Region ma w sobie coś tajemniczego, coś, co częściowo związane jest z lokalnymi wierzeniami i przesądami – wciąż praktykuje się tu ludowe rytuały i wierzy w magię. Być może wynika to z imponującego masywu Majelli, często określanego jako „Góra duchów” ze względu na tajemnicze krajobrazy i bogatą tradycję ludową.
Niekiedy można usłyszeć przekonanie, że w Abruzji „zło nie istnieje”, bo niemal każde miasteczko, a nawet każda wieś ma swoją „szeptuchę”, do której zwracają się nawet ludzie wykształceni. W obrębie lokalnych społeczności szeptucha odgrywa rolę ludowej uzdrowicielki, lekarki, psychoterapeutki, szamanki, mędrca, doradczyni, powierniczki, wizjonerki i znachorki. Musi ona wyzbyć się złości, żalu i innych negatywnych emocji, by móc pomagać nawet swoim wrogom. Przejawem tej ludowej magiczności regionu jest festiwal w Pescarze „La Notte dei Serpenti” (Noc Wężów). To nie tylko koncert, lecz także rodzaj rytuału i „podróży w czasie”, odwołujący się do synkretycznego kultu św. Dominika oraz królowej Dea Angizii, celebrujący węża jako symbol rodowy i duchowy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Abruzja ma wiele ciekawych miejsc, ale przede wszystkim jest to legendarny masyw górski Gran Sasso. Usytuowany w centralnych Apeninach stanowi prawdziwy raj dla miłośników natury. Na jego piękno składają się skały, ale też lasy, góry, rzeki, jeziora i rozległe łąki, a ponadto wyjątkowe gatunki zwierząt, takie jak niedźwiedź brunatny apeniński, wilk apeniński oraz rzadkie gatunki ptaków, m.in. orzeł przedni. Tradycje pasterskie są w górach wciąż żywe, zwłaszcza w Castel del Monte – „ojczyźnie pasterzy”. Abruzję nazywa się dachem Apeninów ze względu na szczyt Corno Grande (wysokość 2912 m n.p.m.). Gdy patrzy się ze szczytu na strukturę regionu, przypominającą „ocean skał”, łatwo zrozumieć, dlaczego Abruzyjczycy uchodzą za ludzi twardych. Muszą tacy być, by tu przetrwać. Nie są sentymentalni – raczej lekko zadziorni. Cenią swoją prywatność, lubią dystans, ale potrafią się otworzyć. Pomogą każdemu, lecz później oczekują, że poradzisz sobie sam. Abruzyjskie góry przez wieki słynęły z tego, że dawały schronienie buntownikom, z którymi współpracowali miejscowi.
Jan Paweł II często wybierał się w te strony na narty i wędrówki. Podobno był tu aż 134 razy. Uwielbiał Campo Imperatore – największy płaskowyż we Włoszech, liczący 20 km długości i 7 km szerokości. W Ovindoli jeździł na nartach. Wielokrotnie odwiedzał też San Pietro della Ienca i modlił się tam w niewielkim Kościółku św. Piotra. Bardzo lubił ten region – przypominał mu bowiem Podhale i Małopolskę. Rosną tu klony, dęby i lipy, a jesień jest podobna do polskiej. U podnóża Gran Sasso znajduje się niewielki romański kościółek z X wieku – Borgo San Pietro della Ienca. W 2011 r., tuż po beatyfikacji Jana Pawła II, stał się on sanktuarium poświęconym polskiemu papieżowi. Wokół rozciąga się cicha i spokojna wioska pasterska. W pobliskiej Villavallelonga, skąd Jan Paweł II wyruszał na swoje górskie wyprawy, postawiono mu pomnik. W tej górskiej scenerii kryje się Rocca Calascio – wioska z piękną panoramą i 140 mieszkańcami, uważana za jeden z symboli Abruzji. Nad wioską, 1,5 km dalej, góruje średniowieczna twierdza, najwyżej położony zamek we Włoszech (1,5 tys. m n.p.m.). Widoki są tu tak epickie, że miejsce to często staje się naturalnym planem filmowym. Kolejka linowa „Gran Sasso d’Italia” łączy ośrodek Fonte Cerreto Assergi z zachodnim zboczem Campo Imperatore i prowadzi w samo serce masywu.
Reklama
W Abruzji jest kilka ciekawych miast, spośród których najelegantsza jest L’Aquila, położona u stóp masywu Gran Sasso, znana z monumentalnej fontanny o 99 dyszach, będącej symbolem miasta. Przez stulecia L’Aquila rozwijała się jako ważny ośrodek nauki, kultury i sztuki, przyciągając artystów i myślicieli. Do dziś należy do najważniejszych miast renesansu w regionie Abruzji. Na obrzeżach miasta wznosi się Bazylika Santa Maria di Collemaggio, znana z charakterystycznej biało-czerwonej fasady. To miejsce szczególne także dlatego, że właśnie stąd pochodził Piotr z Morrone – asceta, żyjący jako surowy pustelnik. Założył on 30 klasztorów, często na dużych wysokościach, jak ten w Morrone. Wokół nich organizował gospodarstwa rolne oparte na harmonii z naturą – dziś powiedzielibyśmy, że mnisi ci żyli już wtedy „ekologicznie”. W 1287 r., zainspirowany objawieniami Matki Bożej, rozpoczął w L’Aquili budowę wielkiego Sanktuarium Santa Maria di Collemaggio, przeznaczonego na przechowywanie relikwii z Ziemi Świętej i mającego być symboliczną „małą Jerozolimą”. W 1294 r., podczas konklawe w Perugii, Piotr został wybrany na papieża i przyjął imię Celestyn. Oczekiwano od niego odnowy duchowej i reformy w duchu świętych Benedykta i Franciszka. Pontyfikat Celestyna V trwał jednak tylko 5 miesięcy. Głęboko pokorny i nieprzygotowany do funkcjonowania w świecie politycznych intryg nie potrafił odnaleźć się w roli głowy Kościoła, traktował bowiem władzę nie jako dowodzenie, lecz jako służbę. Zrezygnował z papiestwa jako pierwszy w historii.
W prowincji L’Aquila znajduje się jedno z najpiękniejszych włoskich miasteczek – jest nim XIII-wieczne Santo Stefano di Sessanio. Mieszka tu niewiele ponad 100 osób, a cisza i surowe piękno otoczenia skłaniają do myśli o dawnych mieszkańcach, którzy niegdyś wypasali tu owce, a później, zmuszeni przez los, opuścili te tereny. Miasteczko leży na wysokości 1250 m n.p.m. i rozkwitło za rządów Medyceuszy. Sulmona to sympatyczne miasteczko rzymskiego poety Owidiusza, najwybitniejszego twórcy starożytnych elegii. Jest miastem pełnym uroku, położonym tuż obok parku Majella. Chieti natomiast jest jednym z najstarszych włoskich miast. Narodowe Muzeum Archeologiczne, ulokowane na wysokim wzgórzu z resztkami pałaców i świątyń, przypomina czasy hellenistyczne. O rzymskiej epoce zaś przypominają ruiny amfiteatru Tempietti di San Paolo oraz termy z II z wieku. W Teramo zwiedziłem pochodzącą z XII wieku Katedrę Matki Bożej Wniebowziętej, wzniesioną na ruinach domu rzymskiego arystokraty. Obok katedry stoją rzymski amfiteatr i teatr z I wieku, a także rzymska willa sprzed 2 tys. lat. Abruzja to kraina wina w skali całej Italii. Najlepsze jego gatunki, np. Montepulciano d’Abruzzo, pochodzą właśnie stąd, z Colline Teramane.
Zabieram Państwa do jeszcze jednej miejscowości – Lanciano, które od czasów antycznych było miastem królewskim. W 750 r., w trudnym historycznie okresie walk ikonoklastycznych, wydarzył się pierwszy i jeden z największych cudów eucharystycznych w historii Kościoła. Stało się to kilka kroków od Piazza Plebiscito, w samym sercu miasta, gdzie stoi dziś Kościół św. Franciszka z Asyżu. Podczas Mszy św. odprawianej przez bazyliańskiego mnicha, który wraz z innymi współbraćmi uciekł z Konstantynopola przed prześladowaniami religijnymi i osiedlił się w Lanciano, Hostia przemieniła się w skrwawiony fragment Ciała Pańskiego, a wino w kielichu – w Jego Krew. Był to namacalny znak dany kapłanowi, który przeżywał wątpliwości co do realnej obecności Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Wspomniana Hostia, która stała się Ciałem, zachowała się w całości, a skrzepnięta Krew przybrała formę pięciu grudek. Z biegiem wieków, pod wpływem czasu, tkanki zmieniły wygląd. Ciało, wskutek utraty wody, wyschło, a skrzepnięta Krew przyjęła formę pięciu nierównych warstw. W krótkim czasie miejscowy kościół stał się sanktuarium, do którego zaczęli napływać pielgrzymi. Przeprowadzone szczegółowe badania relikwii na Uniwersytecie w Arezzo oraz Uniwersytecie w Sienie wykazały, że Ciało jest fragmentem ludzkiej tkanki mięśnia sercowego, a Krew jest ludzką krwią, taką samą jak ta na Całunie Turyńskim. Przetrwały one 12 wieków w dobrym stanie i są celem wielu pielgrzymek, także z Polski, tych, którym droga jest tajemnica Eucharystii.
W Abruzji można spotkać piękno naturalne zwłaszcza gór, tajemniczość lokalnych zwyczajów, ciekawych i życzliwych ludzi, piękne miasteczka i wyjątkowe sanktuaria, jak te w Lanciano, Manoppello czy L’Aquili. Szczególne miejsce w historii i krajobrazie Abruzji zajmowali węglarze, którzy przez cały rok wyrabiali w gęstych lasach węgiel drzewny, by następnie go sprzedawać. Nazywano ich carbonari. Od tej nazwy wywodzi się pasta carbonara, w skład której poza makaronem wchodzą boczek, słonina, podgardle i kozi ser – składniki kaloryczne i idealne w górskich warunkach. Warto spróbować w wakacyjny czas.
