Reklama

Wiara

ludzkie historie

Dom porzuconych dzieci

Miłość nie ma granic ani koloru skóry. To, że nie jest to tylko pusty slogan, udowodniła grupa Zielonogórzan, którym udało się wybudować dom dla dzieci w Ugandzie.

Niedziela Ogólnopolska 9/2026, str. 68-70

[ TEMATY ]

Bliżej Życia z wiarą

PEK helping hands foundation Uganda & Polska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zaczęło się od Krzysztofa Załuskiego. To on 3 lata temu poznał przez internet Edhirumę z Ugandy.

Co zrobiłby Jezus?

Często wieczorami rozmawiali o wierze, o Jezusie. – Trwało to kilka dni. Potem Edhiruma opowiedział mi, że opiekuje się dziećmi, które zostały porzucone przez rodziców. Wieczorne rozmowy trwały po kilka godzin, a ja się zastanawiałem, jak mogę mu pomóc. Wysyłanie pieniedzy to trochę jak dawanie ryby zamiast wędki, ale wciąż nasuwało się pytanie: co zrobiłby Jezus? – opowiada Załuski, który prowadzi firmę wykonującą kompleksowe remonty i wykończenia wnętrz. – Przypomniałem sobie o Samarytaninie... Przychodziły mi jednak do głowy myśli o tym, że może to być zwykłe oszustwo, a ja daję się manipulować. Zacząłem to sprawdzać w rozmowach przez różne pytania. W tym wszystkim była też modlitwa, bo tylko Bóg znał prawdę – dodaje. Krzysiek robił w tym czasie ze znajomymi charytatywnie remont mieszkania dla pewnego małżeństwa, które było w wielkiej potrzebie. Wśród jego znajomych był Piotr Pieniążek, wspaniały człowiek o wielkim sercu, którego znał z jednej ze wspólnot katolickich. – Podzieliłem się z nim opowieścią o głodujących dzieciach z Ugandy i warunkach, w jakich żyją. Piotr stał się moim pierwszym doradcą, mentorem i wspólnikiem w sprawach dotyczących Ugandy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bóg zaczął to prowadzić

Reklama

Edhiruma chciał stworzyć lepsze miejsce dla dzieci, którymi się opiekuje. Miał od nich bowiem więcej szczęścia w życiu. Teraz chce się odwdzięczyć za to, jaki los go spotkał. – Jako jedyny z wioski uzyskał wykształcenie, został nauczycielem. Nawrócił się na chrześcijaństwo, dziś jest osobą głęboko wierzącą. Jego serce zaczęło bić jakoś bardziej wrażliwie, dlatego zaczął się opiekować tymi dziećmi. Najpierw było dwoje, później ich przybywało, a w tej chwili jest ich prawie sześćdziesięcioro – wyjaśnia Piotr Pieniążek, przedsiębiorca, elektryk. – Zazwyczaj są to dzieci osierocone przez chorobę AIDS, która jest bardzo powszechna w Ugandzie. W kraju panuje bardzo głębokie ubóstwo. Niektórych nie stać, żeby wykarmić dziecko, i czasami te dzieci są po prostu porzucane. I właśnie tymi dziećmi Edi zaczął się zajmować, dzieląc się z Krzysiem pragnieniem stworzenia im lepszych warunków i domu. Przy jednym z remontów charytatywnych, które razem prowadziliśmy, Krzysiu opisał mi sytuację – opowiada Pieniążek. Jak mówi, początkowo podeszli do sprawy z dystansem, wspierając Edhirumę drobnymi kwotami na jedzenie i leki. Mężczyźni brali pod uwagę, że to może być oszustwo, jednak, jak mówi Piotr, we wszystko włączył się Bóg i zaczął to prowadzić.

Nie wierzę w przypadki

Reklama

– Trudno było zaufać, mijały dni. Nagle po kilku latach milczenia odezwał się do mnie dawny znajomy – Norbert. Po tym, co się stało, nie wierzę w przypadki. Okazało się, że ma dwie żony i mieszka teraz w Ugandzie. Nie wiem, co bardziej mnie zszokowało – czy to, że ma dwie żony, czy to, że mieszka kilkadziesiąt kilometrów od Edhirumy, którego opowieści o porzuconych dzieciach tak bardzo chciałem sprawdzić. Wysłaliśmy Norberta na miejsce, gdzie przebywały dzieci z ich opiekunem. Z jego relacji wynikało, że wszystko wygląda tak, jak opisywał Edhiruma – opowiada Załuski. – Norbert, kóry był na miejscu ze swoim przyjacielem Ugandyjczykiem, nakręcił nam filmiki. Jego przyjaciel przechadzał się dookoła, pytał sąsiadów, czy rzeczywiście dzieci są tam codziennie, czy nie zostały przywiezione na pokaz. Okazało się, że wszystko jest prawdą. Dzieci żyją i śpią w fatalnych warunkach, z jedzeniem bywa różnie. Mając dowód, zaczęliśmy działać z większą motywacją – dodaje Pieniążek. Powstała ekipa. Piotr zaprosił do niej Przemysława Deptę, który ma głowę do interesów i jak się później okazało – oprócz biznesowej smykałki ma też szlachetne serce, a ten z kolei – Marka Mazura, udziałowca w Lechii Zielona Góra. Do teamu dołączyła Edyta Ożóg z Falubazu oraz Małgorzata Śliwińska ze wspólnoty Oikos Berit przy Parafii św. Stanisława Kostki. Jak się później okazało, Norbert siedział w szkole w jednej ławce z Przemysławem Deptą. Czy to kolejny zbieg okoliczności?

Uganda Party

Reklama

Powoli zaczęli realizować marzenie. Założyli zbiórkę, powstał profil na FB, żeby informować na bieżąco tych, którzy byli zainteresowani pomocą. Powstała fundacja – PEK helping hands foundation Uganda & Polska. Ci, którzy mieli większe możliwości finansowe, zostali głównymi sponsorami, byli też inni. Były także pierwsze konkretne efekty – 10 czerwca 2023 r. Edhiruma zakupił 1,5 akra ziemi. – Spotykaliśmy się co jakiś czas, próbując wykrzesać pomysły na zdobycie kolejnych pieniędzy: zbieranie do puszek podczas meczów Lechii, żużla Falubazu, ale i po domach, po znajomych czy we wspólnotach. Pamiętam, że jeździłem często do Otynia, gdzie posługiwałem muzycznie w zespole Syjon i gdzie także znalazły się otwarte serca. Były wzloty, ale i momenty posuchy i rezygnacji – wspomina Załuski. – W końcu Piotrek Pieniążek, ponieważ długo działał w branży rozrywkowej jako wodzirej, DJ i dusza towarzystwa, wymyślił koncert charytatywny połączony z zabawą i aukcjami. Tak powstała „Uganda Party” w zielonogórskim Kawonie, na którą zaproszonych było wielu lokalnych artystów, muzyków, kabareciarzy. Impreza odbyła się rok temu – z ogromnym sukcesem mimo trudności. Dzień później zadzwonił właściciel jednej z sieci stacji benzynowych, przeprosił, że nie mógł być na imprezie, ale chętnie wpłaci 19 tys. zł. To były dla mnie wielkie zaskoczenie, radość i modlitwa wdzięczności – dodaje Krzysztof. Po kupnie ziemi rozpoczęli budowę studni, by zyskać wodę zdatną do picia. A potem zaczęły się pojawiać fundamenty, mury sierocińca, dach i toaleta. Z ostatniej zbiórki zakupili łóżka i materace.

Chwila spotkania z dziećmi

Krzysztof Załuski nie kryje zdumienia, że w tak krótkim czasie udało się zrealizować to przedsięwzięcie. Całość wyniosła ich 40 820 USD. – To istne szaleństwo! Zaczęliśmy budowę domu dla dzieci, o które upomniał się Pan Bóg. Jestem pełen podziwu dla Edhirumy, który angażował się mimo swojego kalectwa (od dzieciństwa ma chorą nogę) tak bardzo, że chociaż pracował w szkole jako nauczyciel, doglądał dzieci w ich dotychczasowym miejscu pobytu. I choć nie miał własnego środka transportu prócz starego roweru – dał radę nadzorować i wybudować ten dom. Jestem zdumiony! Trwało to ok. 2 lat. Pod koniec stycznia ekipa wróciła z symbolicznego przekazania domu dzieciom – mówi Krzysztof Załuski. Na miejscu zobaczyli piękny, nowy budynek. A co ważniejsze – niesamowitą radość, szczerość dzieci i ich nauczyciela. Przemek Depta i Piotr Pieniążek zamontowali im jeszcze panel fotowoltaiczny, a inni pomagali w pracach tynkarskich przy toaletach. – Chwila spotkania z dziećmi to był dla nas miks emocji – niesamowite wzruszenie i olbrzymia radość! Napisałem nawet utwór o tym momencie jako pamiątkę z tej wyprawy – przyznaje Pieniążek i dodaje, że w tej chwili na miejscu przebywa pięćdziesięcioro ośmioro dzieci.

„Uczniowie – misjonarze”

Reklama

Dlaczego to robią? – Każdy z nas ma pewnie inny powód i trudno odpowiadać za kogoś innego. Jest taka piosenka: „Wydobył mnie z dołu zagłady, wydobył mnie z kałuży błota, a stopy me postawił na skale i umocnił moje kroki” – dlatego. Uczę się kochać, choć w codzienności, w relacjach z ludźmi tu, blisko, nie jest to proste. Uczę się mimo niemłodego już wieku. Hasło programu duszpasterskiego na ten rok to „Uczniowie – misjonarze”. Nie ja to wymyśliłem, ale Ktoś ten puzelek włożył w odpowiednie miejsce i czas. Pewnie też trochę dla satysfakcji – po prostu lubię pomagać, choć nie zawsze potrafię. Boża Miłość jest tu kluczową odpowiedzią, chcę być kochany, chcę kochać i wiem, że Bóg mnie kocha – wyznaje Krzysztof Załuski. – Całe dobro, jakie z nas wychodzi i jakie możemy dać, nasza wrażliwość serca na biedę innych pochodzą od Boga. To jest nasze źródło. Nie wyobrażam sobie mojego pobytu na ziemi bez wiary i bez rozwoju duchowego w miłości rozumianej szeroko: jako cierpliwości, łagodności, serdeczności, wrażliwości na drugiego człowieka, służby drugiemu człowiekowi. Źródłem tak pojmowanej miłości jest Bóg – podkreśla Piotr Pieniążek, dla którego inspiracją w tej materii jest książka polskiej mistyczki Alicji Lenczewskiej Słowo pouczenia.

Chcielibyśmy ich usamodzielnić

Dzieło wciąż się rozrasta, dołączają nowe osoby. Gdy pytam o plany na przyszłość, panowie odpowiadają, że przed nimi „Uganda Party2”. – Chcemy to zrobić jeszcze raz, teraz z trochę większym rozmachem. Mając zdjęcia i filmy już chyba nikt nie będzie miał wątpliwości, że to się dzieje naprawdę – zauważa Piotr Pieniążek. – Chcemy dozbierać na kuchnię, wiatę z daszkiem, sadzonki, nasiona, ogrodzenie, zwierzęta, kury itp. Chcielibyśmy ich usamodzielnić. W dalszych etapach rozwoju liczymy na Edhirumę, że jako nauczyciel przysposobi ich do życia i samodzielności – podsumowuje Krzysztof Załuski.

Więcej o przedsięwizięciu na: https: //www.facebook.com/share/1DiX5uD9Lq/

2026-02-24 12:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiosenny detoks

Wiosna, to idealny czas na porządki, także w naszym organizmie. Wiele osób w tym okresie decyduje się na jego oczyszczenie.

Każdego dnia spotykamy się z wieloma toksynami, takimi jak metale ciężkie, zanieczyszczenia powietrza, wody, jedzenia. Nadmierna chemizacja środowiska jest wszechobecna, począwszy od nawozów i środków ochrony roślin oraz chemii stosowanej u zwierząt hodowlanych, a skończywszy na chemii w suplementach, lekach, żywności i pakowaniu jej w tworzywa, z których przenikają mikroplastik czy aluminium. Istnieją okresy, w których organizm ma większą ekspozycję na toksyny i utrudnione ich usuwanie, jak ogólnie w czasie zimowym czy po świętach, kiedy objadaliśmy się, zasiadając długo przy stole. Dzieje się tak za sprawą mniejszej ilości spożywanych warzyw, zmniejszonej aktywności fizycznej i podczas spożywania nadmiaru przetworzonych posiłków oraz substancji chemicznych, zawartych np. w wędlinach, czy choćby po źle dobranych lekach. Przy większej kumulacji toksyn w organizmie mogą się pojawić gorsze samopoczucie, bóle różnego pochodzenia, brak energii, opuchnięcia, pogorszenie koncentracji, nerwowość, obniżenie chęci do ruchu, zwiększona ochota na podjadanie, zwłaszcza słodyczy. Objawy te mogą sygnalizować potrzebę przeprowadzenia detoksykacji organizmu.
CZYTAJ DALEJ

Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki!

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii J 6, 51-58.

Czwartek, 4 czerwiec. Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Abp Górzyński: orędzie gietrzwałdzkie mówi o przywróceniu ewangelicznego życia

2026-06-04 09:22

[ TEMATY ]

Gietrzwałd

Matka Boża Gietrzwałdzka

Julia Czernik

Orędzie gietrzwałdzkie, o którym trzeba przypomnieć przed jubileuszem 150-lecia objawień, mówi, byśmy powrócili do życia według Ewangelii – powiedział PAP abp Józef Górzyński. Dodał, że treści te są wciąż aktualne: nawróćcie się, przestańcie pić, szanujcie bliźnich i bądźcie dobrymi ludźmi.

W czerwcu w Gietrzwałdzie na Warmii rozpoczną się obchody 149. rocznicy objawień maryjnych, które będą także czasem przygotowań do wielkiego jubileuszu 150-lecia w 2027 r.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję