Kamil Krasowski: Zbliża się kolejna odsłona Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. Do czego inspiruje uczestników w tym roku?
Reklama
Rafał Wojtkiewicz: Hasło brzmi: „Podróż w głąb siebie” bardzo trafnie oddaje sens tego, czym naprawdę jest EDK. Na pierwszy rzut oka ktoś może powiedzieć: to nocna wędrówka, ponad 40 km, zmęczenie, zimno, cisza. Ale w rzeczywistości to droga, która prowadzi dużo głębiej – do spotkania z samym sobą i z Bogiem. Na co dzień żyjemy bardzo szybko. Praca, obowiązki, telefon, wiadomości, tysiące bodźców. Często nie mamy czasu, żeby zatrzymać się i uczciwie zapytać: jak naprawdę wygląda moje życie? Dokąd zmierzam? Co jest dla mnie najważniejsze? EDK tworzy przestrzeń, w której te pytania wracają z ogromną siłą. Kiedy człowiek idzie nocą w ciszy, kiedy pojawia się zmęczenie, kiedy zostaje sam ze swoimi myślami – wtedy zaczyna się prawdziwa podróż. Nie tylko po drogach i szlakach, ale w głąb własnego serca. Dla wielu uczestników jest to moment przełomowy. Niektórzy wracają po latach do Boga. Inni podejmują ważne decyzje życiowe. Ktoś przebacza. Ktoś zaczyna od nowa. Ta droga uczy pokory. Pokazuje nasze granice, ale jednocześnie daje doświadczenie, że nie jesteśmy sami. W chwilach kryzysu często pojawia się prosta modlitwa: „Boże, pomóż mi zrobić jeszcze jeden krok”. I bardzo wielu ludzi mówi później, że właśnie wtedy doświadczyli Jego obecności najmocniej. Wielu mówi po trasie: „To najtrudniejsza noc mojego życia”. A później dodają: „Ale też jedna z najważniejszych”, bo „Podróż w głąb siebie” bardzo często staje się początkiem zupełnie nowej drogi.
Jak zapowiada się EDK w regionie i jak to wygląda na tle ogólnopolskim?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zapowiada się naprawdę imponująco. W diecezji przygotowywanych jest 40 tras, pątnicy wyruszą z 29 miejscowości. To pokazuje, jak bardzo ta inicjatywa się rozwija i jak wielu ludzi chce podjąć to wyjątkowe wyzwanie duchowe. Jeśli spojrzymy szerzej, na skalę całej Polski, widać jeszcze mocniej, jak ogromnym ruchem stała się Ekstremalna Droga Krzyżowa. Jest już ponad 1400 tras w ok. 650 rejonach w kraju. To tysiące liderów i dziesiątki tysięcy uczestników, którzy wyruszą w nocną drogę, aby przeżyć Wielki Post w sposób wymagający i bardzo osobisty. Co ciekawe, EDK dawno przekroczyła już granice Polski. Obecnie na świecie funkcjonuje ponad 108 tras na 5 kontynentach. To pokazuje, że idea nocnej drogi, ciszy i osobistego spotkania z Bogiem jest uniwersalna i trafia do ludzi w różnych kulturach i krajach. Jako osoba odpowiedzialna za rozwój struktur lokalnych widzę w tym coś bardzo pięknego. EDK nie jest wydarzeniem organizowanym „z góry”. Ona rodzi się oddolnie – w parafiach, wspólnotach i sercach ludzi, którzy chcą zrobić coś więcej w swoim życiu duchowym. Właśnie dlatego ten ruch wciąż rośnie. Bo ludzie szukają autentyczności, ciszy i sensu. Nocna droga potrafi te przestrzenie naprawdę otworzyć.
Reklama
Ile osób już się zapisało, a dla jeszcze niezorientowanych przypomnijmy – gdzie można to zrobić?
W diecezji już w pierwszym tygodniu po Środzie Popielcowej zapisało się ok. 200 osób. Każdego dnia pojawiają się kolejne zgłoszenia. W skali całej Polski mówimy już o ok. 6 tysiącach zapisanych uczestników, a doświadczenie poprzednich lat pokazuje, że największa fala zgłoszeń jest jeszcze przed nami. Wielu ludzi podejmuje decyzję dosłownie w ostatnich dniach – kiedy czują, że to jest właśnie ten moment, by wyruszyć w drogę. Zapisy są bardzo proste. Wystarczy wejść na oficjalną stronę: www.edk.org.pl, wybrać swój rejon i trasę, a następnie dokonać rejestracji online. Tam znajdują się również wszystkie najważniejsze informacje: przebieg tras, materiały duchowe oraz wskazówki, jak dobrze przygotować się do tej nocnej drogi. EDK to indywidualna decyzja i osobista droga. Każdy, kto się zapisuje, podejmuje wewnętrzne zaproszenie do zmierzenia się ze sobą, ze swoimi ograniczeniami i do spotkania z Bogiem w ciszy nocnej wędrówki.
No właśnie, przypomnijmy – jaka idea towarzyszy EDK?
Reklama
Ideą jest zaproszenie człowieka do wyjścia ze swojej strefy komfortu i spotkania się z prawdą o sobie oraz z Bogiem. To nie jest zwykłe wydarzenie religijne ani turystyczny marsz. To droga, która ma prowadzić do wewnętrznej przemiany. Uczestnicy pokonują w nocy minimum 40 km – w ciszy, samotnie lub w skupieniu. Ten wysiłek nie jest celem samym w sobie. Jest narzędziem, które pomaga zatrzymać się, pomyśleć o życiu, relacjach, wyborach i o tym, dokąd naprawdę zmierzamy. Szczególnie dobrze oddaje to hasło „Podróż w głąb siebie”. Człowiek idąc w ciemności, krok po kroku, zaczyna słyszeć więcej – swoje sumienie, Słowo Boże, pytania, które często zagłuszamy codziennym pośpiechem. Dlatego Ekstremalna Droga Krzyżowa nie polega na tym, żeby tylko dojść do mety. Najważniejsze jest to, co wydarzy się w sercu po drodze. Bardzo wielu ludzi mówi później, że ta jedna noc potrafi zmienić więcej niż długie miesiące planów i postanowień.
Co sprawia, że co roku w nocną wędrówkę włącza się coraz więcej ludzi?
EDK odpowiada na bardzo głębokie pragnienia współczesnego człowieka. Żyjemy szybko, mamy mnóstwo bodźców, informacji, zobowiązań – a jednocześnie wielu ludzi czuje w środku pustkę i potrzebę zatrzymania się. EDK daje właśnie taką przestrzeń. Jedna noc, cisza, wysiłek i droga. Bez sceny, oklasków, rywalizacji. Jest człowiek, jego życie i Bóg. Paradoksalnie to właśnie wymagania przyciągają ludzi. Minimum 40 km nocą brzmi jak coś bardzo trudnego – i takie jest. Ale dzięki temu człowiek odkrywa w sobie siłę, której wcześniej nie znał. Drugą rzeczą jest autentyczność. Ks. Jacek Stryczek, twórca projektu, od początku powtarzał, że EDK nie ma być łatwa. Ma być prawdziwa. I ludzie to czują. Dlatego wracają co roku, zapraszają znajomych, przyprowadzają rodziny. Jest jeszcze wspólnota drogi, świadomość, że tej samej nocy tysiące osób w Polsce i na świecie wyrusza w drogę, daje ogromne poczucie jedności. Dlatego Ekstremalna Droga Krzyżowa z roku na rok się rozwija, bo ludzie nie szukają już tylko wydarzeń. Szukają doświadczenia, które naprawdę coś w nich zmieni.
Czy do udziału trzeba się jakoś przygotować, czy w takim wyzwaniu można wziąć udział „z marszu”?
Reklama
Teoretycznie każdy może wyruszyć „z marszu”, ale z doświadczenia wiemy, że warto się przygotować – zarówno fizycznie, jak i duchowo. Mówimy o nocnej wędrówce, która ma często ponad 40 km. To jest wysiłek, dlatego zachęcamy, żeby wcześniej trochę pochodzić, sprawdzić buty, przetestować swój organizm na dłuższych dystansach. Dzięki temu sama droga staje się bardziej przeżyciem duchowym, a nie tylko walką z własnym ciałem. Ale prawda jest też taka, że na EDK przychodzą bardzo różne osoby. Jedni przygotowują się tygodniami, inni podejmują decyzję spontanicznie. I często właśnie ta droga pokazuje człowiekowi, gdzie naprawdę jest jego siła – nie tylko w mięśniach, ale przede wszystkim w sercu i zaufaniu Bogu.
Jakie jest Twoje doświadczenie EDK?
Moje doświadczenie jest bardzo osobiste, ale też widzę je z 2 perspektyw: uczestnika i lidera. Kiedy pierwszy raz wyruszyłem na trasę, myślałem, że to będzie po prostu długi marsz. Szybko okazało się, że to coś znacznie głębszego. Noc, cisza, zmęczenie – one zdejmują z człowieka wszystkie maski. Zostajesz tylko ty, droga i Bóg. W takiej przestrzeni zaczynają pojawiać się pytania, na które w codziennym biegu często nie mamy odwagi lub czasu odpowiedzieć. Od około 10 lat prowadzę rejon EDK i widzę, jak ta droga zmienia ludzi. Ktoś przychodzi z ciekawości, ktoś z bólem serca, ktoś z intencją. Wielu wraca odmienionych – spokojniejszych, bardziej poukładanych, czasem z decyzjami, które odkładali latami. Mnie osobiście EDK nauczyła 3 rzeczy. Po pierwsze: wytrwałości. Jeśli potrafisz iść w nocy kilkadziesiąt kilometrów mimo bólu i zmęczenia, zaczynasz inaczej patrzeć na codzienne trudności. Po drugie: ciszy. W świecie, który jest pełen hałasu, EDK daje przestrzeń, w której naprawdę można usłyszeć siebie i Boga. I po trzecie: odpowiedzialności za innych. Od 3 lat jestem zaangażowany w koordynację krajową i widzę ogromną sieć ludzi dobrej woli. Setki liderów, tysiące wolontariuszy. To pokazuje, że kiedy człowiek sam czegoś doświadczy, naturalnie chce zaprosić do tego innych. Dlatego dla mnie EDK nie jest wydarzeniem raz w roku. To raczej styl życia – decyzja, żeby nie wybierać drogi najłatwiejszej, tylko tę, która prowadzi głębiej.
