Na rekolekcje w drodze zdecydowało się ponad tysiąc osób. – Od Matki Bożej Katedralnej idziemy do Matki Jasnogórskiej – powiedział podczas Mszy świętej inaugurującej pielgrzymkę przewodnik ks. Paweł Saran. Z pątnikami i odprowadzającymi ich rodzinami i przyjaciółmi podzielił się myślą, że „temu, kto stoi, być może jest wygodnie, ale ten, kto idzie, zmienia miejsce położenia i dzięki podjętemu trudowi osiąga swój cel”. – My idziemy, by głosić światu Chrystusa – podkreślił w nawiązaniu do głównego hasła pielgrzymki „Idźcie i głoście”.
Zwracając się do pielgrzymów, abp Stanisław Budzik przywołał postać bł. kard. Stefana Wyszyńskiego. Jak przypomniał, w dniu inauguracji pielgrzymki przypadają urodziny Prymasa Tysiąclecia (w tym roku 125.), który 80 lat temu przybył jako biskup do lubelskiej katedry wprost z Jasnej Góry. – Niech on was prowadzi przez Maryję do Chrystusa i uczy służyć samemu Bogu – powiedział metropolita.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Lubelscy pątnicy, podzieleni na kilkanaście grup, pod duchową opieką kapłanów pokonają 320 kilometrów i dotrą do Częstochowy 14 sierpnia. Łącząc trud pieszej wędrówki z modlitwą w niezliczonych intencjach, osobistych i tych złożonych w ramach funduszu „Idę z Tobą”, wysłuchają konferencji wygłoszonych przez ks. Wojciecha Stasiewicza, dyrektora Caritas Spes diecezji charkowsko-zaporoskiej na Ukrainie. Ksiądz Stasiewicz jako młody chłopak, a później kapłan archidiecezji lubelskiej, wielokrotnie uczestniczył w pieszej pielgrzymce na Jasną Górę, teraz z oddaniem służy dotkniętym wojną mieszkańcom Charkowa. Jak zaświadczył, pielgrzymka zawsze była dla niego czymś wyjątkowym; podczas rekolekcji w drodze rozpoznał swoje powołanie i podjął decyzję o wyjeździe do pracy na Ukrainę.
Rekolekcjonista wraz z grupą wolontariuszy Caritas z Ukrainy uczestniczył we Mszy świętej rozpoczynającej pielgrzymkę. Ze zgromadzonymi podzielił się trudnym doświadczeniem śmierci bliskiej współpracownicy, która zginęła kilka dni temu podczas ataku rakietowego. – 41-letnia matka osierociła dwójkę dzieci, w tym małego chłopca. Syn przez całą liturgię pogrzebową tulił się w ramionach ojca, płakał i powtarzał, że chce do mamy. Ponieważ zgodnie ze wschodnim zwyczajem trumna była otwarta, po ceremonii podszedł i przytulił się do ciała matki. To było coś niesamowitego zobaczyć, jak chłopczyk odszedł od trumny uśmiechnięty; ostatnie spotkanie z mamą dodało mu otuchy – dzielił się kapłan. Zachęcał, by z ufnością powierzać się Maryi, która zawsze prowadzi do Chrystusa i wysłuchuje próśb oraz modlitw swoich dzieci, nawet w najtrudniejszych sytuacjach. – Kto zaufa Jezusowi, kto patrzy na Niego i słucha Jego głosu, może chodzić po wodzie – powiedział, nawiązując do ewangelicznej sceny, w której św. Piotr szedł do Jezusa. – Życie jest piękne, a najpiękniejsze jest wówczas, gdy przechodzi się przez nie z Maryją, najlepszą Mamą – podkreślił ks. Wojciech Stasiewicz.
