Reklama

Felietony

Popadanie w stan nieważności

Dzieło uzdrowienia nie będzie ani zdarzeniem nagłym, ani też spektakularnym. Wymaga jednak konsekwencji i poświęcenia patriotów.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Polska osuwa się coraz bardziej do ligi państw zależnych, z których zdaniem niewiele podmiotów się liczy. Dzieje się tak z powodu katastrofalnego braku wizji istnienia naszego kraju w świecie. Mamy ludzi najniższego intelektualnie sortu, którzy odpowiadają za najważniejsze dla naszej wspólnoty sprawy. Brak wizji sprawia, że przestawia się Polskę i sprawy z kąta w kąt międzynarodowej polityki i nikt specjalnie się tym nie przejmuje, że interesy niemal 40-milionowego narodu nie są uwzględniane w poważniejszych debatach. Oczywiście, za taki stan rzeczy zapłacą kolejne pokolenia, a nie wiadomo, czy jeszcze za aktywności tego obecnego nie nastąpi osunięcie się naszego kraju do stanu pozorowanej li tylko państwowości. Mamy dziś mniej do powiedzenia niż małe Węgry, Słowacja czy Czechy. Po prostu tamte narody mają poważniejszych i bardziej asertywnych – mimo nikłych możliwości – polityków. My natomiast mamy premiera, który jeździ w osobnym wagonie, aby nie przeszkadzał europejskim tuzom w ich rozgrywkach, ministra spraw zagranicznych, który wdaje się w idiotyczne kłótnie z Elonem Muskiem, rząd, który nie potrafi dopilnować narodowych interesów w żadnej sprawie.

Reklama

W tej chwili decyduje się rozwiązanie jednego z największych problemów teraźniejszości – struktury etnicznej naszego kraju. Po okrojeniu Polski przez Stalina pozbyliśmy się poważnych zatargów z mniejszościami narodowymi. Nie mieliśmy w naszych granicach Ukraińców, którzy zawsze mieli kompleks niższości wobec Rzeczypospolitej. Wynikały z tego polityczne zabójstwa i terroryzm. Do 2022 r. problem mniejszości ukraińskiej nie istniał, jednak drastyczne błędy polskich polityków sprawiły, że nagle w granicach III RP pojawili się Ukraińcy licznie aspirujący do uproszczonej procedury otrzymywania polskiego obywatelstwa, którzy w żaden sposób nie gwarantują lojalności wobec Polski i mają rozległe plany budowy politycznej diaspory nad Wisłą. Tragiczne błędy w polityce migracyjnej i socjalnej sprawiły, że upadająca finansowo i organizacyjnie Ukraina znaczy dziś więcej niż nasze państwo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kolejną przyczyną pogrążania się w nieważności jest bezkarna działalność w Polsce kilku przeciwnych naszej niepodległości agentur. Wywiady obcych krajów mają kupione całe reprezentacje polityczne, wpływy w armii, administracji i policji. Oznaką takiego stanu jest publiczne wycie w momencie, gdy ktoś jednak chce praktycznie wyegzekwować zasadę, że polskie państwo ma obowiązek dbać przede wszystkim o Polaków. Zwalczanie wszelkich przejawów niepodległej myśli jest tu aż nazbyt widocznym syndromem choroby. Dzieje się tak, niestety, przy pomocy wrogich Polsce instytucji, do których pomocy uciekają się rodzimi jurgieltnicy.

Największą przyczyną kryzysu jest jednak brak bogactwa, bez którego suwerenne państwo nie może po prostu istnieć. Nie mamy – poważnej moralnie i intelektualnie – elity, a jej miejsce zajęli bezczelni hołysze, którzy tylko szukają okazji do wysługiwania się obcym, a posiadany przez nich kompleks niskiej wartości skutkuje wysługiwaniem się obcym i gnębieniem rodaków.

Do tego dołącza się korupcyjna wyprzedaż polskich sieci handlowych, polskiego sektora finansów oraz niemal całego rynku wielkich mediów. Skutkiem tego jest brak rzetelnej dyskusji publicznej oraz wartościowego mechanizmu rywalizacji rozmaitych idei.

Nieważność narodu, który ma w swojej genetyce posiadanie potężnego państwa, jest syndromem trudnym do wytłumaczenia bez drobiazgowej analizy każdej dziedziny funkcjonowania naszego kraju. Bez zasadniczej zmiany mechanizmów wyłaniania elit oraz rewolucji w dziedzinie publicznej moralności nie da się jednak zatrzymać powolnego stawania się terytorium zależnym, jedynie administrowanym przez tubylców. Dzieło uzdrowienia nie będzie ani zdarzeniem nagłym, ani też spektakularnym. Wymaga jednak konsekwencji, organizacji i poświęcenia od wielu patriotów, którzy muszą sobie uświadomić, że innej drogi nie ma.

2026-02-10 14:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

4 czerwca

Nie poszedłem na marsz 4 czerwca, bo byłem pewny, że nie pomaszerują w nim moi towarzysze z tamtych lat, tylko ci, którym czas „okrągłego stołu” wyszedł na zdrowie – dawni ubecy i ich dzieci.

Na początku czerwca potknąłem się o zabytkowy krakowski bruk, lecz ktoś podtrzymał mnie za ramię. Gdyby nie ów ktoś, rymsnąłbym na ten wychodzony od wieków bruk. Spojrzałem w twarz nieoczekiwanego wybawiciela i aż mnie prąd wewnętrzny potrzepał – no przecież to byłem ja, tylko kilkadziesiąt lat młodszy i przystojniejszy, ma się rozumieć! Aha, proszę mi tu nie wydziwiać, że takie rzeczy są niemożliwe! Ba, w Krakowie to się staje podwójnie bardziej możliwe niż gdziekolwiek indziej. Po pierwsze dlatego, że to Kraków i – jak niedługo się przekonacie, oglądając pierwszy z „dialogów nieodpowiedzialnych” z Januszem Rewińskim (na kanale GadowskiTV na YouTubie) – pod Wawelem wszystko jest możliwe. Po drugie, klasycznym publicystom – ze szronem na skroniach – wolno więcej niż młodym wyrobnikom propagandy.
CZYTAJ DALEJ

Potrzebujesz nadziei? Ta tajemnica Różańca przypomina, że to nie koniec

2026-10-03 21:05

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Są sytuacje, w których trudno uwierzyć, że cokolwiek może się jeszcze zmienić. Zmartwychwstanie Chrystusa przypomina jednak, że Bóg potrafi otworzyć drogę tam, gdzie człowiek widzi tylko koniec. Jeśli dziś brakuje Ci nadziei, odmów tę tajemnicę właśnie w tej intencji.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo: Obiecałem żonie, że zabiorę ją do Papieża

2026-10-04 19:18

[ TEMATY ]

Watykan

nowożeńcy

Vatican Media

Pobrali się 11 lipca w katedrze w Siedlcach. Niespełna trzy miesiące później Weronika i Piotr stanęli w strojach ślubnych na Placu św. Piotra, by spotkać Leona XIV i otrzymać jego błogosławieństwo. „Obiecałem żonie, że po ślubie zabiorę ją na audiencję do Ojca Świętego. I słowa dotrzymałem” - opowiada Piotr w rozmowie z Vatican News.

Wszystko zaczęło się niedługo po ślubie. Weronika powiedziała Piotrowi, że nowożeńcy mają możliwość uczestniczenia w audiencji papieskiej i otrzymania błogosławieństwa Ojca Świętego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję