wyniki sondażu, w którym zapytano rodaków o papieskie nauczanie. Trzy czwarte pytanych zadeklarowało, że je zna, a sześciu na dziesięciu powiedziało, że nie ma problemów
z realizacją papieskich wskazań w życiu. Jest wspaniale - można powiedzieć i - popadając w iluzoryczny, niestety, błogostan - oddać się wizjom
o doskonałości i wierności polskiego społeczeństwa.
Rozsądnie myślący człowiek wie jednak, że jest inaczej. W znacznej części nie znamy papieskiego nauczania - to delikatne stwierdzenie - a jego realizacja przychodzi
nam z trudem, bo generalnie Ewangelia jest wymagająca i nie zmieni tego, ocierające się o samouwielbienie, samoprzekonanie reprezentatywnej próby społeczeństwa.
Ale dlaczego respondenci badania odpowiedzieli tak, a nie inaczej? Trudno odgadnąć prawdziwe przyczyny. Można jedynie przypuszczać. No więc poprzypuszczajmy. Może była to chęć zrobienia
przyjemności Ojcu Świętemu w przededniu rocznicy jego pontyfikatu? Może chodziło o wyrażenie najskrytszych pragnień, które są tak silne, że mieszają się z rzeczywistością?
Po prostu ludzie chcieliby, żeby tak było. A może obudziała się w nich zdolność prorokowania?
O jak bardzo chcielibyśmy - myślę, że nie mówię tego tylko w swoim imieniu - aby to była samospełniająca się przepowiednia. Gdyby się dokonała, mielibyśmy prawie raj na ziemi
i bez wyrzutów sumienia moglibyśmy popaść w niezmącony błogostan.
Z prokuratorem Andrzejem Witkowskim, o kazuńskiej wersji śmierci ks. Popiełuszki, rozmawia Milena Kindziuk (część II).
- W najnowszej książce pt. „Bolesne tajemnice księdza Popiełuszki. Śladami prawdy” rozwija Pan Prokurator tezę, że ks. Popiełuszko nie został zamordowany 19 października i że po uprowadzeniu w okolicach Górska został przewieziony do bunkrów w Kazuniu Polskim. Czy są na dowody?
„Święty, apostoł Rzymu, nie żyje”, „Ojciec ubogich nie żyje” - tak w styczniu 1850 r. były zatytułowane artykuły włoskiego dziennika "Giornale di Roma" informujące o zgonie ks. Wincentego Pallottiego.
Powodem jego nagłej śmierci było ostre zapalenie płuc, którego nabawił się w święto Trzech Króli - po uroczystościach Epifanii w kościele św. Andrzeja della Valle ks. Pallotti oddał swój płaszcz biedakowi, na skutek czego bardzo się przeziębił.
– Gramy z pasji, marzeń i miłości do muzyki – podkreśla Andrzej Biernat, kierownik kapeli „Głos Beskidu”. Zespół powstał w 2021 r. i szybko stał się iskrą, która zapaliła serca dziesiątek ludzi w całym regionie Limanowej.
– Wszystko zaczęło się, kiedy rozpocząłem naukę gry na heligonce i poprosiłem kuzyna grającego na saksofonie, żebyśmy wspólnie zagrali. Z czasem dołączyło do nas jeszcze dwóch kolegów i dosłownie po chwili tworzyliśmy już prawie dwudziestoosobową grupę – wspomina Biernat. W takim składzie po raz pierwszy zagrali podczas lokalnej Pasterki. Kapela została bardzo dobrze odebrana i to był początek misji zespołu. – Po pierwszym koncercie zaczęli dołączać do nas kolejni muzycy. Dzisiaj stanowimy prawie 180 osobową, rodzinną grupę – wyjaśnia lider.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.