Reklama

Temat tygodnia

Stojąc nad grobem...

Na kilka tygodni przed dniem Wszystkich Świętych na naszych cmentarzach zaczyna się roić od ludzi. Przychodzą, by oporządzić grób bliskiej osoby, umyć pomnik, postawić kwiaty, zapalić znicz. To święto nasuwa refleksję o drugiej stronie życia, a także o ludziach, których nie ma pośród nas, którzy odeszli do wieczności. Zawsze zastanawiałam się, co myślą ludzie, którzy stoją nad grobem kogoś bliskiego, kochanego - nad grobem matki, ojca, dziecka, siostry czy babci... Po kilku rozmowach przeprowadzonych na jednym z zagłębiowskich cmentarzy już nie mam wątpliwości. Odpowiedź jest prosta i wciąż ta sama. Ludzie, stojąc nad grobem, snują refleksję nad tą osobą, wspominają, rozmyślają, czasem uronią łzę. Ale nie tylko. Myśli człowieka krążą też wokół tematu przemijania ludzkiego życia. Każdy z nas przecież jest śmiertelny i kiedyś musi odejść, nie ma innego wyjścia. W kalendarzu są takie dni, które niejako narzucają nam takie, a nie inne rozważania. To na pewno uroczystość Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny, rocznica śmierci kogoś bliskiego. Na co dzień nie myślimy o przemijaniu i śmierci, nie wspominamy tak często zmarłych, bo mamy swoje obowiązki, problemy i radości, ale w tych dniach... Dobrze, że one są...

Niedziela sosnowiecka 44/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Boleść matki...

Szpakowaty pan po 50 stoi sam nad czyimś grobem. Po jednej stronie wypisana tablica z datą śmierci, po drugiej podobna, lecz jeszcze pusta. Nawiązuje się rozmowa. „Minęło 30 lat od śmierci mojego ojca. Mam dorosłych synów. Sporo się zmieniło. Wydaje się, że to tak niedawno, a to taki szmat czasu. O czym myślę? Gdy jestem tutaj sam, łatwiej się skupić i przypomnieć chwile z ojcem, to czas na refleksję, na rozmowę z nim, na szczerość, choć pewnie i tak o wszystkim wie. Ale myślę też o przemijaniu, o tym, że czas płynie nieubłaganie, a teraz po głowie chodzi mi ten znany cytat «czas ucieka, wieczność czeka». Chodzę po cmentarzu i nadziwić się nie mogę, że tylu tu moich znajomych, nie tylko z rodziny, ale kolegów, koleżanek, rówieśników, których po prostu nie ma. Takie młode osoby... Życie jest jak bańka mydlana...” - z niedowierzaniem potakuje głową.
Kobieta po 40 jakby zastygła nad jasnym pomnikiem, pali się tutaj najwięcej lampek i zniczy. Trudno przeszkadzać w tak osobistej chwili. Odczytuję tylko fragment napisu na granitowej tabliczce: „Powiększyła grono aniołków”...
Dalej słychać żywą i trochę zbyt głośną rozmowę. Początkowo dochodzą jedynie jej strzępy, chwilę potem można usłyszeć dialog dwóch starszych pań, a właściwie monolog jednej z nich: „Wiesz smyk był, nieraz musiałam przed nim uciekać, ale to moje dziecko. Mogłam ja zginąć, nie on... - ociera łzy.
- Jak to mówią: choć żeś zbój, aleś mój, a teraz co mam - boleść i pustkę, jak to przeżyć”. Płacz. Na grobie jeszcze świeże wieńce i wiązanki kwiatów. Kilka dni temu matka pochowała 42-letniego syna jedynaka. Zginął tragicznie pod kołami samochodu, wracając z imienin kolegi w stanie nietrzeźwym. „Tyle razy przychodził do domu o wiele bardziej pijany niż ten ostatni raz i nigdy mu się nic nie stało. Boże, dlaczego teraz? Wszystko się w obliczu śmierci zapomina, wszystkie złe rzeczy, a pamięta tylko te dobre. Jak on mnie nazywał - mamuśka, jak mi obiecywał po śmierci męża - mamuśka będzie nam dobrze i poklepywał po plecach”. „Modlę się, pewnie że się modlę za niego, bo jemu nic już nie potrzeba tylko modlitwy, ale jaką boleść czuję, to nikt nie wie, nie zrozumie” - wyznaje zrozpaczona matka.

Najlepsza babcia

Marta miałaby teraz 27 lat. „Miałaby... a ja pewnie miałabym upragnione wnuki i cieszyła się nimi, jak moje koleżanki, pokazywała ich zdjęcia, chlubiła się z ich pierwszych osiągnięć. Od śmierci córki minęło 12 lat. Zanik mięśni. Byliśmy niby przygotowani na jej śmierć, ale pustka, jaka do dzisiaj gości w naszym domu, jest i będzie zawsze. Na grób Martusi przychodzę bardzo często. Minęły lata, a ja nie zmieniłam częstotliwości tych spotkań z nią na cmentarzu. Nieraz wstaję rano i tak mnie tu ciągnie, że muszę przyjść i jest mi lepiej. Zima nie zima, słota nie słota, upał nie upał, po prostu muszę. Myślę wtedy o tym, jaka była przed ujawnieniem się choroby, w trakcie, w końcowym etapie i o tym, jaka byłaby, gdyby nie chorowała, co byłoby, gdyby żyła. Myślę, że nie zrezygnuję z tych spotkań do końca życia, jeśli Bóg da”.
„Nie lubię dnia Wszystkich Świętych ze względu na tłumy, rozmowy, czasem nawet głośne śmiechy. Trudno się skupić, nie ma czasu na zadumę, dlatego grób mojej babci odwiedzam parę dni wcześniej, o, tak jak dzisiaj” - mówi 24-letnia Katarzyna, dla której babcia bardzo wiele znaczyła. „Mam rodziców i rodzeństwo i nawet własną rodzinę, jednak u babci zawsze było mi dobrze. Dużo czasu z nią spędzałam podczas wakacji i ferii, a gdy byłam mała, to babcia właściwie mnie wychowywała, bo rodzice zajęci bardziej byli pracą i młodszym rodzeństwem niż mną. Rozumiałyśmy się więc doskonale, wystarczyło babci spojrzenie i odwrotnie, a już wiedziałyśmy, o co chodzi. Na moim ślubie 4 lata temu w sposób szczególny podziękowałam jej za wychowanie, za miłość i troskę, którą czułam na każdym kroku w życiu dorosłym. Rok potem babcia odeszła od nas. Ciężko to przeżyłam, ale czuję, że ona jest, że mi pomaga, że mnie ostrzega. Zawsze mi mówiła, że jak umrze, to mam się za nią dużo modlić, choćbym zapomniała, gdzie jej grób. Była głęboko wierzącą osobą, wprowadzała mnie w ten świat, uczyła odmawiać Różaniec i śpiewać pieśni. Gdy miałam 3 latka, mówiłam cały pacierz. Powiem szczerze, nie ma dnia, żebym nie wspomniała mojej babci w modlitwie”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: +1 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Filip Gurłacz: Każdy niesie swój krzyż; nie da się go porzucić – trzeba zaakceptować, że jest częścią naszego życia

2026-08-02 20:58

[ TEMATY ]

film

świadectwo

Mat.prasowy

Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz

Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz

Janek (Filip Gurłacz) to chłopak, któremu życie nie dało szansy na beztroską młodość. Porzucony przez ojca alkoholika (Andrzej Mastalerz) każdego dnia walczy o przetrwanie i opiekuje się ciężko chorą matką (Maria Gładkowska). Aby zdobyć pieniądze na leczenie i utrzymanie domu, podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje, wpadając w spiralę problemów, z której coraz trudniej się wydostać. Gdy nad jego życiem zbierają się najciemniejsze chmury, a utrata wszystkiego wydaje się nieunikniona, niespodziewanie powraca ojciec. Człowiek, który zawiódł najmocniej! O czym mowa?

Mowa o filmie Odzyskany. To poruszająca, pełna emocji opowieść o rodzinie, przebaczeniu i nadziei, która potrafi się odrodzić nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach. To historia o utraconym dzieciństwie, tęsknocie za bliskością i walce o drugą szansę, zanim będzie za późno.
CZYTAJ DALEJ

„Odwagi, Ja jestem”

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Jezus chodzi po jeziorze

Jezus chodzi po jeziorze
Eliasz dociera do Horebu jako człowiek przegrany: po triumfie na Karmelu przyszła groźba Izebel, ucieczka, pragnienie śmierci pod krzewem janowca. Czterdzieści dni drogi do góry Bożej czyni z niego drugiego Mojżesza - i cała scena jest utkana z odniesień do tamtej teofanii. Prorok wchodzi do groty (tekst hebrajski mówi o „tej grocie”, jakby wskazywał rozpadlinę skalną, w której stał Mojżesz, gdy przechodziła chwała Pana; Wj 33,21-23), i słyszy zapowiedź: „Pan przechodzi” - ten sam czasownik, który opisywał przejście Boga przed Mojżeszem (Wj 33,19; 34,6).
CZYTAJ DALEJ

Biskup Kiciński na Jasnej Górze: - Maryjo! Pomóż nam przyjmować to, co trudne, i dziękować za to, co piękne.

2026-08-09 23:49

ks. Łukasz Romańczuk

Biskup Jacek Kiciński wygładza rozważanie apelowa na Jasnej Górze - 19.09.2025

Biskup Jacek Kiciński wygładza rozważanie apelowa na Jasnej Górze - 19.09.2025

W przeddzień wejścia 46. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę pielgrzymi archidiecezji wrocławskiej zgromadzili się na wieczornym Apelu Jasnogórskim. Słowo do pątników wygłosił bp Jacek Kiciński CMF, podsumowując ośmiodniowe rekolekcje w drodze i powierzając Maryi cały Kościół wrocławski.- Matko pielgrzymiego szlaku, oto przybywają do Ciebie pielgrzymi archidiecezji wrocławskiej”

Biskup rozpoczął od wskazania na duchowy wymiar spotkania: - Przychodzimy w przeddzień przybycia całej naszej pieszej pielgrzymki. Powoli dobiegają końca nasze ośmiodniowe rekolekcje w drodze.”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję