Metropolita warszawski udzielił święceń kapłańskich ośmiu diakonom z Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie oraz Archidiecezjalnego Seminarium Misyjnego „Redemptoris Mater”.
W uroczystej liturgii uczestniczyli najbliżsi tegorocznych neoprezbiterów: ich rodziny, przyjaciele, znajomi, członkowie wspólnot neokatechumenalnych oraz kapłani, którzy towarzyszyli im w czasie formacji seminaryjnej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W homilii abp Galbas podkreślił, że dzień święceń kapłańskich jest szczególnie szczęśliwy, jedyny i niepowtarzalny, którego nic, do samej śmierci nie zdoła wymazać z pamięci i serc neoprezbiterów. Zaznaczył, że oprócz szczęścia może im towarzyszyć również drżenie i lęk, podobnie jak było to w przypadku proroka Jeremiasza, Apostołów w Wieczerniku czy młodego Tymoteusza. Metropolita zachęcał jednak, aby nie bali się kroczyć za Jezusem, choć pułapek, a nawet zasadzek, czyhających na ich powołanie jest bardzo wiele.
Reklama
– Może nie spotkacie się z wrogością jawną i bezpośrednią, może nikt was nie obrzuci kamieniem, nie zamknie w więzieniu, nawet nie opluje. Ale jest przecież wrogość pozornie mniej bolesna i delikatniejsza, ale to tylko pozór. Polega ona na lekceważeniu tego, co dla was święte i najdroższe – podkreślił abp Galbas i dodał, że wrogość świata będzie również wyrażała się w „nieznośnym uogólnianiu grzechów, win, a czasem niestety i przestępstw niektórych duchownych i obwinianiu za nich wszystkich”.
Hierarcha zaznaczył, że lęk może być również owocem walki duchowej. – Nieraz możecie być kuszeni, jak Chrystus w Ogrójcu, gdy w waszej duszy pojawi się zwątpienie, czy dobrze wybraliście, czy to nie była pomyłka, czy to nie był jakiś miraż, sprawa źle rozeznana, w efekcie czego popełniliście życiowy falstart.
Abp Galbas radził, aby w sytuacjach powodujących lęk, neoprezbiterzy wracali myślą i sercem do liturgii swoich święceń kapłańskich i pamiętali o stałej modlitwie.
– Wasze życie ma być zżyte ze Słowem Bożym i z modlitwą osobistą. Te czynności nie mogą więc być sporadyczne i spontaniczne, ale muszą być stałe i pewne – apelował metropolita. Przestrzegł, że ksiądz, który przestaje się modlić, odmawiać Brewiarz, adorować Najświętszy Sakrament, odprawiać rekolekcje, regularnie się spowiadać, pobożnie sprawować sakramenty, „niechybnie się wypali, wszystko pokryje się jakąś szarością i straci swój smak, a ten ksiądz utraci siły i nie będzie umiał oprzeć się atakującym go trudnościom, którym w końcu ulegnie”.
Kaznodzieja podkreślił, że ważne jest również kierownictwo duchowe oraz wsparcie wspólnoty – kapłańskiej, ale i tej ze świeckimi.
– Jeśli pytasz dziś: Czy dam sobie radę, odpowiadam ci: Nie! Sobie rady nie dasz. Jeśli zaś pytasz: Czy z Bożą i ludzką pomocą dam radę? Odpowiadam ci: Tak. To jest pewne! – zaznaczył metropolita warszawski.
Informacje o tym, kim są tegoroczni neoprezbiterzy zamieszczamy na str. 2., a to, do jakich parafii zostali skierowani – na www.warszawa.niedziela.pl. /ŁK
