Choć młodzi ludzie – także w mniejszych ośrodkach – sporo już widzieli i słyszeli, dla wielu ta książka mogłaby być wstrząsem. Ale nie będzie, bo młodzi książek na ogół nie czytają. Tak jak nie czytali nieco ponad sto lat temu, choć z innego powodu. Nie czytali, bo nie było książek, czasu, siły. Dzieciństwo nie istniało. Nawet małe dzieci w chłopskich, małomiasteczkowych rodzinach nie miały czasu na zabawę i naukę, żyły w zasadzie tymi samymi sprawami, którymi żyli dorośli. Tak jak dorosłych dotyczyły ich praca, obowiązki i lęk przed głodem. Autorka patrzy na rzeczywistość końca XIX i początku XX wieku oczami wiejskich dzieci. Wskazuje, że ówczesne dzieciństwo było pozbawione beztroski, wypełnione ciężką pracą. Dzieci nie wiedziały nawet, że można je traktować inaczej niż jak małych dorosłych. /j.k.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
