Reklama

W wolnej chwili

Ciszej

Niedziela Ogólnopolska 37/2026, str. 62

[ TEMATY ]

Do powiedzenia

Grażyna Kołek

Czym jest cisza, a czym samotność?

Czym jest cisza, a czym samotność?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy samotność jest zła? Pragnienie, żeby wszyscy gdzieś sobie poszli. Na dzień. Na godzinę. Na kwadrans. Żeby przestali o coś pytać, czegoś chcieć, dobijać się o naszą uwagę, przypominać o koniecznych, a niezałatwionych sprawach... Pragnienie, żeby zrobiło się wreszcie cicho, bo w tej ciszy inaczej brzmią myśli, inaczej bije serce. Stajemy się innymi ludźmi.

Lubię spokój jeziora, gdy siedzę w łódce na jego środku, a nad głową tylko niebo i szum ptasich skrzydeł.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Lubię morski brzeg o świcie, z jaśniejącym horyzontem i falami, które łaszą się do stóp.

Lubię skrzyżowania bocznych dróg, gdy dzień ma się już ku końcowi, a od łąk rozchodzi się zapach letniej nocy.

Lubię wejść do kościoła ot tak sobie, gdzieś w połowie dnia, w drodze do bardzo ważnych spraw. Po prostu usiąść sobie w pustej, a zarazem niepustej przestrzeni, wyzwolić głowę od myśli, a rękę odpiąć od telefonu komórkowego i... tak zostać.

Reklama

Zawsze w takich miejscach moje myśli wędrują ku Bogu. Przestaje na te kilka chwil być ważne to, co na co dzień jest istotą, celem i sensem mojego bycia. Nie potrzebuję słów ani gestów. Wiem, że jestem rozumiana, kochana, ceniona, w jakiś niewysłowiony sposób ważna, zaopiekowana. Chcę ofiarować te dziecięco czyste i radosne uczucia Najwyższemu bez patosu, efekciarstwa i poczucia jakiegoś wybraństwa. Dać się opanować temu słodkiemu uczuciu, że właśnie zawinęło się do portu, azylu, miejsca bezpiecznego. Wtedy wiem, rozumiem i czuję rzeczy, które giną mi zazwyczaj w zgiełku codzienności, które gubię, gdy włącza się moje łakomstwo na życie, ta ukrywana małoduszność, pyszałkowatość i przekonanie o własnej nieomylności. Pojawia się świadomość rzeczy, których nie potrafię nawet nazwać, a bez których żyć nie sposób. Zdaje się, że ten rodzaj modlitwy nazywa się kontemplacyjną.

I ja właśnie w tej sprawie. W kwestii prawa do ciszy i samotności.

Znam i doceniam siłę modlitwy wspólnotowej. Wiem, że sądzi się, iż modlitwa inna niż ta w kościele i pod opieką kapłana jest niegodna uszu Pana. Wiem, że niektórzy są przekonani, iż głośna modlitwa lepiej dociera przed tron Najwyższego. Wiem też, że na wszystko jest miejsce i czas. Dlatego mam prośbę o uszanowanie tych, którzy pragną modlitwy samotnej. W czasie parafialnej doby eucharystycznej kapłan po wielekroć prosił, by z każdej godziny 30 minut przeznaczyć na kontemplację. Ledwie zamknął za sobą drzwi zakrystii, a już ktoś intonował pieśń i modlitwę, tzw. spontaniczną. I tak przez następne pół godziny. Znajomi, którzy w sierpniu przeszli 300 km w pielgrzymce, po wyjściu z Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze zapowiedzieli, że przyjadą tu jeszcze raz w listopadzie, by się w spokoju pomodlić i poczuć świętość tego miejsca, bo na razie byli świadkami erupcji radości i rabanu, które są dla nich nieznośne (tacy ludzie też bywają, bez urazy).

Reklama

Cisza nie musi być doskwierająca, a samotność nie zawsze jest przekleństwem. Kto uważa, że cisza w kościele jest nietaktem wobec Pana Boga, niech przypomni sobie Jana Pawła II, który potrafił modlitwie kontemplacyjnej poświęcać długie godziny. To świat przyzwyczaja nas do ciągłego ruchu, do gwaru, rejwachu, tumultu, do tego, „że ma być na już, na teraz”. Ludzie zagłuszeni cywilizacją źle znoszą ciszę i osamotnienie. Bycie sam na sam ze sobą bywa trudne, niektórzy twierdzą, że nawet niebezpieczne. A nuż w tej ciszy usłyszy się coś więcej, np. szept Boga... I co wtedy?

Ale bywa też rodzaj samotności, przed którą ośmielam się ostrzec. Chodzi mi o tę modną ostatnio, praktykowaną ponoć w celu lepszego życia, uratowania samego siebie. Jak słyszę i czytam, że w tym celu należy „wyczyścić” życie z innych ludzi, a zostawić tylko tych, którzy coś nam dają, popychają np. w rozwoju, że lepsze życie w pojedynkę niż naprawianie np. małżeństwa, że szukanie miłości na dłużej to strata czasu i skazywanie się na wieczne rozczarowanie, i najgorsze – że lepsza kawka, kocyk i Netflix niż bycie wśród ludzi lub dla ludzi. Słyszę i myślę – oszaleliście!?

Nie odkrywam Ameryki, tylko powtarzam za wieloma mądrzejszymi (znacznie) ode mnie, że samotność jest dla równowagi psychicznej niezbędna, bywa, że ratuje nam duszę, składa ponownie w jedną całość. Tylko trzeba ją reglamentować, pobyć samemu chwilę, dzień czy miesiąc – a potem wracać do życia, do ludzi, do aktywności. Inaczej człowiek pozna starszą siostrę samotności – depresję. „Niedobrze, by człowiek był sam”. Znacie przecież te słowa.

2026-09-08 14:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niewdzięczni

Ludzie mówią, że zdarzają im się czasem takie dziwne sytuacje z rodzaju „i straszno, i śmieszno”, jakby w nasz realny, bardzo materialny świat przedarł się na chwilę nieoczekiwany promień słońca.

Ludzie mówią, że zdarzają im się czasem takie dziwne sytuacje z rodzaju „i straszno, i śmieszno”, jakby w nasz realny, bardzo materialny świat przedarł się na chwilę nieoczekiwany promień słońca. Bo jeszcze przed chwilą zamartwiałam się czymś, jakimś niezapłaconym rachunkiem, nową zmarszczką, kłótnią z kimś drogim. Zmagałam się z myślami: „do niczego się nie nadaję”; „jak my spłacimy ten kredyt”; „on ma coś na sumieniu”; „najlepiej, jakbym przestała istnieć. I tak nikt by po mnie nie zapłakał”.
CZYTAJ DALEJ

Papież w szpitalu: zabieg przebiegł pomyślnie

2026-10-13 20:05

[ TEMATY ]

Leon XIV

PAP/EPA

Lekarze, którzy operowali Ojca Świętego przekazali szczegóły dotyczące dzisiejszego zabiegu. Papieżowi usunięto dolny płat prawego płuca, a badanie śródoperacyjne potwierdziło rozpoznanie gruczolakoraka płuca.

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej przekazało pierwsze informacje po operacji, którą przeszedł dziś Ojciec Święty w Poliklinice Gemelli.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję