Reklama

Wiara

Ludzkie historie

Z ciemności do życia

Bóg dotknął jego serca łaską poznania własnych grzechów. To było jak otwarcie oczu. Odtąd jego życie całkowicie się zmieniło. Swoją historię opowiada 40-letni Łukasz.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przez większość swojego życia żyłem tak, jakby Boga nie było. Nie przejmowałem się Jego przykazaniami, nikogo nie słuchałem, szukałem szczęścia tam, gdzie go nie ma. Niesakramentalne związki, współżycie przed ślubem, wspólne mieszkanie z partnerką... Wydawało mi się, że to wszystko jest normalne. Tak żyło wielu ludzi, więc i ja usprawiedliwiałem swoje wybory.

Z czasem zacząłem szpecić swoje ciało tatuażami. Miał być tylko jeden, skończyło się na kilkudziesięciu. Zły nie chce tylko palca, chce całe nasze ciało, łącznie z naszą duszą. Zainteresowałem się magią, okultyzmem, wywoływaniem duchów, różnymi praktykami Wschodu, buddyzmem i całą tą duchową trucizną, która tylko udaje dobro. Wtedy nie miałem pojęcia, że otwieram w swoim życiu drzwi złu. Ale ono weszło. Przez moje praktyki okultystyczne zaczęły się dręczenia złego ducha. Musiałem szukać pomocy u księdza egzorcysty. Mimo to nadal nie potrafiłem tak naprawdę zaufać Bogu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

W tamtym okresie do Kościoła chodziłem raz na 2-3 lata. Spowiadałem się byle jak, wyznawałem tylko część grzechów, a resztę usprawiedliwiałem: „przecież wszyscy tak robią”. Nie czułem wcale, że naprawdę grzeszę. Przyjmowałem Komunię św. w sposób świętokradczy, nie zdając sobie sprawy z ciężaru tego czynu. Żyłem w rozpuście, szukając przyjemności, gdzie się da. Narzekałem na Kościół, na księży, powtarzałem te same argumenty, które dziś tak często słyszymy. Byłem człowiekiem rozdwojonym: raz modlitwa, raz magia. Służyłem dwóm panom. A potem szedłem ze święconką do kościoła lub przed Bożym Narodzeniem wyspowiadać się z pięciu grzechów popełnionych przez 2-3 lata. Co za hipokryta ze mnie był.

Miałem 34 lata, kiedy – przypadkiem – zacząłem słuchać w internecie różnych kazań i rekolekcji. Coś zaczęło się we mnie budzić. Częściej zaglądałem do kościoła. Nawet trafiłem w tamtym okresie do oratorium, by pomagać dzieciom. Do dziś nie jestem w stanie zrozumieć, jak to się stało, że ktoś taki jak ja – z okultystyczną przeszłością, z jadem na księży, z pretensjami do Kościoła – wylądował w miejscu, gdzie zaczął służyć innym i odnajdywać pokój.

Wtedy Bóg dotknął moje serce łaską poznania własnych grzechów. To było jak otwarcie oczu. Pamiętam tę pierwszą szczerą spowiedź – kiedy po wyjściu z konfesjonału czułem się tak lekki, jakbym miał upaść, a nogi przez dwie godziny drżały, jakby były z waty. To było doświadczenie wolności i miłości.

Zacząłem regularnie chodzić do kościoła. Regularnie się spowiadałem. Na YouTubie chłonąłem kazania i rekolekcje, jak sucha ziemia wodę. Wtedy zrozumiałem, jak bardzo się myliłem, oceniając duchowieństwo. Przez lata narzekałem na księży, a tak naprawdę nie znałem żadnego z nich. Nie znałem Kościoła – Mistycznego Ciała Chrystusa. Gdy poznałem kapłanów i siostry zakonne, zobaczyłem ich wrażliwość, wiarę, oddanie. Moje spojrzenie na Kościół zmieniło się diametralnie!

Reklama

Jezus również uzdrowił mnie z bezsenności. Chorowałem na nią przez ok. 17 lat. Leki przestawały działać, zmieniano je non stop, brałem ogromne dawki, a i tak nie spałem. A potem – jakby ktoś pstryknął palcami – bezsenność po prostu zniknęła. Od tamtej pory sypiam normalnie. To była wielka łaska. Jezus mnie uzdrowił.

Jak św. Piotrowi, który zwątpił w Jezusa i zaczął tonąć, tak i mnie Jezus podał swoją dłoń. Przez długi czas nie potrafiłem odpowiedzieć na pytania ludzi, dlaczego zacząłem się nawracać. Dopiero po dwóch latach wszystko stało się dla mnie jasne – gdy usłyszałem piękną pieśń podczas nabożeństwa o uzdrowienie duszy i ciała, w której padły słowa: „to Jezus sam mi podał swoją dłoń”. Wtedy zrozumiałem, że to On mnie podniósł i poprowadził z powrotem do Siebie.

Przez całe życie bałem się podróżować. Lęk mnie paraliżował. A z Jezusem i Maryją zacząłem przeżywać najlepsze przygody swojego życia. W pierwszym roku mojego nawrócenia odprawiłem rekolekcje Oddanie33, powierzając się w macierzyńską opiekę Maryi i Jej Synowi. Wiele razy pielgrzymowałem do miejsc szczególnej łaski – byłem w Licheniu, na Jasnej Górze, w Skrzatuszu, Gietrzwałdzie, a także wielokrotnie w Medjugorie. Każde z tych miejsc zostawiło we mnie ślad. Doświadczyłem Bożej pomocy przez ludzi, których spotkałem na swojej drodze. Często pielgrzymowałem bez pieniędzy, a mimo to nigdy nie zabrakło mi jedzenia ani noclegu.

Dziś mogę powiedzieć, że z Jezusem i Maryją przeżyłem najpiękniejsze, najbardziej niezwykłe i pełne pokoju chwile mojego życia. To, co dla świata wydaje się szaleństwem, dla mnie stało się nowym życiem – życiem w prawdzie, wolności i miłości.

Reklama

Jedna pielgrzymka do Medjugorie była wyjątkowa, bo wyruszyłem na nią całkowicie sam. Podróż trzema autobusami, trwająca ok. 35 godzin – a mimo to w sercu miałem pokój, jakiego dawno nie czułem. Tę drogę w całości zawierzyłem Maryi, prosząc Ją, by mnie prowadziła i niosła wszystkie moje intencje.

Największe doświadczenie Jej opieki w tej pielgrzymce przyszło podczas ostatniej przesiadki w Zagrzebiu. Wiedziałem, że mam wsiąść do autokaru marki Globtour – białego, a nie zielonego FlixBusa. Na tablicy rozkładu jazdy jednak nie było żadnej informacji, z którego peronu odjeżdża mój autobus. Na bilecie również nie miałem tej informacji. Do planowanego odjazdu zostało 25 minut, a ja poczułem, że zupełnie się pogubiłem.

Wtedy w sercu wypowiedziałem krótką, prostą modlitwę: „Maryjo, Ty mnie wsadź do właściwego autobusu, bo sam sobie nie poradzę”. Chwilę później podszedłem do mężczyzn i zapytałem ich swoim łamanym angielskim o autobus do Medjugorie. Zasugerowali mi peron, a ja mówię im, że ma być biały autobus Globtour, a oni, że to tamten zielony FlixBus. Pokazuję im bilet, na którym jest napisane, iż autobus nie będzie pod brandem FlixBusa, a oni uparcie dalej kierują mnie na peron, pokazując, że to ten autobus. Podziękowałem im, podchodzę na peron i faktycznie w rogu szyby umieszczona jest tabliczka Globtour na zielonym autobusie pod brandem FlixBusa. Na tym ogromnym dworcu, skąd co chwilę odjeżdżał jakiś autobus, odnalazłem ten jedyny właściwy. Poczułem ogromną ulgę – i wdzięczność Matce Najświętszej.

Wtedy zrozumiałem jeszcze mocniej, że tak właśnie działa Matka Boża: cicho, delikatnie, bardzo często przez drugie osoby, a jednocześnie pewnie i skutecznie. Jeśli Jej się zawierzymy, jeśli oddamy Jej pod opiekę swoją drogę, swoje życie – to Ona naprawdę poprowadzi.

Dla mnie ta sytuacja stała się małym, ale bardzo wyraźnym potwierdzeniem, że Maryja naprawdę jest Matką, która czuwa nad każdym krokiem swoich dzieci.

2026-03-03 12:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty na trudne czasy

Jeśli to prawda, że żyjemy w czasach zagrożenia wojennego, to Andrzej Bobola może być naszemu narodowi bardzo potrzebny.

Takiego zdania jest ks. prał. Józef Niżnik, kustosz Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie k. Sanoka, który podzielił sie swoimi wspomnieniami.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do św. Teresy od Jezusa

[ TEMATY ]

nowenna

Święta Teresa od Jezusa

François Gerard PD

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Święta Teresa od Jezusa, dziewica i doktor Kościoła

Rozpoczynamy nowennę przed uroczystością św. Teresy od Jezusa. Poniżej przedstawiamy tekst na każdy dzień nowenny, zaczerpnięty z modlitewnika „Nowenna do św. Teresy od Jezusa – o łaskę o mądrej miłości” opracowanego przez o. Krzysztofa Piskorza OCD. Do odmawiania między 6 a 14 października lub w dowolnym terminie.

Miłosierdzie i nędza. To zestawienie słów skupia w sobie całą doktrynę św. Teresy, która widziała się zanurzoną w rzeczywistość wskazywaną przez te dwa słowa. Jej życie krążyło pomiędzy tymi dwoma biegunami i Teresa jest przekonana, że dzieje się tak w życiu wszystkich ludzi. Dlatego przez wstawiennictwo tej, która była i jest wielką nauczycielką modlitwy i życia duchowego, chcemy z ufnością prosić Boga o łaski potrzebne do życia prawdziwie chrześcijańskiego, opartego na zaufaniu Temu, który swoim miłosierdziem czyni nas świętymi.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję