Miejscem spotkania oazowiczów turnusu II rekolekcji wakacyjnych RŚ-Ż była Parafia św. Jacka Odrowąża w Stepnicy, której proboszczem jest ks. Piotr Listwoń – moderator filialny filii poznańskiej RŚ-Ż. Gospodarzy reprezentowali: ks. Paweł Olewiński – moderator diecezjalny RŚ-Ż oraz Agnieszka i Krzysztof Rostkowscy – para diecezjalna Domowego Kościoła (DK), których pomocą w organizacji spotkania wsparli członkowie tej wspólnoty z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.
Przykościelny ogród wypełniał w ten czas entuzjastyczny gwar, przerywany częstymi salwami śmiechu i radosnym śpiewem. Wśród oazowiczów nie brakowało gości zza granicy, m.in. z Litwy, Belgii. Eucharystii w asyście kapłanów towarzyszącychgrupom przewodniczył bp Henryk Wejman, który wygłosił także homilię. Takie oazowe dni wspólnoty to dobra okazja dla tych, którzy z różnych powodów nie mogą uczestniczyć w letnich rekolekcjach formacyjnych, by zażyć ducha wspólnoty, doświadczyć Żywego Kościoła.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Mówią oazowicze
Klimat oazowego spotkania w tak szerokim gronie tworzyli jego uczestnicy – młodzież i rodziny z różnych stron Polski oraz zza granicy, których połączył ten sam cel: pragnienie wzmocnienia więzi z Jezusem Chrystusem, a przez to uświęcenie swego powołania do życia małżeńskiego, rodzinnego, zawodowego czy wspólnotowego. Zatem oddajmy im głos...
Reklama
– W rekolekcjach letnich uczestniczymy po raz piąty, a obecnie przeżywamy Oazę Nowego Życia I stopnia – mówią Iza i Mariusz Nowakowscy z Warszawy, małżonkowie z 12-letnim stażem, rodzice 4 dzieci, członkowie DK. – Z każdych rekolekcji mamy tak potężne owoce i tak duchowo wzrastamy, tak nasza rodzina się rozwija, że po prostu nie może nas tu nie być. Jest to trud, pewnego rodzaju wyrzeczenie, bo „all inclusive” gdzieś tam w Turcji czy Egipcie kusi. Uważamy, że warto się z tym mierzyć, przezwyciężać jakąś taką swoją wygodę po to, by otrzymać owoce od Pana Boga. Zawsze z rekolekcji przywozimy taki pokój ducha, ale też pewną przemianę i postanowienie, że chce się żyć inaczej, jeszcze bardziej wartościami chrześcijańskimi. Przykładowo z poprzednich wakacji wróciliśmy z silną potrzebą służenia innym i posługa od razu się dla nas znalazła. Rekolekcje to nie wakacje, to duchowy obóz kondycyjny i tak do tego podchodzimy i potem wracamy z głębszą relacją z Panem Bogiem, bo to jest miejsce, gdzie możemy Pana Boga odkrywać i poznawać we wspólnocie, co się potem przekłada na otwartość na drugiego człowieka, na wiarę, na pokój serca.
– Jesteśmy po okresie pilotażu i są to nasze pierwsze rekolekcje formacyjne – opowiadają Vanessa i Jarosław Vabalis, młode małżeństwo z Wilna, gdzie rozwijają duchowość małżeńską we wspólnocie Domowego Kościoła. – Jesteśmy wychowani w wierze w Boga, w pewien sposób Go poznaliśmy, ale chcemy to rozwijać, podążać za tym pragnieniem, które nas do Niego prowadzi. To nasza droga. Do DK wstąpiliśmy, gdyż chcemy kultywować to, czym żyjemy, co nosimy w sercu, czym nasiąkliśmy w dzieciństwie. Mimo iż oboje byliśmy i jesteśmy ludźmi wierzącymi, to do tej pory nie poszukiwaliśmy jakoś szczególnego kontaktu z Panem Bogiem. Poprzez te rekolekcje odkryliśmy Boga inaczej. Doznaliśmy tu wielkiej przemiany, duchowego olśnienia.
– Jechałam tu – dodaje Vanessa, – żeby dostać pewne odpowiedzi i zadziwiło mnie, że nie trzeba było dużo, by je otrzymać. Wystarczyła modlitwa i otwartość na Boga.
– Pierwszy, drugi dzień rekolekcji wydawał nam się taki może i trochę nudny – dorzuca piękną polszczyzną z czarującym litewskim akcentem Jarosław. – Ale to są rekolekcje przeżyciowe, świetnie przez ks. Blachnickiego zaplanowane. Początkowo myśleliśmy, że na kolejne wybierzemy się za dobre kilka lat, a dziś już nosimy w sobie pragnienie uczestnictwa w kolejnych za rok. Chcemy każdego roku poświęcić w ten sposób czas dla Boga. Dlaczego nie…?
Reklama
Agnieszka i Mariusz Sołowińscy, małżonkowie z ponad 20-letnim stażem, rodzice 3 synów, członkowie DK, na rekolekcje do Trzęsacza przybyli z Antwerpii: – Dostrzegliśmy ogromne szczęście wśród wszystkich uczestników naszej oazy. Wszyscy są dla siebie bardzo serdeczni w sposób naturalny, prawdziwy. Czuć tutaj Bożego Ducha, zjednoczenie w tym naszym oazowym mniejszym i szerszym kręgu. Z pewnością nie są to nasze ostatnie rekolekcje. Powzięliśmy postanowienie o kolejnych. Te obecnie przeżywane miały być dla nas takim światłem, czy mamy podążać drogą duchowości DK. Dziś już wiemy: Tak, chcemy!
– Podczas tych rekolekcji zyskałem bardzo wiele, miałem się na nowo narodzić i tak też się stało – podkreślił Mariusz.
– Ja przyjechałam na rekolekcje z mężem, ale teraz widzę, że przywiozłam męża na rekolekcje – dodaje Agnieszka. – Byłam ugruntowana w wierze, w kierunku, w którym idę, i przyjechałam tutaj bez pytań, z otwartym sercem na to co będzie, co Pan Bóg mi da, a co zabierze, bez szacowania bilansu. Natomiast, co mnie ogromnie ucieszyło, dostrzegłam jak wiele zaczerpnął mój mąż. To też dla mnie piękna nauka, żeby rezygnować z siebie, ze swoich potrzeb, tylko żeby skupić się na tym, żeby właśnie ktoś zaczerpnął.
Wspólnie podkreślają, że z rekolekcji wracać będą z nadzieją oraz nową jakością relacji między nimi.
– To chyba najważniejsze – podkreśla Agnieszka. – Jeżeli między rodzicami jest pokój, miłość, zrozumienie, szacunek, to jest to mocny fundament do budowania domu, rodziny, co, wiemy to z doświadczenia, nie zawsze łatwo przychodzi.
