Reklama

Niedziela Małopolska

Misjonarka od uczniów

W szkole uczą się dzieci katolików, protestantów, muzułmanów i wszyscy są traktowani jednakowo – podkreśla s. Regina Kozioł.

Niedziela małopolska 9/2026, str. V-VI

[ TEMATY ]

misje

Archiwum s. Reginy Kozioł

S. Regina w otoczeniu uczniów

S. Regina w otoczeniu uczniów

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pochodząca z Podstolic misjonarka ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej od 25 lat posługuje w Kamerunie, w Essiengbot.

Zorganizować wsparcie

Wstępując do Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej, s. Regina nie myślała o misjach. A zanim wyjechała do Kamerunu, w 1992 r. została skierowana na Ukrainę, gdzie trzy siostry z ich zgromadzenia zakładały placówkę.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na wielki Jubileusz 2000 r. Zgromadzenie Sióstr Opatrzności Bożej rozpoczęło posługę misyjną w Kamerunie. W grupie czterech pierwszych sióstr, które wyjechały na misje do Essiengbot, była s. Regina, która przypomina, że na tym terenie już w latach 50-70. XX w. byli misjonarze, ale ze względu na brak powołań w ich zakonie opuścili to miejsce.

Reklama

Siostry Opatrzności Bożej prowadzą w Essiengbot m.in. ośrodek zdrowia, w którym pomagają osobom w bardzo trudnej sytuacji, często w stanie krytycznym. Z kolei s. Regina Kozioł zajmuje się edukacją dzieci i młodzieży. Opowiada: – Ta szkoła istniała od lat 50 XX w. W 2000 r., gdy ją przejęłyśmy, w przedszkolu i podstawówce było w sumie ok. stu dzieci. Zastanawiałyśmy się, jak pomóc miejscowej ludności i zapewnić funkcjonowanie szkoły. Zaczęłyśmy organizować wsparcie dla tutejszej ludności, a równocześnie pracować z nimi. Bardzo pomogła adopcja serca. Dzięki niej także ci najbiedniejsi, których nie stać na czesne, mogli wysyłać dzieci do naszej szkoły. Aktualnie mamy 302 uczniów w szkole podstawowej i 108 dzieci w przedszkolu.

Zmotywować do nauki

Misjonarka zaznacza, że siostry prowadzące szkolę starają się o stworzenie jak najlepszych warunków do nauki. Dbają o dożywianie dzieci, organizują uczniom podręczniki i inne potrzebne w szkole przedmioty. Równocześnie podkreśla, że dzieci chcą się uczyć, pomimo trudnych warunków, w jakich żyją: – Przychodzą do szkoły z oddalonych o kilka kilometrów wiosek, a po powrocie do domu, zanim odrobią lekcje, pomagają rodzicom w codziennych pracach.

Reklama

W Kamerunie szkoły katolickie są cenione. Na ich ukończenie wskazuje wiele osób na wysokich stanowiskach w państwie, w tym politycy. A to z kolei motywuje rodziców, aby, pomimo licznych trudności i ograniczeń, dbać o wykształcenie potomstwa. – W Kamerunie rodzice mają już świadomość, że wykształcenie pomoże ich dzieciom zdobyć pracę, zapewnić rodzinie lepsze warunki życia – opowiada misjonarka. Przywołuje historię kobiety, która przed laty bardzo chciała kontynuować naukę, gdy skończyła szkołę podstawową, ale jej ojciec zdecydował, że ma wyjść za mąż. – Ta kobieta urodziła pięcioro dzieci. Bardzo dba o ich edukację. Czworo starszych już studiuje, a najmłodsze przygotowuje się do matury – z uznaniem opowiada s. Regina i podkreśla: – Te dzieci są niesamowite, nie tylko że się uczą, studiują, ale też pomagają innym. Dla naszej szkoły postawa tych uczniów, naszych absolwentów, ich pracowitość, ale też otwartość na potrzebujących to powód do dumy. Siostra zaznacza, że jest więcej absolwentów, z których szkoła jest dumna, że są też tacy, którzy w ich szkole rozpoczynali edukację, a teraz są w niej nauczycielami.

W katolickiej szkole w Essiengbot uczą się dzieci m.in. katolików, protestantów, muzułmanów. – Wszyscy są traktowani jednakowo – zaznacza s. Regina. I wyjaśnia: – Zgodnie z obowiązującym regulaminem nasi uczniowie uczestniczą w katechezie oraz cotygodniowej Mszy św. Siostra opowiada, że kiedyś zauważyła ucznia, który nie poszedł na Eucharystię do znajdującego się obok szkoły kościoła. Zapytała chłopca o powód takiego zachowania i usłyszała, że tak zadecydował jego ojciec. Poprosiła go o rozmowę. Wspomina: – Ojciec chłopca był muzułmaninem. Gdy przyszedł do szkoły, wyjaśniłam, że dziecko nie może zostawać bez opieki. Zaznaczyłam, że zgodnie z prawem szkolnym wszyscy uczniowie idą do kościoła, modlą się i uczestniczą w katechezie. Po tej rozmowie sytuacja się nie powtórzyła.

Wesprzeć misje

Gdy pytam, dlaczego warto wesprzeć ideę misji, s. Regina przekonuje: – Dzięki wsparciu wielu osób przez kolejne lata pomagamy dzieciom w Kamerunie, stwarzając im warunki do edukacji. Wiedza, którą wynoszą, zapewnia im możliwość kontynuowania nauki, zdobywania zawodów, które pomogą im znaleźć dobrą pracę, a to będzie przeciwdziałać ubóstwu. Misjonarka podkreśla, że właśnie edukacja jest przysłowiową wędką, którą siostry dają kolejnym pokoleniom mieszkańców Kamerunu.

Na stronie: www.providentia.pl więcej o zgromadzeniu i możliwości wsparcia misji. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40) – s. Regina Kozioł przypomina słowa z Ewangelii i dodaje: – Dziękuję wszystkim, którzy nas wspierają modlitwą, darami materialnymi, datkami! Wszystkim, którzy swą postawą, zaangażowaniem dodają nam sił. Świadomość, że nie jesteśmy same, bardzo pomaga wspierać innych! Niech Pan wynagradza stokrotnie.

2026-02-25 07:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Krzysztof Gołębiowski: Każdy wierny jest odpowiedzialny za działalność misyjną

[ TEMATY ]

misje

Maciej Syka

– Chrześcijanie wszystkich wyznań stanowią nieco ponad 20% ludności świata. Dlatego tym większa jest odpowiedzialność każdego wiernego za działalność misyjną i szerzenie wiary – mówi red. Krzysztof Gołębiowski, w związku z obchodzoną 8 marca Niedzielą „Ad Gentes”.

W Kościele polskim w II Niedzielę Wielkiego Postu obchodzony jest Dzień Modlitwy, Postu i Solidarności z Misjonarzami, w tym roku pod hasłem „Eucharystia i misje”. Tego dnia nazywanego też Niedzielą „Ad Gentes” prowadzona jest zbiórka na rzecz misji.
CZYTAJ DALEJ

Ojciec Pio ze wschodu. Św. Leopold Mandić

[ TEMATY ]

święci

en.wikipedia.org

Leopold Mandić

Leopold Mandić

W jednej epoce żyło dwóch spowiedników, a obaj należeli do tego samego zakonu – byli kapucynami. Klasztory, w których mieszkali, znajdowały się w tym samym kraju. Jeden zakonnik był ostry jak skalpel przecinający wrzody, drugi – łagodny jak balsam wylewany na rany. Ten ostatni odprawiał ciężkie pokuty za swych penitentów i skarżył się, że nie jest tak miłosierny, jak powinien być uczeń Jezusa.

Gdy pierwszy umiał odprawić od konfesjonału i odmówić rozgrzeszenia, a nawet krzyczeć na penitentów, drugi był zdolny tylko do jednego – do okazywania miłosierdzia. Jednym z nich jest Ojciec Pio, drugim – Leopold Mandić. Obaj mieli ten sam charyzmat rozpoznawania dusz, to samo powołanie do wprowadzania ludzi na ścieżkę nawrócenia, ale ich metody były zupełnie inne. Jakby Jezus, w imieniu którego obaj udzielali rozgrzeszenia, był różny. Zbawiciel bez cienia litości traktował faryzeuszów i potrafił biczem uczynionym ze sznurów bić handlarzy rozstawiających stragany w świątyni jerozolimskiej. Jednocześnie bezwarunkowo przebaczył celnikowi Mateuszowi, zapomniał też grzechy Marii Magdalenie, wprowadził do nieba łotra, który razem z Nim konał w męczarniach na krzyżu. Dwie Jezusowe drogi. Bywało, że pierwszą szedł znany nam Francesco Forgione z San Giovanni Rotondo. Drugi – Leopold Mandić z Padwy – nigdy nie postawił na niej swej stopy.
CZYTAJ DALEJ

80. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Michała Rapacza

2026-05-12 15:24

Biuro Prasowe AK

– Nie mówisz o Bogu, ale sobą pokazujesz, kim jest. Nie wypowiadasz prawdy, ale prawdę widać z Ciebie. Wtedy jesteś świadkiem, kiedy prawdę pokazujesz sobą – mówił kard. Grzegorz Ryś, który w 80. rocznicę męczeńskiej śmierci bł. ks. Michała Rapacza przewodniczył Mszy św. w Płokach, gdzie udzielił także sakramentu bierzmowania.

Uroczystość rozpoczęła się procesją z kościoła na miejsce męczeńskiej śmierci bł. ks. Michała Rapacza, która nastąpiła 12 maja 1946 roku. Proboszcz parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, ks. Tadeusz Tylka zwrócił uwagę, że jego błogosławiony poprzednik po wszystkich obowiązkach duszpasterskich, wieczorem szedł do kościoła z Liber animarum – „Księgą dusz”, w której były nazwiska parafian, których intencje powierzał Panu Bogu. Modlitwę często kończył rozważaniem drogi krzyżowej. W tym kontekście ks. Tylka zauważył, że ostatnia droga ks. Michała Rapacza, choć zakończyła się męczeństwem, to tak jak w przypadku drogi Jezusa, to nie do śmierci należy ostatnie zdanie, bo Chrystus jest jej zwycięzcą. Proboszcz zapowiedział nabożeństwo Drogi Światła, która przeszło od miejsca męczeńskiej śmierci ks. Michała Rapacza do kościoła, w którym jest sarkofag z relikwiami błogosławionego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję