby zmarłej, co stopniowo doprowadziło do zupełnego zatarcia odrębności artystycznej omawianych wizerunków.
Na naszym gruncie lokalnym mamy szereg przykładów dobrej klasy artystycznej portretów trumiennych, m.in. z katedry toruńskiej, fary chełmińskiej lub innych kościołów parafialnych diecezji. Reprodukowany powyżej portret z kaplicy Dąbrowskich kościoła parafialnego św. Anny w Radzyniu Chełmińskim przedstawia Jana Stanisława Dąbrowskiego, syna Hugona i Katarzyny Działyńskich, który wsławił się podczas wojny polsko-moskiewskiej w latach 1610-12 oraz pierwszej wojny szwedzkiej w latach 1627-29.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy w Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski obowiązuje nas udział we Mszy św.?

[ TEMATY ]

Msza św.

3 Maja

Karol Porwich / Niedziela

W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, choć wskazany jest udział we Mszy św., nie jest obowiązkowy, gdyż nie jest to tzw. święto nakazane.

Wśród licznych świąt kościelnych można wyróżnić święta nakazane, czyli dni w które wierni zobowiązani są od uczestnictwa we Mszy świętej oraz do powstrzymywania się od prac niekoniecznych. Lista świąt nakazanych regulowana jest przez Kodeks Prawa Kanonicznego. Oprócz nich wierni zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy w każdą niedzielę.
CZYTAJ DALEJ

Św. Józef - Rzemieślnik

Niedziela Ogólnopolska 18/2004

[ TEMATY ]

Święta Rodzina

Ks. Waldemar Wesołowski/Niedziela

Obraz św. Józefa, patrona parafii

Obraz św. Józefa, patrona parafii

Ewangeliści określili zawód, jaki wykonywał św. Józef, słowem oznaczającym w tamtych czasach rzemieślnika, który był jednocześnie cieślą, stolarzem, bednarzem - zajmował się wszystkimi pracami związanymi z obróbką drewna: zarówno wykonywaniem domowych sprzętów, jak i pracami ciesielskimi.

Domami mieszkańców Nazaretu były zazwyczaj naturalne lub wykute w zboczu wzgórza groty, z ewentualnymi przybudówkami, częściowo kamiennymi, częściowo drewnianymi. Taki był też dom Świętej Rodziny. W obecnej Bazylice Zwiastowania w Nazarecie zachowała się grota, która była mieszkaniem Świętej Rodziny. Obok, we wzgórzu, znajdują się groty-cysterny, w których gromadzono deszczową wodę do codziennego użytku. Święta Rodzina niewątpliwie posiadała warzywny ogródek, niewielką winnicę oraz kilka oliwnych drzew. Możliwe, że miała również kilka owiec i kóz. Do dziś na skalistych zboczach pasterze wypasają ich trzody. W dolinie rozpościerającej się od strony południowej, u stóp zbocza, na którym leży Nazaret - od Jordanu po Morze Śródziemne - rozciąga się żyzna równina, ale Święta Rodzina raczej nie miała tam swego pola, nie należała bowiem do zamożnych. Tak Józef, jak i Maryja oraz Jezus mogli jako najemnicy dorabiać przy sezonowym zbiorze plonów na polach należących do zamożniejszych właścicieli.
CZYTAJ DALEJ

Włochy: Około 3500 osób ewakuowano z powodu rozszerzającego się pożaru w Toskanii

2026-05-01 16:44

[ TEMATY ]

pożar

Karol Porwich/Niedziela

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

ZDJĘCIE ILUSTRACYJNE

Około 3,5 tys. osób ewakuowano w Toskanii od czwartku z powodu poważnego pożaru lasów w rejonie góry Faeta między miastami Lukka i Piza - poinformowały w piątek władze w tym włoskim regionie i tamtejsze służby. Płomienie są podsycane przez wiatr i zagrażają całym wsiom.

Sytuacja jest coraz trudniejsza - podał lokalny dziennik „La Nazione” w trzecim dniu pożaru.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję