W ostatnich tygodniach wzmaga się histeryczna nuta w wypowiedziach przedstawicieli rządu i głównych mediach: nadchodzi wojna i musimy być przygotowani na nadzwyczajne sytuacje i ograniczenia. Na wschodnich terenach naszego kraju często odzywają się alarmowe syreny. Nisko krążą samoloty i śmigłowce. Wszystko to rozgrzewa psychozę wojenną, przekonanie, jakoby lada dzień Rosja mogła zaatakować Polskę i mogłoby dojść do zagrożenia bezpieczeństwa nas wszystkich. Spróbujmy ocenić tę sytuację na zimno i zastanowić się, jakie mechanizmy ją powodują. Obiektywnie nie dzieje się bowiem nic więcej niż to, z czym mamy do czynienia od ponad 4 lat. Za naszą wschodnią granicą toczy się wojna i w tym starciu coraz słabszą pozycję ma rządzona przez Wołodymyra Zełenskiego Ukraina. Nic więcej. No, należy dodać jeden istotny element: w 2027 r. mają się odbyć wybory parlamentarne w Polsce i ich wyniki mogą przesądzić o zasadniczych zmianach w naszej polityce.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
