Reklama

W wolnej chwili

Epizody

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Parking jednego z supermarketów. Głośne „dzień dobry” wyrywa mnie z myśli o tym, co mam tak na szybko kupić. Znajomy uśmiecha się do mnie od ucha do ucha, co od razu wprawia mnie w dobry nastrój i powoduje, że na mojej twarzy również pojawia się radosny „banan”. Przypadkowe spotkanie jest jak wentyl, którym ulatniają się zmęczenie i napięcie wygenerowane w pracy. Jak niewiele potrzeba, by „zrobić” komuś popołudnie – chwila rozmowy o wszystkim i o niczym, czyjś uśmiech sprawiają, że świat staje się bardziej przyjazny.

Reklama

Kwietniowe późne popołudnie. Jest chwila po 18, kiedy decyduję się wyjść na spacer – ku zdrowotności. Decyzja jest o tyle łatwiejsza, że ciągle świeci tak wyczekiwane przez zimowe miesiące słońce. Przechodzę przez jezdnię i dziarsko ruszam przed siebie, gdy zauważam młodego mężczyznę, który z daleka uśmiecha się do mnie i przyjaźnie macha ręką. Coraz mocniej skupiam na nim uwagę. Sympatyczna twarz, zarost... „Coraz gorzej ze mną” – myślę, bo nie wyławiam z pamięci nikogo takiego. Owszem, paru nawet bardzo sympatycznych z zarostem znam, ale ta twarz nic mi nie mówi. „Kto to jest?” – myślę dalej w coraz większym popłochu, a mężczyzna coraz bliżej mnie. „Pewnie z kimś mnie pomylił. Zaraz się zorientuje i przestanie machać” – dochodzę do wniosku. Nie przestaje. Kiedy się zrównujemy, rzuca okraszone tym nieustannym uśmiechem „dzień dobry” i idzie dalej. Ja, przygnieciona atakiem „miażdżycy”, odpowiadam grzecznie i „oduśmiecham się” życzliwie, ale staję jak wryta. I tu pojawia się najzabawniejszy wątek historii. Mężczyzna wraca, podaje mi rękę i z niegasnącym uśmiechem tłumaczy: „Nie znamy się, ale macham do pani, bo tak pięknie słońce świeci”. No i mam „zrobiony” wieczór i „banana” na twarzy. Można? Można. – A to nie był podryw? – pyta mnie szef, kiedy opowiadam mu tę historię. – Z pewnością nie, zważywszy, że nieznajomy był tak na oko o połowę ode mnie młodszy. Swoją drogą, pytanie rozbawionego moją opowieścią szefa wprawia i mnie w dobry nastrój, jakiś czas temu bowiem wkroczyłam śmiało w wiek, kiedy kobietę dopada syndrom przezroczystości.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ledwo zipię pod ciężarem toreb z zakupami, kiedy wychodzę z bramy i zmierzam do drzwi klatki schodowej. W tym momencie wychodzi z niej Hindus. Sąsiad to albo nie sąsiad. Mam problem z rozpoznaniem lokatorów jednego z mieszkań, bo co i rusz widzę na klatce nową egzotyczną twarz i nie wiem już, który mieszka tu na stałe, a który wpada jedynie z wizytą. Sąsiad czy nie sąsiad, mężczyzna zauważa mnie i mimo że dzieli mnie od wejścia ciągle spory dystans, czeka cierpliwie z uśmiechem, przytrzymując otwarte drzwi klatki. Dziękuję mu z równie promiennym uśmiechem, wdzięczna, że nie muszę szukać kluczy brakującą trzecią ręką. Nadal nie wiem, sąsiad to czy nie sąsiad, ale akurat to nie jest dla mnie w tym momencie najważniejsze. Najważniejsze bowiem jest to, że w chwilach takich jak ta można się przekonać, że życzliwość i kultura nie są jednak na wyginięciu, choć z pewnością ich przyszłość zależy od nas samych. Ode mnie również. A może ode mnie w pierwszej kolejności.

Te trzy nieodległe od siebie w czasie epizody stały się zatem dla mnie przyczynkiem do zrobienia małego rachunku sumienia, jak często moje zachowanie jest dla innych powodem do uśmiechu i odzyskania wiary w ludzkość. Że uśmiecham się do psów bardziej niż do ich właścicieli, których zauważam w drugiej kolejności, to wiem bez robienia tego rachunku. To mój odruch bezwarunkowy :-). Biję się w piersi – minus dla mnie. Szperam w pamięci dalej. Nie tak znowu dawno, wprowadzona w błogostan podczas koncertu, w drodze powrotnej do domu uśmiechałam się do ciemnej ulicy i koszy na śmieci. Dziwne? Może trochę, na swoje usprawiedliwienie mam okoliczności: chętnie obdarzyłabym wówczas uśmiechem każdą napotkaną osobę, ale ulice zalane wieczornym mrokiem były puste. To może jednak plus, awansem? A tak całkiem serio. Im jestem dojrzalsza, tym bardziej otwarta jestem na drugiego człowieka, choć mogłoby się wydawać, że stoi to w sprzeczności z życiowym doświadczeniem wypełnionym, jak to bywa, ludzkimi zdradami, kopaniem dołków, raniącymi plotkami. Z wiekiem wyraźnie jeszcze łatwiej mi wybaczać, puszczać w niepamięć, dawać kolejną szansę. Zagaduję też z uśmiechem do obcych, do czego pretekstem są choćby codzienne zakupy czy podróż publicznym środkiem lokomocji. A kiedy siedzę za kierownicą w korkach, to uprzejmie wpuszczam tych, którzy chcą się włączyć do ruchu. Zdecydowane trzy plusy dla mnie. Anioł nie człowiek... :-)Nie ja jedna. Tych, którzy „robią” innym dzień i wywołują uśmiech na ich twarzy małym epizodem, jest naprawdę wielu.

2026-04-21 13:20

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przesłanie do młodych

Pragnę przekazać coś młodym, bo właśnie Wy, drodzy młodzi, jesteście naszą nadzieją i przyszłością. Wbrew pozorom młodzież jest zawsze taka sama, ze swoją szczerością, odwagą i spontanicznością – tylko zagrożenia są inne.

Wiele różnych sił zawsze próbuje torować młodym drogę. Nie wystawiam recepty i nie wyznaczam ścieżki, po której powinniście stąpać, ale przestrzegam – bądźcie ostrożni, roztropnie wybierajcie, nie dajcie się zwieść „drodze po dywanie”, która prowadzi donikąd. Moje stopy już przechodziły tym kuszącym szlakiem, który okazał się labiryntem, i wiem, że drugi raz bym tej drogi nie wybrał. Jedyna istotna korzyść z tamtego doświadczenia to przejrzenie, bo wówczas, kiedy błądziłem, moje oczy były na uwięzi, przysłonięte „chciwością koralików” – podobnie jak nieszczęsnych Indian w Ameryce Północnej, których (wraz z ich ziemią) tak łatwo kupowano świecidełkami.
CZYTAJ DALEJ

„Ku nawróceniu serc naszych” - komunikat Bpa. Tadeusza Lityńskiego

2026-08-26 11:25

[ TEMATY ]

ekologia

Konferencj Episkopatu Polski

pixabay.com

Wszyscy możemy przyczyniać się przez modlitwę do przemieniania siebie i świata – podkreślił przewodniczący Zespołu KEP ds. Ekologii bp Tadeusz Lityński z okazji Światowego Dnia Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego. Dzień ten obchodzony jest w Kościele katolickim 1 września.

W duchu wdzięczności przyjmujemy orędzie Ojca Świętego Leona XIV na XI Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego. Jest ono w swojej treści gorącą zachętą i wezwaniem do przemiany naszych serc. Wszelkie wojny, brak poszanowania życia i dzieła stworzenia stanowi skutek braku Bożej miłości w życiu człowieka. Dlatego podejmijmy duchowy wysiłek w tym szczególnym „Czasie dla stworzenia”. Zanurzmy się indywidualnie, ale i w naszych wspólnotach parafialnych w modlitwę i zadumę prowadzącą do nawrócenia. W orędziu Papież nawiązuje do istniejących konfliktów, wojen, ich wyniszczających skutków i wskazuje na wielką potrzebę starań na rzecz pokoju. Fakt, że Światowy Dzień Modlitw rozpoczyna się 1 września, ze względu na historię naszej Ojczyzny, tym bardziej się w nie wsłuchujemy i bierzemy do serca. Wszyscy możemy przyczyniać się przez modlitwę do przemieniania siebie i świta. Zachęcam, aby w naszych wspólnotach parafialnych, organizacjach, ruchach zastanowić się w jaki sposób praktycznie możemy w swoim środowisku, otoczeniu odpowiedzieć na apel Ojca Świętego. Nie bądźmy tylko słuchaczami. Spotkajmy się wspólnie na Eucharystii, odprawmy z tej okazji stosowne nabożeństwa. Sprawmy, abyśmy 4 października, w dniu wspomnienia świętego Franciszka, kończąc ten szczególny czas nie stali przed Bogiem Ojcem Stworzycielem bez przyniesionego daru naszych modlitw. Całym sercem zachęcam do pochylenia się nad słowem Ojca Świętego skierowanym do nas w obecnym orędziu.
CZYTAJ DALEJ

Radomska pielgrzymka na Jasną Górę - najliczniejszą w Polsce

2026-08-27 10:57

[ TEMATY ]

Radom

pielgrzymki

Agata Kowalska/Niedziela

Pielgrzymka Diecezji Radomskiej była najliczniejszą pieszą pielgrzymką, jaka dotarła w tym roku na Jasną Górę. Pątniczy trud podjęło 9215 osób. - Dziękuję wszystkim, którzy podjęli w tym roku pątniczy trud, aby wyrazić w ten sposób swoją wiarę, dając też wielkie świadectwo wobec osób, które spotykali na trasie pielgrzymki - skomentował bp Marek Solarczyk, który również pielgrzymował do Częstochowy.

Biskup radomski zaznaczył, że nie chodzi tu głównie o liczby czy ustanawianie rekordów, lecz pokazanie wielotysięcznej rzeszy pielgrzymów, którzy nie obawiali się podjęcia pątniczego trudu. - To był czas pięknego przeżywania wiary we wspólnocie. Wierzę, że ten czas jest nadal przeżywany w konkretnych wspólnotach parafialnych, czy rodzinach - podkreślił.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję