Reklama

W wolnej chwili

Olśnienie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

A co, jeśli wszystko, co poszło nie tak, poszło w dobrą stronę?

A co, jeśli to, co bolało najmocniej, tak naprawdę było drogowskazem, a nie karą?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

A co, jeśli to odrzucenie, które tak cię złamało, tak naprawdę było ochroną? Ten ktoś został zdjęty z twojej drogi, zanim zdążył zniszczyć ci życie?

Może coś się rozpadło, bo nie mogło cię udźwignąć?

A może w ten sposób Bóg otworzył ci drzwi, których nigdy byś nie otworzył, gdyby nie ból?

Bo czasem największe błogosławieństwa przychodzą przebrane za tragedie.

Czasem coś, co wyglądało jak koniec, tak naprawdę było początkiem, a to, co wyglądało jak strata, było ocaleniem...

Dlatego nie bój się zmian, nie bój się odchodzenia ludzi, nie bój się zamykających się drzwi.

Bo może wszystko układa ci się lepiej, niż możesz dzisiaj zobaczyć”.

Ten tekst nieznanego mi autora, który ukrywa się pod pseudonimem NastyRastyTravel, podziałał na mnie na przełomie starego i nowego roku jak kawałek lodu wrzucony za kołnierz. Jakby porozrzucane dotąd chaotycznie puzzle rozmaitych zdarzeń z przeszłości w sporej części powskakiwały na swoje miejsce. W psychologii nazywa się taki moment olśnieniem, a zwyczajni ludzie mówią, że to palec Boży...

Reklama

Mam takie przekonanie, zresztą mało oryginalne, że Bóg dociera do nas na rozmaite sposoby, na różnych poziomach, bywa, że w sposób nieoczywisty. Czasem, jak w tym przypadku, komuś nie chciało się napisać noworocznych życzeń, więc kliknął w internetowy filmik, bo chciał w ten sposób powiedzieć mi coś, czego sam by lepiej nie ujął albo nie miał odwagi powiedzieć wprost, sposobności, by to uczynić... nieważne.

Dla mnie stał się Listonoszem, Narzędziem – z szacunku używam dużej litery, bo dał mi do myślenia więcej i sięgnął głębiej niż niejedne świąteczno-noworoczne serdeczności, którymi byliśmy niedawno zasypywani w ilości trudnej do uniesienia.

No więc jeśli ten cały balast, który człowiek dźwiga, nie był wynikiem zbiegu okoliczności, kary Bożej albo wystawiania na próbę, ale okazał się lepszą drogą, wybawieniem z opresji, ocaleniem?

Reklama

Mądrzy ludzie mówią, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło; że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Młodość się na te słowa zżyma, złości, protestuje, razi ją ich brutalność. Trzeba wielu lat, żeby tę zależność dostrzec. Trzeba odejść daleko, czasem dosłownie, czasem w przenośni – doświadczyć smaku goryczy, rozczarowań, ale też radości i uniesień, żeby móc połączyć kropki. Część z nas tej drogi nigdy nie odnajdzie – myślę głównie o ludziach, których spotkała np. przedwczesna lub nagła śmierć ukochanej osoby. Część z nas nie odczuje potrzeby sięgnięcia głębiej, szukania odpowiedzi na pytania: „dlaczego ja?”; „czemu mnie się to przydarzyło?”. Większość z nas doświadcza/doświadczy tzw. środka – będziemy się „łamać”, bo ktoś zrani nasze uczucia, porzuci, niesłusznie oskarży, nie raz, nie dwa zawiodą nas własna nieporadność, pochopne decyzje, „zabiją” zdrada przyjaciela, oszustwo, wykorzystanie dobrego serca itd., itp. A potem...

A potem, gdy się człowiek zbierze z powrotem do życia, nie jest już tym, kim był wcześniej. Psychologowie twierdzą, że tylko trudne doświadczania pchają nas do przodu, budują duchowo, wewnętrznie, rzeźbią charakter. Dobrostan rzadko ma taką siłę...

Wśród starych szpargałów znalazłam przy okazji przedświątecznych porządków kartkę z życzeniami od znajomego – księdza, którego znam ponad 30 lat. Nieco koślawe litery i taki oto tekst: „Proś Boga o drobne życiowe stłuczki – takie od czasu do czasu. O niewielkie pomyłki, potknięcia, małe kompromitacje. Pozwól, żeby od czasu do czasu ktoś się z Ciebie ponabijał, nie rób dramatu, gdy ktoś wykorzysta Twoją naiwność, oszuka, okradnie, rozkocha i porzuci. Musisz nauczyć się ponosić niewielkie klęski, drobne porażki, doznać szeregu mikroniepowodzeń – to niezbędne do pełni życia. Pomoże Ci to uzmysłowić sobie, że nie jesteś pępkiem świata, przekonać się o swojej kruchości, słabości, nieumiarkowaniu, niewiedzy. Proś więc Boga o życiowe stłuczki, niewielkie, takie od czasu do czasu, żebyś nie popadła w samozachwyt i pychę, że tu, gdzie jesteś, i to, co masz, wystarczy na resztę życia. Bo wtedy będzie katastrofa”.

Może więc, gdy startujemy w rok 2026, warto zaryzykować i popatrzeć na życie pod światło, z drugiej strony, z innej perspektywy. Może wtedy coś, co latami uwierało, co nas kiedyś zgniotło jak kartkę, wyszło nam w końcu na dobre?

2026-01-05 15:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Raz na zawsze

To powiedzenie jest obecne w języku, w wyrażeniu, ale czy występuje w przyrodzie i w ogóle w świecie? To chyba bardziej pragnienie i projekcja niż rzeczywistość. A tak właściwie to skąd wśród doświadczania samych zmienności i nietrwałości takie oczekiwanie w człowieku? Żeby coś było trwałe, niewzruszone, pewne, niezmienne, „dłużej niż na zawsze”, jak napisał ks. Jan Twardowski. Z jakiejś zaprzeszłej pamięci pewnie. Z raju może? W genach przekazane. Już nie potrafimy tego uruchomić, zaginął klucz dostępu do trwałości, niezmienności na zakrętach ewolucji, a w pamięci kołacze się taka dziwna pozostałość...
CZYTAJ DALEJ

Cud Świętej Rodziny: W Gazie ponownie ruszyła szkoła

2026-09-22 21:00

[ TEMATY ]

strefa gazy

edukacja

Vatican Media

Łzy radości w oczach dzieci i młodzieży, które po trzech długich latach powróciły do szkolnych ławek, a także ich rodziców, którzy towarzyszyli im i uczestniczyli w uroczystości inaugurującej nowy rok szkolny. Łaciński Patriarchat Jerozolimy w szkole przyjął łącznie 1005 uczniów. Mając w pamięci śmierć ponad 22 tys. dzieci z Gazy i morze ruin wokół – ta szkoła, to cud.

22 września, Szkoła Łacińskiego Patriarchatu Jerozolimy w Gazie, związana z katolicką parafią Świętej Rodziny, oficjalnie ponownie otworzyła swoje podwoje na rok szkolny 2026–2027, przyjmując łącznie 1005 uczniów. Od najmłodszych dzieci w wieku od 2 do 5 lat, uczęszczających do przedszkola, przez uczniów szkoły podstawowej i średniej, aż po licealistów – wszyscy przekroczyli próg budynku, dając całej wspólnocie chrześcijańskiej promyk nadziei i namiastkę normalności, choć w Strefie Gazy wciąż nie ma niczego, co można by nazwać normalnością.
CZYTAJ DALEJ

Biskup, którego słuchała Ameryka

2026-09-23 07:01

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

Abp Fulton John Sheen

pl.wikipedia.org

Abp Fulton Sheen

Abp Fulton Sheen

Miliony Amerykanów siadały wieczorem przed telewizorami, by obejrzeć nie komika, aktora czy gwiazdę muzyki, lecz katolickiego biskupa, a już wkrótce błogosławionego. Kim był abp Fulton Sheen?

Lata pięćdziesiąte XX wieku to moment, gdy srebrny ekran zaczął kształtować amerykańskie społeczeństwo. Telewizja nie była już tylko nowinką techniczną. Wpływała na sposób myślenia o rodzinie, polityce, wychowaniu i codziennym życiu. W najlepszym czasie antenowym dominowała rozrywka – starannie przygotowane widowiska, seriale i programy z udziałem największych gwiazd. I właśnie wtedy do studia wszedł katolicki biskup. Nie próbował nikogo zabawiać. Zamiast scenografii miał tablicę, po której kreślił proste rysunki. Nie unikał tematów trudnych. Potrafił ganić kapitalistów za chciwość, ostrzegać przed komunizmem, przypominać o odpowiedzialności wobec Boga i rodziny. Modlił się także za Hitlera i Stalina, przekonany, że chrześcijańska miłość nie kończy się tam, gdzie zaczyna się nienawiść. Dlaczego miliony Amerykanów pokochało abp. Sheena? Co sprawiło, że katolicki duchowny stał się popularniejszy niż komicy złotej ery telewizji?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję